mariiiiiiiijka
02.11.09, 15:35
Młoda kobitka (ok 35 lat) zachorowała na nowotwór, złośliwy, zaatakowana
została pierś i węzły chłonne. Usłyszała od lekarzy (onkologów), że to iż
karmiła piersią dzieci (dwójkę wykarmiła, każde dłużej niż pół roku) wpłynęło
na ten stan, że karmienie piersią wyciągnęło ten nowotwór z niej tak wcześnie.
Gdyby nie karmiła, to on prawdopodobnie drzemałby sobie jeszcze gdzieś tam w
niej i tak szybko by nie zaatakował. Czy to prawda? Czy karmienie piersią
rzeczywiście przyspiesza wystąpienie nowotworu piersi, że tak to ułożę w
pytanie? Ja wiem, że trudno tak powierzchownie oceniać, ale czy to w ogóle
mogłoby być prawdą?