Karmienia nocne a potrzeby matki

24.10.09, 23:06
Było ostatnio sporo na forum o karmieniach nocnych. Że trzeba karmić
na żadanie, że nocne maratony paromiesieczniaków to norma którą
trzeba przetrwać bo przecież dziecko ma taką potrzebę a nie
przyzwyczajenie, bo nocne mleczko najlepsze itd itp...
A gdzie w tym wszystkim matka i jej potrzeby?
Czytam regularnie to forum czasem mam wrażenie , że niektóre osoby
prześcigają się w poświecaniu się dla dziecka a matki mające co
nieco szacunku dla własnego zdrowia i własnych potrzeb, uważane są
za wyrodne.
Mój półroczniak jeszcze do niedawna urzadzał sobie nocne maratony.
Idąc za Waszymi radami spałam z nim w jednym łóżku, karmiłam na
żądanie całymi nocami. Na odsypianie w dzien nie mam co liczyć bo w
domu jeszcze szaleje 2-latka.
Codziłam coraz mniej , sól chowałam do lodówki. W końcu, kiedy w
ciągu tygodnia spowodowałam 2 wypadki samochodowe - otrzeźwiałam. Co
ja wyprawiam??? Po co??? Za jaką cenę??? Na choinkę moim dzieciom
matka, która tylko snuje się po domu marząc o krótkiej chociaż
drzemce, nerwowa i nieszczęśliwa?
Podałam na noc butlę z moim odciagniętym mlekiem i kleikiem ryżowym,
smoczek, i... dziecko zaczęło budzić się na nocne karmienia
(piersiowe) 1- 2 razy na noc!!!
Ja odżylam a i jemu wyszło to tylko na dobre, w ciagu dnia zaczął
być spokojniejszy i pogodniejszy, nie odsypiał nocek, uregulował się.
Może niektóre z Was są bardziej odporne na brak snu, może bolące
sutki z których dzieci zrobiły sobie smoczki wam nie przeszkadzają,
może siedzenie z dzieckiem w domu 24h na dobę sprawia Wam
przyjemność...-ok. Ale weźcie pod uwagę, że jednak dla wielu kobiet
takie przezywanie macierzyństwa to koszmar - wiele jest potem
dramatycznych postów na forum, dziewczyn w depresji, z poczuciem
winy, zagubionych...
W moim wypadku skończyło się to narażeniem życia i zdrowia i sporymi
kosztami.

Wiele z waszych rad bardzo mi pomogło, i za to Wam dziękuję ale ,
proszę, bierzcie też pod uwagę potrzeby matki -nie tylko dziecka.
Matka to też CZŁOWIEK a nie maszyna do rodzenia, karmienia i
wychowywania.
    • kaeira Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 24.10.09, 23:30
      Wszystko zależy.

      Ja karmiłam w nocy, aż do czasu kiedy mała sam przestała się budzić ok. 18m. Spaliśmy razem, od 10m ona w łóżeczku bez boku przysuniętym do naszego łóżka. Praktycznie zawsze byłam wyspana. Nawet nie wiem, jak często w nocy jadła, bo od ok. 2 miesiąca po prostu to przesypiałam (budziłam się na sekundkę i spałam dalej). Dla mnie zero poświęcenia, a raczej satysfakcja.

      Gdyby było tak jak u ciebie, to co innego - oczywiście, że nie akceptowałabym bym tego.

      Zawsze zachęcam do wspólnego spania i nocnego karmienia - bo wiem, że tak jak u nas, może się to świetnie sprawdzać. Ale oczywiście, nie u wszystkich, i wtedy nie ma sensu się tak strasznie męczyć.

      PS. Trzeba pamiętać, że metoda kaszki na noc wcale nie zawsze się sprawdza. Fajnie, że u ciebie tak.

      PS2. Co do siedzenia z dzieckiem 24h - co to ma do spania i nocnego karmienia?
    • basiak36 Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 25.10.09, 09:32
      Ja wlasnie w taki sam sposob odstawilam pierwsze dziecko od piersi, kasza na
      noc, w nocy woda, etc. No i faktycznie przestal. Do czasu. Bo niestety tak juz
      jest ze potrzeba bycia przy mamie w nocy to nie tylko jedzenie ale i potrzeba
      bliskosci, ktora jesli nie zaspokojona w danym okresie, z czasem wylezie. Moj
      synek majac 3 lata znow zaczal sie budzic, przychodzic do nas w nocy, ale wtedy
      juz potrafil powiedziec co czuje, ze mu jest zle samemu itp.
      Dlatego przy drugim dziecku bylam za kompromisem:) Bo nie chodzi tutaj tylko o
      potrzeby matki, owszem jak najbardziej tez, ale co z potrzebami dziecka ktore
      przechodzi bardzo intensywny rozwoj. No i przy drugim dziecku byl kompromis,
      mala spala z nami, ssala, a ja nauczylam sie karmic przez sen. Maz byl w to
      zaangazowany i zawsze kiedy po karmieniu mala budzila sie za szybko, maz ja
      uspokajal. Dzieki temu nie byla tylko przyzwyczajona do usypiania przy piersi,
      ale rowniez do usypiania przytulona po prostu.
      I teraz kiedy juz sama po prostu zaczela przesypiac noce, ciesze sie ze tak
      wlasnie zrobilam:)

      > Idąc za Waszymi radami spałam z nim w jednym łóżku, karmiłam na
      > żądanie całymi nocami. Na odsypianie w dzien nie mam co liczyć bo w
      > domu jeszcze szaleje 2-latka.

      No ja musze wstawac do pracy o 5 mimo tych maratonow ktore byly. Ale nie piszesz
      w ogole o roli taty, a to jest podstawa. Naprawde nie mialas mozliwosci sie
      wyspac? Ja karmilam w nocy owszem, ale nie karmilam non stop, bo jesli mala sie
      budzila po godzinie od karmienia, uspokajal ja maz. Tez pracuje duzo, ale jest
      nas w tym dwoje. A kazda sobote i niedziele wysypialam sie rano ile chcialam.

      I zgadzam sie z tym co piszesz, ze jesli jestes w tym wszystkim sama (nie wiem
      czy jestes sama czy nie), to naprawde moze byc ciezko. Ale nie powinnas byc sama.

      > Matka to też CZŁOWIEK a nie maszyna do rodzenia, karmienia i
      > wychowywania.

      Zgadza sie. Dlatego jestem za szukaniem kompromisu,nie branie wylacznie swoich
      potrzeb pod uwage, ale dziecka rowniez. Bez skrajnosci. I to zeby wiecej
      pojawiala sie w tym obecnosc ojca, ktory powinien dzielic te obowiazki z matka,
      nauczyc sie uspokajac dziecko na swoj sposob itp.

      Bo co zrobisz jak za kilka miesiecy dziecko znow zacznie sie budzic, i bedziesz
      wiedziala ze nie chodzi w tym w ogole o jedzenie?

      I niestety problem braku pomocy taty 'bo musi do pracy' czesto sie pojawia.
      • tonika80 Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 25.10.09, 09:59
        Właśnie dlatego założyłam ten wątek -dla równowagi, bo mam wrażenie,
        że tu często zapomina się o matce a raczej sprowadza się jedynie do
        roli służebnej.
        Nie jestem sama. Mój M na szczeście jest wspaniałym mężem i ojcem.
        Tylko, że ja siedzę z dzieciakami w domu a on pracuje cieżko,
        dlatego nie chcę, żeby w nocy wstawał do dzieci. Owszem, zdarza się,
        że w weekend, kiedy go o to poproszę on obsługuje dzieciaki od rana
        a ja mam czas na dospanie. Niestety często kończy się to tym, że
        wszystcy troje lądują u mnie w łóżku "na przytulaski" ;-)

        Wiem też, że butla nie zawsze pomaga ale pomaga CZĘSTO. I warto
        spróbować jeśli sie już ma na prawdę dość.
        • basiak36 Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 25.10.09, 12:42
          tonika80 napisała:

          > Właśnie dlatego założyłam ten wątek -dla równowagi, bo mam wrażenie,
          > że tu często zapomina się o matce a raczej sprowadza się jedynie do
          > roli służebnej.

          Nieprawda. Podaje sie rady, a to juz sprawa kazdej z nas jak je wykorzysta i czy
          je wykorzysta. I odpowiadanie na potrzeby dziecka jest czyms normalnym a nie
          rola sluzebnej.

          > Tylko, że ja siedzę z dzieciakami w domu a on pracuje cieżko,
          > dlatego nie chcę, żeby w nocy wstawał do dzieci.

          Zajmowanie sie dziecmi to tez praca. I tutaj rola sluzebnej tez wychodzi jesli
          nie dzielimy sie obowiazkami nad dzieckiem bo tatus ciezko pracuje, tylko
          przejmujemy na siebie calosc.
          I dlatego uwazam ze rola ojca powinna byc w tym wszystkim o wiele wieksza.
          Obojetnie czy matka pracuje zawodowo czy jej praca polega na zajmowaniu sie
          dwojka malych dzieci.
          A to co sie daje dziecku na noc to juz inny temat.
          • tonika80 Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 25.10.09, 20:57
            Basia, ale to jest własnie sprawiedliwy podział obowiazków. On
            pracuje poza domem, ja pracuje w domu. Nie rozumiem dlaczego wymaga
            sie od mężczyzny wypełniania swoich obowiazków + udział w
            obowiązkach domowych w sytuacji kiedy kobieta nie pracuje zawodowo
            tylko zajmuje się domem.
            Bo jak pracują oboje poza domem to obowiazkami domowymi powinni sie
            dzielić. To dla mnie oczywiste.
            • joshima Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 25.10.09, 21:10
              tonika80 napisała:

              > Basia, ale to jest własnie sprawiedliwy podział obowiazków. On
              > pracuje poza domem, ja pracuje w domu. Nie rozumiem dlaczego wymaga
              > sie od mężczyzny wypełniania swoich obowiazków + udział w
              > obowiązkach domowych w sytuacji kiedy kobieta nie pracuje zawodowo
              > tylko zajmuje się domem.

