zoppoter, widziałem cię...

04.02.03, 12:39
Hobby masz fajne. Muszę to szczerze przyznać. Podziwiam i życzę udanej
renowacji.
    • Gość: KRÓLIK Re: zoppoter, widziałem cię... IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 04.02.03, 13:09
      O k... chciałbym zobaczyć takie spotkanie.
      PZDR.Szanujący Was KRÓLIK
    • castorp zoppoterku, odpowiadam 04.02.03, 16:26
      Zoppoterze, ja nie zmieniłem ani trochę swojego negatywnego zdania o tobie.
      Wyraziłem tylko uznanie dla twojego hobby, bo sam się interesuję motoryzacją i
      doceniam to, że ktoś ma właśnie taką pasję w życiu. I nic więcej, nic poza tym.

      Dziwi mnie (a właściwie mocno śmieszy) twoja niezdrowa podejrzliwość i
      twierdzenie, że całą swoją uwagę skupiam ciągle na tobie. Mam lepsze zajęcia o
      czytania ciebie. Przy okazji w wolnej chwili wszedłem na ten wątek i natrafiłem
      tam na... ciebie, a w zasadzie na link prowadzący do twojej szlachetnej
      fizjonomii. Uwierz mi i przede wszystkim nie wyciągaj pochopnych wniosków, że
      się stęskniłem za twoją szacowną osobą.

      Nawet wśród rzygaczy (których nadal nie darzę zbytnią sympatią i czego wcale
      nie ukrywam) są osoby, z którymi nawet gdy się rażąco nie zgadzam w danej
      kwestii, mogę spokojnie podyskutować w sposób kulturalny bez obawy, że spotkam
      się z jego strony z takiego rodzaju inwektywami, atakami, krętactwami,
      arogancją, impertynencją, pouczeniami i innymi „zagrywkami”, jakie ty miałeś w
      swoim zwyczaju praktykować w polemikach ze swoimi adwersarzami, w tym z moją
      skromną osobą.
      Jesteś zostawiony przeze mnie w spokoju z jednego podstawowego powodu. Po
      prostu strasznie mnie zanudzasz.
      A ja nawet nie będę rozwodził się nad twoimi kolejnymi impertynenckimi
      postulatami, które wysuwasz wobec mojej osoby: „nie życzę sobie żadnych twoich
      dalszych komentarzy dotyczących mojej osoby. Nie proponuję żadnego pokoju, ani
      rozejmu, ani zgody. Domagam się absolutnej izolacji, z mojej strony od dawna
      realizowanej”, ponieważ są one tylko warte tylko tego, bym je skwitował
      ironicznym uśmiechem.
      Możesz sobie nie życzyć albo domagać się czegoś, ale np. od swojej żony, żeby
      ci np. nie przesoliła zupy na obiad albo od swoich dzieci, aby ci przyniosły
      kapcie. Ale zawracanie się do mnie w takiej tonacji jest... politowania godne i
      przykładem tego, jak żałosną jesteś „osobistością”.

      A to jeszcze nic w porównaniu z twoją wzmianką o pokoju, zgodzie i rozejmie,
      bowiem ona nie wywołała na moich ustach bynajmniej tylko ironicznego uśmiechu,
      ale wręcz wybuch śmiechu, gdy tylko doczytałem do tego fragmentu.
      Aż mnie brzuch rozbolał. Tak, zoppoterze... drogi, poczciwy zoppoterze.
      Ja doskonale wiem, że byłoby to dla mnie wielkie, niczym nie zasłużone
      szczęście, gdybyś ty moją skromną osobę zaszczycił przyjaźnią. Och, jakiż
      byłbym wniebowzięty! Mógłbym swoim wnukom w przyszłości (bo na razie ich nie
      mam, za młody jeszcze jestem) pochwalić się, że żyłem w takiej niebiańskiej
      harmonii, w takiej zgodnej komitywie z wielkim zoppoterem Że ten zaiste wielki
      człowiek obdarzył mnie łaskawym okiem.
      Zoppoterze, mój łaskawco, uwierz mi, ja naprawdę nie mam większego marzenia w
      życiu niż to, by móc żyć w twoim cieniu zachwalając twoje rozliczne cnoty i
      zalety.

      Zoppoterze, nie obawiaj się, że akurat ja (niegodny ciebie, sługa twój uniżony)
      znam te dane. Z mojej strony żadne niebezpieczeństwo ci przecież nie grozi.
      Choć uważam, że nieroztropnie postąpiłeś, iż napisałeś o tej stronie
      internetowej na forum (mogłeś swoich „towarzyszy” poinformować dyskretniej, np.
      rozsyłając maile). A co do mnie... Nie jestem świnią. A do tego darzę cię
      (delikatnie mówiąc) wielkimi względami (o których piszę powyżej), więc nigdy
      nie uczyniłbym bliźniemu swemu tego, czego bym nie chciał, aby mi uczyniono.

      Aha, i jeszcze jedno na przyszłość.... całe „towarzystwo” przepraszaj wyłącznie
      za siebie samego, za swoje własne wybryki i skutki twoich wybryków, a nie za
      mnie i za moje poczynania.
      • Gość: baptized Re: zoppoterku, odpowiadam IP: *.lunar.com.pl 04.02.03, 16:59
        o co chodzi? jakas forumowa wojna, czy nudy ze komus sie chce takie dlugi posty
        stukac?
        peace ludzie
        • Gość: ryba Re: zoppoterku, odpowiadam IP: *.dip.t-dialin.net 05.02.03, 09:18
          Gość portalu: baptized napisał(a):

          > o co chodzi? jakas forumowa wojna, czy nudy ze komus sie chce takie dlugi
          posty
          >
          > stukac?
          > peace ludzie

          Caastrop od dawna cierpi na kompleks Zygaczy szczegolnie zas Zoppotera.Wyglada
          ze ta dolegliwosc sie poglebila.
          Mam nadzieje ze Z.przemilczy te impertynecje i pozwoli Costropom tworzyc "sobie
          a muzom"
          pzdr
      • stefan4 Re: zoppoterku, odpowiadam 04.02.03, 17:15
        Jakoś spodziewałem się po Tobie lepszego smaku.

        Są sytuacje, w których należy milczeć nawet gdy człowieka
        korci
        tysiąc niewypowiedzianych słów. Jeśli ktoś ma do Ciebie
        tylko
        jeden postulat, mianowicie żebyś się od niego odczepił, a Ty
        przysysasz się i mendzisz, i mendzisz, i mendzisz jak
        pijak, to
        świat staje się brzydszym miejscem. Nie zastanowiło Cię,
        dlaczego Elżbieta jest na tym forum tak nielubiana?
        Przecież nie
        z powodu poglądów.

        - Stefan
        • castorp Stefanku, odpowiadam 05.02.03, 08:45
          Owszem są sytuacje, w których należy zamilczeć, ale czy ta do takich należy.
          Nie sądzę. I nie myślę wcale, że w swym poglądzie błądzę.
          Nie przesadzajmy Stefanie.
          Wiesz, ja akurat nie należę do osób spolegliwych, którym zależy na powszechnej
          sympatii i aprobacie. Wszyscy to przyznają ci, którzy mnie z netu znacie. Ja
          nie łaszę się do nikogo, nie zabiegam o nikogo względy, nie zależy mi na
          pozyskaniu grona serdecznych przyjaciół ani towarzyszy.
          To daje mi niezależność myślenia, pewien komfort wypowiadania się swobodnie na
          każdy temat, bez obawy i bez tego "autocenzuralnego" skrępowania, że mógłbym
          kogoś z tych moich "przyjaciół/ towarzyszy" obrazić, urazić, zniesmaczyć itd.
          Stefanku, ja się światem zupełnie nie przejmuję.
          Nie będę go ozdabiał w maskujące szaty ukrywające jego rzeczywistą brzydotę,
          marność i nędzę. Więc jeśli uważasz, że czasami mendzę, potraktuj mnie jak
          starą jędzę, a nie jak pijaka, bo chyba trzeźwości spojrzenia nikt przy
          zdrowych zmysłach odmówic mi nie może. Nie posypię sobie głowy popiołem. Ach
          mój Boże i mój Stefanie drogi, to byłoby bez sensu!
          Uciekam do mej skorupy i nie licz na to, że z niej wyjdę, schylę się i ucałuję
          komukolwiek dupy.
          A co mnie obchodzi jakaś Elżbieta, to dla innych pajaców niech będzie podnieta.
          • cze67 Re: Stefanku, odpowiadam 05.02.03, 12:00
            Mistrzu, dlaczego swoich przemyslen dotyczacych li tylko zoppotera nie wyslesz
            mu na jego skrzynke? Co kogo (oprocz samego zainteresowanego, choc sadze, ze
            jego takze nie) obchodzi twoje zdanie na ten temat?
            • castorp cze(goś się uczepił mnie jak rzep...), odpowiadam 05.02.03, 15:38
              Może dlatego, że potrzebuję publiczności: równie często jej „ochów i achów” jak
              zgrzytów zębami – na równi zachwytów i dezaprobaty.
              Może dlatego, że potrzebuję sceny i świateł rzucanych przez reflektory.... tej
              atmosfery komediodramatu.
              Może dlatego, że potrzebuję słyszeć, jak rozsuwa się powoli kurtyna, a szmer na
              widowni cichnie tak nagle, jak przygasa zdmuchnięta świeca.

