karmienie piersią-wojna ideologiczna

18.02.10, 12:18
Czytałam wątek o długim karmieniu piersią i naszły mnie takie refleksje(a ja
mam w ogóle refleksyjną naturę),że człowiek musi wokół wszystkiego wywołać
jakąś wojnę ideologiczną.Karmienie piersią jest chyba jedną z najbardziej
naturalnych rzeczy pod słońcem,a jednak budzi tyle emocji i sprzeciwu,jakby
było nowym i nie sprawdzonym jeszcze wynalazkiem.Człowiek wypaczył sobie
pogląd na kobiece piersi,które nie są przecież stworzone dla pięknych staników
i męskich dłoni(albo kobiecych,bo zaraz ktoś się oburzy na moją
homofobię:P),ale dla wykarmienia dzieci właśnie.Na tym forum znalazłam wiele
cennych rad,które pomogły mi karmić synka przez pół roku wyłącznie piersią,a
nie miałam wiele wsparcia w służbie zdrowia w moim mieście.Karmię nadal i
nadal korzystam z wiedzy i doświadczenia Pani Moniki i innych karmiących
mam.Poznałam na tym forum wspaniałą koleżankę,z którą mam ciągły kontakt.W
trudnym momencie,gdy moje dziecko było w szpitalu,a mnie wyproszono z oddziału
z powodu infekcji,otrzymałam wsparcie i motywację,żeby wrócić i walczyć o
swoje prawa.Nie ze wszystkim zawsze się zgadzam,ale to forum dało mi bardzo
wiele,a ja też staram się teraz podzielić moim doświadczeniem z innymi
mamami.I o to chyba chodzi:o pomoc i wsparcie,a nie o wojnę ideologiczną.Nie
podoba mi się,gdy jakaś mama pisze,że karmienie zębatego dziecka jest
ohydne,że długie karmienie to patologia o erotycznym podtekście,a porady,żeby
odciągać i karmić butelką,bo to mniej obrzydliwe,są dla mnie jakimś totalnym
kosmosem.Są o wiele poważniejsze problemy dotyczące karmienia piersią,są
kwestie o wiele bardziej potrzebne do omówienia,dlatego proponuję
zniesmaczonym mamom większe zaangażowanie w tematy naprawdę istotne i nie
obrażanie mam,które decydują się na długie karmienie.O ośmiolatce przy piersi
już nie będę się wypowiadać,bo każdy chyba rozumie,że to nie jest jakimś
standardem i nie ma się czym podniecać.
    • ilga100 Re: karmienie piersią-wojna ideologiczna 18.02.10, 13:26
      Brawo monzdr!
    • monika_staszewska Re: karmienie piersią-wojna ideologiczna 18.02.10, 15:35

      Dziękując za podzielenie się z refleksjami, pozdrawiam Panią i
      Młodzieńca niezwykle serdecznie :) i niezwykle nieideologicznie
      pokojowo ;) :)
      monika staszewska
    • zaisa Re: karmienie piersią-wojna ideologiczna 19.02.10, 01:33
      Bardzo mądre słowa. Twój post powinien być podczepiony na szpilce na forach typu
      "Niemowlę". A także "Karmienie butelką" itd.;)
      Pozdrawiam serdecznie.
    • cibora Re: karmienie piersią-wojna ideologiczna 19.02.10, 11:28
      Witam!
      Podpisuję się obiema rękami pod tym co napisałaś!
      Dodam jeszcze, że mamy butelkowe uważają się za uciskane, bo nie karmią piersią - czytaj-terror laktacyjny. Ale po roku karmienia piersią wszyscy zaczynają się czepiać matek karmiących piersią! "Chodzi i ma zęby i jeszcze karmisz?! To zboczenie." Tak to wygląda. Staś ma 21 miesięcy i nawet rozsądna wydawało mi się pani pediatra mówi, że trzeba odstawić.
      A nikogo nie oburza jakoś trzylatek z butlą ze smoczkiem, czy czterolatek ze smoczkiem-uspokajaczem w zębach!
      Musiałam to z siebie wyrzucić :-)
      Pozdrawiam wszystkie mamy!
      Agnieszka
      --
      Staś (03.05.2008)
    • easyblue Re: karmienie piersią-wojna ideologiczna 19.02.10, 18:50
      No to ja się nie zgodzę z jednym. Kobiece piersi nie tylko do
      karmienia zostały stworzone. Są podnietą dla mężczyzn i są na jednym
      z pierwszych miejsc, jeżeli chodzi o strefy erogenne. A i dla każdej
      kobiety są czymś więcej niż źródłem pokarmu dla dziecka. Nie dbamy o
      nie ze względu na to, że kiedyś będziemy karmić nimi dziecko, ale
      dlatego, by... ładnie wyglądały i przyciągały nomen omen wzrok
      mężczyzn. Mniej lub bardziej. Zaczynamy jednak w ciazy przyzwyczajać
      je do karmienia, czyli np. hartować brodawki, choć osobiście uważam
      to za niepotrzebne. Gdybyśmy się ich wstydziły, nie nosiłybyśmy
      staników, by mniej je było widać. Pewnie obwiazywałybyśmy się
      bandażami:) To tak trochę filozofujac, choć na serio.