              Może dlatego, że mężczyzna pracuje 8, czasem 12 godzin dziennie a kobieta
              wychowująca małe dziecko właściwie 24 godziny dziennie. Niektórzy uważają, że to
              nie jest sprawiedliwe.
            • mad_die Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 25.10.09, 21:16
              Chociażby dlatego, że on w pracy pracuje 8h na dobę (i nawet jak wliczysz dojazd
              niech będzie 10h), a ja w domu pracuję 24h na dobę - i to ma być fair? No sorry...
              Chyba sobie coś wmówić dałaś...
              U nas w domu, pomimo tego, że ja tylko zajmuję się domem a mąż pracuje
              zawodowo, obowiązki dzielimy między sobą, nie 50/50, ale mąż umie mi pomóc, sam
              z siebie nawet, zwłaszcza teraz, kiedy za parę tygodni ma nam się rodzina
              powiększyć. Bo nie wyobrażam sobie sytuacji, że mąż wraca z pracy, je obiad i
              nic nie robi, a ja dalej zajmuję się córką, robię pranie, sprzątam w kuchni itp.
              Nie ze mną te numery...
              • pam_71 Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 26.10.09, 16:00
                Brawo ! Mad_die ;-) popieram w 100% ;-) Ja butelkowa matka dwojga dzisiaj już
                szkolniaków. Choc przyznam, że przy pierworodnym posunęłam się dalej, bo kilka
                razy mój Małż wracając z nocki po prostu dostawał pierworodnego do ręki ;-p Ale
                ja z natury jestem wredna baba ....
            • basiak36 Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 25.10.09, 21:33
              Nie rozumiem dlaczego wymaga
              > sie od mężczyzny wypełniania swoich obowiazków + udział w
              > obowiązkach domowych w sytuacji kiedy kobieta nie pracuje zawodowo
              > tylko zajmuje się domem.

              No bo Twoja praca to zajmowanie sie dziecmi. Plus obowiazki domowe. Wiec nie
              powinnas umniejszac swojej pracy jaka jest wychowywanie dzieci, bo to ciezka
              harowa. Moj maz dokladnie tak samo byl zaangazowany w opieke nad dziecmi kiedy
              bylam na urlopie macierzynskim jak i po moim powrocie do pracy.
              I uwazam ze ogolnie dla rodziny jest lepiej jesli tata tez potrafi w nocy
              uspokoic dziecko. I ze praca zawodowa taty w sytuacji gdzie mama pracuje
              zajmujac sie dziecmi nie oznacza ze zaangazowanie w opieke nad dziecmi powinno
              byc mniejsze.
              Mozna pojsc na kompromis dotyczacy prac domowych, ale nie opieki nad dziecmi. To
              znaczy w moim mniemaniu, bo widze ile to dzieciom daje, ze tata jest tak
              zaangazowany od poczatku. I mi tez... Dlatego w nocnych pobudkach malej nie
              bylam sama, i przez to nie byly tak uciazliwe.
              • tonika80 Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 25.10.09, 22:03
                Maz pomaga mi bardzo przy dzieciach i to od urodzenia. Zwłaszcza
                przy starszej przez pierwszy miesiac był z nami w domu i donosił mi
                ją właściwie tylko na karmienia bo ja po cieżkim porodzie nie mogłam
                dojść do siebie.
                Teraz wraca do domu ok 18, dostaje obiad, pobawi się ze starszą,
                potem kąpanie i kładzenie spać...a w nocy to on wstaje do starszej
                (zdarzają jej sie czasem jeszcze nocne pobudki) a ja obsługuję
                Młodego. W końcu to ja mam mleko ;-)
                Nie zmienia to wszystko faktu, że mimo, że i tak mam w mężu dużą
                pomoc i wsparcie - nie był on w stanie wyręczyć mnie w tych nocnych
                maratonach. W przypadku wspomagania się butlą pomóc może również
                tata.
                • joshima Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 25.10.09, 22:10
                  tonika80 napisała:


                  > Nie zmienia to wszystko faktu, że mimo, że i tak mam w mężu dużą
                  > pomoc i wsparcie - nie był on w stanie wyręczyć mnie w tych nocnych
                  > maratonach.

                  Przecież nikt nie oczekuje cudów. Wiadomo, że ojcu laktacja nie ruszy chocby nie
                  wiem jak był zaangażowany. Po moim widzę jak się wije, kiedy mała z jakiegoś
                  powodu cierpi i tylko pierś przynosi jej ukojenie. Na pytanie, czy może jakoś
                  pomóc niezmiennie odpowiadam: "Owszem. Zadbaj o mnie, a z maratonem sobie
                  poradzę" ;)
                • kaeira Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 25.10.09, 22:12
                  tonika80 napisała:
                  > Nie zmienia to wszystko faktu, że mimo, że i tak mam w mężu dużą
                  > pomoc i wsparcie - nie był on w stanie wyręczyć mnie w tych nocnych
                  > maratonach.

