Wieczorne odrykiwanie matki. :(

22.11.09, 15:49
Tyle się mówi o tym, że często niemowlęta wieczorami ryczą ze
zmęczenia, z powodu kolek, czy z sobie tylko znanych przyczyn. Moja
córeczka nie nalezy do wyjątków (chyba, że słowo "wyjątek" pochodzi
od "wycie"). Wczoraj zaczęła płakać po południu i skończyła po 5
rano. To był jej rekord. Zazwyczaj uspokaja się około północy.
Nie wiem jaka jest tego przyczyna. Karmię ją tylko piersią i
chciałabym karmić jeszcze przez kilka miesięcy. Tymczasem mała ma
dopiero miesiąc, a ja mam dosyć. Wieczorem często ryczymy razem.
Na mój ryk składa się kilka powodów.
Po pierwsze mam pogryzione brodawki i w ogóle często bolą mnie całe
piersi. Rozmawiałam z konsultantką laktacyjną jeszcze w szpitalu,
potem w domu położna pokazywała mi jak przystawiać dziecko. Niby
robię to dobrze, ale czasem mała pręży się i wygina do tyłu - żeby
jeszcze puszczała przy tym pierś, ale nie, i to jest najgorsze.
Po drugie zawsze przy okazji tych wieczornych cyrków mam poczucie,
że to moja wina, zwłaszcza gdy słyszę, że na pewno "coś" zjadłam. A
ja naprawdę unikam ciężkostrawnych produktów, zresztą jak zawsze.
Powinnam zachować spokój, bo pewnie moje zdenerwowanie udziela się
małej, ale czasem już nie wyrabiam. Boję się, że popadnę w jakąś
depresję. Chciałabym jeszcze karmić, cud boski, że przy tym bólu
wytrzymałam ten miesiąc, ale wczoraj już byłam bliska poddania się.
Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że butelka nie musi rozwiązać
problemu tych wieczornych ryków (chyba, że tylko moich).
Nie mam już siły. Nie chcę być wiecznie zbolałą, narzekającą,
umęczoną matką. Tymczasem teraz tata zabrał malutką na spacer, a ja
zamiast odpocząć mam ochotę wleźć pod koc i się wypłakać.
    • aleksandra_wer Re: Wieczorne odrykiwanie matki. :( 22.11.09, 15:59
      Witaj.
      Ja miałam podobnie no może oprócz pogryzionych brodawek.Jeśli maleństwo płacze
      to,jak to piszą ma jeszcze nie do końca wykształcone narządy trawienne co może
      wywoływać kolki.Ja wypróbowałam wszystkie możliwe środki na kolkę,nawet
      kupowałam w Niemczech,małej trochę dawały ulgę,ale nie do końca.Pediatra
      przepisał Debridat-to na receptę,też lżej.Moja koleżanka pocieszała,że kolka to
      koszmar 100 dni i dosłownie liczyłam te sto dni w kalendarzu.Mała jeszcze
      wieczorami popłakuje,ale nie jest tak jak na początku,gdy ona płakała a ja przed
      nią zasypiałam ze zmęczenia.Sięgałam po czopki uspokajające,wyciszała się.
      Poczytaj sobie:
      serwisy.gazeta.pl/zdrowie/2,51164,,,,37394302,P_MEDIMEDIA_CHOROBY.html
      I trzymaj się dzielnie.
      • vanessa443 Re: Wieczorne odrykiwanie matki. :( 22.11.09, 17:08
        Witajcie w klubie!!! Moja mała( ma miesiąc) też płacze całymi dniami. Po prostu
        odchodzę od zmysłów. Też się winię,że może to przez moją dietę. Dostaje
        niemieckie kropelki, ale wygląda na to ,że nie pomagają, śpi na brzuszku i nic!!!
        A ona ryczy i ryczy!!! Przesłuchać nie idzie jak się męczy. I mi też się chce
        płakać,bo bardzo chciałabym jej pomóc i doprawdy nie wiem jak, bo nic nie
        pomaga( nawet tulenie). Z piersiami na szczęście nie mam kłopotu, mała ssie
        prawidłowo( przez miesiąc przybrała 1000g), ale momentami mam ochotę sięgnąć po
        sztuczne mleko, chociaż jaka to gwarancja,że będzie lepiej? Za dwa tyg idę na
        szczepienie i popytam pediatrę o inne przyczyny płaczu( jak
        wytrzymam-oczywiście), bo z trudem daję radę. Cierpliwość się kończy- nie raz
        wychodzę na chwilkę z pokoju.
        Może to dlatego, ze nie należę do osób spokojnych, w ciąży miałam sporo nerwów,
        przez cały jej czas brałam ziołową tabletkę uspokajającą, myślałam,że dziecko
        będzie spokojne....
        Współczuję Wam i sobie, bo żal maluszka i nas- bezradnych!!!...
    • mika_p Re: Wieczorne odrykiwanie matki. :( 22.11.09, 17:26
      Dopóki po wieczornej decyzji o butelce jesteś w stanie rano podac pierś, zamiast
      iść doi sklepu po akcesoria do karmienia sztucznego - dopóty do dna jeszcze
      trochę ci brakuje.
      Noramlne, że płaczesz wieczorami, życie matki noworodka jest trudne. Też płakałam.
      Ale masz za sobą co najmniej połowę najtrudniejszego okresu.
      Tego laktacyjnego, bo generalnie przed tobą co najmniej kilkanaście lat, w
      których niejednokrotnie będziesz miała dosyć wszystkiego z własnym dzieckiem na
      czele :)
      • iwu Re: Wieczorne odrykiwanie matki. :( 22.11.09, 17:39
        Mika_p, moje bohaterstwo jest tym większe, że w kuchni stoi zwarta i
        gotowa puszka Enfamilu, są tez butelki i inne akcesoria, ale to na
        wypadek widma głodu kiedy wychodzę z domu i dziecię zostaje z tatą.
        Na razie stoją nietknięte.
        Przeżywam męki, bo przy moim pierwszym dziecku tak nie było.
        Mogłabym jeszcze ze trzy razy urodzić, byleby mnie ktoś pozbawił
        tego bólu fizycznego, który cały czas mi towarzyszy.
        • barbi1 Re: Wieczorne odrykiwanie matki. :( 22.11.09, 18:12
          Miałam to samo przy pierwszym dziecku-
          niewiarygodny ból piersi, poobgryzane brodawki, masakra...
          U mnie trwało to na pewno dłużej niż miesiąc,
          minęło koło 7 tygodnia.
          Też płakałam karmiąc,
          ale ja się po prostu zawzięłam i dałam radę,
          czego i Tobie życzę :-)
          Wytrzymasz!
    • basiak36 Re: Wieczorne odrykiwanie matki. :( 22.11.09, 18:35
      czoraj zaczęła płakać po południu i skończyła po 5
      > rano. To był jej rekord. Zazwyczaj uspokaja się około północy.
      > Nie wiem jaka jest tego przyczyna. Karmię ją tylko piersią i
      > chciałabym karmić jeszcze przez kilka miesięcy. Tymczasem mała ma
      > dopiero miesiąc, a ja mam dosyć. Wieczorem często ryczymy razem.
      > Na mój ryk składa się kilka powodów.
      > Po pierwsze mam pogryzione brodawki i w ogóle często bolą mnie całe
      > piersi.

      I w tym moze byc problem, bo karmienie nie powinno bolec. I na pewno da sie cos
      tutaj poprawic. Smoczkow mala nie dostaje?
      Zobacz tutaj:
      www.mp.pl/artykuly/index.php?aid=26011&_tc=0895FDCAC1B249918259AD625438FA98
      A co do placzu, moje dzieci tez tak mialy. A teksty o diecie trzeba olac bo
      tylko bedziesz sie niepotrzebnie stresowac.
      U nas pomagalo noszenie w chuscie i chodzenie po domu z mala zawinieta w
      chuscie, moj maz potrafil tak z nia z 2h przelazic:) Jesli uspokajala sie ssajac
      piers, to bylo super, bo wtedy po prostu szlysmy razem spac.
    • desse_o Re: Wieczorne odrykiwanie matki. :( 22.11.09, 19:17
      Nie poddawaj się. Jeśli coś Cię boli to winna jest technika.
      Na wieczorne płacze mamy polecam meliskę, mnie pomagała i jakoś dawałam radę, a
      też miałam małego wrzaskuna i płakałam obwiniając siebie za jego płacze. Dwie
      melisy dziennie przez tydzień wpływały również uspokajająco na syna.

      Minęło i teraz cieszymy się karmieniem.

      Pomogła bardzo chusta i noszenie dziecka przy każdej okazji.
      • olbrachta Re: Wieczorne odrykiwanie matki. :( 22.11.09, 21:18
        Niekoniecznie winna jest technika, jeśli boli. Mnie bolało, bo się brodawki
        dostosowywały - przystawianie było ok, mały pięknie ssał. Najpierw tuż po
        porodzie, potem około 2-5 tygodnia na początku każdego karmienia (aż kopałam w
        podłogę). Przeszło.

        Jak dziecko tak płacze przez 12 godzin i jesc nie chce w tym czasie? Może po
        prostu płacze z głodu? Limitujesz w jakiś sposób pierś, np. karmisz raz na ileś
        tam przez ileś tam? Może tu jest przyczyna?
        • iwu Re: Wieczorne odrykiwanie matki. :( 22.11.09, 21:34
          olbrachta napisał:

          > Limitujesz w jakiś sposób pierś, np. karmisz raz na ileś
          > tam przez ileś tam? Może tu jest przyczyna?

          Nie, karmię na żądanie, zazwyczaj nie śpi dłużej niż 3 godziny,
          często krócej. No może w nocy, ale akurat nocne karmienia
          przebiegają na ogół gładko.
          To nie jest tak, że ona ryczy tak długo non-stop. Płacze, więc ją
          przystawiam, chwilę pociągnie i się pręży, odstawiam, jest ryk,
          wydaje mi się, że chce ssać i tak w kółko. A jak już przyśnie przy
          piersi, to budzi się przy odbijaniu albo odkładaniu.
          Bardzo się staram pracować nad tą techniką karmienia, bo się
          zawzięłam, ale to czasem tak cholernie trudne...
          • desse_o Re: Wieczorne odrykiwanie matki. :( 23.11.09, 10:05
            A czy dziecko uspokaja się noszone na rękach???
            Może nie chce jeść tylko być lulane?
            • iwu Re: Wieczorne odrykiwanie matki. :( 23.11.09, 12:06
              desse_o napisała:

              > A czy dziecko uspokaja się noszone na rękach???
              > Może nie chce jeść tylko być lulane?

              Różnie z tym bywa. Po kilku takich wygięciach w tył dochodzę do
              wniosku, że mała nie chce jeść, tylko jest zmęczona, a tymczasem po
              przystawieniu jej do piersi za którymś tam razem zasysa jak
              odkurzacz.
              • desse_o Re: Wieczorne odrykiwanie matki. :( 23.11.09, 15:52
                ja bym w chustę wsadziła i tak kołysała. U mnie sprawdza się do dziś i jest
                lekiem na całe zło, no oczywiście kiedy nie trzeba dać cycusia. Chusta to także
                lekarstwo dla mamy:) Uwierz!

                A wieczory każda mama ma trudne, sama pamiętam łzy z przemęczenia wywołane
                głupstwem. T, które piszą, że nigdy nie miały nie chcą się przyznać.
              • mruwa9 Re: Wieczorne odrykiwanie matki. :( 23.11.09, 16:00
                Jesli widzisz, ze mloda nie wiadomo, czego chce, ze zatankowana pod
                korek, a Ty masz ochote dziecko sprzedac na Allegro, to wrecz
                mlodziez tatusiowi, niech utuli mloda na swojej kudlatej (lub nie)
                piersi czy w chuscie, a Ty myknij sie do wanny na relaksujaca kapiel
                z zatyczkami w uszach lub wyjdz z domu na szybki spacer. Tatus MUSI
                sobie poradzic (i niekoniecznie musi przy okazji podac butle z
                czymkolwiek czy smoczka), a Ty zdazysz zlapac nieco oddechu. Czasem
                30 minut odciecia sie od domowego cyrku potrafi zadzialac
                zbawiennie, a i przy okazji dobrze wplynie na relacje ojciec-corka.
                Uwierz doswiadczonej ;-)
        • basiak36 Re: Wieczorne odrykiwanie matki. :( 23.11.09, 10:13
          lbrachta napisał:

          > Niekoniecznie winna jest technika, jeśli boli. Mnie bolało, bo się brodawki
          > dostosowywały - przystawianie było ok, mały pięknie ssał. Najpierw tuż po
          > porodzie, potem około 2-5 tygodnia na początku każdego karmienia (aż kopałam w
          > podłogę). Przeszło.

          Pogryzione brodawki o ktorych pisze autorka watku na pewno nie oznaczaja ze
          dziecko dobrze ssie, tylko ze ssie za plytko.
          A niestety ja sama czesto spotykalam sie z sytuacja gdzie wedlug poloznej
          dziecko ssalo pieknie, matke bolalo, i dopiero konsultantka laktacyjna
          wychwycila w czym byl problem, kwestia drobnych zmian.
          Karmienie nie powinno bolec tak jak opisujesz.
          Normalna jest pewna wrazliwosc brodawek w pierwszych 2-3 tygodniach,
          uwarunkowana hormonami poporodowymi, owszem.
    • aphoper1 Re: Wieczorne odrykiwanie matki. :( 23.11.09, 06:32
      U nas było podobnie, zwłaszcza w okolicy 7tyg. Okazało się, że to brzuszek -
      pomógł debridat. Mała wieczorami po prostu nie mogła usnąć, szukała piersi jako
      uspokajacza, ale nie pomagało, szarpała itp. Czasem pomagało, jak zabierał Ją
      Tata i ponosił, jakoś zapominała o piersi i choć na chwilę przysnęła. Po 2 tyg
      dawania debridatu wszystko się poprawiło i już go nie podaję. Poza tym 3ci
      miesiąc to naprawdę czas znacznej poprawy wszystkiego u nas - dziecko coraz
      ciekawsze świata, a nie tylko i wyłącznie piersi.
      Bądź dzielna! Myślę, że sztuczne mleko na to nie pomoże...
      • ph78 Re: Wieczorne odrykiwanie matki. :( 23.11.09, 20:41
        A ja się zastanawiam, czy 7tż to nie może być przypadkiem jakiś skok
        rozwojowy? Bo nasza też dostała hopla, przestała robić kupę, dostała
        boleści przy oddawaniu gazów i ogólnej histerii... trwało to ok.
        tydzień, ja w rozpaczy i desperacji odstawiłam wszystko prócz
        powietrza ;), w tym krople podawane małej, które nie pomagały... i w
        9tż problem zniknął! Sam?

        Także do oryginalnej posterki: cierpliwości i walcz! Wszystkie przez
        to przechodzimy i trzeba wierzyć, że może być tylko lepiej:)
    • monika_staszewska Re: Wieczorne odrykiwanie matki. :( 23.11.09, 15:11
      Mam nieśmiały pomysł: po pierwsze uznać, że Mama też człowiek i ma
      prawo do wieczornych (czy innych) odrykiwań, więc lepiej sobie
      pozwalać na nie na bieżąco niż często "brać się w garść" - jakoś tak
      jest, że przy bieżącym wyżaleniu łatwiej przyjmować kolejne trudy. I
      może raczej nie odrykiwać się w samotności tylko znaleźć jakąś dobrą
      duszę na czas strapienia :) A na "złote rady" Szanownego Otoczenia,
      chyba niestety tylko zatyczki do uszu lub bardziej radykalnie -
      czasowo zamknięte drzwi i wyłączony telefon działają.
      pozdrawiam i życzę wielu pogodnych dni :)
      monika staszewska
      ps. Służę oczywiście uchem na odpłakanie i wyżalenie :)

      • olgakg Re: Wieczorne odrykiwanie matki. :( 23.11.09, 19:29
        Moze to jest typowa kolka?sprobuj gripe water,albo espumisan dla
        dzieci.Moj synek tez tak mial,ze sie prezeyl i wyl ale mu przeszlo
        po 3 miesiacach.A teraz tak robi jak mu powietrze zostaje w brzuszku
        to odrazu podnosze do odbicia to wyje ze cyca zabralam ale jak juz
        beknie porzadnie to przestaje wyc i znowu daje piers.Czasem trzeba
        dlugo dlugo ponosic by sie odbilo.A czasem poskakac :) ma juz pol
        roczku i skacze mi na kolanach jak go trzymam pod paszki i to jest
        jego metoda na szybkie odbicie :)Z brodawkami jedyna rada smarowac
        bepantenem.i przeczekac.Pozdrawiam i zycze polepszenia.
        • iwu Re: Wieczorne odrykiwanie matki. :( 23.11.09, 20:17
          Bardzo dziękuję za wszystkie rady.
          Takie odryczenie się ma działanie oczyszczające. Raz na jakis czas
          trzeba. :-)
          Tata malutkej bardzo mi pomaga, nosi, tuli, śpiewa, ale czasem oboje
          jesteśmy bezsilni. Musimy się po prostu uzbroić w cierpliwość. No i
          w jakiś preparat na kolki.
          Chustę mam, ale mała cierpliwie w niej siedzi tylko gdy wychodzimy,
          w domu jakoś się denerwuje.
          Sądzę, że samopoczucie znacznie mi się poprawi jak mi się zagoją te
          cholerne brodawki.
          • mruwa9 Re: Wieczorne odrykiwanie matki. :( 23.11.09, 22:41
            jesli mala w domu sie denerwuje w chuscie, to moze jest jej po
            prostu na goraco? Moze rozebrac ja do pieluszki, tata topless, dziec
            do chusty, mama do wanny? Ja rozumiem, ze oboje momentami pekacie,
            ale mzoe jest tak, ze w danej chwili ktores z Was peka jakby tyroche
            mniej? I to ten rodzic ma wowczas wiecej sil, wiecej cierpliwosci,
            zeby przejac opieke nad corka i luzujac, chocby na te 30 minut,
            drugiego rodzina? U nas to dzialalo i dziala nadal, choc od dawna
            nie jestem juz karmiaca i dzieci wieksze..ale dziala chocby w
            kwestii wojen toczonych o odrabianie lekcji, sprzatanie itd..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja