Gość: Student
IP: *.chello.pl
21.01.03, 21:19
No cóż, nie da się ukryć, że jest to zjawisko dosyć powszechne,
nie tylko w Gdańsku, ale również w innych miastach w całej
Polsce. Jedynym rozwiązaniem byłoby coś na kształt
nowojorskiego programu "zero tolerancji" - czyli w momencie,
gdy taki osobnik zostanie złapany na "robocie" lub tylko
zaistnieje podejrzenie, że maczał palce w kradzieży, od razu
powinny zostać wyciągnięte konsekwencje: na przykład
czyszczenie Dworca PKP w Gdańsku (PKP by też na tym zyskało, bo
nie musiałoby wynajmować ekip sprzątających)pod nadzorem, albo
i jeszcze lepsze roboty dla bardziej opornych, z pobytem za
kratkami włącznie. Ci ludzie muszą po prostu jakimś sposobem
zostać przekonani o tym, że w żadnym wypadku nie są bezkarni.