A jednak NIE :(

02.10.09, 17:57
Kilka tygodni temu pisalam o problemie jakim wtedy bylo dla mnie wiszenie
synka przy piersi przez cala dobe. Otoz zycie moje wygladalo w ten sposob iz
bez przerwy karmilam, bez nawet 10 min przerwy. Wszyscy poradzili by nie
przestawac, nic nie zmieniac tylko karmic na zyczenie. I tak tez robilam.
Myslalam tez, ze moze synus sie nie najada skoro co chwile domaga sie piersi.
Dzis wiem ze blednie. Kilka dni temu wybralam sie do przychodni z poradnia
laktacyjna na 3 m-czna kontrole dziecka. Jednak zwazenie nie bylo mozliwe,
powiewaz waga byla "w legalizacji" czy cos takiego. Pani polozna, doradca
laktacyjny stwierdzila, iz synek jest sporych rozmiarow i moze powinnam po
karmieniu piersia podac mieszanke by dziecie zasnelo i mialo przerwe w
jedzeniu. Tak tez uczynilam - zakupilam mleko dla dzieci karmionych piersia i
dawalam po cyckach - obu! Przedwczoraj wrocilam do przychodni by zwazyc
dziecie i okazuje sie ze moj wisicycek niespelna 3 miesieczny wazy 8 kg!!!
Polecono mi zmienic mleko na "dla glodnych dzieci" i podawac w ten sam sposob.
Dziecie spi nawet i 3 godziny po karmieniu. Czy za jakis czas mozliwe jest by
znow powrocic do karmienia tylko piersia? Bardzo mi na tym zalezy. Teraz kiedy
wiecej spi i nie ssie pewnie i laktacja sie zmniejszy.Czy ktos mial podobne
doswiadczenia? Co o tym sadzicie?
    • mika_p Re: A jednak NIE :( 02.10.09, 18:58
      Sądzimy, że nie ma sensu wprowadzać żadnego mleka modyfikowanego, skoro dziecko
      waży świetnie.
      To ta sama położna, co układała ci "dietę"?
      Wypij sama to mleko dla głodnych dzieci i przestań kombinować - niedawno
      odstawiłaś smoczek i wodę, wcześniej też jakieś eksperymenty uprawiałaś.

      Jeśli facet dostaje dwie piersi i poprawia butlą, to śpi nie dlatego że wreszcie
      najedzony, a wcześniej głodzon był biedaczek, tylko dlatego, że jest przeżarty i
      jego organizm nie ma siły na nic innego poza trawieniem. Ty też jesteś senna po
      sutym obiedzie, a po lekkiej przekąsce masz wiecej energii, a nie ejsteś ocieżała.

      Odstaw to mleko w cholerę, natychmiast. Dla dzieci karmionych piersią nie ma
      górnych limitów przyrostow wagowych. Może słyszałaś kiedyś o brązowym tłuszczu -
      to specyficzna tkanka tłuszczowa, jedyna, w której komórki zanikają, to jest
      własnie tkanka tworząca się u tłuściutkich maluchów karmionych piersią.

      Natomiast warto też zastanowić się, czy nie interpretujesz każdego
      niezadowolenia dziecka jako głodu. 3 miesiące to już powazny wiek, facet może
      popłakiwać z nudów na przykład. Zanim podasz pierś, pokaż mu coś ciekawego,
      ponos po mieszkaniu - możliwe, że wcale nie ejst az taki głodny, jak ci się wydaje.
      Pomijając krótki okres skoku rozwojowego, trzymiesiączniaki nie jedza non stop.
      • d_anya Re: A jednak NIE :( 02.10.09, 21:12
        On nie marudzi, nie poplakuje, nie jest niezadowolony. Nie miewa kolek czy
        czegokolwiek innego. Czesto sie usmiecha i w ogole. Chodzi mi o to ze nie
        chcialabym dziecka z otylosci w przyszlosci leczyc. Poza tym nie uzywam butelki
        do podania mieszanki.
        • joshima Re: A jednak NIE :( 02.10.09, 21:26
          Dziecko na mleku matki nie utyje, a jak jest chwilowo pulchniejsze, to bez
          żadnych problemów unormuje się kiedy zacznie pełzać czy raczkować. Nie cuduj,
          wywal tę mieszankę i normalnie karm piersią. Nic mu nie będzie i na pewno nie
          będzie otyły.Ile osób musi Ci o tym napisać, żebyś zrozumiała?
        • falka32 Re: A jednak NIE :( 02.10.09, 21:53
          A jak komunikuje, że jest głodny? Tzn. czy jesteś zawsze pewna, jak przystawiasz
          go do piersi, że chodzi o jedzenie?
          Ja miałam takiego wisicycka jako pierwsze dziecko. Prawie mu zdiagnozowali
          refluks, bo chlustał całymi szklankami. Karmiłam na żądanie, praktycznie co pół
          godziny, dziecko zawsze jadło, spało przy piersi, znowu jadło itp, czyli robiło
          to wszystko, co wg. niektórych jest zupełnie normą i robić tak dalej. Był trochę
          złajdaczony butelką, bo najpierw 4 dni w inkubatorze, potem mama raz czy dwa
          razy w tygodniu na wykład leciała - pomimo to ssał bez zarzutu, przybierał bez
          zarzutu. Ale żadnych smoczków nie dostawał, no przecież to samo zło. Jak mi się
          kiedyś mało nie przekręcił po zakrztuszeniu chluśniętym pokarmem przez sen,
          zaczęłam naciskać pediatrę (pierwsze pokolenie terrorystów laktacyjnych :P,
          naście lat temu to było), o co chodzi. Najpierw było, że refluks i że czekać aż
          przejdzie, skoro przybiera poprawnie. Potem za którymś razem mnie dokładniej
          przesłuchał, przepytał o częstotliwość karmień, ja z dumą oznajmiłam, ze na
          żądanie co pół godziny (już prawie 3-miesięczne dziecko), przepytał, jakie mam
          wskaźniki "żądania" i KAZAŁ dać smoczek i przy pomocy smoczka przeciągać przerwy
          między karmieniami do co najmniej godziny a docelowo do dwóch - trzech. I otóż
          co się stało? Smoczek wyleczył "refluks", bo przestałam przystawiać dziecko przy
          każdym kwiknięciu i przy każdej pierwszej oznace niezadowolenia i niepokoju i
          przestało się przeżerać. Dzieciak szukał ukojenia a dostawał pierś, więc przy
          okazji ssania dożerał ponad normę - bo nie da się ssać piersi, żeby nie leciało
          też jedzenie. I przez to zjadał więcej, niż potrzebował i niż mu się mieściło w
          żołądku jednorazowo. Po wprowadzeniu smoczka i wydłużeniu odstępów między
          karmieniami, doznał, jak pisałam, cudownego i kompletnego uleczenia refluksu w
          ciągu pierwszych dwóch dni. Przybierał na wadze nadal idealnie. Pomimo smoczka i
          butelki był potem karmiony bez najmniejszych przeszkód do roku.
          Morał jest taki, że nie zawsze, jak ci wszyscy mówią, że coś jest normą, to jest
          to prawda, bo jeżeli matce się coś nie podoba, to jest powód do zastanowienia.
          Inni na forum nie widzą twojego dziecka, jego języka ciała itp. Dla mnie takie
          wiszenie na cycku nie jest normą bo moje dzieci tak nie wisiały, jadły co
          godzinę (to był najkrótszy przedział), tylko w okresach skoków wzrostu
          popołudniami częściej. Gdyby któreś mi wisiało 12 godzin na piersi, nie
          uznałabym tego za normę, tylko zastanowiła się, czy może chodzi o jakieś inne
          potrzeby oprócz jedzenia, które dziecko zaspokaja piersią, bo nic bardziej
          adekwatnego nie ma pod ręką. Na włączający się bez przerwy czujnik ruchu (jak
          chcesz odłożyć śpiące przy piersi dziecko albo wstać) czasami wystarczy chusta
          albo coś bujającego, sam smoczek, niekoniecznie jedzenie. Trzymiesięczne dziecko
          już może ssać na tyle efektywne, że się naje w ciągu kilku minut, potem jak
          przechodzi na "ciumkanie" i przysypianie, można poszukac mu innych zajęć, jeżeli
          nie jest śpiace.
          • falka32 Re: A jednak NIE :( 02.10.09, 22:04
            Smoczek wyleczył "refluks", bo przestałam przystawiać dziecko prz
            > y
            > każdym kwiknięciu i przy każdej pierwszej oznace niezadowolenia i niepokoju i
            > przestało się przeżerać. Dzieciak szukał ukojenia a dostawał pierś, więc przy
            > okazji ssania dożerał ponad normę

            Wyraziłam się powyżej nieprecyzyjnie i zaraz usłyszę, że mogłam z dzieckiem się
            bawić, lulać, nosić, śpiewać i tak dalej zamiast zatykać smoczkiem. Otóż to co
            wymienione powyżej robiłam od urodzenia, był dzieckiem bardzo attachmentowym,
            chociaż chust wtedy nie było ani mody na attachment, ale w nosidle jeździł, spał
            ze mną i tak dalej. Tu chodziło o czystą, silną potrzebę ssania a nie rozrywkę
            czy niepokój, dlatego też myliłam to z głodem.
          • basiak36 Re: A jednak NIE :( 02.10.09, 22:18
            Samo ulewanie, nawet silne, nie jest problemem dopoki dziecko dobrze przybiera
            na wadze. Na tym etapie przelyk jest tak ustawiony ze do zachlysniecia raczej
            nie ma prawa dojsc, owszem, moze dziecko sie krztusic czasem i nie wyglada to
            fajnie.

