Gość: Dzikus
IP: *.artnet.pl
18.11.07, 19:29
Mam wrazenie, ze autor byl i nie byl na koncercie.
Awantury byly juz w samym srodku klubu. Przez caly koncert byly pojedyncze
bojki z udzialem 2-4 osob. Kiedy zgaslo swiatlo po koncercie, byla burda na
jakies 15-20 osob. Skad wiec pomysl ze ochrona Ucha powstrzymala agresje w
srodku klubu? To bazdura, Ci panowie stali na zewnatrz, albo na zapleczu, bo w
klubie ich nie bylo widac.
Potem byla bjka, ale najwyzej 40 osobowa - nazisci jednak nie bili sie sami ze
soba, punole rowniez dali o sobie znac. I to oni dewastowali samochody po
dostaniu batow od nazioli.
Szkoda, ze przez taka awanture chyba wiecej nie bedzie w Uchu takich koncertow :(