saralee77
21.03.10, 18:43
Drogie,
potrzebuję pomocy doświadczonych!!! Przeczytałam już wszystkie rady dotyczące
"nakręcania" laktacji, postępuje zgodnie z nimi, a jednak nie widzę
spektakularnych efektów.
5 marca urodziłam dziecko, które tego samego dnia trafiło na OIOM. Sądząc, że
i tak mój pokarm będzie bardzo pożądany stymulowałam laktację 7-5-3. Pięknie
mi poszło, mleka pojawiło się full, starczyłoby chyba dla wszystkich leczonych
na Oddziale dzieci. Po 8 dniach synuś trafił pod moje skrzydła, garnął się
nawet do ssania, ja właśnie borykałam się z nawałem. Jakoś ogarnęłam temat za
pomocą przystawiania dziecka, odciągania laktatorem do uczucia ulgi i
przykładania zimnych okładów.
Następnie w 12 dobie okazało się, że zachorowałam na ospę i zostałam
odizolowana od dziecka dla jego bezpieczeństwa i dla zwiększenia
prawdopodobieństwa, że maleństwo nie zachoruje. Przy okazji walczyłam jeden
dzień z 40 st. temp. oraz teraz dla odmiany z bolesną piersią (pewnie zatkany
kanalik) za pomocą ciepłych okładów, masaży i chłodnych okładów z kapusty.
I teraz - kiedy bardzo mi zależy, żeby wozić dla Małego mleko i żeby
"mleczarnia" działała bez zarzutu z moich piersi wypompowywuję coraz mniej
pokarmu tzn. ok. 60 ml. co 3 godziny z obydwóch raczej miękkich i nie
obrzmiałych piersi (wcześniej ok. 130 ml. bez żadnych większych starań)
Czy uważacie, że ten spadek moich możliwości mlecznych to chwilowy "kryzys
formy" i stosując stymulację laktatorem etc obudzę ją znowu?
Czy też może moja choroba w jakiś sposób mogła wpłynąć na takie obniżenie, a
dalej być może do zaniku w ogóle mleka?
Jeśli chodzi o leki to biorę tylko Paracetamol i Heviran
Będę wdzięczna za każdą podpowiedź :)))