Dodaj do ulubionych

Bilboardy,spoty, reklamy, plakaty - Tusk 2005.

16.06.06, 23:32
Tuskomania

Boimy się otworzyć lodówkę, ba!,nawet konserwę, bo może z niej wyskoczyć
Donald Tusk. "Człowiek zzasadami" patrzy na nas z tysięcy billboardów w całej
Polsce. Sprawdziliśmy, kto płaci za tę gigantyczną kampanię reklamową.

Finansowanie kampanii wyborczych wygląda modelowo tak: partia polityczna
otrzymuje dotację z budżetu państwa. Jest to kwota zależna od kilku
elementów. Trzeba zaznaczyć, że są de facto dwie kampanie: parlamentarna i
prezydencka. Ta pierwsza, zgodnie z prawem, ma być finansowana głównie
(teoretycznie) ze składek członków i dotacji budżetowej. Owa dotacja zależy
od wyników wyborów. Innymi słowy, jeśli do sejmu weszła Liga Polskich Rodzin,
to musisz sobie zdać z tego sprawę, Czytelniku, że w jakiejś części
sfinansowałeś luksusowy obiad Romana Giertycha, nie mówiąc o jego wyjazdach,
wiecach oraz plakatach i ulotkach LPR-u itp. Oprócz dotacji z budżetu, czyli
z naszych kieszeni, każdy sympatyk danej partii może przekazywać jednorazowo
i anonimowo darowiznę do kwoty 840 złotych. Jak chce dać więcej, to już nie
może być anonimowy i powinien przelewu na konto partii dokonać oficjalnie ze
swojego konta. Maksymalna wpłata to 10 tys. złotych. Po co ten limit? A po
to, żeby (teoretycznie) rozmaici biznesmeni nie kupowali sobie przychylności
przyszłych polityków. Oczywiście jest to prawo martwe, bowiem biznesmen
Malinowski może wpłacić na konto kandydata Kowalskiego dowolną kwotę,
rozpisując ją na poszczególnych członków swojej rodziny, znajomych,
pracowników itd.
Prawo zabrania przekazywania jakichkolwiek funduszy na kampanię wyborczą
przez firmy czyli podmioty gospodarcze. Śmieszny to przepis, bowiem jeśli
nasz biznesmen Malinowski chce wspomóc kandydata Kowalskiego kwotą
znaczniejszą, to robi tak: wypłaca swoim pracownikom ekstrapremię, a oni
muszą tę premię zanieść do banku i wpłacić na konto kampanii wyborczej.
Proste, prawda? Jeśli nie do końca proste, to dodajmy, że jest jeszcze jeden
sposób dotowania wyborów(praktykowany zwłaszcza przez prawicę, i to często).
Otóż np. za druk ulotek, folderów czy innych wyborczych gadżetów firma X
naszego Malinowskiego powinna wystawić fakturę na, powiedzmy, 100 tys. zł.
Ale wystawia na 20 tysięcy. Owa różnica 80 tysięcy stanowi właśnie darowiznę.
I to jest taka legalna nielegalność. Nielegalność w świetle prawa!

To tak w skrócie w kwestii wyborów do parlamentu. Istnieją przecież jeszcze
wybory prezydenckie. Kto i z jakiej kieszeni je finansuje?

Skąd Donald Tusk szef partii, która w telewizji chwali się, że nie bierze z
budżetu państwa ani grosza ma miliony złotych na tysiące billboardów isetki
telewizyjnych spotów reklamowych? Zaraz to wyjaśnimy.

Na razie sprawdźmy, o jaką kasę w czasie całych wyborów chodzi. Popatrzmy na
przykładzie Platformy Obywatelskiej i policzmy, ile kampania Tuska może
kosztować. Otóż samo miejsce na byle jakim billboardzie warte jest minimum
600 zł miesięcznie. Droższe, podświetlone i w stolicy ? mogą kosztować ponad
3 tys. zł na miesiąc.
I tyle kosztują. Według naszych operacyjnych danych, owych luksusowych
billboardów ma Tusk w całym kraju około 2,5 tys. To daje kwotę 7,5 mln zł
miesięcznie (wariant bardzo ostrożny i zminimalizowany). Jak wiadomo ?
kampania prezydencka trwa dwa i pół miesiąca, tak więc wychodzi nam ponad 18
milionów złotych. Ale są przecież billboardy zwykłe. Na nich wisi około 10
tys. Tusków (znów wariant zaniżony). Za wieszanie siebie na tych
płaszczyznach Tusk musi zapłacić dalsze 6 milionów złotych razy dwa i pół
miesiąca, co daje 15 mln zł. To razemi szacunkowo (możliwość rabatów) daje
ok. 30 mln zł.

12 mln zł to jest kwota graniczna, jaką według Państwowej Komisji Wyborczej
jeden kandydat może wydać na całą swoją promocję. Ale przecież Donald Tusk
reklamuje się także w telewizji. Przyjmijmy najtańszą cenę spotu w TV, w
czasie niskiej oglądalności. Wynosi ona 800 zł za reklamę (30 sekund).
Oczywiście jest to bzdet, bo w najlepszym czasie antenowym (np. przed
Wiadomościami TVP 1) za 30 sekund zapłacić należy nawet 70 tys. zł. Ale niech
tam... Nie bądźmy drobiazgowi. Z bardzo oszczędnych wyliczeń wynika, że Tusk
za kampanię w telewizji (nie licząc radia) zapłacił co najmniej milion.
Kwotę tę proponujemy pomnożyć co najmniej razy trzy, bowiem jeszcze raz
mówimy, że przyjęliśmy wariant taki, jak gdyby Tusk reklamował się wyłącznie
w nocy w... np. TV 4.
Dodajmy do tych paru milionów koszty wieców wyborczych, spotów radiowych,
druku ulotek itp., itd.). Jak by nie liczyć, wychodzi co najmniej 35 milionów
złotych.
Ogłaszamy zatem wszem wobec, że pan Donald Tusk łamie prawo,przekraczając i
to znacznie, bo około trzech razy! - limit przyznany przez PKW na kampanię
wyborczą. Czy w PKW jest jakiś jeden jedyny marny kalkulator!
Wiemy, jakie macie pytanie: skąd Tusk i jego totumfaccy mają takie
pieniądze?
Już odpowiadamy. Po pierwsze Komitet Wyborczy Tuska wziął 6 milionów kredytu
bankowego, który to kredyt poręczyła Platforma Obywatelska. Kto mu dał taką
gigantyczna gotówkę? Tego nie da się ustalić w żaden sposób (tajemnica
bankowa), ale według naszych ustaleń chodzi o PEKAO. Bank może mieć w tym
wielki interes. Zależy mu bardzo, aby przyszły rząd nie zablokował fuzji
banków PEKAO i BPH, fuzji zapowiadanej co najmniej od maja.

Ale to jest wszystko betka. Dowcip polega bowiem na tym, że nawet jeśli Tusk
zostanie prezydentem, to zwrotu za kampanię zgodnie z prawem nie dostanie.
Dostanie zaś... jego Platforma za kampanię parlamentarną; dostanie z budżetu,
czyli z naszych pieniędzy. Kto zatem finansuje kampanię Donalda Tuska? My,
Kochani, my wszyscy! Nasz tajny informator z kręgu PO twierdzi, że umowa jest
dokładnie taka: kasa z budżetu,po wejściu Platformy, zostanie przekazana na
długi Tuska. Tylko że będzie to kolejny przekręt, bowiem zgodnie z prawem nie
wolno finansować prezydenckich wyborów z funduszy przekazywanych przez budżet
za partyjną kampanię wyborczą! Ale to nie cała kasa imć Tuska. Te
superlatywy,
które słyszymy w radiu i TV o "człowieku z zasadam", też są pokrywane z tak
zwanych cegiełek. To - powiedzmy - wolne datki od obywateli.
Owe cegiełki są najlepszą formą korumpowania polityków, ponieważ nie
podlegają
żadnej ewidencji. Państwowa Komisja Wyborcza nie może (nie ma nawet prawa)
zapytać, kto dał kasę i ile jej dał.
Tak więc niewykluczony jest taki scenariusz: przychodzi ktoś z Wołomina,
jakiś "Masa" czy "Kiełbasa" i mówi:
-Donald, masz tu dużą bańkę w gotówce, ale kiedyś poproszę o przysługę... -
Nie
ma sprawy - odpowiada Tusk. Ciekawe tylko, o jaką przysługę będzie szło...

Oczywiście tak może być z każdym z kandydatów, ale zasada jest zawsze taka,
że ten, który przewodzi stawce, ściąga niemal wszystkich sponsorów. Podstawa
to kupa szmalu na starcie, później spirala sama się nakręca i kandydat
wygrywa.
Tusk zainwestował najwięcej i w chwili obecnej zdobył już taką przewagę, że
jak
mawiają polscy dziennikarze "tylko cud" może mu przeszkodzić w
zwycięstwie. Wiedział, co robił, kiedy podpisał się na billboardach per
"prezydent"...
Podsumowując "człowieka z zasadami", powiedzmy tak: według najostrożniejszych
wyliczeń pan Donald Tusk wyda na swoją kampanię prezydencką 35 mln zł.
Przekracza to dopuszczalny limit, określony przez PKW o 23 miliony.

Co tak naprawdę oznacza owe 35 milionów wydanych na to, byśmy uznali, że
Donald Tusk jest prezydentem wszystkich Polaków. Tylko tyle, iż za taką kwotę
950 tysięcy najbiedniejszych dzieci w Polsce dostałyby darmowe wyprawki
szkolne.

Marek SZENBORN, Karol KWIATEK
Obserwuj wątek
        • Gość: krakra Re: PIS ciągnął kasę z budzetu jak z dojnej krowy IP: 212.87.244.* 17.06.06, 20:25
          PIS korzystał z subwencji budżetowych przez całą kadencję rządów SLD i sięgnał
          również po zwrot kosztów prowadzenia kampanii wyborczej w ostatnich wyborach.
          PLatforma skorzystała pierwszy raz z dofinansowania po obecnych wyborach i to
          tylko po częściowy zwrot kosztów prowadzenia kampanii.
          Uzbierało się tego PISu dojenia bużetu państwa przez ostatnie cztery lata,i tak
          wszyscy polscy podatnicy składali się pośrednio na prowadzenie kampanii Kaczyńskich.
          Pytam zatem kto oskubał państwo polskie?! PO, która pierwszy raz sięgnęła po
          częściowy zwrot kosztów,czy PIS która skubała podatników przez cztery ostanie lata
          subwencjami dofinasowania partii + całkowity zwrot kosztów ostatnich wyborów?!
          Kto finansował PISowskich specjalistów od socjotechniki sprowadzanych za
          pieniadze podatników choćby ze Stanów?!
          Jakie są koszty wprowadzenia do instytucji takich jak BOŚ,SKOKI,ARMIRy ludzi
          PISu,koniunkturalnego rozdawania stołków tylko po to zagarnąć państwo?!
          Swoje insynuacje opierasz o domniewania i szkalujące wypociny nawiedzonych
          podobnie jak ty ludzi.
          Co by było gdyby?!Co mogło by byc jakby?
          To mają być dowody?!To mają być żelazne fakty?!
          Zwykłe szubrawe pomówienia zaczerpnięte od kurtyzany politycznej,która łże by
          stwarzać sztuczną zasłonę dymną w instytucji takiej jak PZU i całego zamieszania
          pisowskim nowym prewzesem tej firmy.
          Zawłaszczanie państwa przez PIS trwa.
          • palnick Re: PIS ciągnął kasę z budzetu jak z dojnej krowy 17.06.06, 21:15
            Gość portalu: krakra napisał(a):

            > PIS korzystał z subwencji budżetowych przez całą kadencję rządów SLD i sięgnał
            > również po zwrot kosztów prowadzenia kampanii wyborczej w ostatnich wyborach.
            > PLatforma skorzystała pierwszy raz z dofinansowania po obecnych wyborach i to
            > tylko po częściowy zwrot kosztów prowadzenia kampanii.
            -------
            Nie mozna czynic zarzutu PiS-owi, ze działa w zgodzie z prawem. Natomiast PO
            trąbiła, że dotacji nie brała a brać nie mogła, ponieważ weszła do sejmu w
            poprzedniej kadencji jako organizacja społeczna a nie partia. Tylko partiom
            należy się subwencja. Teraz, jako partia PO łyknęła dotację w całości :-) a na
            dodatek znacząco przekroczyła limit wydatków na kampanię :(. Banda hipokrytów i
            mitomanów.
            -------
            > Uzbierało się tego PISu dojenia bużetu państwa przez ostatnie cztery lata,i
            tak wszyscy polscy podatnicy składali się pośrednio na prowadzenie kampanii
            Kaczyńskich.
            ---------
            Również SLD, LPR, Samoobrony, PSL i w tej kadencji PO - takie przepisy.
            -------
            > Pytam zatem kto oskubał państwo polskie?!
            ------
            W omawianej sprawie nikt. Reszta to bełkot i bluzg niewart komentarza.
            • Gość: Krakra Re: PIS ciągnął kasę z budzetu jak z dojnej krowy IP: 212.87.244.* 17.06.06, 23:56
              Nie mozna czynic zarzutu PiS-owi, ze działa w zgodzie z prawem. Natomiast PO
              > trąbiła, że dotacji nie brała a brać nie mogła, ponieważ weszła do sejmu w
              > poprzedniej kadencji jako organizacja społeczna a nie partia.

              Bredzisz człowieku,komu próbujesz przysłowiowy kit wcisnąć?!
              Platforma Obywatelska była od samego początku jest partią polityczną
              zarejestrowana jako Platforma Obywatelska RP,pełna nazwa jest bardzo istotna.
              Nie brała subwencji ponieważ wynika to z profilu partii,która brzydzi się
              tuczniem na koszt podatników.
              PIS się nie brzydzi,PIS bierze nie zważa na koszty budżetowe.
              PIS tworzy stołki i sztuczne resorty,koszty budżetowe i obciążenia podatników są
              ogromne.PISowi to nie przeszkadza
              Twoje brednie i insynuacje zawarte w wątku nie opierają się na faktach jedynie
              na pomówieniach,oskarżeniach i nie waham się użyć tego sformułowania jest to
              zwykła prostytucja polityczna.
              PIS ma takie standardy a raczej ich brak.
              • palnick Re: PIS ciągnął kasę z budzetu jak z dojnej krowy 18.06.06, 00:03
                Gość portalu: Krakra napisał(a):

                > Nie mozna czynic zarzutu PiS-owi, ze działa w zgodzie z prawem. Natomiast PO
                > > trąbiła, że dotacji nie brała a brać nie mogła, ponieważ weszła do sejmu
                > w poprzedniej kadencji jako organizacja społeczna a nie partia.
                >
                > Bredzisz człowieku,komu próbujesz przysłowiowy kit wcisnąć?!
                > Platforma Obywatelska była od samego początku jest partią polityczną
                > zarejestrowana jako Platforma Obywatelska RP,pełna nazwa jest bardzo istotna.
                > Nie brała subwencji ponieważ wynika to z profilu partii,która brzydzi się
                > tuczniem na koszt podatników.
                -----
                Dawno przekroczyłeś granice ignorancji i zwykłej śmieszności. Pogadaj z kimś
                zorientowanym :-)
    • palnick Wokół bilboardów wskazanych przez Kurskiego. 17.06.06, 11:45
      Prezydent z zasadami a 4 zł / dzień

      czytam w wyborczej:
      "Przedstawiciel Fundacji podaje, że rzeczywiście jedna z firm sprzedała
      sztabowi Tuska ok. 280 billboardów taniej: po 4 zł za dzień ekspozycji."

      Przedstawiciel fundacji "podaje" czytam w GW, - czy ta informacja znalazła
      się w sprawozdaniu Fundacji Batorego? Ja się na nią nie natknąłem.

      4 złote dziennie.

      Dlaczego dziennikarka nie zapyta - jaki był upust?

      dwudziestoporcentowy?
      zamiast 150 złotych Tusk zapłacił 120 złotych?
      osiemdziesięcioprocentowy - zamiast 600 złotych zapłącił 120 złotrych,
      czy też rabat wyniósł 94 % ?
      zamiast 2 000 złotych, 4 złote x 30 dni = 120 złotych.

      Kędzierzyn KOźle

      htpp://www.billboard.kkozle.pl/cennik.htm
      przepraszając mieszkanców Kędzierzyna, jednakże pipidówka. Podane ceny
      przybliżone, zależą od lokalizacji, wymiary - 10 m kw. około 400 zł za
      miesiąc. Ale to chyba nie w takich miejscowościach nadarzyła się okazja.

      Katowice - lotnisko, 2 m kwad. 900 złotych/mies., billboard niepodświetlany
      na dordze dojazdowej, 10 m kw. 2 200 złotych/miesiąc. Krótszy okres - tym
      wyżasza cena, jeżeli okazja była dwutygdniowa - to cena normalnie nie wynosi
      poowy, ale 80 % miesięcznej, szczególnie w tym gorącym okresie kampaniii
      prezydenckiej.

      www.gtl.com.pl/?page=oferta,1
      Duże miasta - Rzeczpospolita daje zdjęcie reklamy Tuska, doskonała
      lokalizacja:

      rzeczpospolita.pl/teksty/wydanie_060616/kraj_a_5-4.F.jpg
      ile wynozi miesięczny koszt ?? podpowiedzi należy poszukać w tym linku:

      www.ams.com.pl/index.php?pid=23
      Główne miasta - WIATA PRZYSTANKOWA, (wypada by prezydent z zasadami spoglądał
      na nas z wiaty) ? koszt 2 m kw.. 900 złotych (upust 84 %),
      BLW Backlight [6 x 3] - 6 000 złotych miesięcznie.
      To nie o takie reklamy chodzi, ale to mówi o skali wydatków.

      Wymiary oszacowane ze zdjęcia w Rzepie - wyokość reklamy - około wysokości
      mieszkania - 3 m, a szerokość x 1,6. - 5m x 3 m.
      Ile tej wielkości i większych było billboardów? Jeżeli w Warszawie było 100
      (liczba niewygórowana) to koszt ???

      Naścienny Frontlight [6,1 x 8,5] - kampania miesięczna 15000 złotych.

      Czy jest co badać ? Czy Tusk ma co wyjaśniać ? Pomimo wielokrornych próśb od
      fundacji Batorego, nigdy nie doszło do spotkania, kampania billboardowa
      Platformy była była utajniona (przy PiSie nie ma tej notatki, Pis podał pełną
      informację).

      Ze sprawozdania PO wynika, że Tusk wydał na kampanię billboardową 7,7 mln zł.
      Czy ta liczba się obroni? Kto trochę jeździł po Polsce latem ubiegłego ten co
      i raz napotykał gigantycznego prezydenta z zasadami (policzył ktoś gigantow
      Tusków rozpostartych na trasie Warszawa - Katowice ? )


      Rzepa: – "Wydatki PO są przejrzyste do bólu" – ripostował Tusk.

      - Fundacja batorego pisze w sprawozdaniu -"księgowość utajniona - casus
      sztabów Donalda Tuska i Macieja Giertycha." Tusk mija się z prawdą, czy tak
      wygląda transparentność według PO i Tuska ?

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=43581331&a=43587923
      Kurski w Dzienniku: "nie chcę zdradzać PO co wiem. "Dla dobra śledztwa nie
      należy się chwalić tym co się ma"

      Czy wyborcy mają prawo do pełnej informacji? tym bardziej gdy koszt zasad
      prezydenta Tuska wynosił czasmi 4 zł/dzień

      D. Tusk : "Wydatki PO są przejrzyste do bólu"
    • palnick Kurski ruszył temat i zaczęło się :-) 19.06.06, 09:50

      "Najbliżsi współpracownicy liderów PO - 27-letni Marcin Rosół i jego rówieśnik
      Piotr Wawrzynowicz - przez kilka lat wyprowadzali pieniądze z partyjnej kasy.

      Nie chodzi o to, by zrobić najtaniej i urwać kilka złotych. Chodzi o to, by
      zrobić jak najdrożej i wziąć duży, uczciwy procent" - to zdanie z filmu "Miś"
      w dniach, gdy Stanisław Tym przygotowuje się do realizacji drugiej części
      kultowej produkcji, staje się wyjątkowo aktualne. Mogłoby wręcz stać się
      mottem historii, na jaką natknęliśmy się, badając finansowe kulisy minionych
      kampanii wyborczych. Są tu - jak w "Misiu" - publiczne pieniądze, wielkie
      wydatki i obrotny działacz, choć nie sportowy, a polityczny."



      Więcej jutro w Newsweeku. Jak widać Kurski ruszył temat i poszło. Być może to
      jest powód niechęci liderów PO do komentowania zarzutów Kurskiego, w
      Platformie musiało huczeć o tych dwóch panach i ich okołowyborczych interesach.

      Jak to mówił Donald? Nasze finanse są przejrzyste do bólu?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka