gdanskaa
15.05.03, 19:58
Jakby ten pan skarżypyta rzeczywiście dużo latał widziałby że
sytuacja że "przez półtorej godziny nikt nie mógł podjąć
decyzji, czy samolot wraca do Warszawy, /czy nie/" jest zupełnie
normalna. Nikt o zdrowych zmysłach nie wyruszy w trasę zanim
samolot zostanie sprawdzony (trafił w nich piorun, niech się
cieszą że elekronika nie oberwała i nie zginęli !) a efektów
takiego sprawdzania nie sposób przewidzieć. Poza tym - w
Warszawie mogła dalej trwać burza i obsługa nie jest jasnowidzem
aby wiedzieć jak długo jeszcze miała ona trwać.
Lotnisko w Rębiechowie rzeczywiście jest małe, ale przecież to
było lądowanie awaryjne, więc trudno się dziwić, że nie
wpuszczono pasażerów do jednej z normalnie funkcjonujących hal
odpraw.
Dziwię się, że Wyborcza tak bezkrytycznie opisuje zasłyszane
skargi poparte wątłum autorytetem tych co "dużo latają".