only-karola
25.01.10, 11:39
Już dłużej nie dam chyba rady karmić piersią. Postaram się napisać w skrócie.
Moja córka skończyła 6 tyg. w zasadzie od początku usiłuję ją karmić wyłącznie
piersią, ale pomimo że minęło już tyle czasu ciągle nie ustabilizowała mi się
laktacja. Wygląda to tak, że poza sporadycznymi, niewielkimi nawałami pokarmu
ciągle mam zbyt mało mleka. Wiem, że zaraz spytacie po czym to stwierdzam więc:
1) Zbyt mało przybiera na wadze (ok 10gram dziennie) Waga urodzeniowa 3350, a
w piątek (równo 6 tyg.)ważyła 4010.
2) Po około 5-10 minutach zaczyna się szarpać przy piersi, podaję jej
oczywiście drugą, ale po tym samym czasie (zwykle wcześniej) sytuacja się
powtarza, a próba odsunięcia kończy się płaczem. Podanie z powrotem pierwszej
nic nie daje bo ona nie chce już ssać.
3) Zwykle ssie nieefektywnie (Przysypia przy piersi, przez te 10 min. ssie
bardzo wolno) tylko gdy miałam dużo pokarmu ssała ładnie - gdy nie wymagało to
od niej wysiłku.
4) Ma złą technikę ssania - cmoka przy piersi i bardzo mocno ściska mi sutki
co jest bolesne.
W ubiegłym tygodniu byłam w poradni laktacyjnej, ale były to wyrzucone
pieniądze, bo pani nic mi nie pomogła (i akurat tego dnia miałam dużo pokarmu
i córeczka dość ładnie jadła). Dowiedziałam się tylko, że w zasadzie dobrze
przystawiam do piersi, a Lenka ma nieelegancką technikę ssania, ale nic nie
poradziła żeby to wyeliminować i ustabilizować laktację.
Dodam, że mam jeden sutek dość mocno pogryziony (choć ranki zaczynają się
powoli goić) i na 99% występuje u mnie objaw Raynauda
forum.gazeta.pl/forum/w,570,61819090,,bol_piersi.html?v=2 z
bardzo silnymi bólami i przygryzanie przez córkę brodawek potęguje ten ból.
Aby pobudzić laktację po każdym karmieniu odciągam pokarm z każdej piersi
jeszcze minimum 10min. i robię to w zasadzie od początku. Nienawidzę już tego
laktatora - jak tylko go odstawiłam gdy zwiększyła mi się laktacja na 2 dzień
pokarmu znów nie było. Problemem jest częste przystawianie małej bo mam
wrażenie, że przyzwyczaiła się już do niewielkich porcji i niedojadania i nie
domaga się jedzenia. Gdy próbuję ją nakarmić pomimo wszystko w 10 sekund
zasypia mi przy piersi. Karmie ją 7 do 8 razy na dobę i choćbym nie wiem jak
się starała nie udaje mi się częściej.
Od razu dodam, że smoczek nigdy nie był w użyciu, a butelką choć dokarmiam to
mam tommee tipee, której smoczek chwyta bardzo szeroko i mam wrażenie, że to
nie zakłóca jej ssania.
Powiedzcie, co mam zrobić żeby ona zaczęła ładniej/efektywniej ssać i aby
pokarm ustabilizował się na jakimś dobrym poziomie.
Na kolejną wizytę w poradni laktacyjnej już mnie nie stać, a te jej cyrki przy
karmieniu źle odbijają się na mojej psychice i relacjach z mężem (bo ciągle
się denerwujemy i kłócimy dokarmiać czy nie). W zasadzie daję sobie jeszcze
tydzień jeśli coś się nie poprawi to dam sobie chyba spokój - nie daje już rady.