marija.bar 10.12.08, 17:30 na prowincji nie powinny się odbywac powazne procesy od tego jest Warszawa, a w Gdańsku mogą sobie posądzić co najwyzej złodzieji rowerów Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
debil13 sPOko Grześ cię wyciągnie 10.12.08, 18:09 mieliście przecież wspólne biuro. Odpowiedz Link Zgłoś
oserwatoreromano Opwiadanko (zbieżność faktów przypadkowa) czI 10.12.08, 18:10 Ustawa napisana strzykawką Halina- parlamentarzystka - przeglądała się w lustrze, dokonując ostatnich poprawek swojego makijażu przed wyjściem na umówione spotkanie z, niedawno poznanym, przystojnym młodzieńcem. Zdawała sobie sprawę z różnicy wieku, ale właśnie to, bardziej niż uroda młodzieńca, ją fascynowało - ona, kobieta po czterdziestce, została obiektem zainteresowań trzydziestolatka. Tak gradka nie zdarza się w życiu często. Tuż przed wyjściem z domu po raz ostatni rzuciła okiem na swoje odbicie w lustrze i z impetem rzuciła się w wir niesamowitej przygody. Przeciskając się samochodem przez zatłoczone ulice, grzęznąc co raz w korkach, z niepokojem patrzyła na zegarek. Spóźnienie mogło oznaczać fiasko całej, rodzącej się przygody - jeszcze nie wiadomo czy romantycznej, czy erotycznej, a może zupełnie zwariowanej, pozbawionej jakiegokolwiek racjonalizmu. Tymczasem hall sali wernisażowej był już zupełnie pusty, zaproszeni goście bawili na salonach, dyskutując w grupkach na temat wystawionych prac znanego w całym kraju i Europie plastyka. Halina, dysząc, wbiegła do hallu i zdając sobie sprawę ze swojego spóźnienia na pierwszą randkę spodziewała się najgorszego. Jakież przyjemne było jej zaskoczenie, kiedy to smukły trzydziestolatek, starannie ubrany, z bukietem w dłoni podszedł do niej i szarmancko ukłonił się, wręczając jej jednocześnie gustowny bukiet kwiatów. W trakcie zwiedzania wystawy zaimponował jej bardzo swoimi manierami i erudycją oraz swobodą w dyskusji na temat wystawionych dzieł. Długo myślała, leżąc już w łóżku, o minionym wieczorze. Najprzeróżniejsze scenariusze tej znajomości błądziły w jej snach tej nocy. Dopiero nad ranem sygnał o nadejściu sms-a uzmysłowił jej, że czekają ją codzienne poselskie obowiązki. Zanim jednak rozpoczęła codzienne prozaiczne czynności, wykonywane przez miliardy ludzi na całym globie, odczytała sms-a. Nadawcą był Darek – przystojny trzydziestolatek, biznesmen. Treść wiadomości dodała jej niesamowitej energii. Perspektywa nudnego, długiego dnia w parlamencie stała się niczym w obliczu treści tej wiadomości. Wszystko stało się dla Haliny łatwe, a problemy legislacyjne - zwykłą blaszana zabawką. Dzień za dniem upływał w parlamencie, nie przynosząc nic nowego w życiu kraju, ani w życiu Haliny. Posłowie leniwie snuli się po korytarzach budynku sejmowego- a to pijąc koniak w sejmowym barze, a to głosując przeciw, a czasami nawet za… Jedynie Halina regularnie spoglądała na datownik w zegarku, oczekując ze zniecierpliwieniem soboty- dnia wyjazdu z Darkiem do jego daczy nad Wigrami. Oczekiwała tego wyjazdu z nadzieją na wielki romans, ale i z pewnym niepokojem. Zbyt krótko bowiem się znali, aby mogła tak zupełnie swobodnie zgodzić się na taki wyjazd. Przemogła się jednak, bo w jej wnętrzu panował zupełny chaos moralno - hormonalny. Dzień wyjazdu zbliżał się bardzo powoli, aż nastał! Darek podjechał pod dom Haliny srebrnym Saabem. Jego wnętrze wypełnione było delikatnym zapachem lawendy i dyskretnie sączącym się z głośników swingiem. Halina była oczarowana i gotowa na każdą propozycję pachnącego biznesmena. Dacza Darka była obszerna, miała salon z kominkiem, dwie łazienki, cztery sypialnie i duży zadaszony taras - w sam ras na romantyczne wieczory, urozmaicane dobrym szampanem. Wieczór za wieczorem przebiegał podobnie – spacery, rozmowy, czułe spojrzenia. Noce też przebiegały, jedna za drugą, podobnie – w oddzielnych sypialniach, w samotności, a dla Haliny wyjątkowo ciężko. Właśnie nocą szczególnie brakowało jej bliskości Darka, ale nie wypadało o tym nawet mu wspomnieć, a sygnały przez nią wysyłane pozostawały wciąż bez odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
oserwatoreromano opowiasdanko cz II 10.12.08, 18:10 Tydzień przeleciał wyjątkowo szybko, a Halina nabrała przekonania, że skoro Darek wykazywał w tym czasie opanowanie hormonalne, to nie może to oznaczać nic innego jak tylko głębokie uczucie i szacunek dla niej. Niemniej była trochę rozczarowana, bo spodziewała się bardziej ognistego weekendu, ale jednocześnie bardzo zadowolona, bo szacunek okazany przez Darka utwierdzał ją w przekonaniu, że rodzi się wielkie uczucie. Choć chwilowo niespełniona seksualnie, wracała do codziennej pracy bardzo szczęśliwa, bo wiedziała, że w myśl starego przysłowia - co się odwlecze, to nie uciecze! Kolejne dni, dzielące ją od następnej randki, przebiegały jak zwykle w trudzie i monotonii parlamentarnego życia, stawały się jednak coraz dłuższe. Każdy kolejny wydawał się wiecznością. Kiedy wreszcie nastąpi ten oczekiwany? Nie mogła zupełnie skoncentrować się na pracy, jej wzrok co chwilę zatrzymywał się na tarczy zegara bezlitośnie odmierzającego kolejne sekundy, minuty i godziny. Ostatnie chwile oczekiwania doprowadzały ją niemal do obłędu. Tak wyglądało oczekiwanie na każdą kolejną randkę. Darek nie mógł się jednak spotykać z nią tak często, jak ona by sobie tego życzyła. Tłumaczył to koniecznymi wyjazdami biznesowymi. Tęsknota Haliny przybrała charakter obłędu, nie uchodził jej uwadze żaden przejeżdżający Saab, w każdym smukłym trzydziestolatku widziała Darka, każdy swingujący rytm przypominał jej podróż nad Wigry. Kolejne spotkania bardzo ich do siebie przybliżały, aż pewnego razu… Halina wróciła do domu szczęśliwa, a wspomnienia minionego weekendu nie pozwoliły zmrużyć jej oka do rana. Świat wirował z zawrotną prędkością, a ona wraz z nim. Wkrótce pojawiły się rozmowy o wspólnym interesie. Darek nieśmiało zaproponował Halinie, aby zainteresowała się bliżej ustawą o akcyzie na materiały pędne, która właśnie była przedmiotem pracy parlamentu. Zasugerował, aby wkręciła się do komisji sejmowej i zdobyła wpływ na przeforsowanie pewnych zapisów, które nie zmienią charakteru ustawy, a uproszczą jedynie procedury celne na importowane materiały pędne. Halina pełna ufności w dobre intencje swojego partnera, po dosyć żmudnym zabieganiu o udział w takiej komisji, zasiadła tam - ku radości obojga.. Wkrótce jej partner zaprezentował te fragmenty ustawy, które winny być przeredagowane, a dla podniesienia skuteczności działania Haliny, wręczył jej parędziesiąt tysięcy złotych. Pieniądze te miały być argumentem dla zbyt „konserwatywnych” członków komisji, jak mawiał o nich Darek. Ponieważ „konserwatywnych” członków komisji było kilku, Halina otrzymała jeszcze kilkadziesiąt tysięcy, co podniosło skuteczność jej działania niemalże do ideału. Choć targały nią wątpliwości, to czar ostatnich tygodni i perspektywa wspólnej przyszłości pozwalały zapominać przynajmniej na chwilę o moralnej stronie „pisania tej ustawy”. Wspólne wyjazdy stały się już normalnym elementem ich życia. Były wspólne zakupy kosmetyków, biżuterii, modnych kreacji. Jednym słowem sielanka. Darek czuł się w mieszkaniu Haliny jak od dawna zasiedziały domownik. Odpowiedz Link Zgłoś
oserwatoreromano Opowiadanko cz III 10.12.08, 18:11 Pewnego razu coś zaniepokoiło Halinę, Darek wydawał się jakiś zasępiony. Trwało to kilka dni, aż przyznał się, że przyczyną zgryzoty jest zagubiony gdzieś dyktafon i teczka z ważnymi dokumentami biznesowymi. Próbowała go pocieszać, ale nie przynosiło to żadnego skutku. Darek gasł w oczach, aż pewnego razu Halina podskoczyła z radości, bo właśnie w bagażniku swojego samochodu zobaczyła ten zawieruszony dyktafon i teczkę z ważnymi dokumentami. Już chciała zadzwonić do swojego ukochanego, gdy podchodząc do telefonu upuściła niechcący na podłogę teczkę, z której wysypały się dokumenty. Kątem oka zobaczyła, że są to notatki z ich spotkań. Krew uderzyła jej do głowy, ciśnienie poskoczyło do wartości krytycznej. Na chwilę straciła przytomność. Po ocknięciu się, jeszcze nie wierzyła, że tak się mogło stać, ale po chwil zastanowienia bez skrupułów odtworzyła nagrania z dyktafonu. Były tam nagrane ich rozmowy o „redagowaniu ustawy”, o „przekonywaniu konserwatywnych” członków komisji. Teraz już nie miała wątpliwości, padła ofiarą perfidnej prowokacji; prowokacji niedopuszczalnej żadnym prawem; prowokacji sprawdzającej ludzkie charaktery. Postanowiła wymyślić jakąś zemstę. Na kolejnych spotkaniach była czuła, pocieszała Darka, choć z trudem jej to przychodziło i napawało obrzydzeniem. Mijały dni, a żaden sensowny sposób na zemstę nie przychodził jej do głowy, aż pewnego razu zobaczyła w parku ledwo żyjącego narkomana, pakującego sobie w żyłę koleją porcję „speed’u”. Poczekała aż skończy i odejdzie. Kiedy narkoman oddalił się, wzięła ostrożnie pozostawioną przez niego strzykawkę i schowała do torebki, pakując ją uprzednio do kosmetyczki. Teraz wystarczyło potraktować taką igłą tego podłego zdrajcę…. Tymczasem Darek ponownie odzyskał humor i powrócił do tematu ustawy. Halina, doświadczona znalezionymi dokumentami, była już ostrożniejsza, unikała rozmowy na ten temat i gorączkowo myślała - w jakich okolicznościach wykorzystać tę, z pewnością zainfekowaną, igłę. Okazja nadarzyła się sama, Darek skaleczywszy się w palec, poprosił Halinę o plaster, odrzekła mu, że jest w kosmetyczce i niech się sam obsłuży. Oczywiście stało się to, na co Halina z niecierpliwością liczyła. Zdrajca wbił sobie w dłoń igłę narkomana. Znajomość trwała jeszcze kilka tygodni. Pewnego dnia Darek usłyszał od Haliny takie oto słowa: ”Ja mam Twój dyktafon i teczkę z ważnymi dokumentami, a Ty masz AIDS. Nie wierzysz? Zrób sobie test! Za kilka dni przeczytała w gazecie: Samobójstwo popełnił pewien wysoki funkcjonariusz służb specjalnych. Pod drzewem, na którym się powiesił, stał srebrny Saab, a z jego wnętrza sączyły się swingujące rytmy…. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Walenty z Losina Doskonala strategia obrony, uwiodl. IP: *.dip.t-dialin.net 10.12.08, 20:56 Istotnie granice prowokacji i element uwiedzenia biednej kobiety laknacej ciepla i milosci bedzie tu zagadnieniem kluczowym i rozstrzygajacym. Z milosci mozna zrobic bardzo wiele i sad bedzie musial ten fakt uwzglednic. W zasadzie nie dostanie wiecej jak 2 lata w zawiasach i zakaz poslowania narodowi przez 10 lat. Dziesiec razy gorszy jest burmistrz i za te 150 000,- PLN powinien dostac 15 lat po roku za kazde 10 000 coby sprawiedliwosc byla we swiecie. Odpowiedz Link Zgłoś