Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Lecz...

IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.03, 23:15
Panie marszałku a może by tak czasem zajrzeć do swoich papierów
nim się coś wygłosi ,(jest to u pana nagminne)gdyż zgoda na
zatrudnienie rodziny pani karaczyńskiej leży u was podisana
przez wasz u urzad.Dziwi mnie również pana strach przed
spotkaniem z panią Karaczyńską,(ofiarom się nie patrzy w
oczy.Zresztą też bym po takim numerze nie mogła jej spojrzeć w
oczy.Ale mógłby pan przyjechać i spojrzeć w oczy tym 40 młodym
ludziom którym pan zabrał lidera i popatrzył kogo pan będzie
miał na swoim sumieniu(jeżeli coś pan takigo posiada).POZDRAWIAM.
MAM NADZIEJE ŻE DŁUGOPAN TYM MARSZAŁKIEM NIE ZOSTANIE,JUŻ TYM
RAZEM NA PANA NIE ZAGŁOSUJE,CHYBA WOGÓLE ZMINIE OPCJE
POLITYCZNĄ, GDYŻ SOLIDARNOŚĆ UMARŁA JUŻ DAWNO A TO CO TERAZ
PREZENTUJECIE TO JAKIŚ KOSMOS BLIŻEJ DLA MNIE NIE ZROZUMIAŁY.a
MYŚLAŁAM ZE KRZAKLEWSKI BYŁ OSTATNIM..........!
    • Gość: życzliwy Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 25.04.03, 00:51
      witam pana marszałka
      pierwszy raz postanowiłem zabrać głos w tej jatce, myśle ,że jestem dość
      odporny na tego typu pierdoły (no ale ile można) i insynuacje jakimi się pan
      jest łaskaw od jakiegoś czasu zajmować ( patrz centrum ) tak obserwuję to i
      wyjść z podziwu nie mogę dlaczego za wszelką cenę postanowił pan zniszczyć tak
      cenny dorobek na tym ugorze ( patrz leczenie uzależnień ). jeżeli pan zapomniał
      to podpowiem panu że cała wasza szacowna instytucja istnieje poto by chronić i
      wspierać instytucje a NIE DZIAŁAĆ NA ICH SZKODE. mam nadzieję że już po tym
      wywiadzie pani karaczyńska weźmie pod pachę te wszystkie oszczerstwa z pana
      strony i skieruje się wprost do sądu. mógłbym popisać jeszcze trochę i
      poopowiadać panu marszałkowi wiele ciekawych dykteryjek ale mam wrażenie że pan
      niechce słuchać opinii popierających p. karaczyńską .
      a swoją drogą bardzo mi pana żal że żyje pan w takim otoczeniu że nie jest pan
      w stanie uwierzyć w człowieka , myślę że taki klimat pracy i taka załoga(kadra)
      jest poza zasięgiem pańskiej wyobraźni.
      podpisałem się życzliwy bo życzę panu szykiego oświecenia w tej sprawie !!!!!
      • Gość: mateusz Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: 213.17.252.* 04.05.03, 11:47
        Zastanawiam sie czy ta zyczliwosc dotyczy spolecznosci czy p. Karaczynskiej?
    • Gość: kab2508 Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.crowley.pl 25.04.03, 09:45
      Urzędnicza decyzja o zwolnieniu Pani Barbary Karaczyńskiej,
      której poświęceniu wielu pacjentów zawdzięcza powrót do
      społeczeństwa budzi niesmak. Jak wiele jest osób w Polsce, które
      chciałyby poświęcić się niesieniu pomocy innym? Pan marszałek
      nie był na obchodach 20-tej rocznicy powstania Ośrodka w
      Zapowiedniku i nie uczestniczył w wizytacji przez rodziców
      pacjentów nowo powstającego ośrodka w Opaleniu. Nie wie również,
      iż podstawą terapii jest praca, a o większości decyduje
      społeczność ośrodka (analogia do Korczakowskiego wychowania
      młozieży). Gdyby społeczność lub rodzice mieli zastrzeżenia co
      do metod działań ośrodka w Zapowiedniku to nie wspieraliby go we
      wszystkich działaniach. Jak można urzędniczą decyzją doprowadzić
      do likwidacji jednego z najlepszych ośrodków w Polsce? Panie
      Marszałku, Pan nie przeżył tragedii związanej z narkotykami. Nie
      życzę tego Panu, ani nikomu, lecz proszę o zastanowienie się nad
      swoję decyzją dla dobra tych, dla których działalność Pani
      Barbary Karaczyńskiej jest ostatnią deską ratunku. Ojciec syna,
      któremu p.Barbara uratowała życie.
      • Gość: mateusz Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: 213.17.252.* 04.05.03, 11:36
      • Gość: mateusz Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: 213.17.252.* 04.05.03, 11:44
        Jestem bylym pacjentem z blisko 10-cio letnia abstynencja. Kiedy przeczytalem
        Pana wypowiedz na temat podejmowania decyzji w Zapowiedniku zlapalem sie za
        glowe. Musi Pan zdac sobie sprawe, ze spolecznosc nie ma tam nic do
        powiedzenia. Wykluczaja to rzady absolutne Baski. Poza tym sztuke manipulacji
        ludzmi (w zlym tego slowa znaczeniu) opanowala ona do perfekcji. Moze mi Pan
        wierzyc lub nie ale spolecznosc Zapowiednika nie ma nic do powiedzenia. Ja tam
        mieszkalem ponad 2 lata...
    • Gość: Elżbieta Luboch Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 25.04.03, 11:15
      Ręce opadają. Czytajac wypowiedzi marszałka wnioski nasuwają sie
      same. Pan marszałek po prostu uparł się i już! Skompromitował
      sie swoją decyzją, ale z uporem maniaka brnie dalej. Mój syn
      leczył sie w Zapowiedniku. Jestem dozgonnie wdzięczna całej
      kadrze, a szczególnie pani dyrektor. Dzięki nim moje dziecko
      może normalnie funkcjonować i planować swoją przyszłość. Co do
      zarzutu, że w Opaleniu pracowali ludzie leczący się w
      Zapowiedniku to pragnę przypomnieć, że rodzice wyrazili na to
      zgodę.
      • Gość: mateusz Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: 213.17.252.* 04.05.03, 11:34
        Chcialbym przypomniec ze wiekszosc pacjentow Zapowiednika jest pelnoletnia
        wiec zgoda rodzicow nie ma tu nic do rzeczy. Wykorzystywanie pacjentow do
        celow prywatnych jest nieetyczne. Za prace w Opaleniu powinni dostawac
        wynagrodzenie.
        Niech pani zastanowi sie nad tym dlaczego Baska zwraca sie o pomoc do
        rodzicow a nie do bylych pacjentow (jestem jednym z nich) Czy to nie dziwne ze
        po jej stronie opowiedziala sie tylko garstka? Ktos moze wreszcie prypomni
        Basce ze istnieje cos takiego jak karta praw pacjenta.
    • Gość: Wojciech Olszewski Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.gpw.com.pl 25.04.03, 12:10
      Panie Marszałku,
      Mój Syn dwa lata temu ukończył leczenie w Zapowiedniku i
      rozpoczął normalne życie. Kilkakrotnie już zabierałem głos w
      sprawie odwołania Pani Barbary Karaczyńskiej z funkcji Dyrektora
      ośrodka w Zapowiedniku. Pisałem także bezpośrednio do Pana.
      Niestety nie doczekałem się do tej pory żadnej odpowiedzi.
      Staram się opanować gniew, aby zwracając się do Pana nie użyć
      słów uznanych powszechnie za obraźliwe. Ale pycha i buta, którą
      odnajduję w Pańskich odpowiedziach na pytania Pani Redaktor I.
      Jopkiwicz wywołuje lęk i oburzenie. Lęk o przyszłość Polski,
      która znalazła się w rękach bezdusznych urzędników. Oburzenie
      przeciw urzędniczej ignorancji na społeczne problemy. Jak można
      przy podejmowaniu decyzji o odwołaniu dyrektora tak
      specyficznego miejsca jakim jest ośrodek leczenia uzależnień
      lekceważyć głosy specjalistów przedmiotu (opinia pracownika
      MONAR-u: Pani Jagody Władoń oraz pracownika Gdańskiej Akademii
      Medycznej: dr.Tomasza Smiatacza), byłych pacjentów, rodziców
      wyleczonych i leczących się dzieci.
      Dlaczego Pan rezygnuje z bezpośredniego kontaktu z odwoływanym
      Dyrektorem? Rzetelne rozpoznanie sprawy nie jest możliwe na
      łamach prasy. Decyzja odwołania Pani Barbary Karaczyńskiej z
      funkcji Dyrektora jest decyzją złą.
      Ludzie rozważni odstępują od złych decyzji i naprawiają błąd.
      Trwanie w błędzie jest delikatnie mówiąc dużą nieroztropnością.
      Wojciech Olszewski
      • Gość: Wojciech Olszewski Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.gpw.com.pl 07.05.03, 13:20
        Szanowny Panie Marszałku,
        W liście Pani Marii Illinicz skierowanym do Pana na łamach forum padają ważne
        pytania, które dotyczą decyzji odwołania Pani Barbary Karaczyńskiej z funkcji
        dyrektora WCLU w Zapowiedniku. Przemyślenia Pani M.Illinicz mają charakter
        listu otwartego. Przypomnę jego treść:
        „Szanowny Panie Marszałku,
        W trakcie dyskusji na łamach forum Pańska decyzja spotkała się z
        wieloma krytycznymi i pełnymi oburzenia wypowiedziami. Mam
        jednak nadzieję, że Pan rzeczywiście chce „uzdrowić sytuację” w
        podległych Panu placówkach, ale w natłoku obowiązków nie zdołał
        Pan gruntownie rozpoznać sytuacji w WCLU w Zapowiedniku.
        Przeczytałam wywiad z Panem i odnoszę wrażenie, że zaszło jakieś
        ogromne nieporozumienie. Proszę jeszcze raz spokojnie
        przeanalizować argumenty, które skłoniły Pana do zwolnienia Pani
        dyr. B. Karaczyńskiej.
        1) Mówi Pan, że „nie będzie tolerował zatrudniania własnej
        rodziny” przez Panią Karaczyńską w WCLU. Pytam czy Pani
        Karaczyńska uzyskała zgodę na zatrudnienie córki w Zapowiedniku?
        Z dyskusji na forum wynika, że taką zgodę uzyskała.
        2) Mówi Pan, że „nie będzie tolerował budowania prywatnego
        ośrodka córki przy pomocy chorych”. Z zamieszczonych opinii
        wynika, że rodzice pacjentów wyrazili na to zgodę.
        3) Mówi Pan, że „nie będzie tolerował prowadzenia księgowości w
        taki sposób, żeby nic nie dało się z niej wywnioskować”. W
        wywiadzie z Panią Karaczyńską jaki przeczytałam w Gazecie mówi
        ona, że „Urząd Marszałkowski przyjmował od niej wszystkie
        bilanse i sprawozdania finansowe.” Rozumiem, że Urząd nie miał
        wówczas żadnych uwag, bo gdyby takie się pojawiły to Pani dyr.
        Karaczyńska zostałaby natychmiast o tym poinformowana.
        4) Mówi Pan o „konkurencyjnym ośrodku w Opaleniu”. Co Pan
        rozumie przez sformułowanie „konkurencyjny ośrodek” ? Jestem
        przekonana, że wszystkie ośrodki tego typu mają wspólny a nie
        konkurencyjny cel swojego działania: leczenie uzależnionych i
        nie konkurują z sobą a współdziałają w jego realizacji.
        5) Mówi Pan „o osobistych ambicjach”. A może wszyscy odłożyliby
        własne ambicje i usiedli przy jednym stole mając za cel
        nadrzędny dobro pacjentów. Przecież sens istnienia tego typu
        placówek nie sprowadza się do księgowości prowadzonej zgodnie ze
        współczesnymi standardami rachunkowości a do skutecznego
        leczenia uzależnionych od narkotyków młodych ludzi.
        Z zamieszczonych w gazecie opinii wynika, że Pani B.Karaczyńska
        jest wybitnym i niekwestionowanym – także przez Pana –
        specjalistą w tym zakresie.
        Może ponowna analiza wszystkich aspektów sprawy pozwoli Panu
        znaleźć rozwiązanie,
        które będzie korzystne dla obecnych i przyszłych pacjentów
        ośrodka w Zapowiedniku.

        Maria Illinicz”

        także mój list, który skierowałem do Pana na łamach forum ma otwarty charakter.
        Oto jego treść:

        „Panie Marszałku,
        Mój Syn dwa lata temu ukończył leczenie w Zapowiedniku i
        rozpoczął normalne życie. Kilkakrotnie już zabierałem głos w
        sprawie odwołania Pani Barbary Karaczyńskiej z funkcji Dyrektora
        ośrodka w Zapowiedniku. Pisałem także bezpośrednio do Pana.
        Niestety nie doczekałem się do tej pory żadnej odpowiedzi.
        Staram się opanować gniew, aby zwracając się do Pana nie użyć
        słów uznanych powszechnie za obraźliwe. Ale pycha i buta, którą
        odnajduję w Pańskich odpowiedziach na pytania Pani Redaktor I.
        Jopkiwicz wywołuje lęk i oburzenie. Lęk o przyszłość Polski,
        która znalazła się w rękach bezdusznych urzędników. Oburzenie
        przeciw urzędniczej ignorancji na społeczne problemy. Jak można
        przy podejmowaniu decyzji o odwołaniu dyrektora tak
        specyficznego miejsca jakim jest ośrodek leczenia uzależnień
        lekceważyć głosy specjalistów przedmiotu (opinia pracownika
        MONAR-u: Pani Jagody Władoń oraz pracownika Gdańskiej Akademii
        Medycznej: dr.Tomasza Smiatacza), byłych pacjentów, rodziców
        wyleczonych i leczących się dzieci.
        Dlaczego Pan rezygnuje z bezpośredniego kontaktu z odwoływanym
        Dyrektorem? Rzetelne rozpoznanie sprawy nie jest możliwe na
        łamach prasy. Decyzja odwołania Pani Barbary Karaczyńskiej z
        funkcji Dyrektora jest decyzją złą.
        Ludzie rozważni odstępują od złych decyzji i naprawiają błąd.
        Trwanie w błędzie jest delikatnie mówiąc dużą nieroztropnością.
        Wojciech Olszewski”

        Dlaczego Pan nie odpowiada na postawione pytania?
        Człowiek piastujący funkcje Wicemarszałka Zarządu Samorządu Województwa
        Pomorskiego wstrzymuje się z odpowiedzią na pytania, które dotyczą jego
        własnych decyzji.
        Ja chcę zrozumieć argumenty, które skłoniły Pana do podjęcia tej decyzji.
        Sprawa odwołania Pani Barbary Karaczyńskiej z funkcji dyrektora ośrodka w
        Zapowiedniku nabrała publicznego rozgłosu i uchylenie się z odpowiedzią na
        postawione pytania można odczytać jako wyraz lekceważenia przez Pana tych
        wszystkich, którzy w tej sprawie zabrali głos na łamach forum.
        A może Pan sam nie wierzy w siłę swoich argumentów?

        Wojciech Olszewski
    • Gość: Maria Illinicz Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.04.03, 21:13
      Szanowny Panie Marszałku,
      W trakcie dyskusji na łamach forum Pańska decyzja spotkała się z
      wieloma krytycznymi i pełnymi oburzenia wypowiedziami. Mam
      jednak nadzieję, że Pan rzeczywiście chce „uzdrowić sytuację” w
      podległych Panu placówkach, ale w natłoku obowiązków nie zdołał
      Pan gruntownie rozpoznać sytuacji w WCLU w Zapowiedniku.
      Przeczytałam wywiad z Panem i odnoszę wrażenie, że zaszło jakieś
      ogromne nieporozumienie. Proszę jeszcze raz spokojnie
      przeanalizować argumenty, które skłoniły Pana do zwolnienia Pani
      dyr. B. Karaczyńskiej.
      1) Mówi Pan, że „nie będzie tolerował zatrudniania własnej
      rodziny” przez Panią Karaczyńską w WCLU. Pytam czy Pani
      Karaczyńska uzyskała zgodę na zatrudnienie córki w Zapowiedniku?
      Z dyskusji na forum wynika, że taką zgodę uzyskała.
      2) Mówi Pan, że „nie będzie tolerował budowania prywatnego
      ośrodka córki przy pomocy chorych”. Z zamieszczonych opinii
      wynika, że rodzice pacjentów wyrazili na to zgodę.
      3) Mówi Pan, że „nie będzie tolerował prowadzenia księgowości w
      taki sposób, żeby nic nie dało się z niej wywnioskować”. W
      wywiadzie z Panią Karaczyńską jaki przeczytałam w Gazecie mówi
      ona, że „Urząd Marszałkowski przyjmował od niej wszystkie
      bilanse i sprawozdania finansowe.” Rozumiem, że Urząd nie miał
      wówczas żadnych uwag, bo gdyby takie się pojawiły to Pani dyr.
      Karaczyńska zostałaby natychmiast o tym poinformowana.
      4) Mówi Pan o „konkurencyjnym ośrodku w Opaleniu”. Co Pan
      rozumie przez sformułowanie „konkurencyjny ośrodek” ? Jestem
      przekonana, że wszystkie ośrodki tego typu mają wspólny a nie
      konkurencyjny cel swojego działania: leczenie uzależnionych i
      nie konkurują z sobą a współdziałają w jego realizacji.
      5) Mówi Pan „o osobistych ambicjach”. A może wszyscy odłożyliby
      własne ambicje i usiedli przy jednym stole mając za cel
      nadrzędny dobro pacjentów. Przecież sens istnienia tego typu
      placówek nie sprowadza się do księgowości prowadzonej zgodnie ze
      współczesnymi standardami rachunkowości a do skutecznego
      leczenia uzależnionych od narkotyków młodych ludzi.
      Z zamieszczonych w gazecie opinii wynika, że Pani B.Karaczyńska
      jest wybitnym i niekwestionowanym – także przez Pana –
      specjalistą w tym zakresie.
      Może ponowna analiza wszystkich aspektów sprawy pozwoli Panu
      znaleźć rozwiązanie,
      które będzie korzystne dla obecnych i przyszłych pacjentów
      ośrodka w Zapowiedniku.

      Maria Illinicz
    • Gość: wyborca Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.03, 21:10
      Szanowny Panie Marszałku.
      Z ubolewaniem przyglądam się temu jak Pan panicznie stara się
      szukać coraz to nowych argumentów w tej sprawie. Opinia Pana
      dotycząca konkurencji w tum sektorze służby zdrowia świadczy o
      kompletnej nieznajomości tematu. Może trzeba poszukać jakiegoś
      przytomnego doradcy? Ale z tego co widać kompetentni ludzie są
      Panu niewygodni. Dlaczego? Tego można się jedynie domyślać.
      Pewnie dlatego wyjaśnienia Pani dyrektor nic nie wnoszą do
      sprawy. Może po prostu pan ich nie rozumie. A szkoda bo człowiek
      który odpowiada za służbę zdrowia w województwie powinien
      słuchać opinii ludzi którzy znają się na sprawie. Panie
      Marszałku w wywiadzie powiedział Pan że do kompetencji rady
      społecznej nie należy decydowanie o stanowiskach, ale Pani
      redaktor zapytała o to czy weźmie Pan pod uwagę sugestie rady. A
      rada ma prawo opiniować, no chyba że dopuki Pan jest marszałkiem
      to nie!!! Pozdrawiam Pana i życzę podejmowania lepszych decyzji.
    • Gość: olo Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.03, 21:21
      I jak w tym kraju ma być dobrze gdy spec od historii majstruje
      przy służbie zdrowia?
    • Gość: Gregsky Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.03, 22:04
      Długo zastanawiałem się czy jest pan zły, czy tylko głupi. Skłaniam się ku
      temu pierwszemu. A może ma pan jakiegoś kumpla na to stanowisko?
    • Gość: wyborca Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.03, 22:49
      Bardzo przepraszam za błąd ortograficzny w mojej poprzedniej
      opinii, nie jestem polonistą i dlatego nie pisuję książek. A Pan
      Marszałek nie wie nic o służbie zdrowia a nią kieruje. Niezła
      paranoja. Tak na marginesie zastanawiam się kiedy urzędnicy
      zrozumieją, że sa po to by służyć społeczeństwu a nie po to by
      niszczyć pozytywne inicjatywy.
    • Gość: jajo Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.03, 22:54
      Czytam te opinie i dochodzę do wniosku, że z Pana Marszałka to
      niezły artysta, mistrz improwizacji.
    • Gość: GABA Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.03, 00:46
      SZANOWNY (ALBO I NIE)PANIE MARSZAŁKU!
      Po raz kolejny dziesiątki ludzi apelują do Pana w tej sprawie...
      a tu jak grochem o ścianę. Ciekawe dlaczego jest Pan tak uparty?
      Czyżby ta sprawa miała podwójne dno? Zdaje się że tak, ponieważ
      wszystkie pana zarzuty są bardzo szybko obalane...a Pan nadal
      uparcie przy swoim. Najgorsze jest to, że brnie Pan coraz dalej,
      kłamiąc na łamach gazety, snuje pan nieprawdziwe przypuszczenia,
      a osobiście nie chce Pan odbierć telefonów w tej sprawie. Odsyła
      Pan ludzi do dyrektora Podczarskiego, a pan dyrektor do swego
      zastępcy. Zastępca zdenerwowany mówi, że rodzice zamiast robić
      szum medialny niech lepiej się zajmą swoimi dziećmi...(wszyscy
      wiedzą jak to odczytać). Myślę, że takie teksty są conajmniej
      nie na poziomie... Żenada. Tylko co na to rodzice, którzy
      właśnie zajęli się swoimi dziećmi oddając je pod opiekę
      wspaniałej i niesamowitej kobiety, która 21 lat swojego życia
      poświęciła na wyciąganie ludzi z wielkiego dna jakim jest
      narkomania.
      Panie marszałku!
      Mam nadzieję, że będzie Pan miał tyle odwagi, by cofnąć swoją
      decyzję. Jest takie powiedzenie, że tylko krowa nie zmienia
      zdania. Pomimo wszystko pozdrawiam i życzę, aby nigdy Pana i
      Pańskiej rodziny nie spotkała taka tragedia jak NARKOMANIA. Mam
      również nadzieję, że przyśni się Panu te 40 dzieciaków i coś Pan
      poczuje, jeśli jeszcze polityka pozwala Panu coś czuć...

      • Gość: mr.X Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: 213.17.252.* 03.05.03, 22:00
        Czytac sie nie chce tych waszych bredni. Wreszcie ktos rozsadny dobral sie wam
        do dupy to zaczal sie placz i szcucie rodzicow. Boicie sie o stołki i nic
        dziwnego - gdzie sie w koncu macie podziac. Tylko nie gadajcie bzdur o 20-to
        letnim poswieceniu kogokolwiek.
        • Gość: XXL Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.03, 00:28
          mr.X = mateusz (będzie prościej poznać poziom, jak to miło że tylu erudytów
          stąpa po tej ziemi)
    • Gość: ojciec SYNA Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.acn.pl / 10.70.6.* 29.04.03, 22:20
      Szanowny Panie Marszałku
      w dobie obecnej znieczulicy, w dobie poszukiwania CZŁOWIEKA
      podejmuje Pan dziwną i instrumentalną decyzję nie wgłębiając się
      w całokształt zagadnień. Jestem osobą, która spotkała się z
      problemem uzależnień i mimo podejmowania wielu prób wyjścia z
      tej sytuacji wpadała w coraz większą niemoc. Moja żona
      przepłaciła to zdrowiem. Wokół nas działały różne instytucje,
      które podchodziły do sprawy w sposób mechaniczny. Problem jednak
      tkwi w czymś innym. To coś to jest człowiek a raczej odzyskanie
      jego, znalezienie sensu życia, odzyskanie wiary w siebie. To
      wszystko dała mojemu synowi Basia Karaczyńska osoba
      nietuzinkowa, osoba która umiała do niego dotrzeć i wydobyć
      wszystko co najlepsze. Nic mnie nie obchodzą wasze zarzuty, jak
      śmieszne i nieporównywalne w stosunku do osiągniętych i
      wytyczonych celów. Jest to coś nienormalnego, żeby tacy jak
      Basia musieli być narażeni na takie bezduszne podejście.
      Nie życzę Panu przechodzenia przez te problemy związane z
      narkomanią, bo tylko z osoby co się z tym zetknęły wiedzą co mam
      na myśli.
      Basiu byliśmy z tobą, jesteśmy i będziemy
      tą drogą pozdrawiam Was wszystkich Ciebie,Anię z mężem, Małego,
      Jagodę z Przemkiem, Miśka i resztę Kadry
      ojciec świętego
      • Gość: jagoda Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.03, 10:49
        Do Taty Swiętego:dziękujemy bardzo i również pozdrawiamy.
    • Gość: xxx Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.onhill.gda.pl 03.05.03, 22:21
      myślę, że rodzaj nagonki jaki robicie na kogoś kto ma inne zdanie (poparte
      faktami) przypomina dawne dobre czasy - kolektywne potępienie i już !!!!
    • ppp67 Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le 04.05.03, 20:42
      Panie marszałku - niech Pan się nie daje ... warto przyjrzeć się tej
      charytatywnej działalności różnych organizacji i osób....
    • Gość: ska Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: 126.35.18.* 07.05.03, 16:06
      Z coraz większym zniechęceniem śledzę to forum. Do dziś nie
      zapadła żadna wiążąca decyzja w sprawie odwołania Barbary.
      Z obrzydzeniem czytam niektóre wpisy. Wpisy ludzi, którzy
      wypowiadają się w sprawie, o której nie mają zielonego pojęcia.
      Kierowanie się zawiścią z pobudek czysto osobistych to jakaś
      pomyłka!!!
      Priorytety...

      Szkoda, że dla niektórych cała sprawa stanowi pole do popisu
      swojej głupoty i obłudy.

      ZAPOWIEDNIK JEST POTRZEBNY bez wzgledu na to, czy zgadzamy się z
      panującymi tam zwyczajami, czy nie. Nie nam to oceniać.

      Szczerze liczę na szybkie decyzje w tej sprawie.

      Panie Marszałku, wystarczy iskra..!



