spanie z dzieckiem niebezpieczne?

26.10.09, 08:00
dziecko.onet.pl/35183,0,0,poznano_przyczyne_smierci_lozeczkowej,2,artykul.html
    • anaj75 Re: spanie z dzieckiem niebezpieczne? 26.10.09, 08:20
      Jasne, że tak, gdy rodzice (nad)używają alkoholu i narkotyków...
      Dziwię się, że zostało to opisane jako najnowsze odkrycie.
    • basiak36 Re: spanie z dzieckiem niebezpieczne? 26.10.09, 08:44
      Taa, w angielskiej prasie sporo o tym ostatnio bylo:)) I w koncu tez dodano ze
      te sytuacje dotycza sytuacji gdzie rodzice spali na kanapie, a dziecko bylo
      wgniecione w oparcie, gdzie rodzice pili alkohol, palili papierosy itp. Nie innych.
      Zreszta u nas w miescie tez mial miejsce taki przypadek, okazalo sie ze mama
      byla po kilku drinkach..
      www.babyfriendly.org.uk/pdfs/bedsharingpolicy.pdf
      • joshima Re: spanie z dzieckiem niebezpieczne? 29.10.09, 16:43
        Tylko, że to nie podpada pod nagłą śmierć łóżeczkową :)
    • ph78 Re: spanie z dzieckiem niebezpieczne? 26.10.09, 13:47
      Też mnie to zagadnienie bardzo interesuje, ponieważ sama śpię z
      dzieckiem! Oprócz tego, że osobiście uważam to za naturalniejsze i
      bardziej zgodne z moimi i dziecka potrzebami, to tak jest mi
      zwyczajnie łatwiej karmić w nocy i zmieniać pieluszkę.
      Mój mąż też się bardzo martwi, że zgniecie maluszka przez sen! Mnie to
      się wydaje absurdalne, ponieważ śpię czujniej, uważniej...
      Ale jako że nie zażywamy alkoholu ani narkotyków, to czuję się
      uspokojona;)
      • kaeira Re: spanie z dzieckiem niebezpieczne? 26.10.09, 15:14
        ph78 napisała:
        > Mój mąż też się bardzo martwi, że zgniecie maluszka przez sen! Mnie to
        > się wydaje absurdalne, ponieważ śpię czujniej, uważniej...

        Ja przekładałam małą od jednej do drugiej do piersi - czyli raz była między nami, raz od brzegu łóżka (ale łóżko duże, 180 szerokosci). Aby było ją łatwiej przesuwać, miała swoje prześcieradełko czy rozłożony rożek - zamiast ją podnosić, wystarczyło przeciągnąć posłanie. Oprocz tego miałam zawsze zrolowany dość duży ręcznik czy kocyk, ktory przekładałam razem z dzieckiem, tak żeby ją "chronił" od strony partnera, albo od brzegu. Ani razu przez rok nie mieliśmy żadnego epizodu z mozliwym przygnieceniem albo spadnięciem z łóżka.
        • ph78 Re: spanie z dzieckiem niebezpieczne? 26.10.09, 15:41
          Ja też zmieniam w nocy strony do karmienia raz jedną, raz drugą
          piersią i stosuję do tego nieprzemakalny podkład na prześcieradło 60 x
          120 cm (taki trochę usztywniany).
          Ale patent z kocykiem chyba wykorzystam:)
    • tonika80 Re: spanie z dzieckiem niebezpieczne? 26.10.09, 13:53
      Poza tym, jeśli badania robiono na Anglikach/ Amerykanach to przy
      ich kłopotach z nadwagą chyba nie trudno o takie wypadki. Powinni
      wziać pod uwagę wagę rozdica jako kolejna zmienną ;-)
      • basiak36 Re: spanie z dzieckiem niebezpieczne? 26.10.09, 15:14
        tonika80 napisała:

        > Poza tym, jeśli badania robiono na Anglikach/ Amerykanach to przy
        > ich kłopotach z nadwagą chyba nie trudno o takie wypadki. Powinni
        > wziać pod uwagę wagę rozdica jako kolejna zmienną ;-)

