Emocjonujący Mozart

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 12:01
Byłem słuchaczem koncertu w katedrze oliwskiej w ramach festiwalu
Mozartiana. W jego trakcie zdarzył się przykry incydent, efekt
zderzenia dwu kultur; widowni spragnionej muzyki i urzędników
fetujących swą łaskawość. To co spotkało nas, publiczność, nazwać
muszę skandalem. W najlepszej woli chciałem zapomnieć o tym
nieporozumieniu, niefortunnym faux pa menadżerów od promocji, ale
poniedziałkowa publikacja GW, w którym dziennikarka obraża gości
koncertu na to mi nie pozwala. Chamstwo i kultura różnią się
zdolnością postrzegania innych prawd, gotowością ich poznania i
zrozumienia. Szanowna pani redaktor, Pani tekst nie jest nawet
manipulacją faktami, Pani barbarzyńska perspektywa nawet tych faktów
nie odnotowała. Współczuję ludziom którzy krzyczeli „Mozart,
Mozart”. Organizator imprezy (to już nie był koncert) zmusił ich do
złamania tabu, do naruszenia ciszy kościoła. W historii tylko
natchniony artysta; malarz czy muzyk obok osoby duchownej miał prawo
do szczególnego traktowania. Takich uprawnień ani skrupułów nie
mieli z pewnością ani pomysłodawca tej „cywilnej” imprezy, ani (przy
całym szacunku do osiągnięć) pan co to „stary ale przy Was jary”,
ani gwałcący polszczyznę oficjele, ani radna co to swoje dwie
minutki wyrwała. Sugeruje Pani redaktor że publiczność znalazła się
tam przypadkiem, a nie z szacunku, podziwu dla wykonawców. Szacunek
okazuje klasa polityczna wręczając w ramach poważnie przez nas
opłacanych obowiązków nagrody z naszych podatków. Jestem pełen
szacunku dla prawdziwych sponsorów. Dla firm i prywatnych osób
wypłacających prywatną kasę, wolontariuszy opiekujących się
artystami, sprzątającymi park. Słusznie przypomniał prowadzący, że i
dla samego Mozarta sponsoring był problemem zasadniczym. Ale w czyim
imieniu Pani Redaktor!? Taksówką na koszt redakcji, darmowe miejsce
w pierwszym rzędzie, 15 minut od domu i jeszcze wierszówka. A na
deser podły komentarz. Obłudne, rodem z PRL - „co o nas pomyślą
cudzoziemcy”.W rzędzie za mną siedziały dwie starsze panie, Niemki.
Zdezorientowane dopytywały szeptem co się dzieje. Po pół godzinie
pytały już tylko jak długo to może potrwać i niedowierzająco
kręciły głowami. Grupa młodych, anglojęzycznych ludzi w tłumku
wzburzonych, dyskutujących po koncercie przed kościołem
odreagowywała podobnie. Ani program, ani plakat, żaden materiał
promocyjny nie uprzedzał o tej uroczystości. Mała notka w lokalnym
dodatku gazety to raczej żart. Pytam pomysłodawców, czy nie
wystarczyło ogłosić nagrody ministra, przyznania orderu i wręczyć
kwiaty? Byłaby owacja na stojąco. Bo przyjechaliśmy dla nich. I dla
Mozarta. A uroczystość powinna odbyć się w ratuszu, z bankietem w
obecności kamer. Artyści nie musieliby stać dodatkowe 45 minut na
baczność (tak widzi Pani szacunek?). Kiedy tłumaczy się dzieciom
różnice kultur, dyżurnym przykładem jest bekający przy stole
Chińczyk. I rada żeby szanować prawa gospodarzy. No więc jeśli my,
publiczność byliśmy kibolami, To wy klaso polityczna, bekaliście w
kościele. Andrzej Chętko
    • Gość: zbigniew żenujące zachowanie publiki IP: 85.237.164.* 04.09.08, 17:15
      Panie to chore coś napisał.

      nawet jeżeli nie podobała się panu uroczystośc kultura tego wymaga,
      by cierpliwie doczekać do końca. potrakowali Państwo chór niczym
      stado bydła, które trzeba popędzać.
      Zbigniew
      • Gość: Agata Re: żenujące zachowanie publiki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 14:26
        Panie Zbigniew, a Pan był na tym koncercie? Chyba nie, bo Pan głupoty gadasz,
Pełna wersja