            > żądanie co pół godziny (już prawie 3-miesięczne dziecko), przepytał, jakie mam
            > wskaźniki "żądania" i KAZAŁ dać smoczek i przy pomocy smoczka przeciągać przerw
            > y
            > między karmieniami do co najmniej godziny a docelowo do dwóch - trzech. I otóż
            > co się stało? Smoczek wyleczył "refluks", bo przestałam przystawiać dziecko prz
            > y
            > każdym kwiknięciu i przy każdej pierwszej oznace niezadowolenia i niepokoju i
            > przestało się przeżerać.

            Bez smoczka tez nie trzeba przystawiac 3 miesiecznego dziecka do piersi co pol
            godziny:)
            A dzieci potrafia ssac piers rowniez nieodzywczo, tak ze im mleko nie leci:))
            • falka32 Re: A jednak NIE :( 02.10.09, 22:43
              > Samo ulewanie, nawet silne, nie jest problemem dopoki dziecko dobrze przybiera
              > na wadze.
              Toteż przecież napisałam o tym, żeby podać morał a nie poskarżyć się na "refluks"

              Na tym etapie przelyk jest tak ustawiony ze do zachlysniecia raczej
              > nie ma prawa dojsc, owszem, moze dziecko sie krztusic czasem i nie wyglada to
              > fajnie.

              Cóż mnie to obchodzi, że nie ma prawa dojść do zachłyśnięcia, jak trzecie
              dziecko (z prawdziwym refluksem) musiał mój mąż reanimować po zachłyśnięciu się
              przez sen? Ja nie piszę o ulewaniu, tylko o chlustaniu dużą ilością pod dużym
              ciśnieniem, np, na wieloryba, jeżeli dziecko się przewróciło na plecy (moje się
              przewracało bez względu na zabezpieczenia, jakimi go obkładałam).

              > Bez smoczka tez nie trzeba przystawiac 3 miesiecznego dziecka do piersi co pol
              > godziny:)

              Tak, dlatego dopisałam komentarz :P

              > A dzieci potrafia ssac piers rowniez nieodzywczo, tak ze im mleko nie leci:))
              Tylko że wtedy matka nie może odejść, a tutaj problem chyba polega na tym, że
              matka chciałaby w końcu wstać i zając się przez 20 minut czymś innym, niż
              karmieniem, np. zrobieniem sobie porządnego posiłku. Jak waży 8 kg to naprawdę
              nic mu się nie stanie, jak puści matkę na chwile do kuchni :)
              • basiak36 Re: A jednak NIE :( 03.10.09, 15:01
                falka32 napisała:
                Ja nie piszę o ulewaniu, tylko o chlustaniu dużą ilością pod dużym
                > ciśnieniem, np, na wieloryba, jeżeli dziecko się przewróciło na plecy (moje się
                > przewracało bez względu na zabezpieczenia, jakimi go obkładałam).

                A czy ktos sprawdzal pod katem nietolerancji pokarmowej? Takie chlustanie to
                czesty objaw.
                A najlepszy sposob to nie ograniczanie karmien tylko karmienie wedlug zasady
                czesto ale malo.
                Byc moze dodatkowo byla nadprodukcja pokarmu/silny wyplyw? I mam wrazenie ze z
                technika ssania moglo byc nie najlepiej.
                >


                > Tylko że wtedy matka nie może odejść, a tutaj problem chyba polega na tym, że
                > matka chciałaby w końcu wstać i zając się przez 20 minut czymś innym, niż
                > karmieniem, np. zrobieniem sobie porządnego posiłku. Jak waży 8 kg to naprawdę
                > nic mu się nie stanie, jak puści matkę na chwile do kuchni :)
                >
                Do kuchni moze isc tata:) Albo mozna dziecko do kuchni zabrac ze soba. Ja po
                prostu nie odchodzilam, mialam dziecko blisko siebie caly czas jesli tego
                chcialo. Albo w chuscie, albo kladlam lezaczek w kuchni na blacie itp. Nie
                mialam z tym problemu, mam tez prawie 7 latka i wiem ze to mija. I minelo:)
          • moyyra Re: A jednak NIE :( 02.10.09, 22:53
            u mnie bylo baaardzo pdobnie
            starszy synek wisial, wisial, ulewal itak bez konca
            nie mial uczucia sytosci- w nocy potrafil 2 piersi wycyckac na
            spiocha i ulac
            podawalam mu jedną, zasypial po niej bez ulewania
            wszelkie proby zabawiania, lulania, kickania sie znim nei dawaly
            zadnego rezultatu
            miescil się w normie z waga, ale nei az tak rewelacyjnie jak u inych
            dizeci
            tuz przed 4 mies zasmoczkowal- i jakby obudzil się z cycowego letargu
            unormowalo się- odrozniac zaczal uczucie glodu, znalazlczas na
            zabawe
            w niczym mu nei zaburzylo ssania, podrodze butelkowy, cyckalismy się
            ok 2,5 roku
            tak, ze roznie byc moze


    • basiak36 Re: A jednak NIE :( 02.10.09, 22:11
      Jednak zwazenie nie bylo mozliwe,
      > powiewaz waga byla "w legalizacji" czy cos takiego. Pani polozna, doradca
      > laktacyjny stwierdzila, iz synek jest sporych rozmiarow i moze powinnam po
      > karmieniu piersia podac mieszanke by dziecie zasnelo i mialo przerwe w
      > jedzeniu.

