anie-la
10.11.09, 10:19
Dziewczyny, pani Moniko (pani Monika to już mnie zna :-). Od jakichś 2 miesięcy przeżywam nerwicę sytuacyjną lub też depresję co psycholog/psychiatra to inna diagnoza. Leków antydepresyjnych brać nie chcę, źle na mnie działają (bezsenność). Zaczynam psychoterapię, oby pomogła. Sęk w tym, że mój umysł nie umie przestac myśleć o karmieniu. Techniki oddechowe, relaksacyjne nie działają. Przez pierwsze 3 miesiące życia małej przystawiałam ją do piersi i w ogóle sie nie zastanawiałam, czy mleko leci, ile leci, jak długo leci. Myślami byłam gdzie indziej, albo sobie słodko patrzyłam na małą i relaksowałam się. To były po prostu przyjemne dla mnie chwile. I mleko leciało. Odkąd zaczęły sie problemy zdrowotne z córą (nie chce jeść, prawdopodobnie zespół złego wchłaniania, je tylko na śpiocha), moja psychika trochę siadła. Obecnie mam napady lęku które trwają ok. tygodnia. Lęk dotyczy tego, że ją przystawię i mleko nie popłynie. Jak tylko położe się przy niej do karmienia, od razu mokre ręce i stopy, ścisk w klatce piersiowej. Przez ten czas mleko zazwyczaj leci po kropelce, czasami ruszy fala mleka po oksytocynie.
Powiedzcie mi proszę, czy ta sytuacja nie doprowadzi do niedożywienia i słabszego rozwoju córki. Boję się, że się nie najada. Gdyby miała normalne łaknienie to nie obawiałabym sie, bo wiedziałabym, że swoje i tak wyssie domagając się np: co godzinę. A tak boję się.
Czy uda mi się ją wykarmić nawet jak oksytocyna jest zblokowana i nie ma tej fali mleka?
Na butlę przejść nie mogę mimo setek prób, mała odrzuca ją. Nie chce też pić mleka sztucznego z łyżeczki nawet jak nie je 4-5 godzin. Mojego odciągnietego ani z butli ani z łyżeczki tez nie chce.
Mała ma 5 miesięcy, w 5 miesiącu przybrała 300 g, ale to był miesiąc, w którym byłam w miare spokojna i mleko leciało.
Czy dam radę ją wykarmić piersią, nawet przy zblokowaniu się i płynięciu mleka po kropli?