castorp
04.07.03, 12:16
Zawsze zastanawiałem się, dlaczego przeciętny Niemiec ma taką nieprzyjemną,
niesympatyczną, ponurą gębę. Gdy moje słowiańskie oczy patrzą na typową
niemiecką twarz, to aż mi się krew w żyłach gotuje. Bije z oblicz niemieckich
jakiś taki specyficzny fałsz i wredota. Obserwując je można wyczuć, iż
emanuje z nich jakaś wrogość do świata zewnętrznego, pycha i buta, poczucie
wyższości. W ich przypadku powiedzenie, iż wyraz oblicza jest odbiciem duszy,
jest całkowicie słuszne. Jak się patrzy np. na komisarza Verhujgena, to aż
się nóź w kieszeni otwiera. Jaki cudem takie paskudztwo mogło zrobić tak
wielką karierę polityczną. Chyba dlatego to było możliwe, że wśród swoich
rodaków-brzydali, nawet najbardziej brzydki Niemiec nie wydaje się być tak
brzydkim, jak brzydkim jest w istocie.