      >I o to chyba chodzi:o pomoc i wsparcie,a nie o wojnę ideologiczną.
      Jak najbardziej. Dobrze by jednak było, by tą wojnę ideologiczną
      zawiesiły obie strony:) Ja nigdy nie optowałam za żadną z form
      karmienia, jest mi obojętne, czy kobieta karmi piersią czy nie.
      I "nawracać" nikogo nie będę. Chyba że kobieta się waha - wtedy i
      owszem, zachęcę ją do piersi chociaż przez pierwsze 3-4 miesiące. I
      takiego też traktowania mnie oczekuję od innych, a nie jak
      niedouczonego dziecka.

      Niedawno był wątek dziewczyny, której tracił się pokarm. Karmiła już
      bodaj 6 miesięcy. Była spanikowana, bo chciąła jak najdłuzej a tu
      kryzys laktacyjny. Dziewczyny radziły co zrobić, by laktacja
      ruszyła, że ma walczyć, ale brakowało mi w tej dyskusji pocieszenia,
      ze nawet jeżeli już nic z laktacją zrobić się nie da, to świat sie
      nie zawali, że dziecko dostało od niej to, co najlepsze w
      najważniejszym momencie, by się nie martwiła. Ja w taki sposób
      rozumiem wsparcie. Bo dobrze wiem, co znaczy rozpaczliwie walczyć o
      laktację i jaką ulgę przynosi pogodzenie się z tym, że może już
      karmić piersią się nie da. Bo dla kobiety, która chce karmić nie
      mają znaczenia argumenty o sflaczałym biuście, za to zrozumienie dla
      zaprzestania karmienia jest ogromnie ważne. Moja mama już 3 miesięce
      temu /a karmię 4 m-c, choć teraz ledwie 250 ml wyciągam:(/
      powiedziąła mi: ciebie karmiłam dwa lata, a miałaś zapalenie płuc po
      zapaleniu, do odwapnienia doszło, za to przy Iwie straciłam mleko po
      pierwszym m-cu, i nigdy nie chorował, kup mleko i karm sztucznym,
      młodemu nic nie będzie, a ty nie będziesz się wykańczać /a przy 178
      mam ledwie 53;(/. I choc walczyłam dalej, to wiedziałam, że to
      najmądrzejsza rada, jaką mogłam od niej otrzymać. I o takim wsparciu
      karmiącym sztucznie i piersią marzę...
      • monzdr Re: karmienie piersią-wojna ideologiczna 19.02.10, 20:46
        Co do stref erogennych,to jest ich wiele(już któraś mama o tym
        pisała)np.uszy,ale generalnie uszy są do słuchania i tak samo jest z
        piersiami.Ale to nie o to chodzi,gdzie kto lubi być miziany,tylko o kobiece
        piersi w kontekście długiego karmienia i o argument,że jest to zboczenie.Co do
        dokarmiania czy ogólnie mm,to gdyby je doradzać,to chyba każda mama łatwiej
        rezygnowałaby z karmienia piersią przy jakichś problemach.Ja osobiście dostałam
        tu nie tylko porady natury technicznej,ale i wsparcie natury
        psychologicznej.Generalnie,popieram to,co naturalne i zdrowe.Nie używam jednak
        argumentów przeciwko karmieniu butelką,które mogłyby zrównoważyć
        określenia"obrzydliwe,ohydne,zwierzęce i zboczone" tak często używane wobec
        karmienia piersią.
        • pamplemousse1 Re: karmienie piersią-wojna ideologiczna 19.02.10, 20:51
          Brawo! Piękna wypowiedź
Pełna wersja