lianis
11.04.10, 14:53
Maly ludzik pojawil sie w srode na swiecie poprzez cc, oznajmil to wszem i wobec bardzo glosno i w zasadzie plakal dosc gwaltownie przez caly dzien, nie bardzo tez umial ssac i dopiero po kilku probach udalo nam sie przystawic go do piersi, a tam pustka, polozne mowily ze mleko pojawia sie po 3 dniach, ze na poczatku jest tylko siara w dosc niewielkiej ilosci ale ona tam ciagle jest i trzeba malego przystawiac. Malutki ssal ciagle, naokraglo raz z jednej piersi raz z drugiej i znowu... wyjecie piersi z buzki wiazalo sie z przerazliwymi krzykami. W piatek wyszlismy do domu, wczoraj po raz pierwszy mialam odczucie ze moje dwa flaki robia sie ciezkie, ale niestety rowniez juz dosc mocno obolale (technika przystawiania w szpitalu zostala sprawdzona i nie bylo zastrzezen, piersi nie krwawia, ale pierwszy zasys przez malego sprawia ze widze gwiazdy, pozniej jego ssanie juz nie boli) Malutki wydaje mi sie ze teraz je ladnie, choc piersi mam caly czas ciezkie i jakby pelne, nie flaczeja po karmieniu, choc jest uczucie lekkiej ulgi, potrafi spedzac bardzo duzo czasu przy piersi i sam dobrowolnie nie decyduje sie na jej puszczenie, choc juz nie ssie tylko od czasu do czasu memla spiac. Wyciagniecie mu piersi z buzki najczesciej wiaze sie z jego wybudzeniem i krzykiem. Nie wiem w zwiazku z tym czy ja nie popelniam jakiegos bledu, moze malutki sie jednak nie najada, ale jak go wtedy zmusic do ssania (przy jednej piersi spedza nawet ok godz), a jesli sie najada jednak to czemu kazde wyciagniecie piersi z buzki wiaze sie z takim glosnym krzykiem, gdzie nie uspakaja go wtedy nic oprocz piersi.