        Niestety Polacy skutecznie ich doganiaja.. Postepujaca otylosc u dzieci to juz
        problem nie tylko Anglikow i Amerykanow.
        • tonika80 Re: spanie z dzieckiem niebezpieczne? 26.10.09, 15:19
          chodziło mi bardziej o otyłość rodzica :-)
          • pelagia_pela Re: spanie z dzieckiem niebezpieczne? 27.10.09, 14:43
            W Polce wszystkie mamy karmiace sa smukle i wiotkie jak trzcinki na
            pewno :)
          • mad_die Re: spanie z dzieckiem niebezpieczne? 27.10.09, 14:55
            > chodziło mi bardziej o otyłość rodzica :-)

            Ale z otyłych dzieci będą otyli rodzice kiedyś, nie?
            • biza7 Re: spanie z dzieckiem niebezpieczne? 27.10.09, 18:53
              I se napisali, eh......

              Wkurza mnie czasami, jakich skrótów myślowych dopuszczają się
              dziennikarze. Z przytoczonych w artykule wypowiedzi prof. Fleminga
              wynika, że chodziło mu o zagrożenie związane z dwoma sytuacjami:
              1) rodzic zasypia na kanapie czy w fotelu w czasie karmienia
              (faktycznie, aż mnie ciarki przeszły jak sobie wyobraziłam że
              dziecko się "zsuwa" między rodzica i oparcie....)
              2) dziecko śpi w łóżku z rodzicami, którzy zażywali narkotyki albo
              pili alkohol.

              Natomiast "podsumowanie" jest już IMHO trochę zbyt uogólnione, bo
              jak ktoś przeczyta to "na szybko", to wyprowadzi wniosek że każde
              spanie z dzieckiem jest niebezpieczne. Wrrrr, jak ja bym chciała
              żeby dziennikarze byli bardziej precyzyjni, nie tylko w tym
              temacie....

              Moim zdaniem - w oparciu o moje własne doświadczenia - to jest tak:
              na początku ryzyko przygniecenia malucha jest praktycznie zerowe, bo
              przez pierwsze dni, żeby nie powiedzieć tygodnie, my przynajmniej z
              mężem byliśmy tak bardzo "zaaferowani" pojawieniem się Klaudi, że
              budził nas najmniejszy ruch czy odgłos z jej strony, nie mówiąc o
              tym, że sami spaliśmy "na czujkach". A potem, jak już się oswoiliśmy
              z byciem rodzicami i przestaliśmy się tak strasznie bać (w sumie mąż
              bał się bardziej niż ja, bo ja miałam jakieś takie wewnętrzne
              przekonanie że dla zdrowej matki i ojca takie coś jest po prostu
              niemożliwe, mamy "wbudowane" jakieś systemy alarmowe) - to okazało
              się, że mąż teraz spokojnie potrafi przespać całą noc i nawet nie
              wie, ile razy Klaudia się w nocy budziła, tyle że czasami się budzi
              rano i np. zamiast mnie ma obok córcię, albo odwrotnie;)) I mimo że
              się przewraca np. z boku na bok przez sen, to chyba tylko dwa razy
              się obudził jak poczuł dotyk rączki Klaudii - okazało się, że mała
              na skutek wiercenia się leżała prawie w poprzek łóżka, z szeroko
              rozrzuconymi rękami i nogami, i nam zostawiał po jakieś 30 - 40 cm
              po brzegach;) no więc trzeba było ją obrócić i położyć w miarę na
              środku, bo inaczej musielibyśmy do rana kimać chyba na podłodze,
              hehe;)) WIęc i potem ryzyko jest praktycznie żadne moim zdaniem.

              A tak poważnie - obawy na początku są zupełnie normalne, chociaż
              przyznam że w szpitalu w ogóle mi do głowy by nie przyszło, że
              ciągle "polegiwanie" Klaudii przy mnie może być niebezpieczne;) Ale
              w normalnym układzie - czyli zdrowi rodzice, brak używek, zdrowe
              dziecko - samo wspólne spanie nie jest moim zdaniem żadnym
              czynnikiem ryzyka. Już szybciej za miękki materac na łóżku rodziców,
              no ale to przecież zupełnie inna kwestia.
Pełna wersja