    • Gość: komandos Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 08.05.03, 14:52
      powtarzam treść swojego listu zamieszczonego "Murem za dyrektorem"
      Panie Borusewicz ( i inni panu podobni) myślę , że pan przesadził i to mocno.
      Gdzie się podziały pana własne poglądy i ideały , o które przecież kiedyś pan
      sam walczył. Gdzie jest ta wolność , demokracja, godność robotników i tych co
      walczyli o słuszną sprawę. Pan ich osobiście popierał. My również walczymy o
      naszą słuszną sprawę, o osobę, która poświęciła prawie całe swoje życie w walce
      o innych, o ich własne nowe życie. Ta OSOBA robiła to bardzo dobrze i
      skutecznie, czego żywym dowodem jestem ja i inni mi podobni.
      Chce pan zniszczyć coś, co dobrze funkcjonuje?. Co pan najlepszego wyprawia.
      Czy rzeczywiście pan i panu podobni chcecie doprowadzić do zamknięcia
      najpiękniejszego miejsca NASZEGO ŻYCIA , w którym JA i wielu innych nauczyliśmy
      się na nowo żyć, choć przez wielu a nawet tych najbliższych, byliśmy skreśleni
      za życia. Ta nauka opierała się na uczciwości i wzajemnym zaufaniu. Nikt nie
      mówił , że wyjść z nałogów to łatwa sprawa. TUTAJ nikt się nie skarżył na
      pracę. PGR, pole, ogród , kopanie stawu, wożenie ziemi na boisku czy wszelkiego
      typu remonty i prace budowlane. To wszystko nie miało znaczenia najważniejsze
      było walka o siebie o swoje własne nowe życie . To była najważniejsza sprawa.
      Dlatego niech pan nie słucha tych wszystkich oszołomów ,to co mówią , że
      musieli pracować, dlatego przestali się leczyć. Oni po prostu nie chcieli wyjść
      z nałogu. To są wieczni pacjenci.
      Teraz decyzja Urzędu może doprowadzić do tego , że ludzie z problemami nie
      znajdą swojego nowego domu w którym będą mogli na nowo się narodzić. Na pewno
      takim miejscem jest WCLU dawniej „Wolna Republika Zapowiednik” z jej
      dotychczasowym i jedynym LIDEREM BASIĄ, na pewno najbardziej kompetentną osobą
      do prowadzenia najlepszej placówki tego typu w Polsce i nie tylko.
      Niekompetentne osoby nie znajdują się w Zapowiedniku tylko tam gdzie
      podejmowane są tak absurdalne i głupie decyzje. Może należy o tym głośno
      powiedzieć a znajdzie się w końcu ktoś kto rozliczy tych na górze. Pani
      rzecznik urzędu oraz pan Borusewicz mają zapewnie dużą wiedzę na temat
      fachowości niektórych osób , tylko na nasze nieszczęście na pewno nie tych,
      których na temat wypowiadają się na łamach prasy. Sami nie wierzą w to co
      mówią.
      Czy chociaż raz pofatygowali się i porozmawiali naprawdę z kompetentnymi
      osobami?. Czy dowiedzieli się jak funkcjonuje ośrodek. Tam nie ma godzin
      urzędowania, TAM się żyje życiem i sprawami osób przebywających , dla których
      pobyt w takim miejscu jak ZAPOWIEDNIK i pod okiem tak wykwalifikowanej KADRY ,
      to jedyna droga powrotu do normalnego nowego życia, opartego na wartościach
      takich jak uczciwość , dom, rodzina i zaufanie.
      CZY w urzędzie nikt nie może pojąć tego, że człowiek na takim stanowisku w
      ośrodku to nie jest żaden urzędas, tylko osoba z powołaniem LIDER , która żyje
      życiem innych, wie i zna się co i jak robić, aby pobyt w ośrodku zakończył się
      sukcesem czyli powrotem młodych ludzi do życia w społeczeństwie.
      Osobiście uważam, że BASIA KARACZYŃSKA to jedyna znana mi osobiście osoba
      nadająca się w pełni do piastowania stanowiska LIDERA. Wiem, że robi to bardzo
      dobrze ( sam to przeżyłem i wiem co piszę), innych propozycji nie znam.

      Ostatni K omandos Wolnej Republiki -DUDAŁ
    • Gość: Wojciech Olszewski Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.gpw.com.pl 14.05.03, 13:45
      Wypowiedź wicemarszałka B.Borusewicza zamieszczona w artykule Czesława
      Romanowskiego „Nieodpowiedni Zapowiednik” ( Superexpress)
      skłoniła mnie raz jeszcze do zabrania głosu.
      Dziennikarz Superexpressu informuje, że Marszałek Borusewicz nie ma zamiaru
      spotykać się z tymi, którzy oprotestowali jego decyzje o odwołaniu Barbary
      Karaczyńskiej z funkcji dyrektora WCLU w Zapowiedniku.

      „Nie ma już o czym dyskutować – mówi. Marszałek wie jedno – swojej decyzji nie
      zmieni.”

      Czy doczekamy się czasów, kiedy kultura polityczna w naszym kraju osiągnie taki
      poziom, że żaden polityk, nie ośmieli się zachować tak arogancko wobec swoich
      wyborców jak pan Bogdan Borusewicz. Nie zachowa się tak bo będzie wiedział, że
      w tym samym momencie straci mandat swoich wyborców i skompromitowany będzie
      musiał zrezygnować z działalności politycznej.
      Zachowanie pana B.Borusewicza pokazuje, że wśród polskiej klasy politycznej są
      też niestety i tacy „politycy”, którzy publicznie odpowiadają swoim wyborcom,
      że z nimi dyskutować nie będą i swoich oprotestowanych decyzji nie zmienią.
      Panie wicemarszałku mój mandat pan już stracił. Skoro pan odmawia rozmowy na
      argumenty to polemika z panem nie jest już możliwa. W każdej dyskusji bowiem
      potrzebna jest wola jej prowadzenia przez obie strony.
      Na szczęście są w naszym kraju instrumenty demokratyczne z których obywatele
      mogą zrobić użytek, żeby obronić się przed politykami którzy zapominają o swoim
      podstawowym obowiązku, jakim jest służenie publicznej sprawie.
      Informuje pana, że 13 maja b.r. do Zapowiednika przyjechało z różnych zakątków
      Polski kilkadziesiąt osób po to by skierować list otwarty do Radnych Sejmiku
      Województwa Pomorskiego. Oto jego treść:
      „My niżej podpisani zwracamy się do Radnych Sejmiku z prośbą o natychmiastowe
      unieważnienie decyzji wicemarszałka Bogdana Borusewicza o odwołaniu Pani
      Barbary Karaczyńskiej z funkcji dyrektora WCLU w Zapowiedniku. Do wystąpienia z
      powyższą prośbą zmusza nas bezprecedensowe zachowanie marszałka B.Borusewicza.
      Odwołanie pani B.Karaczyńskiej spotkało się z powszechną krytyką i oburzeniem.
      Opinie i listy umieszczone na forum internetowym gazety mają otwarty charakter.
      Uchylanie się przez wicemarszałka B.Borusewicza od odpowiedzi na postawione
      pytania odczytujemy jako wyraz lekceważenia tych wszystkich, którzy
      oprotestowali te haniebną decyzję. Chcemy zrozumieć prawdziwe a nie pozorne
      argumenty, które skłoniły urzędnika władz samorządowych do podjęcia decyzji
      godzących w społeczny interes. Zapowiednik bez Barbary jako dyrektora ośrodka
      nie będzie już tym samym miejscem. To Jej udało się stworzyć w Zapowiedniku
      niezwykle ciepłą, rodzinną atmosferę. Aby stało się to możliwe trzeba
      profesjonalizmu, entuzjazmu i serca, trzeba całego siebie oddać w służbie
      innym. Barbara to zrobiła. Tylko dzięki temu wielu młodym, zagubionym ludziom
      udało się zerwać z nałogiem i odzyskać wiarę we własne siły.
      Nie pozwólcie by odebrano nam najpiękniejsze miejsce naszego Życia, w którym
      wielu nauczyło się żyć na nowo. Dzięki Barbarze jest to miejsce, do którego
      zawsze możemy wrócić. Basia zawsze będzie dla nas sprawczynią tego cudu, jakim
      jest Zapowiednik, jedyną Panią na Sowim Dworze. Mamy nadzieję, że Radni Sejmiku
      nie zatracili wrażliwości na społeczne problemy i z należytą uwagą odniosą się
      do naszej petycji i pozwolą Barbarze Karaczyńskiej kontynuować społeczną misję.
      Kreśląc wyrazy szacunku pragniemy zapewnić, że będziemy z dużą uwagą śledzić
      dalszy ciąg wydarzeń.
      Obecni na spotkaniu w Zapowiedniku: byli pacjenci, rodzice, byli i obecni
      pracownicy WCLU.”
      Petycja do Sejmiku Województwa Pomorskiego w którego kompetencjach leży wybór i
      odwoływanie Zarządu Województwa, jest pierwszym demokratycznym instrumentem z
      którego skorzystali Ci, którzy mają inne niż pan zdanie na temat pracy w
      Zapowiedniku pani Barbary Karaczyńskiej.
      Zapewniam pana, że dołożę wszelkich starań, by w razie konieczności sięgnąć po
      kolejne demokratyczne instrumenty, które pozwolą na to by Barbara Karaczyńska
      mogła dalej w Zapowiedniku ratować życie młodych narkomanów.
      Pańska opinia w tej sprawie nie ma już dla mnie żadnego znaczenia.
      Wojciech Olszewski
      (ojciec uratowanego dziecka)


    • Gość: Wojciech Olszewski Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.03, 15:51
      Dzisiejsza Gazeta informuje, że Kontrola Ministra Zdrowia nie potwierdziła ani
      jednego zarzutu przedstawicieli władz samorządowych województwa pomorskiego.
      Kontroler wyznaczony przez Ministra Zdrowia, po trwającej kilka dni analizie
      dokumentów finansowych, nie dopatrzył się żadnych uchybień w wykorzystaniu
      środków pieniężnych pochodzących z budżetu państwa i przeznaczonych na leczenie
      pacjentów WCLU w Zapowiedniku.
      Nie mogło być inaczej bo takie są fakty.

