Przestałam karmic piersią bo... palę :(

09.02.10, 18:47
Tak jak w temacie. Podczas ciąży zrezygnowałam z palenia natomiast po porodzie systematycznie podpalałam. Mama powiedziała mi że karmic piersią jeśli się pali to gorzej niż pali w ciąży i że truję dziecko :( Z tego powodu karmiłam coraz rzadziej i zawsze po conajmniej godzinnej przerwie od papierosa. Teraz karmię piersią tylko w nocy (gdy są kilku-godzinne przerwy od palenia) i zastanawiam się czy dobrze robię. W różnych źródłach różnie pisze...

Co jest lepsze? Pokarm matki ale matki palącej czy sztuczny?
    • basiak36 Re: Przestałam karmic piersią bo... palę :( 09.02.10, 19:06
      Lepiej karmic. Najlepiej gdybys zredukowala palenie albo przestala, ale jesli
      nie, to lepiej palic i karmic niz odstawic. W pokarmie sa substancje ktore
      ograniczaja przejscie szkodliwych elementow z palenia papierosow do dziecka.
      Poza tym palac, nawet jesli nie palisz przy dziecku i nie karmisz piersia, i tak
      przekazujesz dziecku te szkodliwe substancje (sa na ubraniu, skorze itp) wiec
      juz lepiej zeby dziecko mialo dodatkowa ochrone z pokarmu, z dwojga zlego.

      W kazdym razie przynajmniej zmniejsz ilosc wypalanych papierosow na ile sie da.
      I na dluzsza mete poszukaj sposobow na zaprzestanie, bo wplyw na dziecko bedzie
      sie ciagnal caly czas.

      Niemniej palenie wplywa na prolaktyne i ma silny wplyw na produkcje pokarmu. I
      papieros jesli musi byc, to tuz po karmieniu, nie przed.

