turhotel
03.11.08, 18:19
Z racji dość częstych podróży służbowych skazany jestem na
korzystanie z trójmiejskiego lotniska Rębiechowo. Celowo użyłem
słowa skazany bo to, co dzieje się w terminalu można określić
jedynie słowem "kpina" – pisze czytelnik portalu trojmiasto.pl
Od 21 grudnia 2007 roku Polska jest członkiem układu z Schengen,
wobec czego od tego czasu nie obowiązuje u nas kontrola paszportowa.
Tak się składa, że moje trasy lotów odbywają się zawsze przez
Kopenhagę, Frankfurt lub Monachium. Jak do tej pory jeszcze się nie
zdarzyło, aby przepisy dotyczące wymienionego układu były na
lotnisku przestrzegane.
Wejście w kierunku bram jest przeważnie "zakorkowane" długimi
kolejkami, ponieważ Straż Graniczna szczegółowo sprawdza dokumenty i
porównuje je z biletami. Robi to ślamazarnie, nie zwracając uwagi na
obowiązujące przepisy.
Na pytanie odnośnie zasadności kontroli paszportowej pada przeważnie
jedna odpowiedź (jeśli w ogóle jakaś pada) składająca się z ruchu
ramion wskazującego na kompletną niewiedzę i obojętność.
Kolejna sprawa dotyczy przejścia przez wykrywacze metali. Zachowanie
pograniczników pozostawia wiele do życzenia. Warunki, w jakich
podróżni muszą przygotowywać rzeczy osobiste do kontroli urągają
wszelkim zasadom. Dywanik, po którym trzeba przejść, jeśli
sprawdzane jest również obuwie, jest brudny. Brakuje krzeseł, na
których można obuwie zdjąć i założyć. Stolik do przygotowania bagażu
jest tak mały, że ledwo na nim można coś zmieścić.
Strażnicy okazują skrajny brak szacunku i kultury wobec podróżnych,
często w bardzo przykry sposób komentując – zwłaszcza obcokrajowców.
Wszelkie uwagi lub pouczenia ze strony pracujących kontrolerów są
często niekulturalne. Podam przykład – przede mną czekał na
przejście przez wykrywacz obywatel Niemiec. Kontrolerzy kazali
poczekać tak długo, aż dadzą znak. Po chwili z wielkim zażenowaniem
zaczęli głośno i niegrzecznie komentować fakt, że wymieniony
podróżny nadal czekał na na swoją kolejkę. Pomijam fakt kompletnego
braku znajomości języków obcych – chociażby podstawowych zwrotów w
języku angielskim.
Po przejściu przez wykrywacz, sprawdzanie dokumentów po raz kolejny
odbywa się przy samej bramie i tutaj podobnie – na pytanie o
zasadność kontroli pada wymijająca odpowiedź, albo nie ma jej w
ogóle.
Przyznam, że tego typu sytuacji jest bardzo dużo i trudno w tej
chwili wymienić wszystkie, ale za każdym razem, kiedy odlatuję z
Rębiechowa spotykają mnie lub je zauważam.
Dodam jeszcze, że na tak wielkich lotniskach jak np. Frankfurt czy
Monachium na pewno zdarzają się podobne sytuacje ale są one bardzo
sporadyczne. Kontrola bagażu przebiega w przyjaznej atmosferze nie
wspominając już o przestrzeganiu przepisów dotyczących strefy
Schengen, znajomości języków obcych i podstawowych zasad kultury.
Zastanawiam się – przez jak długi czas moi koledzy z Niemiec czy
innych krajów będą zadawali mi pytania, dlaczego na lotnisku w
Gdańsku ciągle są jakieś problemy i dlaczego obsługa jest tak wrogo
nastawiona do pasażerów?
LN (imię i nazwisko do wiadomości redakcji trojmiqasto.pl)