      Barbara Karaczyńska jest prawym i uczciwym człowiekiem. O tym, że jest
      znakomitym specjalistą zaświadczają najlepiej Ci wszyscy, którzy dzięki niej
      powrócili do normalnego życia. Także opinia konsultanta wojewódzkiego do spraw
      psychiatrii prof. dr hab. med. Adama Bilikiewicza wystawia Jej jak najlepsze
      świadectwo.

      Pani dyrektor została niesprawiedliwie odwołana ze swojego stanowiska.

      Wicemarszałek Bogdan Borusewicz podejmując tę decyzję wpadł w pułapkę
      obrzydliwych anonimów.

      Mógł przedstawić je szkalowanej osobie, mógł wyrzucić je do kosza, mógł
      przeprowadzić wnikliwą analizę dokumentów finansowych i mógł także wysłuchać z
      uwagą tych, którzy podpisując się własnym imieniem i nazwiskiem stanęli w
      obronie Pani dyrektor Barbary Karaczyńskiej. Niestety tego nie zrobił.
      Zwolnił z pracy człowieka, który całe swoje zawodowe życie poświęcił na
      ratowanie tych, którzy wpadli w szpony nałogu.

      Mam jednak nadzieję, że Wicemarszałek Bogdan Borusewicz, w chwili kiedy
      skierował do Ministra Zdrowia wniosek o przeprowadzenie kontroli w WCLU w
      Zapowiedniku, zamknął tej sprawie dotychczasowy absurdalny przebieg.
      Odwołanie się do niezależnego podmiotu o przeprowadzenie kontroli jest pierwszą
      dobrą decyzją w tej sprawie.
      Mam nadzieję, że wicemarszałek Bogdan Borusewicz po zapoznaniu się z wynikami
      kontroli Ministerstwa Zdrowia podejmie właściwą decyzję przywracając Barbarę
      Karaczyńską na stanowisko dyrektora WCLU w Zapowiedniku.


      Wojciech Olszewski
    • Gość: Wojciech Olszewski Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.gpw.com.pl 05.06.03, 09:22
      W "Głosie Wybrzeża" ukazał się ciekawy artykuł.

      www.glos.gda.pl/spoleczenstwo/spoleczenstwo.htm

      Oto jego treść:

      05.06.03
      Co dalej, panie marszałku?
      Zapowiednik bez zastrzeżeń
      Zakończyła się kolejna kontrola w Wojewódzkim Centrum Leczenia Uzależnień w
      Zapowiedniku. Specjalista z Ministerstwa Zdrowia nie doszukał się
      nieprawidłowości w działalności ośrodka.
      Problemy ośrodka w Zapowiedniku zaczęły się w marcu br. Kontrola przeprowadzona
      przez pomorski Urząd Marszałkowski wykazała poważne nieprawidłowości w
      działalności centrum. Na początku kwietnia ze stanowiska dyrektora została
      odwołana założycielka ośrodka Barbara Karaczyńska.

      Głównym powodem podjętej decyzji były - według wicemarszałka Bogdana
      Borusewicza - nieprawidłowości w księgowości centrum. W obronie odwołanej
      dyrektor stanęli wszyscy pracownicy ośrodka, byli pacjenci oraz ich rodziny.

      Ostateczną odpowiedź na temat zarzutów postawionych kierownictwu WCLU miała dać
      kontrola, o którą do Ministerstwa Zdrowia wnioskował marszałek Borusewicz.

      - Kontrola, przeprowadzona w ośrodku w Zapowiedniku przez specjalistę z
      Departamentu Nadzoru i Kontroli w Ministerstwie Zdrowia nie wykazała żadnych
      nieprawidłowości - powiedziała Wiesława Głowecka z ministerialnego Departamentu
      Budżetu, Finansów i Inwestycji. - Na spotkaniu pokontrolnym została podjęta
      decyzja o odblokowaniu fiansowania ośrodka, zawieszonego na czas trwania
      kontroli.

      - Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, że kontrola wykazała absurdalność zarzutów
      stawianych Barbarze Karaczyńskiej - stwierdził Marek Burakowski, pełniący
      obowiązki dyrektora ośrodka w Zapowiedniku. - Mamy nadzieję iż nic nie stoi już
      na przeszkodzie w przywróceniu dotychczasowej dyrektor na wcześniej zajmowane
      stanowisko.

      Wicemarszałek Bogdan Borusewicz o wynikach kontroli dowiedział się od "Głosu" -
      Nie otrzymałem jeszcze w tej sprawie oficjalnej informacji z ministerstwa. Nie
      chcę wypowiadać się na temat ośrodka w Zapowiedniku przed zapoznaniem się z
      protokołem pokontrolnym - stwierdził marszałek.

      Przypomnijmy jednak, iż na zeszłotygodniowej konferencji prasowej Bogdan
      Borusewicz powiedział, że w przypadku niepotwierdzenia przez kontrolę z
      Ministerstwa Zdrowia zarzutów stawianych Barbarze Karaczyńskiej "będziemy mieli
      do czynienia z zupełnie nową sytuacją".

      Marszałek Jan Kozłowski stwierdził z kolei, że w obecnej sytuacji widzi
      możliwość dalszego kierowania ośrodkiem w Zapowiedniku przez Barbarę
      Karaczyńską.

      - Będę chciał spotkać się z tą panią i porozmawiać. Nad rozwiązaniem tego
      problememu będziemy również dyskutować podczas posiedzenia Zarządu Województwa -
      powiedział "Głosowi" marszałek Kozłowski.

      Zupełnie nowe światło na problemy WCLU mogą rzucić ujawnione w zeszłym tygodniu
      powody pierwszej kontroli przeprowadzonej przez Urząd Marszałkowski. Okazało
      się bowiem, że kontrola spowodowana była anonimem który otrzymał wicemarszałek
      Borusewicz.
      - Pismo to otrzymałem od ówczesnego dyrektora pomorskiej kasy chorych Henryka
      Wojciechowskiego, który rozmawiał z autorem anonimu. Dyrektor Wojciechowski
      oświadczył, iż osoba ta jest godna zaufania. Na tej podstawie poleciłem
      skontrolować ośrodek.

      Anna Jakubus, córka Barbary Karaczyńskiej a jednocześnie jedna z terapeutek
      WCLU w Zapowiedniku po zapoznaniu się z treścią anonimu nie ma wątpliwości co
      do autorów tego pisma.
      - Jest grupa, której zależy na zniszczeniu naszego ośrodka. Nie mogą pogodzić
      się z tym, że niektórym z nich nie udało się wyjść z nałogu. Barbara
      Karaczyńska otrzymuje anonimy, w których osoby te piszą iż "załatwimy ciebie i
      twoją córeczkę". Pisma te napisane są w tym samym stylu z jakim mamy do
      czynienia w przypadku anonimu dostarczonego marszałkowi Borusewiczowi.
      Niewytłumaczalne dla mnie jest w jaki sposób takie pismo może stać się podstawą
      działania Urzędu Marszałkowskiego - dodała Anna Jakubus.

      Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, iż istnieją plany podporządkowania WCLU w
      Zapowiedniku dyrektorowi Ośrodka Leczenia Uzależnień w Smażynie. - Nie odpowiem
      w tej chwili na pytanie czy widzę możliwość połączenia obu placówek -
      powiedział "Głosowi" Jacek Sękiewicz, kierujący ośrodkiem w Smażynie.

      W opinii prof. Adama Bilikiewicza, wojewódzkiego konsultanta ds. psychiatrii
      pomysł łączenia ośrodków leczenia uzależnień jest zły.
      - Z terapeutycznego punktu widzenia jest to pomysł nie do przyjęcia. Wyrażam
      zdumienie, że nikt mnie o tej sprawie nie informował. Taki jest jednak styl
      działania marszałka Borusewicza, który najwyraźniej uważa iż merytoryczne
      opinie do zarządzania służbą zdrowia są mu niepotrzebne.

      Jacek Grąziewicz



      • Gość: Wojciech Olszewski Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.gpw.com.pl 05.06.03, 09:36
        podaję raz jeszcze adres strony z artykułem z "Głosu Wybrzeża":

        www.glos.gda.pl/spoleczenstwo/spoleczenstwo.htm
        • Gość: ? Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.onhill.gda.pl 07.06.03, 14:14
          Panie Wojciechu Olszewski.. niech Pan się już tak nie podnieca..
    • Gość: LIST DO ANONIMA Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.03, 12:47
      LIST DO ANONIMA

      Stawiasz mi ważne pytanie „ Dlaczego jestem taki podniecony?”.

      Przymiotnika „podniecony” używam w zupełnie innych okolicznościach.
      Domyślam się, że chciałbyś wiedzieć dlaczego jestem tak zaangażowany w sprawę
      odwołania Barbary Karaczyńskiej z funkcji deyrektora WCLU w Zapowiedniku.
      Odpowiedź jest prosta.

      Dlatego, że Barbara Karaczyńska jest dobrym i uczciwym człowiekiem, który
      zasługuje na szacunek i uznanie. Znam wyniki Jej pracy i wiem, że dzięki
      ogromnemu zaangażowaniu udało się Jej przywrócić do życia na trzeźwo wielu
      młodych ludzi. Wielu z nich miałem przyjemność poznać. Chciałbym, żebyś i Ty
      był kiedyś do nich podobny. Żeby to jednak było możliwe Barbara Karaczyńska
      musi dalej prowadzić ośrodek w Zapowiedniku.
      Oczywiście nie mam pewności czy jesteś uzależniony - przecież jesteś anonimem.
      Jednak Twój krótki list do mnie, którego nie podpisałeś świadczy o tym, że
      jesteś tak jak narkoman przepełniony nienawiścią do tych, którzy myślą inaczej
      niż on.
      A nienawiść to choroba, która niszczy chorą osobę. Zatem także dlatego żebyś i
      Ty mógł być zdrowy tak mocno zaangażowałem się w obronę Barbary Karaczyńskiej.

      Zdecydowałem się odpowiedzieć na Twoje pytanie bo mam nadzieję, że mój list,
      pomoże Ci zrozumieć, że świat ludzi zdrowych ZŁO nazywa ZŁEM.
      Wicemarszałek Bogdan Borusewicz odwołując Barbarę Karaczyńską z funkcji
      dyrektora WCLU w Zapowiedniku postąpił ŹLE, ponieważ wyrządził krzywdę Jej i
      Tym, którzy chcą zerwać z nałogiem.

      Jest jeszcze jeden powód mojego zaangażowania w tę sprawę.
      Nie mogę zaakceptować by na podstawie anonimów urzędnik samorządowy odwoływał z
      pracy zasłużonego człowieka, którego nawet nie poprosił o jakiekolwiek
      wyjaśnienia.
      Życzę Ci byś zawsze miał odwagę podpisywać swoje listy i proszę, byś nigdy nie
      pisał już anonimów.
      A wtedy świat w którym razem żyjemy będzie odrobinę lepszy.

      Wojciech Olszewski
    • Gość: artykuł w NIE cz.1 Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.gpw.com.pl 16.06.03, 12:36
      www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=2197&zaznacz=pasierb

      pasierb "Solidarności"

      Legendarny przywódca strajków na Wybrzeżu bawi się nieczysto i niegodziwie.
      Zabierzcie mu brzytwę, zanim skrzywdzi kolejnych ludzi.
      Za reformę służby zdrowia w województwie pomorskim odpowiada wicemarszałek
      sejmiku Bogdan Borusewicz. Historyk sztuki po KUL. Podziwiam polot radnych
      sejmiku w poszukiwaniu fachowców. To, co robi Borusewicz, przypomina igraszki
      przedszkolaka z brzytwą: tnie wszystko, co zobaczy, przy czym nikt nie wie, na
      co za chwilę spojrzy. Pod koniec lutego spojrzał spode łba na Wojewódzkie
      Centrum Leczenia Uzależnień (WCLU) we wsi Zapowiednik koło Pelplina. Bez
      skrupułów przyciął dyrektorkę Centrum – Barbarę Karaczyńską. W uzasadnieniu
      uchwały o jej odwołaniu Zarząd Województwa Pomorskiego napisał, że po prostu ma
      do tego prawo. I już.
      Basia i jej drużyna
      Basia – tak do pani dyrektor zwracają się wszyscy w ośrodku – jest damą o
      niespotykanej charyzmie. Całe jej życie wyraża się pasją pomagania ludziom.
      Brzmi to patetycznie, ale nie bardzo potrafię od tego patosu uciec. Basia
      przywraca ludzi do życia. Przychodzą do niej wraki ludzkie, a po dwóch latach
      wychodzą ludzie nie tylko wyleczeni z nałogu, ale kochający życie i naładowani
      taką energią, że sami zaczynają leczyć świat. Są lepsi od tych, którzy ich do
      ośrodka przywieźli. I dotyczy to wszystkich pacjentów, bez względu na wiek (od
      17. do 40. roku życia) i wykształcenie (uczniowie szkół średnich, studenci,
      lekarze, plastycy, matematyk, informatyk, inżynier).
      Ośrodek w Zapowiedniku jest ośrodkiem tylko z nazwy. Tak naprawdę jest domem, w
      którym wszyscy wychowują się od nowa. Dom ten stworzyła przed ponad 20 laty
      pani Basia i do tej pory przewinęło się przez niego 800 osób. W leczeniu
      uzależnień jest coś takiego jak współczynnik sukcesu: stosunek liczby osób
      rozpo-czynających kurację do liczby osób ją kończących. W tej statystyce
      Zapowiednik bije rekordy– 80 proc. Uznawany jest za jedną z najlepszych tego
      typu placówek w Polsce.
      Sukcesy pani Basi i jej kadry znane są nie tylko w Polsce, ale i na świecie.
      Jest laureatką wielu międzynarodowych wyróżnień i stosu opracowań naukowych.
      Jest niekwestionowanym autorytetem. Sukces tkwi w metodzie leczenia. W
      większości tego typu placówek terapia prowadzona jest grupowo przez tzw.
      społeczność, czyli wszystkich pacjentów. To oni wspólnie ustalają zasady
      współżycia, decydują, kogo i jak wyróżnić, a kogo, jak i za co ukarać. Rola
      kadry sprowadza się do nadzoru nad tym, organizacji życia i rozmów w grupach
      terapeutycznych. Tym, co w praktyce odróżnia metodę pani Basi od innych
      terapii, jest czas jej trwania oraz cały zespół na pozór błahych pomysłów na
      walkę z nudą i monotonią. Mimo że wciąż coś się dzieje, każdy ma czas dla
      siebie. Licealiści podczas dwóch lat pobytu w ośrodku potrafią nadrobić
      zaległości i zdać maturę.
      W ośrodku istnieje zasada niepowracania do przeszłości. Nie wolno o niej mówić,
      rozpamiętywać świństw, które się kiedyś robiło itp. Tematami zakazanymi są
      m.in. alkohol, narkotyki, przemoc. Nietaktem jest pytanie, skąd kto pochodzi.
      Liczy się wyłącznie przyszłość. Po nagłym odcięciu od dotychczasowego
      środowiska pacjent ma nowe, w którym musi żyć. To społeczność (czyli wszystkich
      40 pacjentów) decyduje o tym, kiedy nowemu wolno wykonać pierwszy telefon,
      kiedy zezwolić na przyjazd rodziny bądź przyjaciół, kiedy zgodzić się na
      pierwszą przepustkę.
      Wyliczyłem, że gdyby pani Basia chciała nagle zamknąć ośrodek, rozgonić
      wszystkich pacjentów i przez cały rok przyjmować tylko zgłoszenia pacjentów
      chcących się u niej leczyć, tworząc z nich listę oczekujących, to ostatnia
      grupa zakończyłaby terapię nie wcześniej niż za 40 lat.
      Goofy i inni
      Dwa dni snułem się po Zapowiedniku. Jadłem ze społecznością, dłużej lub krócej
      rozmawiałem z większością pacjentów. Zajrzałem w każdy kąt ośrodka, zaliczyłem
      z wybraną grupą "sprawność zdobycia bagna". Sam zaczepiałem ludzi, ludzie
      zaczepiali mnie. Snułem się z kadrą i sam, aby każdy chętny mógł bez
      skrępowania do mnie podejść.
      Z 21-letnim Goofym siedzieliśmy przy kolejnych herbatach w tawernie, jak
      nazwano miejscową kawiarenkę, do świtu. Co chwilę ktoś się dosiadał, coś
      opowiadał. Wszyscy się śmiali z samych siebie opowiadając o pierwszych dniach i
      tygodniach w ośrodku. Ocipiałem, gdy do Goofy’ego podszedł jakiś blondas, podał
      mu rękę, a ten czule ją trzymał przez dobre 10 minut. Potem do innego kolesia
      podeszła Ania i bezceremonialnie położyła mu swoją nogę na kolanach. Ściskał ją
      przez 15 minut. Przy trzecim takim podejściu ktoś przy stole załapał, że patrzę
      na nich jak na zboków. Towarzystwo ryknęło śmiechem, a Goofy życzliwie
      wytłumaczył mi, że w ośrodku praktycznie nie używa się leków. Ból uśmierza się
      wykorzystując metodę reiki – leczenia przez dotyk.
      Zdobywają tę umiejętność ucząc się od Basi.
      Goofy z żenadą opowiada o swoim niepowodzeniu w ośrodku. W zeszłym roku
      startował w maratonie, ale wymiękł na 35. kilometrze.
      – Naprawdę nie poddałem się. Chciałem biec, ale po prostu nie miałem już sił –
      opowiada ze łzami w oczach. – Chciałby być taki jak 37-letni Doktor. On
      przebiegł w zeszłym roku 75 kilometrów, ale mówi o tym niechętnie. Ktoś
      wyjaśnia, że planował przebiec 100 kilometrów, za kilka miesięcy ponowi próbę.
      Żeby to zrozumieć, trzeba wiedzieć, że dla większości w ośrodku przebiegnięcie
      kiedyś 100 metrów było niemożliwe.
      W nagrodę za postępy w leczeniu wybrani mogą uczestniczyć w próbach sprawdzenia
      się w sportach ekstremalnych. Robi się więc rzeczy zwariowane: prowadzi
      kilkudniowe marsze forsowne, skacze na linie asekuracyjnej z wysokości 17
      metrów, bądź – tak jak ja – zdobywa bagno.
      Pojechaliśmy w 20 osób na najprawdziwsze bagna. Takie, które wchłonęłyby Pałac
      Kultury. Korzystając wyłącznie z liny asekuracyjnej mie-liśmy pokonać maź o
      konsystencji i zapachu szamba. Była to nie tylko próba siły fizycznej – bo, jak
      się przekonałem, gdy głowa niknie ci w błocie, zawsze znajdziesz siły, by z
      przyzwyczajenia walczyć o życie – ale próba charakteru: przezwyciężenie strachu.
      c.d.n.

