milenium5
30.01.10, 19:36
Karmię piersią drugie dziecko. Ma 6 tygodni. Pokarm w dużej ilości
pojawił się już w drugiej dobie. Jeszcze w szpitalu miałam
nabrzmiałe i ciężkie piersi, groził mi zastój, położne radziły
okładanie lodem. W domu miałam nawał z wysoką temperaturą, jakoś
daliśmy radę. Problem z tym, że właściwie ciągle mam bardzo dużo
pokarmu - nabrzmiałe ciążkie piersi, czasem lekko bolesne. Po nocy
budzę się w mokrej koszuli, zalana mlekiem. Kilka razy dziennie
zmieniam bluzki, wkładki laktacyjne przesiąkają bardzo szybko. Mały
ssie ładnie, nie wiem ile przybył, ale jest duży i grubiutki. Kamię
na żądanie, średnio co 2 godziny z obydwu piersi. Nie stosujemy
smoczka, nie używam laktatora, czasem, gdy piersi są bardzo bolesne
ręcznie odciągam trochę mleka. Zastanawiam się dlaczego tak jest?
Czy laktacja nie powinna się już unormowac? Czy "podaż" pokarmu nie
powinna się dostosowac do popytu? Pomóżcie, sytuacja staje się już
dla mnie męcząca...