Gość: Ireneusz z Gdańska
IP: *.chelmnet.pl
20.03.09, 23:00
Dla mojego pokolenia 30-, 40-latków, wychowanych jeszcze w ostatnich latach
PRL, kiedy kościół był inny, nie posyłanie dzieci na religię jest problemem,
choć wielu rodziców miałoby taką ochotę, widząc co robi dzisiejszy kościół.
Ale dla świętego spokoju, aby nasze dzieci nie były napiętnowane i aby nie
robić przykrości naszym wciąż żyjącym i wierzący rodzicom - posyłamy dzieci na
religię. Ale jak obecna młodzież dojrzeje, pamiętając swoje dzisiejsze
propagandowe "lekcje" religii, własnych dzieci już na żadną religię nie pośle
i kościoły w całej Polsce opustoszeją, tak jak dzisiaj nap w Hiszpanii, która
też kiedyś była ostoją katolicyzmu w Europie.
Zresztą już dzisiaj młodzi ludzie, zwłaszcza w liceach, ale też już w
gimnazjach, mają dość religii i kościoła. Córka znajomej uczy się w jednym z
gdańskich gimnazjów i rozpoczęła właśnie nauki przed bierzmowaniem. Na ponad
50 uczniów, którzy powinni (według katechety) stawić się u proboszcza na
kursie, przyszło... zaledwie kilkunastu! I z tego co słyszę od innych
znajomych, mających dzieci w tym wieku, nie jest to odosobniony przypadek.
Więc niech kościół dalej robi to, co do tej pory - w ciągu najwyżej 10-15 lat
instytucja ta w naturalny sposób przestanie mieć w Polsce jakiekolwiek
znaczenie...