podawanie wody

25.03.10, 09:26
witam,
Pani Moniko, wielokrotnie juz pisalam do Pani...
synek ma 4 miesiace, od poczatku na piersi wylacznie. jest duzym
chlopczykiem - urodzil sie spory, ma ladne przyrosty wagi, obecnie
wazy juz ponad 7,5kg. mimo, ze karmienia nie sa czeste (max co 3
godz w ciagu dnia, w nocy max dwa karmienia, zwykle jedno) i nie sa
dlugie (kilka minut), rosnie i rosnie - domyslam sie, ze musze miec
bardzo tresciwy pokarm...
ostatnio podalam synkowi lyzeczka kilka kropel wody, pil bardzo
chetnie majac przy tym wielka frajde. co Pani uwaza o takich
praktykach przy 4 miesiecznym dziecku? darowac sobie jeszcze to
podawanie wody, czy uczyc powolutku synka pic z lyzczeki?...
myslalam, ze bede karmic pelne 6 miesiecy wylacznie piersia, teraz
sie zastanawiam... synek jest coraz bardziej pod wrazeniem, kiedy my
jemy... zna zapachy, itd... prosze o kilka madrych slow... bede
wdzieczna...

pozdrawiam cieplo, jak zawsze
    • monika_staszewska Re: podawanie wody 25.03.10, 14:21
      O tak, pamiętam, że znamy się już jakiś czas, mamy tu na forum jeden
      całkiem pokaźny wątek :) powiedziałabym wspólny :)
      Rozumiem, że pokusa sprawdzania czy Synek radzi sobie z innymi
      sposobami jedzenia niż z piersi jest wielka. Ale... pewnie zdarzyło
      mu się zjeść jakieś witaminy z łyżeczki :) a zatem zjeść inaczej
      umie. Na razie niewątpliwie nie potrzebuje dostawać dodatkowego
      picia, bo z tego co zrozumiałam nie ogranicza mu Pani kontaktów z
      maminą piersią. W sumie na jadanie nowości ma jeszcze czas, wiec i
      te nie są mu potrzebne. Obawiać się jak na nie za czas jakiś
      zareaguje nie ma co, bo obawianie czy strachy i lęki nie są dobrymi
      doradcami. Tak myślę. Jestem też przekonana, że jeśli Dziecko w
      czasie rozszerzania diety ma możliwość kontroli nad tym czego, ile i
      jak je (wszak przywykło do tego, bo do tej pory decydowało ile
      maminego mleka zje) bardzo elegancko wchodzi w świat "dorosłego"
      jedzenia. Tu na forum, ale też na karmieniu powyżej roku jest sporo
      Mam stosujących z powodzeniem BLW, więc chyba moje przekonanie nie
      jest bezpodstawne :)))
      pozdrawiam Panią i Młodzieńca bardzo serdecznie :)
      monika staszewska
      • verticale Re: podawanie wody 26.03.10, 08:24
        to bardzo mile, ze Pani mnie kojarzy :)
        dziekuje za odpowiedz. teraz wszystko jasne. nie bedzie wiecej
        eksperymentow. zostaje tylko piers do konca 6 miesiaca. tzn, podejme
        wszelkie proby, by tak udalo sie zrobic ;) bo roznie jest z tym
        karmieniem u nas wciaz... sa dni, kiedy synek nie daje sie
        przystawic do piersi, musi pokrzyczec wczesniej, wyplakac sie,
        czasem musze go 'zwiesc' do cyca zabawka, palcem w buzce... sama nie
        wiem juz, skad takie 'kryzysy' (ząbki juz nam wyszly, wiec raczej
        juz to nie one sa winne)... podlapuje wtedy malego 'dolka'... ale,
        cale szczescie, sa rowniez dni, kiedy kamienie to ogromna
        przyjemnosc i dla mnie i dla synka...
        czytam o BLW. ciekawe... zastanawiamy sie z mezem, czy nie sprobowac
        takiego karmienia synka za te kilka miesiecy... :)
        czy sa tu jakies watki o tym? czy poleca Pani jeszcze jakas dobra
        lekture na ten temat?

        pozdrawiam!


        • verticale Re: podawanie wody 28.03.10, 19:24
          Pani Moniko, ja znow pisze... w tym watku juz, z kolejnym problemem,
          tym razem powaznym... :(
          od kilku dni znow mamy kryzys jedzeniowy :( synek znow nie daje sie
          przystawiac do piersi, czasem to jest normalnie jeden wielki ryk...
          wtedy pozostaje tylko uspienie synka, jesli sie uda... i nakarmienie
          go na spiocha, co rowniez nie zawsze sie udaje (bo juz np ciezko
          wybudzic go, zeby zjadl cos). w nocy mamy jedno karmienie, ktore
          jakos dosyc sprawnie przebiega(bo w polsnie?...), natomiast nad
          ranem, kiedy synek juz wstaje, z karmeniem jest juz gorzej... i
          potem tak juz caly dzien jest 'walka'... synek glodny, zmeczony, i
          ja 'wymiekam' takze... :(
          pisze juz o tym, bo dzis to pobity zostal rekord chyba... synek jadl
          z rana, ok 7.00, potem - po wielu nieudanych probach w ciagu dnia -
          dopiero pol godziny temu (przed 19.00)... ja juz nie wiem, co robic,
          boje sie przede wszystkim, ze synek sie odwodni :(
          probowalam wszystkiego, bez skutku... nawet mialam juz przygotowany
          umyty laktator, by odciagnac mleko i podac synkowi z butelki... cale
          szczescie wreszcie zjadl...
          poza tym dosyc normalnie funkcjonowalismy dzisiaj, byl spacer,
          zabawa. po poludniu zrobil sie marudny bardzo, ale co zlapal sutek,
          by jesc, to puszczal nie dajac sie ponownie przystawic... i tyle
          bylo z jedzenia... :( jestem wykonczona, moje piersi znow oglupialy
          (za kazda taka nieudana proba przystawienia przychodzi skurcz w
          piersiach, co sprawia, ze naplywa do nich kolejne i kolejne
          mleko...), a synek najbardziej ma dosyc chyba...
          nie wiem, co robic... co sie dzieje z synkiem (nie widze zadnych
          oznak choroby, tylko to niejadkowanie...)?... jak pomoc synkowi
          przystawic sie skutecznie?... co robic z piersiami w takich
          sytuacjach, kiedy dlugo nie sa oprozniane?... no i pytanie... czy w
          takich chwilach, kiedy dziecko tak dlugo nie je, nie podac choc
          troszke wody?...

          jestem potwornie zmeczona, nie wiem, do czego to zmierza, co sie
          dzieje... przed nami jeszcze 2 miesiace karmienia wylacznie piersia,
          ja nie wiem, czy dam rade, jak tak dalej bedzie...

          a bylo juz tak dobrze...
          • monika_staszewska Re: podawanie wody 29.03.10, 15:46
            Hmmm, a jak Szanowny Młodzian przybiera na wadze ostatnimi czasy
            szczególnie? Jakieś alergiczne objawy mu się zdarzają? Ciekawi mnie
            co by było gdyby wcale mu o karmieniu nie przypominać, jak by wtedy
            jadł przez cała dobę? Nie wiem czy nie poprosić Panią o kontakt
            telefoniczny jutro, bo potem będę dopiero po Wielkanocy, wiec dużo
            czasu minie, a pytań mam więcej, niestety.
            pozdrawiam serdecznie :)
            monika staszewska
            • verticale Re: podawanie wody 29.03.10, 16:40
              Pani Moniko! dziekuje serdecznie za odzew! juz pisze szybciutko...
              dzis ciut lepiej, jakby... ale pomaga mi wyjatkowo maz, ma dzis
              akurat wolne... pomaga mi synka uspokoic (co ja niezawsze jestem
              sama skutecznie zrobic, bo np na rekach dlugo synka nie ponosze...)
              i przystawiac - wrecz 'uklada' mi go na cycku. w nocy synek zjadl
              slicznie (jedno karmienie // ma 4 miesiace, czy to ok w jego
              wieku?...). spal spokojnie, jak zwykle. z rana karmienie bylo marne,
              chwile possal i okazalo sie, ze sa ciekawsze sprawy niz jedzenie...
              ok, darowalam, bo widzialam, jak synek sie cieszy, ze nas widzi po
              calej nocy ;) potem bylo juz tylko gorzej. do tego stopnia, ze
              odciagnelam mleko z przepelnionej piersi i maz probowal podac
              synkowi z butelki... niestety (albo i 'stety'?... synek nie cierpi
              smoka w zadnej postaci, teraz juz i z butelki nie chce jesc, jak
              widac... kiedys, czasem, jak musialam wyjsc na dluzej, jadl tak pare
              razy, udawalo sie go tak nakarmic) upil ledwo z 10ml i koniec byl...
              nie wiem jakim cudem, wreszcie, podczas zabawy na lozku, udalo mi
              sie przystawic synka, zupelnie bez ryku, szarpaniny, marudzenia.
              zjadl przyzwoicie... przed chwila rowniez udalo sie nakarmic synka -
              ale pomogl mi maz! :( bez niego nie wiem, czy dalabym rade
              przystawic synka...
              obserwuje, ze synek, kiedy jest glodny, nie daje sie kompletnie
              dotykac :/ tzn np jak probuje go polozyc na boczku, to zlosci sie. z
              karmieniem na rekach w pozycji klasycznej tez niewypal. wlasciwie w
              zadnej pozycji w takich sytuacjach nam sie nie udaje sztuka...

              i teraz odpowiedzi na Pani pytania...
              - synek od poczatku bardzo dobrze przybiera na wadze (mimo raczej
              rzadkich karmien i nie trwajacych dlugo). jest duzym chlopcem (ur
              sie z waga ponad 3900g). nie waze go czesto (bo i nie bylo wskazan
              do tej pory; zatem tylko podczas wizyt szczepiennych u lekarza),
              ostatnie wazenie 8 marca ~ 7,5kg (ok. 3,5 miesiaca); mysle ze jak
              tak dalej bedzie z tym karmieniem, to waga juz tak ladnie podnosic
              sie nie bedzie... sprobuje go zwazyc jakos w najblizszych dniach;
              - alergiczne objawy... nigdy nie mial problemow z alergia, ja niemal
              od poczatku jem wszystko. ale ja moze nie wiem o wszytskich objawach
              alergicznych?... ma bardzo ladna skore, zadnych zmian nigdy. kiedys
              mial troszke ciemieniuchy, ale po wlasciwiej pielegnacji juz prawie
              sladu nie ma (jedno miejsce w brewce i troszke na glowce w postaci
              malutkiego lupiezu, gdzies raz na 2 tyg jeszcze uda
              sie 'wyluszczyc' - ale to chyba tylko ja juz dostrzegam...) - czy to
              jest objaw alergiczny?... kupki, jak je ladnie, sa typowe, zolte,
              jajecznicowate. brak problemow z robieniem kupki i baczkami. jak je
              rzadziej, jak obecnie, kupki robia sie zielonkawe, mniejsze, suchsze
              jakby, ale to chyba przy niedojadaniu normalne?... sluzu nie
              obserwuje. jedynie ich zapach jest intensywniejszy...? nie wiem
              sama...
              - nie wiem, co by bylo, jakby mu nie przypominac, ze jest cycek
              przez caly dzien... sprobowac tak?... czasem robie podobnie (ale nie
              tak dlugo), z nadzieja, ze moze mu sie przypomni i ladnie sie
              przystawi po tym... ale zwykle robi sie coraz bardziej i bardziej
              marudny, i tylko do uspienia sie nadaje... i wtedy, na spiocha, juz
              raczej ladnie zje... ale przeciez nie moge tak dziecka 'katowac'...

              aa, przypomne moze, ze niedawno wyszly nam pierwsze dwa zabki
              (wczesniejsze problemy z karmieniem slusznie wreszcie zaczelam
              wiazac z zebami. ale jak wyszly, przez chwile bylo super z
              jedzeniem...). juz widac koronki, mysle, ze jeszcze z tydzien,
              poltora i zeby beda cale. czy to moze byc jeszcze przez nie?...

              Pani Moniko, czy jest szansa, ze jeszcze jutro Pani mi cos napisze?
              licze, ze uda sie jeszcze przed swietami Pania poczytac... prosze
              napisac reszte pytan, jelsi to mozliwe... bedzie potrzeba, bede
              dzwonic do Pani, jesli to mozliwe...

              pozdrawiam!!

              ps. prosze wybaczyc, ze tak dlugo sie rozpisalam...


              licze, ze uda sie przed

              • verticale Re: podawanie wody 30.03.10, 08:36
                dzis bez zmian wiekszych... od karmienia w okolicach polnocy (jedyne
                nocne, przebieglo bezproblemowo) synek dopiero teraz (~ 8:00)
                zjadl... nie dawal sie wczesniej przystawic, choc lapki w buzce
                nonstop juz byly, i cmokanie bylo... maz go uspokoil, uspil i na
                polspiocha juz poszlo... zjadl porzadnie, choc po tym juz jest 'na
                nogach' (czyt. nie spi) i z usmiechem na buzi gotowy do zabawy,
                gaworzy itd...
                nie moze przeciez byc tak, ze do kazdego jedzenia synek bedzie
                usypiany...
                wczoraj dlugo rozmyslalam wieczorem o tym wszystkim... moze moje
                problemowe piersi (mam dosyc szybko wyplywajace mleko) sa przyczyna
                wszystkiego?... choc synek nauczyl sie jesc z nich (umie oddychac
                tak, by sie nie krztusic, szybko przelykac, zwlaszcza na poczatku,
                jak jest skurcz), moze ma 'pretensje' do cyckow wciaz o to, ze sa
                takie niewygodne?... na spocha jest mu obojetne, a 'na zywca' jest
                swiadomy, co go czeka i... po prostu broni sie przed karmieniem,
                choc glodny?... :( tylko wtedy zastanawialoby, dlaczego czasem w
                ciagu dnia, bez stanu synka w polsnie, uda sie normalnie nakarmic...

                jesli tak jest... to ja nie wiem, jak mu pomoc... :(
                a jesli nie... to nie wiem, co jest przyczyna... :(

                Pani Moniko... ma Pani jakis pomysl?

                ps.pomyslalam, ze moze to istotna informacja byc dla Pani. synek
                nigdy nie przyjmowal zadnych lekow (nigdy nie chorowal). kiedys bral
                troszke witK, dawno juz odstawiona (miesiac wczesniej, niz zalecal
                lekarz). teraz dostaje tylko kropelke witD dziennie. nic wiecej do
                buzki nie dostaje.


                • verticale Re: podawanie wody 30.03.10, 10:46
                  kolejne karmienie...
                  postanowilam zrobic 'ekperyment'... wlasciwie od poprzedniego
                  nakarmienia synka lezelismy i zabawialismy sie na lozku. ja caly
                  czas z piersia gotowa do podania, tak, by synek mogl sam zdecydowac
                  o tym, kiedy chce jesc. co bylo?... po jakims czasie synek, albo
                  glodny, albo spragniony, zaczal chwytac piers, brac lyk... niestety,
                  nie przyssal sie na dluzej ani razu, lapal i puszczal tak bardzo
                  dlugo, a w miedzyczasie oczywiscie usmiechal sie do mnie, gadal,
                  bawil, itp... widzialam, jak przerasta go sytuacja, ze to, co
                  dokola, wszystko inne niz jedzenie, bylo bardziej ciekawe,
                  wazniejsze... przykrylam nas pieluszka, by odciac bodzce - klapa...
                  synek zaczal sie cieszyc z 'namiotu' i nici z jedzenia
                  tymbardziej... niestety, nie mam mozliwosci
                  calkowitego 'wyciemnienia' pokoju :( ale nie wiem, czy daloby to
                  cos, bo w ciagu dnia synek nie lubi, jak sie go nosi do ciemnej
                  lazienki...
                  po tym wszystkim, w koncu juz zglodnialy, jak sie domyslam,
                  rozryczal sie na dobre... wyplakal swoje i taki wymeczony przystawil
                  sie juz ladnie, zjadl i... zasnal... :(

                  czy moj chlopak po prostu 'pochlania' swiat tak intesywnie, ze zjesc
                  nie moze przez to spokojnie?... jak mu pomoc?... jak sobie pomoc?...

                  Pani Moniko?? Mamy, ktore macie, mialyscie podbne przejscia??...
                  prosze, doradzcie cos...
                  • monika_staszewska Re: podawanie wody 30.03.10, 13:07
                    Szczerze mówiąc to najbardziej korci mnie by zaproponować Pani
                    karmienie Młodzieńca tylko wtedy gdy on sam się o jedzenie upomni.
                    Chłopię rośnie elegancko, rozwija się świetnie, zdrowy, więc nie
                    widzę przeciwwskazań. Nie wiem jak to zrobić, ale dobrze by było
                    gdyby udało się Pani wyrzucić z głowy myślenie o karmieniu, zawsze
                    nachodzi mnie chętka żeby lekturę 17 tomów o konstrukcjach
                    żelbetowych proponować dla odsunięcia myśli jedzeniowych, nie wiem
                    tylko czy taka lektura każdego jest w stanie wciągnąć i czy
                    przypadkiem nie wywoła niepotrzebnego stresu, jak się jednak niezbyt
                    ciekawa okaże.
                    pozdrawiam przedświątecznie :)
                    monika staszewska
                    ps. Wracam na forum po Świętach, wiec gdyby działo się coś
                    niepokojącego proszę może napisać do Kaeiry lub Zony-mi z prośbą o
                    prywatne namiary na mnie.
                    • verticale Re: podawanie wody 31.03.10, 10:56
                      Pani Moniko, pewnie przeczytamy sie juz po swietach... oby!
                      to, co Pani proponuje, nie jest tak latwe do wdrozenia w zycia, jak
                      sie moze zdawac... ja bym dala rade (nawet bez tych konstrukcji
                      zelbetowych - przy okazji: czytalam to niegdys wiele razy, bo temat
                      nie jest mi obcy... ;)) zapomniec o karmieniu, gdyby synek w
                      przedluzajacej sie glodowce nie wpadal w histerie... jest tak
                      marudny (bo dochodzi do glodu jeszcze zmeczenie i sennosc...),
                      placzliwy, ze choc, spac mu sie chce np, nie da sie uspic, bo glodny
                      lobuziak jest... a jesc nie chce...! bledne kolko.

                      no nic. ide meczyc sie dalej.
                      moze dzis bedzie lepiej...

                      Wesolych Swiat, Pani Moniko! :)
                      • monika_staszewska Re: podawanie wody 06.04.10, 15:18
                        Hmmm, no tak, pewnie jakaś sztuczka by się na Łobuziaka;) znalazła,
                        tylko przyglądanie dłuższe i eksperymentowanie by się przydało.
                        Myślę raczej o sztuczce na uśnięcie, bo chyba to mu bardziej
                        potrzebne. Czasami Dzieci tak się jakoś zakręcą, my też i wyjść z
                        takiej sprężynki strasznie trudno. No nic, może jednak impas minie,
                        albo Pani wpadnie na jakiś genialny pomysł :)
                        pozdrawiam serdecznie :)
                        monika staszewska
                        • verticale Re: podawanie wody 07.04.10, 16:15
                          witam,
                          u nas bardzo roznie ostatnio - raz lepiej, raz gorzej. tzn. raz
                          przystawiamy sie z placzem i 'odpychankami' (albo i nie
                          przystawiamy...), raz udaje sie bezproblemowo... ale i tak chyba
                          lepiej ciut niz bylo, kiedy do Pani pisalam przed swietami.
                          przynajmniej synek czesciej je, mamy normalne kupki wreszcie.
                          nie wiem, jak bedzie dalej. licze, ze minie wkrotce... ze w ogole
                          synek mniej markotny bedzie niz jest obecnie - ma ewidentnie jakis
                          gorszy okres (ktory juz w sumie dosc dlugo trwa...)...
                          jest pieszczochem, uwielbia byc noszony na rekach. choc nie byl
                          jakos przyzywyczajany do tego szczegolnie - wybral sobie ten rodzaj
                          pieszczoty od nas... a ja go niestety dlugo nie moge nosic, jest
                          zbyt ciezki juz dla mnie... ale troche nosze i wtedy jest
                          zdecydowanie spokojniejszy... i wtedy takze udaje sie nam ladniej
                          zjesc, jak np pochodzimy po mieszkaniu razem, poogladamy wszystkie
                          katy w kazdym pokoju... eh... tak mi ciezko troche, bo nie radze
                          sobie z piersiami znowu... w jedzeniu synka nie ma zadnej
                          regularnosci (poza noca, kiedy jest jedno karmienie najczesciej),
                          wiec moje piersi nie wiedza nadal, jak sie ustawic...
                          mam nadzieje, ze wytrwam jeszcze to poltora miesiaca na wylacznym
                          karmieniu piersia... a potem, w trakcie rozszerzania diety synkowi,
                          chcialabym jeszcze karmic kilka miesiecy conajmniej...
                          czy to sie uda?...

                          pozdrawiam...
                          • monika_staszewska Re: podawanie wody 08.04.10, 15:28
                            Uda, uda :)
                            Może na Pieszczocha i Pani brak sił do jego kilogramów dobrym
                            sposobem będzie noszenie go w chuście :)
                            O piersi proponuje się nie martwic, mają już wprawę, wiec
                            przyzwyczają się do kolejnych zmian.
                            serdecznie pozdrawiam :)
                            monika staszewska
                            • verticale Re: podawanie wody 12.04.10, 07:57
                              dziekuje Pani Moniko za slowa wsparcia. u nas zdecydowana poprawa,
                              synek jest spokojniejszy, ladnie przystawia sie do piersi (sam!),
                              ladnie je (w ciagu dnia dosyc czesto, jak na niego; w nocy nadal
                              jedno karmienie), ma wiecej drzemek w ciagu dnia i daje sie lepiej
                              usypiac... chusta na ta chwile nie dla mnie, bo mam problem z
                              kregoslupem :( nosze synka obecnie tylko wtedy, gdy naprawde musze.
                              a chcialabym 'chustowac', naprawde...
                              problemem obecnie sa tylko moje piersi, ktore po nocy sa
                              przepelnione maksymalnie i nie widzie, zeby jakos to przemijalo... :
                              ( przez to nie spie dobrze, ale nie wiele mi chyba pozostaje, jak
                              poczekac, az samo sie uspokoi...

                              pozdrawiam serdecznie!
                              • monika_staszewska Re: podawanie wody 12.04.10, 15:10
                                Cieszę się, że widać zmianę i to najwyraźniej na lepszą :) O chuście
                                wspomniałam, bo podejrzewałam problemy z kręgosłupem - dobrze
                                zawiązana bywa ostatnią deską ratunku. No ale skoro Młody jakoś
                                sobie radzi z nienoszeniem to nie ma co szaleć.
                                Na przepełnione piersi można standardowo spróbować zadziałać
                                kapuścianymi liśćmi i piciem na noc naparu z saszetki szałwi.
                                serdecznie pozdrawiam :)
                                monika staszewska
                                • verticale Re: podawanie wody 12.04.10, 21:24
                                  no to wracam do szalwi...

                                  pozdrawiam :)
Pełna wersja