      Czy tylko dla mnie logika tej doradcy jest nie do pojecia?:) Dziecko jest duze
      (czytaj dobrze przybiera na mleku mamy) wiec dolozmy mu mieszanki?
      • ma.minka Re: A jednak NIE :( 02.10.09, 22:20
        przyznam ze tego tez nie rozumiem, dziecko sporych rozmiarow trzeba dokarmiac mieszanka???rozumiem w przypadku mojej 4 miesiecznej corki, jak sie na nia patrzy to jest drobniutka i wazy 6 kg, wiec pediatra kazala dokarmiac (mimo to nie dokarmiam), ale dziecko 3 miesieczne i na dodatek 8 kilowe...
        • mama.zagatka Re: A jednak NIE :( 02.10.09, 23:01
          Ja też mam takiego. Już w 2 dobie usłyszałam, że taki duży, to samym cycem nie
          wykarmię, może położnym wydaje się, że jak dziecko rodzi się powyżej 4kg,
          potrzebuje tak dużo, że fabryka-matka nie wyprodukuje...
      • falka32 Re: A jednak NIE :( 03.10.09, 00:46
        Ja tę strategię rozumiem tak dokładnie, jak powiedziano: dziecko jest duże, więc
        nic mu nie będzie, jak nie będzie jadł co 5 minut. Podając mieszankę, uzyskujemy
        wolniejsze trawienie, więc nieprzerwany sen przez 3 godziny, o co właśnie
        chodziło - o dłuższe przerwy pomiędzy karmieniami albo chociaż o jedną dłuższą.
        Dziecko też w tym czasie nabywa doświadczenia w jakimkolwiek życiu "poza
        piersią". Celem nie jest (wyjątkowo) zwiększenie przyrostu ani również
        zmniejszenie przyrostu, tylko przeorganizowanie rytmu karmienia na bardziej
        cywilizowany i nie wyłączający matki z codziennego życia.
        • d_anya Re: A jednak NIE :( 03.10.09, 12:28
          Falka32 ty to jestes madra i potrafisz zrozumiec ze nie wszystkie dzieci sa
          takie same. Rzeczywiście moj dzien to siedzenie i karmienie. Kregoslup boli mnie
          okropnie bo i w nocy spie tylko w dwoch pozycjach - na jednym badz na drugim
          boku. Kostki mam popuchniete a zylaki... strach patrzec. Kompletnie zadnego
          ruchu, nie wspominajac ze maz na urlopie bezplatnym od m-ca. Ja od 2 m-cy z domu
          nie wychodzilam procz przychodni ktora nie jest daleko a i tak pol drogi nioslam
          go przy cycku - przyominam 8 kg!!! Dziecie tylko je, nie patrzy, nie interesuje
          sie niczym, za kazdym razem szuka piersi, nawet u 6 letniego dziecka, bo chyba
          nie odroznia kto jest kto. Kiedy dostaje piers ssie tak lapczywie jakby nie jadl
          ze 2 dni. Jest pulchny do tego stopnia ze sodenki na dziecko 3-6 m-cy sa za
          dlugie ale za ciasne w brzuszku, kaftaniki nie przechodza przez dlonie bo
          mankiecik za ciasny, a pampersy zawsze pod brzuchem co powoduje czeste moczenie
          ciuszkow. O smoczku moge zapomniec bo on go wypluwa jak tylko zauwazy iz nic z
          niego nie leci. Od momentu podania tej mieszanki dziecie budzi sie z usmiechem,
          gawozy, interesuje sie zabawkami, telewizorem, potrafi lezec w bujaczku, a nawet
          sam w lozeczku i patrzec sobie na wszystko. Nie zawsze podaje mieszanke bo
          podstawa jest piers, w nocy w ogole nie dokarmiam. Nie chodzi o to by powiedziec
          jakie karmienie piersia jest zle, NIE! Ja chcialabym karmic tylko piersia i mam
          nadzieje ze to tylko przejsciowe. Nie podaje butli tylko strzykawka badz
          lyzeczka. Jestem pelna nadzieji. Dzieki Falka32.
          • mad_die Re: A jednak NIE :( 03.10.09, 13:00
            Jest pulchny do tego stopnia ze sodenki na dziecko 3-6 m-cy sa za
            > dlugie ale za ciasne w brzuszku, kaftaniki nie przechodza przez dlonie bo
            > mankiecik za ciasny, a pampersy zawsze pod brzuchem co powoduje czeste moczenie
            > ciuszkow.