      Pani Monika tez o tym pisala:
      "Powtórzę zatem tylko, że palenie papierosów przez mamę (również tatę
      i innych domowników) szkodzi dziecku, bez względu na to czy mama
      karmi piersią czy nie. "
      "Jeśli zaś chodzi o palenie niewątpliwie lepiej jest żeby mama
      karmiła niż przestała karmić skoro i tak pali, bo dziecko i tak
      nikotynowe paskudztwa wdycha, a z mlekiem dostaje chociaż jakąś
      pomoc. Warto by palenie było ograniczone do minimum i żeby papieros
      pojawiał się tuz po karmieniu. "
      "Ale w istocie jesli mama jest palaczką lepiej zeby karmiła piersią
      niż żeby podawała mleko modyfikowane. Wszak dziecko i tak będzie
      wdychało nikotynowe swiństwa, które organizm wydziela gruczołami
      potowymi chociażby, nie mówiac o oddechu i osadzie na ubraniu,
      włosach itd.. Wiec i tak Młody Obywatel narażony jest na kontakt, a
      brak maminego mleka (które organizm dziecka zawsze wspomaga)
      jest jednoczesnie pozbawieniem pierwszej pomocy, a w sytuacji
      kontaktu z nikotyna, owa ochrona jest tym bardziej istotna. Ale
      oczywiscie decyzja należy do Rodziców. Niewątpliwie dobrze jest
      palenie jak najbardziej ograzniczyć i starać sie palić bezposrednio
      po karmieniu (i nie w pomieszczeniu, a juz na pewno nie w tm, w
      którym przebywa DZiec - te zalecenia dotyczą zarówno karmiących
      piersią jak i wszystkich innych).
      pozdrawiam :)
      monika staszewska "
      • mruwa9 Re: Przestałam karmic piersią bo... palę :( 09.02.10, 23:03
        a propos karmien nocnych- wspolne spanie niemowlecia z matka-
        palaczka jest czynnikiem ryzyka naglej smierci lozeczkowej niemowlat.
        • kluseczka83 Re: Przestałam karmic piersią bo... palę :( 10.02.10, 17:55
          Dziecko od 6 dnia życia śpi w osobnym, swoim pokoiku. Ani razu nie spało z nami w łóżku (mąż też pali). Oczywiście izolujemy go od dymu jak tylko możemy.
          • kaeira Re: Przestałam karmic piersią bo... palę :( 10.02.10, 18:15
            Jako była nałogowa palaczka rozumiem siłę nałogu (i popieram to co pisze Basiak36).
            Ale nie wyobrażam sobie jakiekolwiek palenia w mieszkaniu, w którym jest
            niemowlę! Trudno, trzeba wychodzić choćby na mróz, a jak jesteś sama i nie masz
            balkonu, przeczekać. Albo już wyjść na spacer razem z dzieckiem i zapalić na
            dworze. (No, ostatecznie dziecko odizolować gdzie indziej, otworzyć
            wszystkie okna i tak.)
      • red-truskawa Re: Przestałam karmic piersią bo... palę :( 09.02.10, 23:04
        Najlepiej to przestac palić :) a wiem co mówie bo paliłam 15 lat (czasem ponad
        paczke dziennie) a od 2 lat nie pale. Sa takie tabletki Tabex (na recepte),
        dzieki którym rzucenie palenia to "pikuś" ale chyba nie nadaja się w trakcie
        karmienia- to tak na przyszosć, spróbuj, moze się uda.
        • kluseczka83 Re: Przestałam karmic piersią bo... palę :( 10.02.10, 17:57
          red-truskawa - na pewno spróbuję rzucic :) podziwiam że Ci się udało i gratuluję Ci tego serdecznie! Dzięki za poradę z tabletkami :)
      • kluseczka83 Re: Przestałam karmic piersią bo... palę :( 10.02.10, 17:56
        Bardzo Ci dziękuję basiak36 za konstruktywną i mądrą odpowiedź :) bardzo mi pomogła - pozdrawiam! :)
        • nehema2889762 Re: Przestałam karmic piersią bo... palę :( 10.02.10, 20:38
          nie obraź się ale pierwsza moja myśl po przeczytaniu Twojego wątku
          to to że głupia jesteś że palisz (nie bierz tego dosłownie do siebie
          ale do nałogu) sama paliłam i wiem że da się rzucić..
          pomyśl że życie w obecnych czasach nie jest dla dziecka sielanką
          (alergie, zanieczszczenia, GMO itp) a Ty jeszcze z mężem go
          podtruwasz ...
    • paul_ina Re: Przestałam karmic piersią bo... palę :( 10.02.10, 21:41
      trzymam mocno kciuki, żebyś rzuciła :)
      • lejdi.oprych Re: Przestałam karmic piersią bo... palę :( 11.02.10, 11:19
        wytrzymałaś ciążę bez fajek a teraz nie wytrzymasz roku jeszcze??
        nie dorosłaś do tego,zeby miec dziecko
        • amelllia Re: Przestałam karmic piersią bo... palę :( 11.02.10, 11:33
          Ale przecież jeśli pali mama karmiaca mieszanką to dziecko może
          wdychać opary z włosów czy skóry, ale nie dostaje tego swiństwa w
          mleku. A tak to jeszcze dodatkowo jest trute, nie mówiąc, że tę
          skórę, która nikotynęwydziela przez gruczoły potowe ma przed nosem i
          w buzi.
          • dimma Re: Przestałam karmic piersią bo... palę :( 11.02.10, 13:47
            witam,

            Na początek powiem, ze w życiu ani ja ani maz nie mieliśmy w ustach papierosa, ale tez wiem, ze to, ze komuś się udało po 15 latach rzucić nałóg, to nie znaczy, ze każdy może, dlatego bardzo proszę nie potępiać piszącej tu mamy jak to miało miejsce w niektorych postach, bo prawdziwy nałóg to choroba. Mozna palić i 15 lat i nie być na prawdę uzależnionym, tylko raczej mieć palenie w zwyczaju.
            Natomiast osoby z prawdziwym uzaleznieniem nawet kilka lat po rzuceniu mają "ochote" na nikotynę.

            A mamie to radzę spróbować z nikotyną podawaną inaczej (np gumy, tabletki do ssania,etc). Może pomoże, a na pewno mniej dymu będzie. I tak samo może tacie sie uda, wiadomo, ze razem łatwiej. Warto tez poszukac jakiejs grupy wsparcia.

            Dodam tez, ze w nikotynowym domu rośnie już mały potencjalny palacz.
            Dlatego serdecznie pozdrawiam i z całej siły życzę sukcesów w uwalnianiu się od nałogu:))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja