mala_malgo
03.04.10, 20:20
Pisałam już o mojej prawie 2-tyg. córeczce, która wciąż płacze, robi wrażenie jakby bolał ją brzuszek, jakby nie mogła sobie purtać i zrobić kupki bez problemu. Strasznie się pręży po każdym prawie karmieniu. Podejrzewam kolki. Ssie pierś tak silnie, albo to mój pokarm tak łatwo wypływa na początku, że mała wciąż się krztusi :-/ a kiedy już trzeba się przyłożyć do ssania - zasypia cmokając cycusia. Dziś płakała od 2 w nocy do 16 po południu z kilkoma 10minutowymi przerwami! Jestem wrakiem, wykończona i fizycznie i psychicznie. Po takim maratonie opadam z sił. Próbuję na wszystkie możliwe sposoby dociec gdzie leży przyczyna i jedyne co przychodzi mi do głowy to: mam za słaby pokarm, którym córka się nie najada - opija się mlekiem początkowym, a po 20 min. jest znowu głodna; łapczywe ssanie i ciągłe krztuszenie powoduje tak duże nagromadzenie się gazów w jej brzuszku, że po prostu rozsadza jej jelitka. Wobec powyższego, aby jakoś sprawdzić powód tych niedomagań podałam małej mleko modyfikowane. Jak na razie - po 3 porcjach córka śpi spokojnie. Poczekam tak do jutra i zaobserwuję jej reakcję. Jeśli będzie dobrze to chyba będe musiała zrezygnować z piersi :-/ ale cóż, dziecko jest najważniejsze. Co myślicie?