doraa
18.07.08, 10:35
ok godz. 10, nasz szanowny urzednik byl laskaw przejsc ul. Dluga, i
coz zauwazyl? Kobiecine siedzaca na lawce z kartonem ksiazek, i
paroma robionymi na szydelku obrusami. Wiec co sie stalo? Pan
zapytal Pania czy handluje tymi ksiazkami, czy ma zezwolenie? Pani
odparla, ze siedzi sobie, a jak sie trafi ktos zainteresowany to
moze kupic. Pan wice powiedzial, ze jak nie ma zezwolenia to
dostanie mandat, dalej zapytal czy juz kiedys dostala mandat?
Kobiecina zaprzeczyla, i dowiedziala sie, ze w takim razie dostanie
mandat, przyjdzie straz miejska i ukarze ja mandatem. Faktycznie po
kilku minutach zjawilo sie 2 straznikow, spisali Pania i ukarali
mandatem.
Nie chce bronic handlujacych bez zezwolenia, ale opisana Pani
siedziala raczej w celach towarzysko rekreacyjnych, byl to dla niej
sposob spedzania wolnego czasu, ktos sie przysiadl, pogadal, jaki
handel, tylko pretekst do siedzenia na lawce. Tymczasem na Dlugiej
jest mnostwo "straganow" ( o ile straganem nazwac suszarke na
pranie) ze sznurowadlami, kosmetykami, parasolkami i inna tandeta.
Sa nieletni rumunscy "grajkowie", rzepolacy niemilosiernie. I jakos
ani wtedy wiceprezydenta nie widac, ani strazy
miejskiej........Szkoda gadac. Jezeli tak ma wygladac pilnowanie
porzadku, wybiorcze reakcje na polecenie wyskoko postawionej osoby,
to ja dziekuje.
Panu wice "gratuluje" zachowania.