anuszkowo
27.01.10, 21:17
Pani ekspert i doświadczone mamy,
mam pytanie, które zrodziło mi się po wizytach pediatry i położnej środowiskowej.
Jestem mamą 3 tygodniowego Gustawa. Karmię synka piersią na żądanie. Nie wiem
jednak czy nie robię błędów. Dowiedziałam się od położnej środowiskowej, że
możliwą przyczyną ulewania synka jest zbyt długie karmienie. Młody potrafił
wtedy wisieć na piersi godzinę. Oczywiście cały ten czas to nie było efektywne
ssanie ale również i drzemka. Położna stwierdziła, że powinnam karmić dziecko
10 min z zegarkiem w ręku. Powiem szczerze, że nie zastosowałam się do tej
rady. Minął kolejny tydzień życia synka i sam faktycznie czasem po 7 czasem po
15 minutach intensywnego efektywnego ssania się odstawiał. Wtedy pojawił sie
pediatra. Pediatra stwierdził że minimalny czas karmienia to 15 minut jednakże
nie dłużej niż 30. Ta granica 30 minut wynika z faktu, iż po tym czasie w
żołądku powstaje mieszanka częściowo już strawionego mleczka i świeżo
napływającego, a żołądek dziecka działa tak, że średnio co 30 min jednym
skurczem wtłacza wszystko dalej do jelit. A wtedy to świeże mleczko jest źle
strawione i nie działa dobrze na jelita. Więc jak to jest? Czy faktycznie
dziecko nie powinno ssać dłużej niż 30 minut?
Kolejna kwestia, którą poruszył pediatra to przerwy między posiłkami. Wg niego
nie powinny być krótsze niż 1,5 godziny. Częstsze karmienie powoduje, że
żołądek cały czas musi pracować i w końcu odmawia posłuszeństwa (zespół
przekarmienia). Czy faktycznie tak jest? U mnie czasem mały po 15 minutowym
posiłku, chwili drzemki, zmianie pieluchy domaga się "na sen" piersi. A
przerwa od karmienia powiedzmy wynosi 30 minut. Co robić? Jak się odnaleźć
wśród tych rad?