    • Gość: artykuł w NIE cz.2 Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.gpw.com.pl 16.06.03, 12:39
      www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=2197&zaznacz=pasierb

      Anka i Krzysiek
      Ośrodek w Zapowiedniku jest położony w bajecznym miejscu w środku lasu. Budynek
      główny mieści się w pięknym dworku z początku XX wieku. Przed 20 laty był
      kompletną ruiną. Dziś o jego stan dbają wszyscy. Każde drzwi, okno, framugi,
      cokolwiek – były przez pacjentów "szkiełkowane", czyli oczyszczane ze starej
      farby i malowane na nowo. A jest o co dbać – 1600 mkw. powierzchni użytkowej.
      Do tego "biurowiec", czyli adaptowany budynek gospodarczy, w którym znajdują
      się biuro, siłownia, gabinet zabiegowy i mieszkanko pani Basi. I jeszcze
      chlewik – były chlew przerobiony rękami pacjentów na domek z pokojami
      gościnnymi dla odwiedzających. Stodoła przerobiona na kuchnię, stołówkę i
      stolarnię.
      Bardzo ważnym elementem terapii jest praca. Uprawiają więc warzywa na polu i w
      samodzielnie zrobionych cieplarniach. Jest sad. Dzięki własnym owocom i
      warzywom udaje się mniej wydawać na jedzenie. Zaoszczędzone pieniądze idą na
      zakup innych potrzebnych rzeczy, dzięki czemu ośrodek jest nieźle wyposażony.
      Od zakładów z Opoczna dostali kilka ton potłuczonych płytek ceramicznych i
      ułożyli na ścianach mozaiki. Łazienki są w dużych pomieszczeniach. Było
      miejsce, wstawili akwaria z żółwiami. Fortunę wydawali na węgiel. Podpisano
      umowę z Powiatowym Zarządem Dróg na wycinkę krzaków i krzewów przy okolicznych
      drogach. W zamian mogą zabrać to, co wytną – jest chrust do palenia.
      Całą życiową pasję pani Basia przelała na córkę Anię – psychologa i terapeutę w
      ośrodku. Ania wyszła za mąż za innego wychowawcę – Krzysztofa. Odczuwali
      niedosyt, że mogą pomóc zaledwie tak małej grupie osób. Przed rokiem wpadli na
      zwariowany pomysł: założą nowy ośrodek. Przez kilka miesięcy szukali
      odpowiedniego miejsca i w końcu znaleźli w Opaleniu koło Gniewu, 50 km od
      Zapowied-nika. Podpisali umowę dzierżawy na 15 lat. Sprzedali mieszkanie
      Krzysztofa w Trójmieście, zapożyczyli się w banku i u rodziny. Zaczęli ładować
      pieniądze w coś, co nie jest nawet ich własnością. Od miesiąca w stale
      remontowanym nowym ośrodku mieszka, pracuje i leczy się 10 pierwszych
      pacjentów.
      Przed kilkoma miesiącami ośrodek pani Basi w Zapowiedniku opuściła pewna
      dziewczyna.
      Do przerwania leczenia namówili ją rodzice. Dziewczyna wróciła do nałogu.
      Dzianym starym wydawało się, że pieniądze załatwią wszystko, zaproponowali więc
      pani Basi, by leczyła ich córkę indywidualnie, za kasę. Odmówiła. Nie-długo po
      tym otrzymała anonim: Nie miałaś dla nas czasu, to cię kurwo wykończymy. W
      Zapowiedniku zaczęły się dziać rzeczy dziwne.
      Bogdan i reszta
      Wojewódzkie Centrum Leczenia Uzależnień w Zapowiedniku finansowane jest przez
      Ministerstwo Zdrowia. Pieniądze przekazywane są przez kasę chorych (obecnie
      Narodowy Fundusz Zdrowia). Ośrodek musi rozliczać się co miesiąc z każdej
      złotówki. Zarząd nad ośrodkiem sprawuje właściciel – marszałek województwa
      pomorskiego. Nie daje złamanej złotówki, ale ma prawo do decydowania o losach
      placówki.
      W lutym ośrodek skontrolowała kasa chorych. Inspekcja wypadła pozytywnie.
      Chwilę po niej wicemarszałek sejmiku Bogdan Borusewicz, legenda "Solidarności",
      przysłał własną kontrolę. Powodem jej nasłania był jakiś anonimowy list
      nadesłany przez rodziców i byłych pacjentów. Z listem tym jest jakoś dziwnie:
      niby anonim, ale na konferencji prasowej Borusewicz stwierdził, że jego kolega
      zna autorów.
      Kontrola Urzędu Marszałkowskiego przebie-gała według punktów z anonimu, a ten
      zarzucał pani Basi dosłownie wszystko, przede wszystkim sekciarstwo,
      złodziejstwo, korupcję i brak kompetencji. Sekciarstwo próbowano udowadnić za
      pomocą opinii Dominikańskiego Centrum Informacji o Nowych Ruchach Religijnych,
      które bioenergoterapię uznaje za naukę charakterystyczną dla sekt (karate
      zresztą też). O sekciarstwie ma też świadczyć struktura ośrodka: na czele stoi
      guru sekty, czyli Basia, po niej starszyzna, czyli kadra itd. Korupcja i
      prywata polega na zatrudnianiu w Zapowiedniku rodziny (córka i zięć). I nie
      jest ważne, że córka Basi dorastała w ośrodku od 5. roku życia... Nie utrzymał
      się też zarzut braku kwalifikacji samej Basi i jej kadry.
      Najwięcej emocji wzbudził zarzut złodziejstwa, który został pani Basi przez
      kontrolerów od Borusewicza udowodniony: pacjenci i kadra z ośrodka w
      Zapowiedniku pomagali Ance i Krzysztofowi w remoncie ich nowego ośrodka w
      Opaleniu; do ewidencji stanu posiadania ośrodka nie wciągnięto dwóch stogów
      chrustu. W ewidencji nie było materiałów budowlanych – daru jednego ze
      sponsorów. To znaczy materiały w ewidencji były i fizycznie są na miejscu, ale
      nie ma kwitu podpisanego przez kierownika magazynu materiałów budowlanych. Mało
      ważne, że w ośrodku nie ma magazynu materiałów budowlanych. Na nic zdały się
      tłumaczenia, że nie było potrzeby organizacji takiego magazynu, bo nigdy
      materiałów budowlanych nie składowano. Wytknięto pani Basi, że za swoje
      mieszkanie, otwarte dla pacjentów przez całą dobę, płaci tylko 80 zł
      miesięcznie. Wytknięto jej w końcu uchybienia w księgowości (nieczytelne, bo 20-
      letnie pieczątki, niechronologiczne rejestrowanie rachunków). Całą politykę
      administracyjną i gospodarczą uznano więc za "nieprzejrzystą" i dano dyrektorce
      30 dni na naprawę błędów. Nie zdążyła: 9 dni po zakończeniu kontroli odwołano
      ją z funkcji.
      Obowiązki dyrektora pełni obecnie jej zastępca – Marek Burakowski. To on
      najgłośniej krzyczy, że całe to zamieszanie jest totalnym nieporozumieniem.
      – To Basia stworzyła ten ośrodek, to Basia dobrała kadrę, to Basia opracowała
      metodę, którą posługujemy się w pracy. Bez Basi ośrodek zginie – wyjaśnia Marek
      zwany Małym.
      Nikt w sejmiku nie chciał go słuchać. Na znak protestu wymówienia umów o pracę
      złożyła cała kadra ośrodka. Na marszałku Borusewiczu nie zrobiło to wrażenia.
      Nie zrobiła wrażenia wyśmienita opinia wstawiona ośrodkowi przez wojewódzkiego
      konsultanta w dziedzinie psychiatrii – prof. dr. hab. Adama Bilikiewicza. Nie
      zrobiła też wrażenia opinia kontrolerów z Ministerstwa Zdrowia, którzy nie
      dopatrzyli się w działalności ośrodka nieprawidłowości w dysponowaniu
      pieniędzmi ministerstwa. O takich duperelach, jak interpelacje poselskie,
      interpelacje radnych, listy od byłych pacjentów, listy od rodziców obecnych
      pacjentów wspominać nie warto. Nic do Borusewicza nie dociera. Z końcem lipca
      (koniec okresu wymówienia przez kadrę umów o pracę) ośrodek w Zapowiedniku
      powinien przestać istnieć. Razem z nim zapewne szlag trafi pacjentów, którzy
      wrócą tam, skąd przyszli, czyli do nałogu.
      O co w tym wszystkim chodzi? Z anonimu, który dostałem, wynika, że pan
      wicemarszałek ma plany wobec Zapowiednika. Chciałby nowym dyrektorem uczynić
      niejakiego Sebastiana Pieńkowskiego, niespełnionego specjalistę ds. narkomanii.
      Miałby on zakończyć rozpoczętą terapię, a w międzyczasie przeprowadzić
      prywatyzację placówki, by z czasem zająć się działalnością bardziej lukratywną –
      prowadzeniem hospicjum dla klientów z Europy Zachodniej. Pieńkowski to pasierb
      Borusewicza.
      Gdyby ikonie "Solidarności" przyszło do głowy głośne zaprzeczanie tej teorii,
      to namawiam go do powstrzymania się: kwit jest kwit i ten anonim jest równie
      wiarygodny jak ten o złodziejstwie pani Basi.
      • Gość: artykuł w NIE cz.3 Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.gpw.com.pl 16.06.03, 12:42
        www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=2197&zaznacz=pasierb

        Borusewicz

        Bogdan Borusewicz działał, ukrywał się, działał, obejmował urzędy, odchodził z
        urzędów. Zawsze na inne. Od 1976 r. był członkiem KOR, zakładał w Gdańsku Wolne
        Związki Zawodowe. W 1980 r. był głównym organizatorem strajków w Stoczni
        Gdańskiej im. Lenina. Po powstaniu NSZZ "S" był w jego strukturach. W stanie
        wojennym działał w podziemiu. Po 1989 r. był m.in. wiceprzewodniczącym Komisji
        Krajowej, a także przewodniczącym Zarządu Regionu Gdańskiego "S". Gdy odszedł
        z "S", zasilił szeregi Unii Wolności. W rządzie Jerzego Buzka był przez 3 lata
        wiceministrem spraw wewnętrznych. Potem bez zajęcia – przez czas
        krótki.Jesienią 2002 r. miał być czarnym koniem wyborów prezydenckich w
        Gdańsku. Nie wszedł nawet do drugiej tury. Załapał się zaledwie na radnego z
        własnego komitetu. No, ale być tylko radnym miejskim? Dzięki poparciu
        Kaczyńskiego i akceptacji Platformy Obywatelskiej został wicemarszałkiem w
        zarządzie sejmiku wojewódzkiego. Zrezygnował wówczas z mandatu radnego. W
        sejmiku odpowiedzialny jest za sprawy służby zdrowia.W styczniu 2003 r.
        ściągnął do urzędu marszałkowskiego na dyrektora Departamentu Zdrowia Tadeusza
        Podczarskiego. Podczarski wcześniej był jednym z dyrektorów w tonącej w długach
        Pomorskiej Kasie Chorych. Aby zrobić miejsce Podczarskiemu, z funkcji dyrektora
        departamentu zdegradowany został do poziomu szeregowego urzędnika Jerzy
        Karpiński. Wydawało się nieprawdopodobne, że jeden z urzędników kojarzonych z
        arcybiskupem Gocłowskim doznał takiego afrontu. Ale nie trwało to długo. W
        połowie kwietnia 2003 r. Borusewicz zwolnił z funkcji Dorotę Dygaszewicz,
        dyrektora Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Gdańsku. Była zbyt
        niepokorna i zbyt niezależna. To się nie mogło podobać wicemarszał-kowi. Nic
        to, że pogotowie wzbogaciło się o kilka nowoczesnych karetek, system
        powiadamiania ratunkowego i motocykl, który docierał do chorych tam, gdzie nie
        mógł wjechać samochód. Harley został zakupiony przez sponsorów z Wielkiej
        Orkiestry Świątecznej Pomocy. Stał się pretekstem do zwolnienia dyrektorki, bo
        nie ma go w wykazie pojazdów ratowniczych.Na miejscu zwolnionej pani dyrektor
        wylądował Jerzy Karpiński. Warto powiedzieć, że Karpiński był w poprzedniej
        kadencji samorządu wojewódzkiego jednym z dwóch wnioskodawców o to, aby
        zlikwidować należący do marszałka Szpital Kolejowy, a jego budynek przekazać
        spółce z o.o. Szpitale Gdańskie. Tej samej, której prezes Tomasz W. jest
        zamieszany w aferę kościelnej drukarni Stella Maris, o której nie raz
        pisaliśmy. Wątkiem Szpitala Kolejowego zajmuje się w tej chwili
        prokuratura.Sytuacja w pomorskiej służbie zdrowia jest dramatyczna. Zadłużenie
        samych szpitali podległych urzędowi marszałkowskiemu wynosiło w maju 256 mln
        zł. Według Borusewicza, co zapodał na swojej konferencji prasowej w maju, dług
        pomorskiej służby zdrowia rośnie kwartalnie o 12 mln zł, czyli wynikałoby z
        tego, że o 4 mln zł miesięcznie, 1 mln zł tygodniowo. Cztery największe
        szpitale w województwie nie zgodziły się podpisać kontraktów z Narodowym
        Funduszem Zdrowia. Dyrektorzy dostali faks z urzędu, że muszą podpisać.
        Usłyszeli zapowiedź, że mogą zostać zwolnieni. W. K.
        Autor : Dariusz Cychol


    • Gość: Dziennik Bałtycki Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.gpw.com.pl 17.06.03, 11:34
      gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/278360.html
      Murem za szefową

      Wtorek, 17 czerwca 2003r.

      Czy 40 pacjentów w Wojewódzkim Centrum Leczenia Uzależnień w Zapowiedniku, w
      gminie Skarszewy, może niedługo zostać bez opieki, a placówka przestać istnieć?

      Niewykluczone, ponieważ cała kadra terapeutyczna centrum (osiem osób)
      solidaryzuje się z odwołaną przed dwoma miesiącami dyrektor Barbarą
      Karaczyńską. Na znak protestu pracownicy złożyli wypowiedzenia z pracy. Po
      stronie pani dyrektor stanęli również rodzice pacjentów. Obawiają się, że
      leczący się w ośrodku członkowie ich rodzin mogą nie mieć już szansy na
      skuteczne wyjście z nałogu narkomanii i alkoholizmu. W tej sprawie stawili się
      nawet w Urzędzie Marszałkowskim w Gdańsku. Mieli nadzieję, że nakłonią
      wicemarszałka Bogdana Borusewicza do zmiany decyzji.

      Ale tak się nie stało. Władze samorządowe województwa postanowiły powołać
      nowego dyrektora WCLU w Zapowiedniku, mimo że dwie kontrole Pomorskiej Kasy
      Chorych oraz niedawna z Ministerstwa Zdrowia, nie wykazały uchybień. Wynika z
      nich, że fundusze były wydatkowane zgodnie z przeznaczeniem.

      - Liczymy, że marszałek przywróci Barbarę Karaczyńską na stanowisko. Takie
      obietnice składał publicznie w mediach - mówi Marek Burakowski, p.o. dyrektor w
      WCLU w Zapowiedniku.

      Władze województwa nie zmieniły jednak zdania.

      - Nie znamy wyników kontroli resortu zdrowia - mówi Mira Mossakowska, rzecznik
      prasowy Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku. - Dlatego trudno nam się do niej
      odnieść. Najlepsza byłaby kompleksowa kontrola ministerstwa, podczas której
      zbadano by wszystkie aspekty dysponowania pieniędzmi centrum. Kadra
      terapeutyczna z Zapowiednika nie wyobraża sobie współpracy z innym dyrektorem
      niż z Barbarą Karaczyńską.

      - Dotychczasowa szefowa była autorką dobrego i skutecznego programu leczenia
      uzależnień - mówi Monika Redlich, terapeutka z WCLU. - Inny dyrektor nie daje
      nam takiej pewności. Tylko z Barbarą Karaczyńską możemy pracować. Dlatego
      jesteśmy zdecydowani na odejście.

      Terapia przez pracę

      Dyrektorkę WCLU w Zapowiedniku w kwietniu odwołał Zarząd Województwa
      Pomorskiego. Podstawą decyzji były błędy w prowadzeniu księgowości, które
      wykazała kontrola. Za niedopuszczalne uznano także zatrudnienie pacjentów przy
      pracy w nowym ośrodku dla uzależnionych w Opaleniu. Założyła go córka
      dyrektorki, Anna Jakubas. Marek Burakowski, p.o. dyrektor WCLU, nie zaprzecza,
      że były pewne uchybienia w księgowości. Jednak, jego zdaniem, były to tylko
      błędy proceduralne. Natomiast prace pacjentów z Zapowiednika w niepublicznym
      ośrodku w Opaleniu miały charakter doraźny. Wcześniej uzyskano zgodę pacjentów
      i ich rodziców. Zresztą tak jak w przypadku prac na rzecz Zarządu Dróg
      Wojewódzkich i mieszkańców gminy Skarszewy.

      Rafał Kosecki - Dziennik Bałtycki


    • Gość: wyjaśnienie Re: Rozmowa z marszałkiem o sytuacji w Centrum Le IP: *.gpw.com.pl 17.06.03, 11:41
      Pragnę poinformować, że umiesciłem na forum tekst z tygodnika NIE i z Dziennika
      Bałtyckiego

      Wojciech Olszewski
Pełna wersja