karmienie na żądanie i zarzuty do mamy

25.09.09, 09:38
Dziewczyny, Pani Moniko czytam to forum bardzo często a teraz
proszę Was o radę, opinię czy po prostu wypowiedź na bazie Waszego doświadczenia.

Urodziłam moją córkę 3mc temu (po 48 h porodu zakończonego CC)
Od początku walczyłam o karmienie piersią - mimo, że w szpitalu niechętnie mi dali małą pierwszej doby,
namawiali by dawać sztuczne jak leżała pod lampami Ale udało się.

Przerabiałyśmy kolki, mało pokarmu, gwałtowne wypływy po rozkręceniu laktacji, moją restrykcyjna dieta nakazana przez lekarza ze względu na brzuszek małej itp
Słowem co tydzień nowy "problem".

Anyway moja Niunia od narodzin bardzo często jadła - średnio co 35-45 minut. Ssie ok 5 minut. I nie ma bata, żeby jadła dłużej.
W upały wołała o cyca częściej co wydawało się uzasadnione.
Nie dopajam. Nie daje butli - pięknie je łyżeczką jak potrzeba.

I pięknie(?) przybywała/przybywa na wadze - 300g tygodniowo - taki schemat przyrostu utrzymuje się do dziś.

Dzisiaj kiedy kończy 3 mc chce jeść co godzinę zegarową (w nocy co 3)
W dzień czasem udaje mi się ją zagadać i przeciągnąć o 20 maks 30 minut.

I teraz zaczynają się schody?

Bo wiele osób (lekarz od szczepień, siostra, mąż) uważa że je stanowczo za często jak na dziecko co zaczęło 4mc.

Koniec 3m - 6800g - lekarka powiedziała, że dużooooo jak na dziewczynkę, górny próg..

I co ja mam robić?
Jak miała 1mc i 2mc byłam w poradni laktacyjnej i panie mówiły żeby karmić. Że mała sobie wydłuży sama... Bylebym w okresie 2 godz przystawiała do tej samej piersi.
Wydłużyło się o 20 minut..

Niby karmi się na żądanie to jak mała wyje mi "leeee leeee" i szuka cyca jak krecik to mam nie dać?
Naprawdę staram się ja zagadać ale na niewiele się to zdaje.
Mnie samej jest ciężko tak często ją karmić i czasami mam dość. I poczucie winy, jak słucham o "idealnych" ssaczach co jedzą co 4sh i śpią w dzień.

I nagle, teraz po 2gim szczepieniu rzesza ludzi zarzuca mi, że tłuściocha wyhoduje :(.
Że mam jej pomóc się "wyregulować" przeczekać płacz i karmić rzadziej...

Czy ja coś robię źle?
    • mruwa9 Re: karmienie na żądanie i zarzuty do mamy 25.09.09, 09:46
      Jesli mala chce ssac, domaga sie piersi, to znaczy, ze jej
      potrzebuje i ograniczanie dostepu do piersi jest niepotrzebnym
      znecaniem sie zarowno nad dzieckiem, jak i nad Toba.
      Nie wyhodujesz grubasa- dla dzieci karmionych piersia nie ma gornych
      limitow przyrostow wagi, ewentualne "nadmiary" znikna, gdy mala
      zacznie sie sama przemieszczac. Karm na zdrowie, a na komentarze z
      zewnatrz moga pomoc zatyczki do uszu.
      dzielna z Ciebie mama :-)
      • biza7 Re: karmienie na żądanie i zarzuty do mamy 25.09.09, 10:18
        Nic nie robisz źle - zaspokajasz potrzeby dziecka, a to przecież
        podstawowe zadanie mamy, prawda?? ;))

        Wszyscy "specjaliści" z zewnątrz niech sie ugryzą.... wiadomo gdzie.
        Ciekawe jak oni by się czuli, gdyby ktoś im zabraniał jeść jak są
        głodni...

        A co do tych "idealnych" dzieci, co to jedzą i śpią tak regularnie -
        wiesz co, ja też o nich słyszę i nóż mi się już w kieszeni
        otwiera.... Ale jak tak dokładnie podrążyć temat, to się okazuje, że
        wśród znajomych bliższych i dalszych takich dzieci tak naprawdę nie
        ma - bo zawsze jest jakieś "ale": jak nawet dziecko je rzadko (co 4
        godziny - chociaż osobiście nie spotkałam się z takim typem), to
        jest inny problem. I w ogóle te opowieści, jak to małe dzieci tylko
        jedzą i śpią, to chyba biorą się z tego, że opowiadają to albo
        osoby, które mają z dzieckiem sporadyczny kontakt, i akurat jak je
        widzą to jest takie grzeczne i cichutkie;)), albo rodzice nie chcą
        się po prostu przyznać jak jest naprawdę;))

        Więc jak pisze Mruwa - zatyczki do uszu. Olać takie teksty. Twoje
        dziecko i Twoja decyzja - BTW moim zdaniem jak najbardziej
        prawidłowa. Wrrr, co za głupie gadanie żeby dziecko "przeczekać".....

        Trzymaj się, jesteś bardzo dzielna - i bądź dobrej myśli. Przerwy
        się naprawdę wydłużą stopniowo, tyle że może nie tak szybko jak Ty
        byś chciała (moja córa ćwiczy mnie w cierpliwości już dziewiąty
        miesiąc);))) Będzie dobrze!
    • mika_p Re: karmienie na żądanie i zarzuty do mamy 25.09.09, 10:49
      No ale ja cię proszę, weź wyluzuj i policz sobie. 20 minut w stosunku do 35-45
      to jest 57-44% - czyli ogólnie rzecz biorąc, mała ma teraz czas między
      karmieniami o połowę dłuższy niż jeszcze niedawno.
      Tak naprawdę, to w przypadku wielkiej wrażliwości na reakcje otoczenia musisz
      się nauczyć podawać mu fakty w takim świetle, żebyś budziła zachwyty.
      Czyli nie "dziecko je co godzinę", a "je coraz rzadziej, teraz ma o połowę
      dłuższe okresy przerwy niż miesiąc temu". Brzmi to zupełnie inaczej, a nikt nie
      będzie wnikał. Najwyżej po głowie dostaniesz że głodzisz dziecko :))
      Ludzie słuchają powierzchownie.

      Twoja córka jest świetnie wyregulowana, ma stały rytm karmienia, prawda? I
      ogólnie licząc, nie ssie dłużej niż kilkanaście minut w ciągu 3 godzin. Taka
      wersja wszystkich zadowoli, prawda? Otoczenie. Dziecko. Ciebie.
      • kadewu1 Re: karmienie na żądanie i zarzuty do mamy 25.09.09, 11:17
        he, he... 3 miesiące. Powiem tak: ja zaczęłam odmawiać piersi mojemu synalowi,
        gdy miał 3 lata. Miesiąc później zakończyłam karmienie. Naprawdę dostawał zawsze
        na żądanie (z zastrzeżeniem, że tylko jeśli np. nie byłam w pracy), bo po to
        jest pierś, żeby była pod ręką :-). Większość mam stara się "wyregulować"
        starsze dzieci, ja umyślnie tego nie robiłam; natomiast 3 miesiące to dużo za
        wcześnie. Tłuścioszek piersiowy to nie tłuścioszek butelkowy - wszystko to
        zniknie:-). Patrzę na zdjęcia mojego ssaka z wakacji rok po roku i jest coraz
        szczuplejszy. Mleko mamy nie może zaszkodzić dziecku.
        KmJ
    • aannagr Re: karmienie na żądanie i zarzuty do mamy 25.09.09, 12:05
      Moja córka też była z tych dzieci, co to tylko jedzą... :) I też mi się w pewnym
      momencie wydawało (tak ok 3 miesiąca), że ona już taka duża, powinna robić sobie
      dłuższe przerwy w jedzeniu.
      A to, że wydaje się JUŻ duża - to dopiero teraz widzę jak ma 11 miesięcy. I jak
      patrzę na takie 3 miesięczne kruszynki to dopiero widzę, że 3 miesiące to
      jeszcze bardzo mały szkrab :)
      Ja też ostatnio na wizycie kontrolnej (po skończonym 10 miesiącu) usłyszałam, że
      córka ma nadwagę i mam jej kaszek nie dawać. A moja córka w tym czasie była
      głównie na mleku, bo z innego jedzenia zjadała okruszynki.
      I powtarzam to, co już dziewczyny pisały: dla dzieci karmionych piersią nie ma
      górnych limitów przyrostów wagi.
      Synek koleżanki przez pół roku przybywał po 2 - 2,5 kilograma miesięcznie, a
      teraz jest szczupłym, raczkującym 10 - miesięczniakiem.
      Zatkaj uszy na złote rady ;)
    • monika_staszewska Re: karmienie na żądanie i zarzuty do mamy 25.09.09, 12:45
      To ja tylko powiem, że życzę Pani dalszego, tak udanego karmienia,
      wedle swojego i dziecka pomysłu.
      pozdrawiam :)
      monika staszewska
Pełna wersja