Gość: Wojciech
IP: *.chello.pl
13.04.06, 21:01
Witam,
System na bazie, którego kasuje się bilety ZKM uważam za beznadziejny. Pomijam
ceny biletów...
Chodzi o to, że ludzie spoza Gdańska i cudzoziemcy mają duże problemy z jego
"obsługą". O ile zasady są zrozumiałe o tyle ich zastosowanie już nie jest
takie łatwe. Żeby się dowiedzieć jaki bilet skasować, trzeba przeczytać ile
minut będzie autobus jechał do naszego docelowego przystanku. Poza tym brakuje
mapek na przystankach, które znacznie by ułatwiły orientację.
Przykładem dla mnie wzorowym jest Berlin. Niestety nie operuję językiem
niemieckim ale to wcale nie jest przeszkodą by spokojnie się po tym mieście
poruszać. Wszystko świetnie oznakowane i opisane po angielsku, francuzku,
miejscami i po polsku. AUTOMATY sprzedające BILETY! Cudowny, prosty wynalazek.
Może jakaś delegacja z miasta by się tam udała i nauczyła się kilku rozwiązań
na poziomie. Berlin jest całkiem blisko:)
W Belrińskiej kolejce, nasze SKM, każdy przystanek jest poprzedzany
komunikatem głosowym o jego nazwie. Nawet półdebil sobie poradzi. W Gdańsku,
mieście żyjącym z turystów niestety trzeba być inteligentnym osobnikiem by
trafić do Oliwy zamiast Sopotu. Tablice oznaczające nazwę stacji rozstawione
co 50 m nie spełniają swojej roli. Liczenie przystanków, żeby trafić na
odpowiedni to dyskomfort, czyż nie(?)
Komunikacja miejska jest źle rozwiązana. Mam jedynie nadzieję, że nowy
elektroniczny bilet coś w na tym polu zmieni, bo na razie to żenada i wstyd.
Przy cenach jakie się płaci za przejazdy system powinien spełniać pewne
oczekiwania. Na razie daleko mu do odpowiedniego poziomu.