                  No, to fakt.
                • basiak36 Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 26.10.09, 08:35
                  > Teraz wraca do domu ok 18, dostaje obiad, pobawi się ze starszą,
                  > potem kąpanie i kładzenie spać...a w nocy to on wstaje do starszej
                  > (zdarzają jej sie czasem jeszcze nocne pobudki) a ja obsługuję
                  > Młodego. W końcu to ja mam mleko ;-)

                  No tak ale problem dotyczyl czegos innego:) Mowilysmy o nadmiernym wykonczeniu
                  matki karmieniami nocnymi. I tutaj wlasnie moj maz mi pomagal bo nauczyl sie
                  uspokajac mala tak zebym nie musiala karmic w nocy co godzine tylko na przyklad
                  raz o polnocy i potem ewentualnie jeszcze raz. Jesli budzila sie czesciej, on ja
                  uspokajal. My mamy mleko, ale tatusiowie potrafia swietnie uspokoic dziecko po
                  prostu przytulajac.
                  Co do powrotu z pracy maz zawsze przejmowal opieke nad nasza dwojka. Dla mnie
                  nie istnieje idea odpoczynku po pracy bo ja takowego nie mam:)
            • kaeira Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 25.10.09, 22:14
              tonika80 napisała:
              > Basia, ale to jest własnie sprawiedliwy podział obowiazków. On
              > pracuje poza domem, ja pracuje w domu. Nie rozumiem dlaczego wymaga
              > sie od mężczyzny wypełniania swoich obowiazków + udział w
              > obowiązkach domowych w sytuacji kiedy kobieta nie pracuje zawodowo
              > tylko zajmuje się domem.

              Wow, tonika, ale masz dziwne podejście.

              OK. Powiedzmy przykładowo:

              On
              8-9 - Dojazd do miejsca pracy zawodowej (czyli poniekąd relaks, można posłuchać
              radia, poczytać, pogadać przez komórę)
              9-17 - Praca zawodowa
              17-18 - Dojazd do domu

              Ona
              8-9 - Praca w domu: Zajmowanie się dziecmi i domem
              9-17 - Praca w domu: Zajmowanie się dziecmi i domem
              17-18 - Praca w domu: - Zajmowanie się dziecmi i domem

              Dla mnie z powyższego jasno wynika, że każde pracuje, i pozostałych godzinach
              (czyli 18-7) obowiązki opieki nad dziećmi i prac domowych powinny dzielone być
              po równo. A nawet z większym obciążeniem ojca, bo chyba każda z nas wie, że 11
              godzin non-stop bycia z dzieckiem jest zwykle o wiele bardziej męczące (przede
              wszystkim psychicznie) niż praca poza domem i dojazdy do niej (oczywiście są
              wyjątki) - a do tego dodajemy w przypadku karmiącej nocną obsługę dziecka.
              • tonika80 Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 26.10.09, 08:05
                No tak, właściwie nie ma co generalizować bo każda sytuacja jest
                inna.
                Np. Dla mnie czas spędzony w domu z pierwszym dzieckiem to były
                wakacje. Teraz, kiedy pojawił się drugi maluch to zajmowanie się
                domem stało sie faktycznie męczące.
                Wszystko zależy jaka praca, jakie dziecko :-)
      • wilma.flintstone Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 25.10.09, 12:19
        basiak36 napisała:

        >I to zeby wiecej
        > pojawiala sie w tym obecnosc ojca, ktory powinien dzielic te
        >obowiazki z matka, nauczyc sie uspokajac dziecko na swoj sposob itp.

        A co z dzieckiem, ktore NIE CHCE sie uspokoic na inny sposob? Bo
        moje, na przyklad, nie chce i juz. Czasem jest to kwestia cycka na
        minute i juz spi, ale nic innego go nie ukoi. Nic, procz butli,
        ktora sprawia ze spi kilka ladnych godzin i ja potem jestem w stanie
        sie w ogole podniesc z lozka w pelni przytomna.

        Karmienie przez sen, powiadacie? A ja nie umiem, nie jestem w stanie
        zasnac, zebym nie wiem jak byla zmeczona. I co wtedy? Mierzycie
        wszytskich jedna miara, niestety.
        • basiak36 Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 25.10.09, 12:44
          > A co z dzieckiem, ktore NIE CHCE sie uspokoic na inny sposob? Bo
          > moje, na przyklad, nie chce i juz. Czasem jest to kwestia cycka na
          > minute i juz spi, ale nic innego go nie ukoi.

          Kwestia czasu i cierpliwosci. Jak ze wszystkim innym. I zaangazowania taty od
          samego poczatku.

          > Karmienie przez sen, powiadacie? A ja nie umiem, nie jestem w stanie
          > zasnac, zebym nie wiem jak byla zmeczona. I co wtedy? Mierzycie
          > wszytskich jedna miara, niestety.

          Nikt nie mowi ze kazdy ma tak robic, zauwaz ze piszemy o sobie. Ja sie nauczylam
          spac z dzieckiem, mimo ze nie bylo mi latwo. Ale nie uwazam ze majac 30 pare lat
          juz nie powinnam sie zmieniac:)) A teraz jak juz sie nauczylam to mi dziecko
          cala noc w lozeczku przesypia:))
        • kaeira Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 25.10.09, 16:49
          wilma.flintstone napisała:
          > Karmienie przez sen, powiadacie? A ja nie umiem, nie jestem w stanie
          > zasnac, zebym nie wiem jak byla zmeczona. I co wtedy? Mierzycie
          > wszytskich jedna miara, niestety.

