Humorystycznie - wizyta u lekarza

26.01.10, 14:03
Dzisiaj byłam z córką - w czwartek kończy 4 tygodnie - u lekarza.
Dowiedziałam się, że dziecko jest przekarmione - bo od wyjścia ze szpitala
przytyła 1 kg - czyli dużo za dużo.
Zalecenia:
- karmić co 3 godziny
- jak wrzeszczy i ssie co popadnie to odgrodzić się od krzyku mentalnie
- ma dużo ćwiczyć płuca - tj - patrz poprzedni punkt.
Jak tylko wprowadzę powyższe to na pewno przestanie ulewać i będzie więcej spać.
No i że w książkach nie zawsze prawdę piszą - bo nie można na żądanie karmić
jak tak dużo przybiera.
    • monika_staszewska Re: Humorystycznie - wizyta u lekarza 26.01.10, 14:13
      Moja koleżanka, zresztą Mama Dwóch Zuchów, podczas karmienia
      Młodszego dostała zalecenie opuszczania co drugiego karmienia,
      bo "dziecko ewidentnie jest przekarmione". Nawet gdyby uznała, że
      takie zalecenie ma jakikolwiek sens, miałaby poważny dylemat co
      począć, bo ów Młodzian, któremu na imię Krzyś jadał co cztery
      godziny :)
      pozdrawiam serdecznie i humorystycznie :)
      monika staszewska
    • kaeira Re: Humorystycznie - wizyta u lekarza 26.01.10, 15:42
      Masz to szczęście, że dla ciebie to humorystyczne.

      Ale tak naprawdę to smutne.
      Bo niestety, podejrzewam, że dla większości matek, które usłyszą takie zalecenia będą one - nawet jeżeli ich do końca nie posłuchają - źródłem stresu, niepewności, niepokoju się o dziecko - i możliwym powodem zaburzeń karmienia.

      > - jak wrzeszczy i ssie co popadnie to odgrodzić się od krzyku mentalnie

      :-(
      • pagaa Re: Humorystycznie - wizyta u lekarza 26.01.10, 15:54
        ja bym zaproponowała lekarzowi, że jak już zacznie krzyczeć, to mu dziecko
        przyniosę żeby je udobruchał, "zagadał", a ja się będę odgradzać mentalnie..
      • basiak36 Re: Humorystycznie - wizyta u lekarza 26.01.10, 23:42
        kaeira napisała:


        > Ale tak naprawdę to smutne.

        No wlasnie, to samo pomyslalam :(
        Trzeba byloby zapytac pana doktora jakby sie czul gdyby najblizszi go zostawili
        bez jedzenia i picia, bez umiejetnosci poruszania sie, i odgradzal sie od
        krzykow 'mentalnie'. I dawali jesc np co 24h. Mysle ze spokojnie mozna taka
        analogie zastosowac, jesli sie wezmie pod uwage niesamowita potrzebe bliskosci u
        malego dziecka.
    • mar_rog Re: Humorystycznie - wizyta u lekarza 26.01.10, 18:36
      mnie o przekarmieniu powiedziala juz pani pielegniarka w szpitalu... bylam
      zalamana. na szczesice polozna ktora przyszla do domu na wizyte uswiadomila mnie
      co do sensownosci tejze teori... :) rzeczywiscie jest to tragiczne jak takie
      rzeczy sie slyszy od wyuczonych ludzi ktorzy powinni nam pomagac...
      • gotes1 Re: Humorystycznie - wizyta u lekarza 26.01.10, 23:23
        popieram jest to smutne;-(, zwlaszcza ze mi powiedziano ze powinnam regulowac
        godziny karmien, nie co 1,5 lub 2 godz. karmic tak jak dziecko chce tylko co 3
        godziny, by dziecko nie wisialo przy cycku,i to niestety raczej rozregulowalo
        moje dziecko niz uregulowalo;-(
    • ola4-0 Re: Humorystycznie - wizyta u lekarza 27.01.10, 17:32
      Boże to co ja miałbym powiedzieć? moja mimo początkowych obaw o
      ilość pokarmu w ciągu półtora tygodnia od urodzenia przytyła 1kg:)))
      A tak swoją drogą niekompetencja pracowników naszej służby zdrowia
      jest zatrważająca.
    • eli-mama Re: Humorystycznie - wizyta u lekarza 27.01.10, 23:36
      niestety dla mnie to nie jest humorystyczne, ale przerażające że tacy lekarze pediatrzy (!) zalecają to co piszesz, a co gorsza część mam wprowadza te zalecenia w czyn
      • edziakrys Re: Humorystycznie - wizyta u lekarza 29.01.10, 15:28
        Też w szpitalu i od położnej słyszałam karmić na żądanie, ale pediatra u którego
        byłam (bardzo dobry zresztą) radził by regulować dzieciaka tak co 3 godziny. To
        by było wygodne tak docelowo, ale co mam z nim zrobić przez te 1,5 co sie drze
        wniebogłosy? nosić na rękach? A co ze starszą córą -na plecach nosić, bo też
        potrzebuje bliskości a ręce zajęte, i wiadomo-u dwulatki rodzi się zazdrość, a
        może do nogi przyczepić? O gotowaniu obiadu czy sprzątaniu nie wspomnę.....

        Karmię jak maluch zaczyna się awanturować, nawet co godzinę czy półtorej. A jaki
        jest szczęśliwy i zadowolony, a do tego dorodny;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja