Dlaczego przestałem być myśliwym

IP: 195.117.249.* 23.01.09, 08:47
"ten człowiek powiadam jest chory; władają nim potwory"
dobro i zło
czarne i białe
najważniejsza jest równowaga
co pan jada - korzonki ? To również pan zabija.
Chodząc zabija pan drobnoustroje - im też wypadają trzewia.
Życze powrotu do normalności i znalezienia innej niszy - tej dobrej.
    • Gość: mysliwy Dlaczego przestałem być myśliwym IP: 77.236.0.* 16.03.09, 19:05
      Nie mogę zrozumieć jak autor może tłumaczyć swoje rodzinne problemy
      zaangażowaniem w myślistwo. Prawa jest ze myślistwo nie jest tylko zwyczajnym
      hobby i potrzeba mu poświęcić sporo czasu, ale nigdy nie przyszłoby mi do głowy
      robić to kosztem mojej rodziny. Planowanie rodzinnych wakacji po uwzględnieniu
      sezonu polowań przecież to chore. Według mnie wyrządzono temu Panu krzywdę na
      siłę robiąc z niego myśliwego, taka decyzje każdy musi podjąć sam po gruntownym
      przemyśleniu wszystkich za i przeciw i odpowiedzeniu sobie, czym dla mnie jest
      myślistwo pasja czy tylko ucieczka przed problemami życia codziennego. Z
      przedstawionego opisu wynika, ze autor popadł w obłęd zabijania i niechlubnego
      wśród myśliwych miesiarstwa, czyli pogoni za zdobywaniem jak największej ilości
      dziczyzny. Naprawdę nie tak wygląda opis polskiego myśliwego i polowań. Znam
      naprawdę wielu myśliwych prowadzących udane zycie rodzinne i zawodowe a opisane
      w tej książce zachowania świadczą o tym ze zarówno autor jak i jego kompani nie
      maja nic wspólnego z etycznym łowiectwem. Dlatego tez odbieram ta książkę jako
      nieudana próbę rozrachunku autora ze swoimi trudnymi do przezwyciężenia
      słabościami i nałogami oraz popadaniem w skrajności. W efekcie powstaje jedynie
      karykatura polskiego łowiectwa, która trafia na podatny grunt modnych ostatnio
      haseł ekologicznych, które z ekologia nie maja nic wspólnego. Dzięki tak
      wypaczonym opisom łowiectwa nikt nawet nie podejrzewa ze wiele kol łowieckich
      organizuje akcje sprzątania bądź pomocy w sadzeniu lasów a także zakładania
      śródpolnych remiz ( bynajmniej nie strażackich) dla zwierzyny drobnej. Ale skąd
      autor może o tym wiedzieć on przecież musiał skupić się na ciągłym polowaniu,
      aby moc poszczycić się tak dużą liczba upolowanych zwierząt. Oczywiście krwawa
      relacja nawróconego mordercy jest nieporównywalnie ciekawsza niż praca rzeszy
      myśliwych zaangażowanych w poprawe warunkow bytowania zwierzyny. Czy takie dane
      mogą zainteresować dziennikarzy głodnych taniej sensacji, przeciez tego nikt nie
      będzie chciał obejrzeć ani przeczytać, czego dowodem jest chociażby pora emisji
      programu telewizyjnego Ostoja, pokazującego prawdziwe oblicze łowiectwa, jest on
      emitowany w co druga niedzielę około godziny 7.00. Pozostaje mi tylko mieć
      nadzieje, ze opinia publiczna nawet jeśli nie może pogodzić się z zabijaniem
      zwierząt, które jest nieodłącznym składnikiem łowiectwa, to przynajmniej zada
      sobie choć trochę trudu, aby skonfrontować wypowiedzi nieprzychylnych myślistwu
      osob z innymi źródłami. Na takie dywagacje oczywiście nie mogło sobie pozwolić
      wielu pseudodziennikarzy, którym w rozmowie z Panem Kurczynskim wystarczyło
      cytowanie przez niego obszernych fragmentów jego książki.
      • Gość: Misiaczek Re: Dlaczego przestałem być myśliwym IP: *.man.poznan.pl 20.06.13, 23:42
        Przeczytalem ta ksiazke cala i byl to czas zmarnowany. Jak mozna pisac taka ch...nie i sprzedawac? Nie szkoda na to papieru?
      • stefan4 Re: Dlaczego przestałem być myśliwym 21.06.13, 08:16
        mysliwy:
        > Według mnie wyrządzono temu Panu krzywdę na siłę robiąc z niego myśliwego, taka
        > decyzje każdy musi podjąć sam po gruntownym przemyśleniu wszystkich za i
        > przeciw

        Również decyzję o zostaniu mafiozem od mokrej roboty każdy powinien podjąć sam i po przemyśleniu. Ale dobrze jest, że prawo jednoznacznie stwierdza, że jest to decyzja niesłuszna. Niestety w sprawie polowań prawo nie jest tak jednoznaczne.

        mysliwy:
        > Pozostaje mi tylko mieć nadzieje, ze opinia publiczna nawet jeśli nie może pogodzić
        > się z zabijaniem zwierząt, które jest nieodłącznym składnikiem łowiectwa, to
        > przynajmniej zada sobie choć trochę trudu, aby skonfrontować wypowiedzi
        > nieprzychylnych myślistwu osob z innymi źródłami.

        Opinia publiczna coraz powszechniej zdaje sobie sprawę, że zabijanie, stanowiące główną oś (a nie tylko składnik) łowiectwa, nie daje się pogodzić z żadnymi wartościami szerszymi niż zaspokojenie własnej prymitywnej żądzy mordu. Taki rozwój poglądów opinii publicznej następuje mimo bardzo złego przykładu dawanego przez polityków, zafascynowanych przemocą i strzelaniem.

        - Stefan
        Zwalczaj biurokrację!
Pełna wersja