          Do kogo to "mierzycie", hmm? Ja przecież właśnie napisałam, że dla ja się
          wysypiałam, ale gdyby tak nie było (bo np. nie umiałabym karmić przez sen, na
          pewno bym coś z tym zrobiła, czy to za pomocą "butli", czy próby nocnego
          odstawienia, czy nocnej reglamentacji piersi tylko o określonych porach 1 czy 2
          razy).
    • joshima Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 25.10.09, 10:23
      Nie bardzo rozumiem tę potrzebę odsypiania w dzień skoro śpisz w nocy w jednym
      łóżku z dzieckiem. Ja odkąd się na to zdecydowałam wysypiam się bez względu na
      to ile razy Mała się w nocy budzi. Niewyspana jestem tylko wtedy gdy wpadnie na
      pomysł, żeby się pobawić nad ranem.

      W ogóle nie czuję się tak jak to opisałaś. Przyjęłam do wiadomości, że moje
      życie się zmieniło i trzeba wszystko poukładać od nowa, tak, żeby wszystkim
      było w miarę dobrze. Mam zgodę na to, że moje dziecko jest nieporadne i
      całkowicie ode mnie zależne. Mam też nadzieję, że jak kiedyś rolę się odwrócą to
      moje dziecko nie będzie dbało wyłącznie o swoje potrzeby :)
      • wilma.flintstone Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 25.10.09, 12:15
        joshima napisała:

        > Mam też nadzieję, że jak kiedyś rolę się odwrócą t
        > o moje dziecko nie będzie dbało wyłącznie o swoje potrzeby :)


        Czyli miejmy dzieci, coby nam na starosc pampersa mial kto zmienic?
        Urocza postawa :)
        • kaeira Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 25.10.09, 16:54
          wilma.flintstone napisała:
          > joshima napisała:
          > > Mam też nadzieję, że jak kiedyś rolę się odwrócą t
          > > o moje dziecko nie będzie dbało wyłącznie o swoje potrzeby :)
          >
          > Czyli miejmy dzieci, coby nam na starosc pampersa mial kto zmienic?
          > Urocza postawa :)

          Joshima tego nie napisała, ani nawet nie dała do zrozumienia. To co piszesz, to oczywista nadinterpretacja.

          PS. Dla mnie nadzieja, że jako stary i może niedołężny człowiek będzie się miało rodzinę, która będzie blisko i pomoże, jest równie dobrą motywacją dla posiadania dzieci, jak każda inna. (o ile nie jest to motywacja jedyna). A ty dlaczego chciałaś mieć dziecko? Z altruizmu, dla dobra społeczeństwa?
        • joshima Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 25.10.09, 17:16
          Chodziło mi raczej o wychowywanie dziecka poprzez własny przykład. Może mi nie
          trzeba będzie zmieniać pampersa, kto wie. Sęk w tym, żeby nie tylko w stosunku
          do mnie, ale i do innych moje dziecko nie zachowywało się jak egoista myślący
          wyłącznie o własnych potrzebach. Z resztą co ja się Tobie tłumaczę.
          • basiak36 Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 25.10.09, 20:21
            joshima napisała:

            > Chodziło mi raczej o wychowywanie dziecka poprzez własny przykład. Może mi nie
            > trzeba będzie zmieniać pampersa, kto wie. Sęk w tym, żeby nie tylko w stosunku
            > do mnie, ale i do innych moje dziecko nie zachowywało się jak egoista myślący
            > wyłącznie o własnych potrzebach.

            Dokladnie tak samo to widze:) W zwiazku z tym ze dzieci ucza sie biorac nas za
            przyklad, chcialabym aby moje dziecko potrafilo brac pod uwage uczucia innych,
            szanowalo je, przy tym umiejac dbac o siebie. Oraz aby potrafilo sie zmieniac
            jesli jest taka potrzeba.
    • malgos_30 Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 25.10.09, 15:56
      Uważam, że nie można stosować się do każdej rady "w ciemno". Każdą należy
      przemyśleć i dostosować do swojej sytuacji.

      Ja również karmię w nocy i wolę wstawać do dziecka, niż spać z nim, bo ja nie
      potrafię spać, jak się mały tak strasznie wierci. Poza tym dość długo miałam rwę
      kulszową i nie mogłam leżeć na boku i karmić. Musiałam siedzieć. Jak byłam
      bardziej zmęczona, to nawet podsypiałam w fotelu. Najpierw młody spał w gondolce
      obok naszego łóżka zawinięty szczelnie w rożek. Potem przenieśliśmy go do
      łóżeczka, a potem wyjechał do swojego pokoiku. Nawet, jak był noworodkiem, to w
      nocy sypiał w odcinkach 3 godzinnych. Wstawałam, przystawiałam do piersi po 20
      min na każdą pierś i szłam dalej spać. Potem pobudki były coraz rzadsze. Teraz
      zaczynamy przesypiać niemal całe noce. Jedno tylko pozostało - wieczorne
      maratony. Nawet teraz, w wieku 11 m-cy, młody poniżej godziny wiszenia na cycku
      nie schodzi. Śpi i ssie (z różną intensywnością), a ja zmieniam piersi, nawet z
      4-5 razy, aż się sam odklei. Dzięki temu śpi potem dość długo.

