monzdr
23.03.10, 15:53
Karmię piersią dziesiąty miesiąc.Na początku były różne problemy,ale bardzo
chciałam,no i karmię.Myślałam,że to najlepsze dla dziecka,że to lek na całe
zło.Ale jakoś nam się wszystko kiepsko układa.Synek miał rotawirusa,mimo
szczepienia,był w szpitalu,ma bakterie pod napletkiem,dwa razy gigantyczny
katar,a teraz spora anemia.Karmiłam przez 6 miesięcy wyłącznie
piersią.Myślałam,że to mu zapewni super odporność i siłę.Synek jest
drobny,urodził się z wagą 2900,teraz ma 9,5 miesiąca,waży 9 kg.Czytam,że nie
można dziecka zmuszać do jedzenia nowości,że pierś najważniejsza,ale jakoś
efekty są marne.Synek pierś ssie,a na pozostałe posiłki ma średnią ochotę:( Ja
nie przespałam nocy od bardzo dawna.Oki,nie narzekałabym,gdybym widziała
efekty.A widzę drobniutkie dziecko z ciągłymi problemami.Rozwija się super,to
fakt,wstaje,chodzi przy meblach,czworaczkuje po całym mieszkaniu z kosmiczną
prędkością,gada i śmieje się często.Ale w życiu nie przypuszczałabym,że moje
dziecko będzie miało anemię!Nie wiem już,czy ja nie potrafię o niego
zadbać?Chciałam mieć jeszcze dzieci,ale teraz wiem,że mieć już ich więcej nie
będę.To tylko tak dla wygadania się.Generalnie popieram karmienie piersią w 100%.