Gość: Bierut
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
27.10.08, 09:47
Miałem okazję pracować w jednym z magazynowych kołchozów. Z relacji brata,
który nadal tam pracuje; połowa więźniów się obija, pracownicy etatowi
szmuglują im fajki, piwo, płyty. Podejrzewam, że i dragi także. A dwóch z
wyrokiem, będąc pijanymi, w czasie przerwy śniadaniowej opuściło teren
zakładu. Ich losy nie są mi do tej pory znane. Dodam, że ochrona firmy nie
ponosi prawnej odpowiedzialności za więźniów, ale i tak dostała opieprz. Firma
leży pod Strykowem i zaczyna się na literę "S", ma tendencje do
wykorzystywania i kantowania pracowników.