zuzanka1313
13.11.09, 21:44
witam wszystkich :)
juz 3 raz zaczynam i nie umiem się logicznie wypisać :) więc tak, 1 grudnia
wracam do pracy, od 7:30 do 14:30 (to godzina powrotu z pracy) syn będzie miał
5,5 miesiąca, już od dwóch tygodni wprowadzam mu ostrożnie inne posiłki, żeby
coś jadł kiedy mnie nie będzie, na szczęście od wczoraj nareszcie zrozumiał o
co chodzi z tym wkładaniem łyżeczki do ust ;)
chciałabym karmić go piersią nadal, z tym, że w godzinach pracy szans nie ma,
wymyśliłam coś takiego i proszę o ocenę i radę:
7:00 pierś
9:00 kaszka
12:00-13:00 jakaś zupka, warzywo
14:30-15:00 pierś i tak całą pozostałą część doby pierś z włączeniem może
owocu po południu
od razu odpowiadam, że nie potrafię ściągać mleka laktatorem, fakt mało
próbowałam, bo nie musiałam, w sumie tylko kiedy trafiają się zastoje ale
ściągam minimalne ilości - laktator dobry aventu
i teraz mam pytania:
1. czy ten plan jest ok dla dzidzi?
2. czy jeśli będę musiała ściągać w pracy pokarm to zbierając go do jednego
pojemniczka i przytrzymując raczej w ciepłych warunkach, a dopiero w domu w
lodówce - będzie mógł służyć małemu do robienia kaszki następnego dnia?
3. czy po jakimś czasie moje piersi zakumają, że trzeba mniej produkować mleka
do południa ale potem będą działać efektywnie?
4. ostatnie i dość istotne, młody zupki i owoce z łyżeczki jadał w małych
ilościach ale nawet ok, tak kaszkę absolutnie nie, więc podaję mu przez
butelkę i tak kaszka jest dobra (jego zdaniem) czy może być tak, że młody
przez ta butelkę przestanie chcieć ssać pierś? myślę sobie, że jest już dość
starawy i może już nie zapomni jak ssać pierś i nie zepsuje techniki od jednej
butelki dziennie? będę się oczywiście starała zaczynać od podawania z łyżeczki
potem dopiero butelka, ale jeśli osoba opiekująca się nie będzie mogła sobie
poradzić z jego niechceniem to poda butle i co wtedy? ewentualnie:
5. czy można podawać tą nieszczęsną kaszkę przez niekapek? robi się tak?
z góry bardzo dziękuję za konsultację ;P pozdrawiam