            No ale to chyba nie jest powód dla którego podałaś mu mm, prawda? Bo wiesz, że
            ciuszki możesz kupić większe i pampersy też większe, żeby się na brzuszku, wyżej
            zapinały? Czy nie wiesz?
            • d_anya Re: A jednak NIE :( 03.10.09, 13:54
              Wiem. Wieksze pampersy z ktorych wylatuje bokami i wieksze ciuszki w ktorych
              wyglada jak.... bo wszystko za dlugie. I to nie byl powod. Staram sie tylko
              przyblizyc sytuacje i opisac jak rzecz sie ma.
              • mruwa9 Re: A jednak NIE :( 03.10.09, 14:12
                tylko, ze to, co robisz, jest nielogiczne. Podajesz dodatkowo
                mieszanke, bo dziecko BARDZO sie najada z piersi? Co do bolu
                kregoslupa- wypracuj sobie pozycje podczas karmienia i snu, w ktorej
                odciazysz kregoslup i bedziesz mogla sie rozluznic. Warto obkladac
                sie poduszkami, poeksperymentowac, jaki uklad jest najwygodniejszy
                dla Ciebie. Na sposoby sa sposoby, ale na bardzo dobrze jedzace z
                piersi niemowle dodatkowe podawanie mieszanki wydaje sie mocno bez
                sensu. No i jesli maluch ma 3 miesiace, to macie juz blizej , niz
                dalej, lada chwila uzmyslowisz sobie, ze dziec najada sie w kilka
                minut. I sprobuj nie podawac na kazde stekniecie piersi, sprobuj
                zabawiac, pogadac z maluchem, powyglupiac sie, ponosic, to wymaga
                troche wiecej wysilku i pomyslowosci, niz wyciagniecie i podanie
                piersi, ale sprobuj, mimo to.
        • basiak36 Re: A jednak NIE :( 03.10.09, 14:56
          falka32 napisała:

          > Ja tę strategię rozumiem tak dokładnie, jak powiedziano: dziecko jest duże, wię
          > c
          > nic mu nie będzie, jak nie będzie jadł co 5 minut. Podając mieszankę, uzyskujem
          > y
          > wolniejsze trawienie, więc nieprzerwany sen przez 3 godziny, o co właśnie
          > chodziło - o dłuższe przerwy pomiędzy karmieniami albo chociaż o jedną dłuższą.
          > Dziecko też w tym czasie nabywa doświadczenia w jakimkolwiek życiu "poza
          > piersią". Celem nie jest (wyjątkowo) zwiększenie przyrostu ani również
          > zmniejszenie przyrostu, tylko przeorganizowanie rytmu karmienia na bardziej
          > cywilizowany i nie wyłączający matki z codziennego życia.

          Niestety rezultatem bedzie po prostu spadek produkcji mleka. Dodatkowo moze tez
          sie zdarzyc reakcja na modyfikowane, bo organizm dziecka na sztuczne gotowy nie
          jest i potrzebuje czasu aby nauczyc sie to trawic.
          Nie wydluza sie przerw tak ot sobie a muzom. Na pewno nie jest to rozwiazanie
          problemu z punktu widzenia karmienia piersia. Chyba ze matce obojetnie jak
          karmic bedzie, wtedy oczywiscie mozna sobie kombinowac ile sie chce.
          Ale taka rada dla matki ktora chce karmic??

          Czeste karmienia nie wylaczaja matki z zycia. Mnie nie wylaczyly, mialam chuste,
          i wieczorami zajmowal sie coreczka maz, tez w chuscie, i moglam wyjsc spokojnie.
          Czasem sie denerwowala ale potrafil jak uspokoic bez problemu.
          Warto popatrzec w tym wszystkim na role taty - bo niby wszedzie wyglada to tak
          jakby matka byla zdana na siebie.
          • d_anya Re: A jednak NIE :( 03.10.09, 17:05
            Wspomnialam wyzej o bezplatnym urlopie meza. No chyba na jego role grzechem bylo
            by narzekac.
            Pozycji karmienia probuje wszystkich, ale przez 2 miesiace funkcjonowac w tych
            kilku???
            Wyjscia z domu i pozostawianie dziecka z tatem? No niestety tata piersi nie ma,
            a te ktore ma niestety sa puste.
            Zaznaczam po raz kolejny ze ja karmie piersia, jesli maly zje z 2 piersi i
            przysnie chocby z 15 min to po przebudzeniu dostaje piers a nie mieszanke. Te
            dostaje w niewielkiej ilosci za pomoca strzykawki po 2 piersi jesli wciaz sie
            domaga.
            I jak wspomnialam tez wczesniej proby zajecia go czymkolwiek spezly na niczym
            poniewaz dziecie nie interesuje sie niczym procz jedzeniem.
            Dodam tez ze z tego braku ruchu, ciaglego siedzenia, lezenia, jedzenia i
            karmienia ja tez wygladam nie lepiej.
            • basiak36 Re: A jednak NIE :( 03.10.09, 17:22
              > Wyjscia z domu i pozostawianie dziecka z tatem? No niestety tata piersi nie ma,
              > a te ktore ma niestety sa puste.

              Z 3 miesiecznym dzieckiem tatus powinien moc sobie poradzic. Zostaw troche
              odciagnietego mleka czy po prostu wody, jesli wyjdziesz np na 2h, nic sie nie
              stanie. A najwyzej 2h sie pomeczy z marudzacym dzieckiem. Moj nie raz musial sie
              pomeczyc i tylko na dobre mu to wyszlo:)

              > Zaznaczam po raz kolejny ze ja karmie piersia, jesli maly zje z 2 piersi i
              > przysnie chocby z 15 min to po przebudzeniu dostaje piers a nie mieszanke. Te
              > dostaje w niewielkiej ilosci za pomoca strzykawki po 2 piersi jesli wciaz sie
              > domaga.

              Jesli chcesz, to mozesz tak robic, tylko naprawde nie widze logicznego
              wyjasnienia dla takiej praktyki:)

              > I jak wspomnialam tez wczesniej proby zajecia go czymkolwiek spezly na niczym
              > poniewaz dziecie nie interesuje sie niczym procz jedzeniem.
              > Dodam tez ze z tego braku ruchu, ciaglego siedzenia, lezenia, jedzenia i
              > karmienia ja tez wygladam nie lepiej.

              Jak dla mnie to sprawa dla tatusia aby sie bardziej wciagnal w opieke a Ty
              znalazla czas dla siebie na jakiejs babskie wyjscia, basen itp.
              Jak moja cycoholiczka ktora spedzila pierwsze miesiace ssajac non stop, noszona
              w chuscie, miala 3 mce, wychodzilam z domu 3-4 razy w tygodniu po 2h, jak
              kladlam starsze dziecko spac. Bralam lekcje tenisa, szlam na basen, umawialysmy
              sie z kolezankami do knajpki na pizze itp. Maz sobie MUSIAL radzic, skoro ja
              musialam kiedy on byl w pracy.
              Oczywiscie pisze o sobie, kazdy dokonuje wlasnych wyborow:)
            • mruwa9 Re: A jednak NIE :( 03.10.09, 17:23
              ale po co ta mieszanka, nawet w niewielkiej ilosci? Bo waga nie
              wskazuje na koniecznosc dokarmiania, niepotrzebnie tylko tuczysz
              dziecko. Jesli maluch sie domaga piersi , podaj mu trzecia i
              czwarta... kiedys odpusci, a pokarmem z piersi dziecka nie utuczysz.
              Cos mi sie zdaje, ze najwiekszy problem masz ze soba sama, a nie z
              dzieckiem, tj. z brakiem akceptacji takiego stanu rzeczy, takich, a
              nie innych potrzeb dziecka, Twojego dziecka, a nie przecietnego,
              usrednionego w tabelkach, statystycznego niemowlaka. Mysle ze gdybys
              przestala toczyc wojny z dzieckiem i zaakceptowala, ze ten typ tak
              ma, ze nie warto z nim walczyc, bo to minie samo, zycie staloby sie
              znacznie latwiejsze. To trwa TYLKO 3 miesiace. Macie przed soba cale
              zycie, kilkadziesiat lat, jeszcze sie zdazysz nabiegac i nacieszyc
              samodzielnymi wyjsciami z domu, naprawde nie warto toczyc piany o
              to mgnienie oka, tych kilkanascie tygodni marartonow przy piersi.
              Uwierz, to sie skonczy samo, w swoim czasie (juz niedlugo)
              niezaleznie od tego, czy bedziesz z dzieckiem walczyc, mieszac
              smoczkami i dopychac mieszankami, czy zostawisz rzeczy swojemu
              biegowi i pozwolisz dziecku ssac piers wedle wlasnych potrzeb i
              uznania. A przynajmniej zaoszczedzisz sobie troche nerwow i stresu.
              Zycia szkoda na walke, uwierz.
              • d_anya Re: A jednak NIE :( 03.10.09, 18:49
                Alez mi nie brakuje wyjsc z domu. Absolutnie. To co daje mi rodzina cieszy mnie
                najbardziej. Brak mi po prostu usmiechu dziecka na widok rodzicow, gawozenia,
                zabawy itd. Prostych rzeczy, ktorych do tej pory nie bylo.
                • basiak36 Re: A jednak NIE :( 03.10.09, 20:41
                  d_anya napisała:

                  > Alez mi nie brakuje wyjsc z domu. Absolutnie. To co daje mi rodzina cieszy mnie
                  > najbardziej. Brak mi po prostu usmiechu dziecka na widok rodzicow, gawozenia,
                  > zabawy itd. Prostych rzeczy, ktorych do tej pory nie bylo.

                  Twoje dziecko jest jeszcze malutkie.. pierwsze 3 miesiace to nie jest latwy czas
                  dla wielu mam, dla mnie przy pierwszym dziecku byl bardzo trudny.
                  Ale jakby nie patrzec, ten czas wylacznego karmienia piersia jest krotki, co to
                  jest 6 miesiecy, tyle co nic:)
                • falka32 Re: A jednak NIE :( 04.10.09, 12:11
                  Od momentu podania tej mieszanki dziecie budzi sie z usmiechem,
                  gawozy, interesuje sie zabawkami, telewizorem, potrafi lezec w bujaczku, a nawet
                  sam w lozeczku i patrzec sobie na wszystko.

                  No i to dla mnie (osobiście i subiektywnie) byłby istotny argument.

                  Co do tego, że podanie mieszanki ogranicza ilość pokarmu u matki - no i zapytam
                  - co z tego? Czy to znaczy, że pokarm sie skończy? Czy jeżeli 6 -miesięcznemu
                  dziecku wprowadzę obiadki, zamiast jednego posiłku piersią, to znaczy, ze
                  skazałam się właśnie na zanik pokarmu? Bez żartów. Jak się to robi regularnie,
                  przewidywalnie, to laktacja się zmniejsza o to jedno karmienie. Zlikwidowanie
                  tego jednego karmienia mieszanką i zamiana go na pierś to kwestia 1-2 dni i
                  dziecko prawdopodobnie w ogóle tego nie zauważy. Laktacja działa na zasadzie
                  popyt - podaż, jeżeli popyt spada o jedno karmienie, to podaż też i jeżeli
                  rośnie o jedno karmienie, to podaż też wzrasta. Nie sądziłam, że tę zasadę będę
                  musiała tutaj wyjaśniać :) ale w związku z postem o tym, że po mieszance
                  laktacja się zmniejszy i tragedia gotowa, niestety musiałam. Mam wrażenie, że w
                  przypadku tego Małego Buddy nie ma co rozważać problemu "dziecka, które nie
                  dostanie 20 ml więcej i spadnie niepokojąco na wadze" ani tego, że głodny nie
                  będzie miał siły ssać...
                  • basiak36 Re: A jednak NIE :( 04.10.09, 20:09
                    falka32 napisała:

                    > Od momentu podania tej mieszanki dziecie budzi sie z usmiechem,
                    > gawozy, interesuje sie zabawkami, telewizorem, potrafi lezec w bujaczku, a nawe
                    > t
                    > sam w lozeczku i patrzec sobie na wszystko.

                    Wiec moze warto sie zastanowic dlaczego po karmieniu piersia tak nie jest?
                    Poszukac przyczyny?
                    >
                    >Laktacja działa na zasadzie
                    > popyt - podaż, jeżeli popyt spada o jedno karmienie, to podaż też i jeżeli
                    > rośnie o jedno karmienie, to podaż też wzrasta. Nie sądziłam, że tę zasadę będę
                    > musiała tutaj wyjaśniać :)

                    I w zwiazku z tym uwazasz ze jedyny problem z dokarmianiem to rownolegly spadek
                    laktacji o to dane karmienie? W idealnym swiecie tak by bylo i sa mamy u
                    ktorych tak jest, zgadza sie. Niestety jesli w gre wchodzi np dokarmianie
                    butelka, czesto taki system prowadzi do tego ze dziecko zaczyna wybierac
                    butelke. A w zwiazku z tym ze mieszanka trawi sie dluzej, wypada nam zwykle
                    wiecej karmien piersia.
                    I problem polega na tym ze tak samo jak Ty rozumuje wielu lekarzy, i niestety
                    czesto takie dokarmianie staje sie poczatkiem konca karmienia, tutaj na forum
                    sporo takich przykladow jest. I jesli komus taki system sie doradza, trzeba o
                    tym powiedziec. I tyle. Bo wierze ze niektorym karmienie mieszane pasuje i
                    wszystko jest ok.
                    I niestety przez 5 lat swojej praktyki prowadzac wypozyczalnie laktatorow
                    szpitalnych widzialam co sie dzieje u wiekszosci mam ktore wprowadzaja takie
                    dokarmianie. Chyba ze pilnuja tego jak dziecko ssie, jesli sa problemy, wiedza
                    jak je korygowac, albo dokarmiaja bez uzycia butelki (chyba w tym watku wlasnie
                    tak dziecko jest dokarmiane?).
                    • d_anya Re: A jednak NIE :( 05.10.09, 10:03
                      Napisalam chyba ze 2 razy ze dziecie dostaje mieszanke strzykawka badz lyzeczka jesli jest wybudzone. Czasem wydaje mi sie bardziej doswiadczone matki czytaja posty na forum w celu uczepienia sie jakiegos szczegolu - jak np. ciuszki a nie widza problemu jak np. zylaki.
                      Moj syn przewyzsza 97 centyl, nie tylko wagowo - jest dlugi, ma dluga stopke, wieksza glowke itd. Nie mowie ze piersi matki nie sa w stanie wykarmic wiekszego dziecka. Mysle po prostu ze jesli duze dziecie potrzebuje wiecej jesc to tak bedzie zawsze, bo jak zaznaczylam wczesniej - okazuje sie ze mlody dostrzega otaczajacy go swiat, tylko potrzeba jedzenia jest silniejsza. Na moim przykladzie widac ze mleko matki szybciej jest trawione, bo on za chwile znowu jest glodny, a jak ma sobie gawozyc skoro pyszczek wciaz zajety. Do tej pory usmiech na jego twarzy widzialam tylko kiedy spal. Po podaniu mieszanki (ok. 2 razy w ciagu dnia STRZYKAWKA badz LYZECZKA) nie zawsze "spi utuczone" jak to jedna z kolezanek ujela. Bawi sie, usmiecha, gada do wszystkiego co zauwazy - nawet obrazu. W nocy jadl tylko z piersi, a o dziwo dzis tylko pil te wodniste - 2 razy ok. 3 min. Zaraz mnie tu zaatakuja ze wymagam by 3-miesieczne dziecko przesypialo cale noce. NIE! Nie wymagam, po prostu jego zachowanie w ciagu dnia i ostatnia noc pokazuja ze jednak mozna miec przerwy w jedzeniu i mam nadzieje ze w ciagu najblizszych kilku dni mieszanka pojdzie w zapomnienie.
    • monika_staszewska Re: A jednak NIE :( 05.10.09, 18:08
      No cóż, niewątpliwie jest tak, że przy karmieniu ludzkim mlekiem
      trawienie jest znacznie szybsze niż przy mieszance. A zatem podanie
      jej wydłuża przerwy miedzy karmieniami. Ale faktem jest też, że nie
      bez powodu mleko ludzkie jest szybciej trawione. Wszak różne są
      potrzeby różnych ssaków i gdyby się tak dokładniej przyjrzeć całej
      sprawie, widać jak różne przerwy w karmieniu mają młode różnych
      gatunków i jak bardzo różne są nie tylko proporcje składników, ale i
      skład mlek.
      Jest i druga sprawa. W pierwszych trzech miesiącach życia mały
      człowiek najbardziej dla rozwoju potrzebuje bliskości rodzica (to
      głównie mamy) i możliwości obserwowania twarzy, więc szalenie lubi
      notoryczne wiszenie przy piersi nie tylko z jedzeniowych powodów
      (tym bardziej, że ssanie również do rozwojowych potrzeb należy i nie
      bez powodu dzielimy je na odżywcze i nieodżywcze). Za to w kolejnych
      miesiącach ciekawszy staje się otaczajacy świat, co pociąga za sobą
      znaczne skrócenie czasu przebywania przy piersi, szczególnie w ciągu
      dnia. I choć karmienia nadal mają prawo być bardzo częste (ze
      zmiennym rytmem oczywiście) przerwa między nimi wydłuża się siłą
      rzeczy, bo ssanie stało się krótsze. Już nie ma długiego ssania dla
      samej przyjemnosci ssania, jest głównie ssanie do najedzenia się czy
      napicia.
      Oczywiście rodzice decydują jak karmią swoje dziecko, więc nie jest
      moim celem namawianie Pani na zmianę obecnego systemu, chciałam
      raczej rzucic swiatło na to dlaczego nie ma nic złego w tym (czy
      raczej, że jest to normalne), że dziecko zawisa przy piersi na kilka
      pierwszych miesięcy swojego życia. A, że specyfika ludzkiego mleka
      uniemożliwia powstawanie tzw. białych komórek tłuszczowych czyli nie
      musimy obawiać się w tej sytuacji otyłości, a więc nie mamy górnej
      granicy przyrostów masy ciała dla dzieci karmionych wyłącznie
      maminym mlekiem. Zatem nie jest konieczne wydłużanie przerw między
      karmieniami czy inne ograniczanie ilości zjadanego maminego mleka,
      nawet jeśli miesięczny przyrost wyniesie np. dwa kilogramy czy
      więcej.
      Decyzja o tym czy wracać czy nie, do wyłącznego karmienia piersią,
      też oczywiście należy do rodziców. Decydując się na powrót warto się
      liczyć z tym, że rytm karmień będzie się zmieniał i to wielokrotnie,
      bo dziecko wraz ze zmieniającymi się potrzebami organizmu i
      zmiennymi proporcjami składników mleka, reguluje karmienia tak, by w
      jak najlepszy i jednocześnie najprostszy dla siebie sposób zaspokoić
      swoje potrzeby.
      Natomiast przy decyzji o kontynuowaniu karmienia mieszanego, warto
      brać pod uwagę, że piersi dopasują produkcję do rzadszego rytmu
      karmień. A co za tym idzie, że z czasem potrzebne będzie podawanie
      większych porcji mieszanki, bo utrudnione jest porozumienie między
      dzieckiem a piersiami, nie tylko co do bieżących potrzeb, ale i co
      do zmian tych potrzeb, wynikających choćby z faktu, że dziecko
      rośnie.
      pozdrawiam :)
      monika staszewska
Pełna wersja