      Każda sytuacja jest inna i trzeba znaleźć rozwiązanie na miarę. Rozwiązanie,
      które jest do przyjęcia dla każdej ze stron.
      • ewka-1974 Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 25.10.09, 16:02
        Ja się męczyłam 2,5 roku, odstwiłam bo zaszłam w ciąże i nareszcie
        się wyspałam i poczułam jak człowiek. Mały teraz ma 5 tygodni budzi
        się co 3 h ale planuje wprowadzić butelkę na noc ze jakiś miesiąc.
        Napewno nie bede juz tak długo karmić bo to meczace bardzo.
        Pozdrawiam Ewa.
    • aadzia21 A swoją drogą... 25.10.09, 19:50
      ...czego się spodziewasz na forum pt. "Karmienie piersią"? Że
      napiszemy: nie karm, musisz się wyspać, podaj butlę, zatkaj
      smoczkiem? Mamy, które tu się wypowiadają to nie sadystki czy
      prześladowczynie, same karmią i na podstawie swoich doświadczeń
      radzą, jak rozwiązać problemy z tym związane. Ty słuchasz albo
      robisz po swojemu, ale nie miej żalu, że w tym miejscu radzi się
      karmić piersią i zaleca przestrzega zasady WHO.
    • monika_staszewska Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 26.10.09, 16:33
      Muszę chyba uważniej odpowiadać, bo miałam wrażenie, że staram się
      (jak i pozostali uczestnicy forum) pisać o tym, że warto tak robić,
      lub tłumaczyć o co chodzi dziecku, ale nie zmuszać czy naciskać.
      Faktem jest, że nacisk mógł się pojawić jak pojawiały się problemy z
      przyrostami masy ciała, ale może i wtedy nie udało mi się zrobić
      tego wystarczająco delikatnie. No nić, mogę przeprosić za błędy i
      obiecać, że spróbuję być uważniejsza w przyszłości.
      pozdrawiam :)
      monika staszewska
      • tonika80 Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 26.10.09, 20:27
        Pani Moniko, żadnego z Pani postów nie odebrałam nigdy jako nacisku.
        Po prostu chciałam zaznaczyć, że smoczek i butla nie muszą być czymś
        co z założenia trzeba odrzucić, że czasem bywają ratunkiem.
        Oczywiście nie jako alternatywa dla karmienia piersią a jako
        wspomagacze!
        • monika_staszewska Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 30.10.09, 17:42
          Cieszę, się, że Pani tak moich wypowiedzi nie odebrała, ale uważać
          chyba jednak bardziej powinnam - taka wzmożona uwaga chyba jednak
          powinna mi towarzyszyć, a z racji tego, że wokół karmienia ciągle
          się kręcę myślę, że mogę tracić czujność czasami, więc przywołanie
          do pionu nie zaszkodzi :)
          pozdrawiam serdecznie po raz nie wiem już który :)
          monika staszewska
    • budzik11 Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 27.10.09, 11:47
      tonika80 napisała:

      > A gdzie w tym wszystkim matka i jej potrzeby?
      > Czytam regularnie to forum czasem mam wrażenie , że niektóre osoby
      > prześcigają się w poświecaniu się dla dziecka a matki mające co
      > nieco szacunku dla własnego zdrowia i własnych potrzeb, uważane są
      > za wyrodne.
      >
      Wg mnie decydując się na dziecko decydujemy się na co najmniej 2-letnie
      poświęcenie siebie - swojego snu, wygody, czasu, ciała - i to jest czas, kiedy
      najważniejsze jest dziecko. Po prostu. To żadne nienaturalne poświęcanie się,
      heroizm - to po prostu konsekwencja posiadania dziecko. Na wysypianie się, o
      którym tu akurat piszemy, miałyśmy czas przez całe życie przed i całe życie po
      urodzeniu i odchowaniu dziecka.
      • misior_biorn Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 27.10.09, 12:06
        > Wg mnie decydując się na dziecko decydujemy się na co najmniej 2-
        letnie
        > poświęcenie siebie - swojego snu, wygody, czasu, ciała - i to jest
        czas, kiedy
        > najważniejsze jest dziecko. Po prostu. To żadne nienaturalne
        poświęcanie się,
        > heroizm - to po prostu konsekwencja posiadania dziecko. Na
        wysypianie się, o
        > którym tu akurat piszemy, miałyśmy czas przez całe życie przed i
        całe życie po
        > urodzeniu i odchowaniu dziecka.

        E tam, ja sie teraz wysypiam najlepiej w zyciu :D No, moze nie wtedy
        gdy malemu jedzonko zaszkodzi albo go meczy katar. Ale poza tym
        podczas karmienia w nocy praktycznie sie nie wybudzam (moze raz, jak
        zmieniam strony), a do tego, jak juz biedny tatus wstanie do pracy,
        mozemy na calym wielkim lozku spac do 10:00, co oboje uwielbiamy :D

        Niestety w styczniu wracam do pracy i sie skonczy (spanie do 10:00,
        bo spanie z dzieckiem sie skonczy jak przestanie jesc w nocy, nie
        predzej).
    • monintka Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 27.10.09, 13:19
      witam, tez szukalam rad na tym forum wiele razy. Wiele razy tez zostalam
      "sprowadzona" do poziomu, bo osmielilam sie nie dawac piersi na zadanie.
      Rozumiem Twoja sytuacje, bo mnie jest ciezko, a jestem mama dopiero 8 tygodni
      ;). Bylam chodzacym "karmnikiem", w nocy probowalam karmic "na spiocha", ale i
      tak bylam wykonczona. Pewnie sie naraze, ale chce Ci polecic ksiazke Tracy Hogg
      "Jezyk niemowlat" - mnie w ciagu tygodnia bardzo duzo pomogla! No i mala wstaje
      w nocy 2 - 3 razy! Moge sie wyspac, a w dzien jest duuuuuuuuuuuuuuuzo
      spokojniejsza. Bobaski potrzebuja stabilizacji i poczucia bezpieczenstwa,
      oczywiscie cycus tez jest wazny, nawet "magiczny" :), ale w niczym moim zdaniem
      nie nalezy przesadzac
      Pozdr
      • tonika80 Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 27.10.09, 14:02
        A wiesz, pewnie tez się narażę ;-) Przy starszej stosowałam sie do
        rad T.H. i nie miałam takich problemów jak przy Młodym. Bardzo
        szybko zaczęła przesypiać nocki, od początku w swoim łóżeczku, jest
        teraz bardzo grzeczną uroczą dwulatką. Nie przechodziła żadnych
        lęków separacyjnych ani innych większych problemów wychowawczych.
        Przy młodszym nie miałam już tyle samozaparcia od początku i teraz
        żałuję. Ale faktycznie musze jeszcze raz sobie poczytac, może
        jeszcze nie jest za późno ;-)
        • bibina Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 28.10.09, 15:02
          Nie przechodziła żadnych
          > lęków separacyjnych ani innych większych problemów wychowawczych.

          Ale lek separacyjny to nie problem wychowawczy tylko etap rozwojowy.

          jest
          > teraz bardzo grzeczną uroczą dwulatką
          Nie lubie slowa 'grzeczny' w odniesieniu do malych dzieci, tuz po
          niemowlectwie. Bo to czesto oznacza, ze grzeczny maluch ma
          przyduszone naturalne potrzeby i objawy zycia, ktore dla doroslych
          sa klopotliwe (wyrazanie uczuc wszelkich np.) Nie bierz tego do
          siebie, to luzna refleksja, ktora mi sie niestety nasuwa gdy slysze
          o 'normalizatorce' dzieci, Tracy Hogg.
          • tonika80 Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 28.10.09, 17:29
            bibina, wiem, że lęk separacyjny to normalne zjawisko u dzieciaków,
            wyszedł mi taki skrót myślowy - chodziło o lękliwe nastawienie do
            innych ludzi wynikające z niezaspokojonej potrzeby bliskości (w
            odniesieniu do jednego z wcześniejszych postów).
            Dlaczego uważasz, że grzeczny maluch ma przytłumione jakieś
            zachowania czy emocje? Czy zdrowo chowające sie dziecko musi być
            rozwrzeszczane, agresywne, nieusłuchane i histeryzujące?
            Chyba nie...No i chyba na tym polega wychowywanie, żeby takie
            zachowania "wykorzeniać" od najmłodszych lat a nawet miesięcy.
            A sposoby T.H. mojej córeczce akurat wyszły na zdrowie, co nie
            znaczy, że dla każdego dziecka będą odpowiednie :-)
          • budzik11 Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 28.10.09, 17:49
            bibina napisała:

            > jest
            > > teraz bardzo grzeczną uroczą dwulatką

            > Nie lubie slowa 'grzeczny' w odniesieniu do malych dzieci, tuz po
            > niemowlectwie. Bo to czesto oznacza, ze grzeczny maluch ma
            > przyduszone naturalne potrzeby i objawy zycia, ktore dla doroslych
            > sa klopotliwe (wyrazanie uczuc wszelkich np.) Nie bierz tego do
            > siebie, to luzna refleksja, ktora mi sie niestety nasuwa gdy slysze
            > o 'normalizatorce' dzieci, Tracy Hogg.

            Już Korczak, prawie 100 lat temu pisał o tym:
            Cytat"Dobre dziecko. Strzec się należy, by nie mieszać dobre z - wygodne. Mało
            płacze, w nocy nas nie budzi, ufne, pogodne - dobre. Złe, kapryśne, krzykliwe
            bez widomego powodu daje matce więcej przykrych wzruszeń niż miłych. (...) Całe
            wychowanie współczesne pragnie, by dziecko było wygodne, konsekwentnie krok za
            krokiem dąży, by uśpić, stłumić, zniszczyć wszystko, co jest wolą i wolnością
            dziecka, hartem jego ducha, siłą jego żądań i zamierzeń. Grzeczne, posłuszne,
            dobre, wygodne, ale bez myśli o tym, że będzie bezwolne wewnętrznie i niedołężne
            życiowo."

            • tonika80 Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 28.10.09, 18:54
              Cały proces socjalizacji czy jak kto woli - wychowania sprowadza sie
              -czy tego chcecie , czy nie chcecie - do ukształtowania człowieka
              nie uciążliwego społecznie. Na tym też polega kultura osobista.
              Jednostki które kierują się jedynie dążeniem do wolności osobistej
              lądują zazwyczaj w więzieniach ;-)
              We wszystkim trzeba zachować zdrowy umiar ale uważam, że
              wychowywanie dziecka w dyscyplinie przy poszanowaniu jego
              odrębności (a o tym właśnie pisze T.H.) może dziecku tylko wyjść na
              dobre. Wiem,. że nie o tym wątek ale dyskusja ciekawa ;-)
              • budzik11 Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 28.10.09, 20:13
                Zgoda, nikt nie mówi o wychowywaniu anarchistów i łobuzów, ale wątek jest o
                karmieniu półrocznego dziecka! Jak można wymagać, żeby ono było
                "grzeczne", zachowywało dyscyplinę i było nieuciążliwe społecznie?
                • tonika80 Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 28.10.09, 20:33
                  nie, nie, "gzreczne" było w odniesieniu do mojej 2-letniej
                  córeczki :-D
                  Oj, gdybyktoś znał przepis na nieuciażliwego półroczniaka, to ja
                  chętnie skorzystam :-))
              • mad_die Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 28.10.09, 22:03
                > Cały proces socjalizacji czy jak kto woli - wychowania sprowadza sie
                > -czy tego chcecie , czy nie chcecie - do ukształtowania człowieka
                > nie uciążliwego społecznie. Na tym też polega kultura osobista.

                O przepraszam, ale pomiędzy jednym a drugim to chyba związku nie ma, a już z
                pewnością równości.
                Jednostka nieuciążliwa społecznie jest potulna, posłuszna, ugładzona, i
                najlepiej mało wymagająca czyli taka, jaką jest najlepiej rządzić. O to pewnie
                chodzi politykom, ale czy nam też?
                Ja tam swoich dzieci nie wychowam na potulne baranki i ciche
                myszki
                - bo takim w życiu gorzej od tych krzykaczy i szałaputów.
                Grzecznym dzieciom mówię NIE, Tracy też mówię jeszcze bardziej stanowcze nie -
                samozwańcza pożal się Boga zaklinaczka dzieci... Tfu...
                • tonika80 Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 28.10.09, 23:09
                  > O przepraszam, ale pomiędzy jednym a drugim to chyba związku nie
                  ma, a już z
                  > pewnością równości.
                  ale między czym a czym, bo nie rozumiem?

                  > Jednostka nieuciążliwa społecznie jest potulna, posłuszna,
                  ugładzona,
                  Tak, tak -tu się ze sobą zgadzamy. Dla mnie to jest własnie kultura
                  osobista :-)

                  > najlepiej mało wymagająca czyli taka, jaką jest najlepiej rządzić.
                  O to pewnie
                  > chodzi politykom, ale czy nam też?
                  > Ja tam swoich dzieci nie wychowam na potulne baranki i
                  ciche
                  > myszki
                  - bo takim w życiu gorzej od tych krzykaczy i
                  [i]szałaputów[
                  > /i].
                  A co to ma do rzeczy? Co ma "grzeczność" do wymagań, do pewności
                  siebie? Można wychować dziecko grzeczne i posłuszne a przy tym
                  znające swoja wartość -nie widzę tu żadnej sprzeczności.
                  Krzykaczom i szałaputom mówię NIE bo niestety niejeden stanął mi na
                  drodze
                  i nie było to miłe spotkanie (mówię o dorosłych, choć za
                  rozwrzeszczanymi
                  dzieciakami też nie przepadam.)
                  • joshima Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 28.10.09, 23:14
                    > > Jednostka nieuciążliwa społecznie jest potulna, posłuszna,
                    > ugładzona,
                    > Tak, tak -tu się ze sobą zgadzamy. Dla mnie to jest własnie kultura
                    > osobista :-)

                    A dla mnie melepeta. Ja tam się cieszę, że moje dziecko jest energiczne. W życiu
                    sobie poradzi i raczej nie będę jej musiała uczyć asertywności. Co najwyżej
                    kulturalnego przedstawiania swojego stanowiska.
                    • tonika80 Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 28.10.09, 23:21
                      Ale co ma energia do kultury czy do posłuszeństwa???
                      Ja najchetniej spędziłabym życie na wygodnej kanapie przy dobrej
                      ksiażce, ze sportów jedynie szachy. A byłam okropnie krnąbrnym,
                      pyskatym i nieposłusznym dzieckiem ;-)
                      • joshima Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 29.10.09, 16:41
                        Skrót myślowy. Pisząc energiczne miałam na myśli charakterne :)
          • basiak36 Re: Karmienia nocne a potrzeby matki 30.10.09, 18:15
            > Nie lubie slowa 'grzeczny' w odniesieniu do malych dzieci, tuz po
            > niemowlectwie.

            Ja sie w ogole boje takiego okreslenia:) Nie wiem co ono oznacza. Co to znaczy
            ze dziecko jest 'grzeczne'? Ze jest posluszne? Czy dziecko ma byc posluszne a
            zarazem posiadac chec poznawania swiata i uczenia sie na wlasnych bledach?
            Ostatnio chyba w Dziecku bylo o roznych dzieciach i takowe jak moje, czyli
            wymagajace :)) zostaly nazwane trudnymi:) Bo domagaja sie od zycia obecnosci
            mamy i taty, ich bliskosci, kontaktu. Niech juz bedzie ze mam trudne dzieci:)
            Sama takim bylam, na szczescie moi rodzice z tym nie walczyli, moze dlatego ze
            T.Hogg nie znali, wedlug ktorej dziecko to tobolek ktoremu tylko pelny zoladek
            jest potrzebny oraz scisle okreslona przez rodzica ilosc czasu przeznaczonego na
            przytulenie dziecka.
Pełna wersja