cegielka612
15.01.10, 21:20
Syna karmiłam prawie 17 miesięcy i nie było problemów.
Teraz nie wiem co robić z córką, dzisiaj poddałam się i dałam do usypiania
smoczek.
Sprawa wygląda tak, że mała - we czwartek skończyła 2 tygodnie - chciałaby
wisieć przy piersi non stop - ja nic przeciwko temu nie mam, ale niestety ona
je i je a później chlusta przez pół godziny i to naprawdę nie jest lekkie
ulewanie. Potrafi zalać mi całą bluzkę, rożek, kocyk i siebie zupełnie. Nawet
nie wiem gdzie ona to wszystko mieści. Jak już skończy ulewanie to zaczyna
chrząkać bo nie może się jej odbić (mimo ciągłego noszenia i przeróżnych
prób), spać przez to też nie może. Później to już jest ciągły płacz i prężenie
się. I najlepiej by chciała do piersi ale to tworzy błędne koło - znowu
ulewanie na maksa i to samo.
Dzisiaj poddałam się i dałam smoczka - nawet go nie kupowałam, bo nie
zamierzałam używać - ale dostaliśmy my w którymś z pudełek przy wypisie ze
szpitala. Mała się uspokoiła, przestała chrząkać i zasnęła, smoczek wypadł po
20 minutach sam.
Mam poczucie porażki ale nie mam pomysłu co robić. Dawanie piersi po nijako
dwupiersiowym posiłku jej bez sensu - błędne koło. Już pomijam, że mam tyle
pokarmu, że wykarmiłabym bliźniaki - do tego nie raz chyba za szybko leci bo
mała się krztusi.
Co tu robić?