Czy stałam się laktacyjną misjonarką? ;)

20.02.10, 21:14
Pracując mam okazję spotykać często rodziny nowo narodzonych dzieci. Tatusiowie, babcie przychodzą i kupują smoczki, nakładki laktacyjne itp.
Póki nie byłam mamą i nie znałam tematu nic mnie to nie obchodziło. Teraz każdemu mówię, żeby uważać z takimi pomagaczami, bo mogą zaburzać laktację.
Naszła mnie dzisiaj w pracy refleksja czy nie przesadzam, może nie powinnam się wtrącać? A może wręcz przeciwnie, powinnam nawet dobitniej mówić, żeby nie stosować bo będą problemy (czyli z misjonarki stać się terrorystką ;)).
Jak Wasi mężowie lub Wy same drogie Mamy zareagowalibyście na takie porady, podczas gdy położne i rodzina twierdzą inaczej?
    • alicja_wk Re: Czy stałam się laktacyjną misjonarką? ;) 20.02.10, 22:04
      Teraz każdemu mówię, żeby uważać z takimi pomagaczami, bo mogą
      zaburzać laktację.
      > Naszła mnie dzisiaj w pracy refleksja czy nie przesadzam, może nie
      powinnam się
      > wtrącać? A może wręcz przeciwnie, powinnam nawet dobitniej mówić,
      żeby nie stosować bo będą problemy

      Nie przesadzasz i właśnie powinnaś się "wtrącać", a może raczej
      ostrzegać. Ja do dzis bardzo żałuję, że kilka lat temu, gdy
      urodziłam swoje pierwsze dziecko nie było w szpitalu nikogo takiego,
      kto uprzedziłby mnie o skutkach stosowania smoczka. Dopiero po
      latach, czytając to forum dowiedziałam się, że to własnie on był
      sprawca naszych problemów laktacyjnych, co w efekcie doprowadziło do
      zakonczenia karmienia juz po tygodniu. Bardzo to wtedy przezywałam
      emocjonalnie i długo nie mogłam sie pogodzic z tym faktem, ale do
      głowy by mi nie przyszło, ze głownym winowajcą był smoczek a potem
      butelka.
      Przy drugim dziecku juz tego błędu nie powtórzyłam dzięki temu
      FORUM!
    • maiwlys Re: Czy stałam się laktacyjną misjonarką? ;) 20.02.10, 22:05
      Ja to w ogole nie lubiejak sie ktokolwiek wtraca do mojego karmienia
      piersia wiec gdyby tym bardziej byl;a to obca kobieta to wkurzylabym
      sie :0 Chyba, ze...(bo czaami tak bywa), zlapie sie z kims kontakt, od
      slowa do slowa...to wtedy czemu nie, owszem rad poslucham :D
    • basiak36 Re: Czy stałam się laktacyjną misjonarką? ;) 21.02.10, 09:10
      Czasem warto mowic. Ludzie czy chca czy nie chca sa bombardowani reklama
      modyfikowanego, butelek, i cala reszta. Wiec jakies drobne sugestie beda ok,
      niemniej kazdy i tak zrobi jak uwaza:) Jesli ktos chce karmic, Twoje sugestie
      przyjmie pozytywnie:)
      Ogolnie jednak wychodze z zalozenia ze lepiej doradzac tam gdzie nas o rady
      pytaja, a nie tam gdzie rad nikt nie szuka:)
      • lesiomama Re: Czy stałam się laktacyjną misjonarką? ;) 21.02.10, 12:49
        ja bym takie rady pewnie olała, tak jak wszystkie rady, które dostawałam przed
        porodem.
        Dopiero teraz wysłuchuję innych jak już pojawiły się u mnie konkretne sytuacje.
        Przed porodem to byłam pewna że wszystko zadziała jak w łatwym planie Tracy Hogg
        i że żadnych rad nie potrzebuje bo przecież przeczytałam parę mądrych książek :)
        Hehehe och naiwności! :)
        • mama.rozy Re: Czy stałam się laktacyjną misjonarką? ;) 21.02.10, 13:39
          a może miej przy sobie adresy,kontakty do dobrej poradni laktacyjnej(może od
          nich samych?) i w takiej sytuacji podsuwaj-taktownie i z wyczuciem?bo
          faktycznie-jak ktoś będzie chciał,to skorzysta,a jak się uniesie dumą to
          stracisz klientów:)
          równie dobrze ktoś może kupować np.butelkę na prezent(ja sama dostałam ich
          mnóstwo,zrobiłam z nich potem grzechotki dla dzieci:)),bo nie wie,co jeszcze
          innego można kupić.podpytaj,zorientuj się.dobry marketing to podstawa.
    • sueellen Re: Czy stałam się laktacyjną misjonarką? ;) 21.02.10, 15:40
      Powiem szczerze, ze jak trafisz na mnie i zaczniesz nieproszona pouczac i
      doradzac, to Ci sie oberwie. Juz niejedna "ciotke dobra rade" ustawilam do
      pionu. Od czasu zajscia w ciaze mam alergie wyzwalajaca agresje do "zyczliwych
      doradcow" bez pytania. Naprawde nie ma nic bardziej wkurzajacego!

      Rob jak uwazasz. Komus pomozesz, komus innemu podniesiesz cisnienie, ktos Ci w
      przykry sposob poradzi abys nie wtracala sie w nie swoje sprawy.

      Podanie smoczka, czy nalozenie nakladki nie jest przestepstwem ani nie spowoduje
      trwalych obrazen u dziecka wiec daj tym ludziom spokoj.
      • nauboczu Re: Czy stałam się laktacyjną misjonarką? ;) 21.02.10, 17:08
        zgadzam się z sueellen w stu procentach. każdy jest inny i każde dziecko jest
        inne. ilu rad nasluchalam się w czasie ciąży ? niewiele mnie dotyczylo, gdyż
        ciążę znioslam wzorowo, ćwiczylam, jadlam wszystko, nawet sprobowalam raz czy
        dwa wina, nie chorowalam w ogóle itd.... dlaczego więc mialam nie farbować
        wlosów albo unikać wyjazdów za granicę ? jeżeli już bardzo chcesz musisz to
        robić bardzo ostrożnie, może ludzie mają swoje powody dla których kupują butelki
        czy smoczki....
Pełna wersja