henrykkreuz
16.05.03, 19:45
Właśnie otworzyłem zeszycik euroentuazjastów tj. z podpisem Kwaśniewskiego na
str. 13, a tam czytam:
"Czy istnieje zagrożenie dla polskiej własności na ziemiach zachodnich?
Nie. Członkostwo w Unii w niczym nie zmienia sytuacji prawnej obowiązującej
na ziemiach zachodnich, a więc w niczym nie zagraża chronionej przez polskie
prawo własności mieszkających tam obywateli. Między krajami Unii granice są
nienaruszalne."
A megaoszustwem jest dlatego, że:
1/na ziemiach zachodnich obywatele tam mieszkający nie są właścicielami
ziemi, a 98% tej ziemi jest tylko dzierżawiona, a jak wiadomo każdą dzierżawę
można wypowiedzieć, ewentualnie sprzedać przedmiot dzierżawy lub w inny
sposób przekazać.
2/mieszkający tam ludzie nigdy nie mieli okazji kupić tej ziemi bo nie
wystawiono jej na sprzedaż obywatelom polskim (jak zrobiono to w Czechach,
gdzie sprzedano za tyle na ile było obywateli Czech stać), a poza tym zawsze
zarabiali głodowe wynagrodzenia, to niby skąd mają mieć równe szanse w
nabyciu tej ziemi po wejściu do UE.
Zatem euroentuzjastom pozostało mieć nadzieję, że
Niemcy tej ziemi nie wykupią mając ku temu 1000 razy większe możliowości jak
Polacy.
Reszta wypowiedzi za jest podobna i oparta na nadzieji w innych, że będą
dobrzy i niewykorzystają Polskiej słabości. Niemcy nie wykupią ziemi bo i im
po co na wschodzie ziemia - przecież oni zawsze tacy byli dobrzy.
Moja mama mówi - synu, ja wiem co to jest zjednoczona europa pod
przewodnictwem Niemiec, a ja miałem okazję poznać dominującą mentalność, cele
i metody ich osiągania. Za to ich cenię, ale... , właśnie dlatego jestem
pewnym, że z całą pewnością wybudują drogi (czyt. zorganizują), ale też z
całą pewnością staniemy się podludźmi bez własności.
Ja ciągle zadaję to samo pytanie.
Dlaczego nie wierzycie w siebie, nie wierzycie, że potraficie sami wybudować
dobrą drogę, dobry piękny i wygodny dom - Polskę? Nikt za Was, za nas, tego
nie zrobi.
Jest historyczna chwila, z której Polacy - jako cały Naród - wyjdą jako
ludzie albo podludzie. Człowiek liczy na siebie, a podczłowiek - w niemieckim
rozumieniu - na innych.
Tyle i aż tyle.
Z poważaniem
Henryk Kreuz