malwes
29.12.09, 21:34
Ugh...jestem załamana.
Pchła już od jakiegoś m-ca "cyckał" w sumie tylko w nocy (za to
dużo i często). W dzień nie chciał wziąć piersi do buzi - choć nie
zna smoczka, butelki i pije z kubeczka - to jednak w jakiś sposób
łyżka zastąpiła ruszanie szczęką. Mleko tylko w formie kaszy i już.
No ale skoro jadł kasze na mleku i pił w nocy, to ok - nie czepiałam
się. Zwłąszcza, że żaliłam się tu na forum i pani Monika odpisała,
że skoro w dzień chce kaszę a w nocy pierś to można to tak zostawić.
No ale tydzień temu miał lekką infekcję (gorączkę wysoką tak
z 1,5 dnia i dodatkowo idzie 8-my ząbek) to i w nocy nie chciał.
Wyzdrowiał, ząbek się prawie przebił - a mełemu cycka nie da się
przemycić ani prośbą, ani groźbą ani podstępem :(
No i w sumie nie widzę problemu w ściąganiu mu, bo i tak od 2 m-cy
doję w pracy...ale jednak bez "oryginalnego" ssania to jednak
laktacja siada. Niby mam Medelę Swinga - cudo, co to gwarantuje
utrzymanie laktacji nawet przy pełnej separacji od dziecka...ale
chybe właśnie zgłoszę reklamację...
Piję herbatki, piję sporo, doję 3-4 razy dziennie (no sorry ale
pracując nie da się kurdę co 2h i tez w nocy)...no i kupa. Jak
ściągałam leciutko 200setkę tak teraz na 100 muszę ściągać 2-3 razy.
Załamka...
I w sumie nie jem nic nowego, nie pachnę inaczej...nic takiego co
mogłabym winić za "odstawienie". Niby wszędzie wszyscy piszą, że
dziecko się samo nigdy nie odstawia (no chyba, że kolejna ciąża) ale
tu naprawdę nie przyłożyłam (świadomie) do tego palca. Ciąża też
odpada.
A chciałam jeszcze MINIMUM ten jeden m-c karmić ....
Pani Moniko, dziewczyny...jak wybrnąć z impasu?