              ... i uszczęśliwiam tą swoja potrzebą wszystkich, czy tego chcą czy nie, czy
              ich to interesuje czy nie, czy ich to bawi czy nudzi, złości czy pozostawia
              obojętnymi.

              Taki chyba właśnie jestem i się na pewno nie zmienię.
              • cze67 Re: cze(gos´ sie˛ uczepi? mnie jak rzep...), odpow 05.02.03, 16:10
                To moze napisz cos ciekawego, cos co rzeczywiscie kogokolwiek zainteresuje, cos
                co nas wzbogaci, nad czym bedzie mozna podyskutowac, zamiast wciaz walkowac
                swoje zoppoterowskie fobie. Bo kolejny odcinek serialu pt. "Za co nie lubie
                zoppotera i dlaczego jestem pod kazdym wzgledem od niego lepszy i madrzejszy"
                jest, wybacz, straszliwie nudny. Na razie poklask znajdujesz jedynie u krolika.
                A nie jest to, wydaje mi sie, wymagajaca publicznosc.
                • Gość: KRÓLIK Re: cze(gos´ sie˛ uczepi? mnie jak rzep...), cze 6 IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.03, 03:22
                  Pana KRÓLIKA nie zaczepiaj bo się skończy przykro.Wszak pisało w starym
                  roku "nie ubliżać"!!!
                • castorp Piotrusiu Panie, odpowiadam 06.02.03, 11:50
                  Ty prostaczku, Piotrusiu Panie, gdybyś troszkę liznął wykształcenia (a nie
                  ograniczył się tylko do lektur obowiązkowych), nie musiałbyś mitrężyć umysłu na
                  zapamiętywanie mojego nicka.
                  A tak, biedaku, troszkę cierpisz, gdyż na zawsze pozostaną dla ciebie
                  niedostępne pewne wyżyny. Ale akurat dla ciebie to pewnie dobrze. Po co masz
                  zanadto dręczyć swoją duszę i głowę jakimiś wyrafinowanymi myślami albo – nie
                  daj Boże - poszukiwaniami często z pogranicza abstrakcji, fantazji, odważnej
                  ekstrawagancji umysłowej.

                  Nie potrafisz przypiec mi porządnie. Widzę jak niezgrabnie się starasz, ale na
                  próżno. Nie żebyś tego nie chciał albo był ponad to, ale po prostu to dla
                  ciebie za wysoko postawiona poprzeczka.
                  Skryj się pod swój parasol frazesów razem ze swoją marnością i ze swoim obłudo-
                  oblubieńcem zopciem. W trojkę na pewno będzie wam raźniej, ogrzeją was własne
                  komplementy, poklepywanie się po plecach.
                  Bo cóż lepszego was spotkać może?
                  Pozostawiam cię w spokoju w twoim towarzystwie, jego popelinowym sosie (z
                  dodatkiem fasolki), do którego pasujesz swoją ograniczonością jak ulał.
                  Lej sobie dalej wazeliniarzu wazelinę z swoim zopciem (nie przejmuj się mną
                  wcale), bo widzę, że ci to ogromna frajdę sprawia. Graj sobie z nim (już bez
                  wstrętów z mojej strony) w „głupiego Piotrusia”.
                  Dalej przetwarzaj sobie i przeżuwaj to co już zostało przez innych
                  przewałkowane, strawione i wydalone, bo taka jest w przyrodzie rola gnidy.
                  • cze67 Re: Piotrusiu Panie, odpowiadam 06.02.03, 12:32
                    Niby taki inteligentny, a jak zwykle konczy na wyzwiskach. Wstyd!
                  • stefan4 Ksywa 06.02.03, 12:38
                    castorp:
                    > gdybyś troszkę liznął wykształcenia (a nie ograniczył się tylko do lektur
                    > obowiązkowych), nie musiałbyś mitrężyć umysłu na zapamiętywanie mojego nicka.

                    A propos, czemu przyjąłeś akurat taką ksywę? Co jest porywającego w postaci
                    Hansa Castorpa?

                    - Stefan
                    • castorp Re: Ksywa 06.02.03, 14:31
                      Stefanie, pewnie z kilku powodów.
                      Po pierwsze bardzo cenię sobie literaturę Tomasza Manna, a jego „Czarodziejską
                      górę” uważam za najlepszą książkę XX w., a na pewno za najlepsze dzieło, jakie
                      ja w życiu przeczytałem.
                      Samego nicka wybrałem chyba dość przypadkowo, po prostu lubię tę postać ze
                      względu na jej niejednoznaczność i akurat przyszła mi do głowy, gdy się
                      rejestrowałem.
                      Poza tym sądzę, że gdybym rozmyślnie wybrał sobie innego nicka zaczerpniętego
                      właśnie z tej powieści np. Settembrini czy Naphta, w pewien sposób dał bym
                      sygnał, iż mam skłonność do jasnego i jednoznacznego deklarowania własnych
                      poglądy, a przez to daję się innym łatwo szufladkować i rozszyfrowywać,
                      ograniczam samego siebie do pewnego sztywnego schematu myślowego.
                      A dla mnie ktoś, kogo poglądy można bez trudu przypasować do jakiegoś
                      istniejącego szablonu, nie jest raczej osobą godną zainteresowania.
                      Oczywiście wiem, że postać Hansa Castorpa oceniana jest przez większość
                      krytyków literackich bardzo negatywnie; uważa się go za człowieka naiwnego,
                      biernego, ulegającego wpływom innych, podatnego na manipulację, konformistę.
                      Ale ja się z tym nie do końca zgadzam. Sądzę, że Hans Castorp jest postacią
                      niejednowymiarową, kontrowersyjną, a dzięki swojej młodości, idealizmowi,
                      nieskażonemu i otwartemu (ktoś może powie niedojrzałemu) umysłowi, staje się
                      poszukiwaczem prawdy ukrytej w meandrach życia, który zajmuje się tym być może
                      z nudów, być może z niezdrowej fascynacji osobowościami Settembriniego i
                      Naphty, ale tak czy inaczej robi to w celu odnalezienia drogi do prawdy i sensu
                      życia, i co jest tym bardziej interesujące, że potrafi przy tym wszystkim
                      zachować pewien dystans do tych 2 osób (uosabiających 2 odmienne, przeciwstawne
                      filozofie życia i prądy umysłowe, które zażarcie toczą fascynujący bój o jego
                      umysł, serce i duszę, a właściwie o duszę społeczeństwa i narodu niemieckiego).
                      Staje się on lustrem, w którym odbija się oblicze mieszczaństwa niemieckiego
                      początku XX w. (okresu duchowego przełomu)
                      Ta nieszablonowość umysłu Castorpa i jednocześnie jego funkcja w powieści
                      badacza, obserwatora i krytyka, który w swojej duszy dokonuje rozstrzygnięć i
                      wartościowań, oraz lustra ukazującego rezultaty wewnętrznych zmagań bohatera w
                      dążeniu do poznania prawdy, jest czymś co mi się bardzo podoba.
                      Stefanie,
                      bądź jednak pewien, że ja się nie utożsamiam z Hansem Castorpem, ani tym
                      bardziej nie uważam się za jego inkarnację. Nick to tylko nick.
              • Gość: Elzbieta [...] IP: *.sympatico.ca 05.02.03, 19:10
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • les1 Re: zoppoter, widziałem cię... 06.02.03, 19:21
      Zostawic was na pare dni....:-)
      Odpowiedzi na jakiej wpisy.....ktorych nie widac...?
      Czyzby wyladowaly tam?...na lawce ?
      Tam, tez niczego nie widac....
      Eeee, tam....ubaw caly mi psujecie...
      :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja