Gość: Tomstar
IP: *.revers.nsm.pl
10.08.03, 15:47
Kilkanście dni temu na ścieżce rowerowej wzdłuż sopockiej plaży, na
wysokości klubu żeglarskiego zainstalowano trzy wysokie progi zwalniające
dla rowerzystów. W zeszłym roku postawiono tam znak "STOP" w chorej nadziei,
że rowerzyści będą karnie zatrzymywali swoje pojazdy przed siedzibą
windurfingowców. Znak nakazu bezsensownie stoi tam przez cały rok (czyzby
prowokacja policyjna). Dziwię sie władzom Sopotu, że pozwolili na położenie
aż trzech progów i to tak blisko siebie, co wczesniej czy później będzie
skutkowało wypadkami, upadkami i potłuczeniami rowerzystów. W dzień to
jeszcze pół biedy - rowerzyści omijają progi rozjeżdzając i demolując
sąsiedni pas zieleni (ciekawe czy o to władzom Sopotu chodziło). Najgorsza
sytuacja jest w nocy, kiedy conajmniej połowa rowerzystów nie używa
oświetlenia i najechanie na niespodziewana przeszkodę na drodze na pewno
skończy się upadkiem. Zakładam, że progi nie są prywatną inicjatywą klubu
żeglarskiego i wątpliwa inwestycja uzyskała aprobatę miejskich urzędników.
Tu chyba dziła jakieś lobby winsurfingowców, skoro dla wygody kilkunastu
żeglarzy naraża się zdrowie kilku tysięcy rowerzystów.