karmella
13.04.10, 16:34
Karmię wyłącznie piersią 4,5-miesięczne bliźnięta. Dziś byliśmy u
lekarza przy okazji kolejnego szczepienia i okazało się, że przez
ostatnie 6 tygodni chłopcy przybrali 535g i 619g, co daje ok. 90g i
100g tygodniowo. Pediatra stwierdziła, że to na granicy normy. Nie
kazała dokarmiać mieszanką, ale radziła zacząć już wprowadzać
warzywa, a ponieważ chłopcy mają niewielkie zmiany skórne
sugerujące, że to skłonności alergiczne, dlatego mam bardzo uważać
na nowości i wprowadzać po jedym składniku tygodniowo - zacząć
wprowadzanie już teraz, żeby się wyrobić z kilkoma warzywami i
mięskiem do 7 miesiąca.
Pominąwszy moje wątpliwości co do tego, czy to nie za wcześnie na
nowości, zastanawiam się, dlaczego te przyrosty tak zmalały - o
połowę w stosunku do poprzednich 6 tygodni, kiedy wynosiły około
1100g/6tyg. Karmię dzieci na żądanie, a wychodzi to co 1.5-2
godziny, z jedną nocną przerwą 4-godzinną. Wiem, że w 4 miesiącu
nawet prawidłowe przyrosty wagi są mniejsze, niż w pierwszych
trzech, ale chyba nie aż tak? Może jednak w którymś momencie kończy
się zdolność organizmu do wyprodukowania wystarczającej dla dwójki
dzieci ilości pokarmu? Proszę mnie za to zdanie nie zlinczować, ale
naszły mnie wątpliwości...
Dodam, że nie używam smoczków, nie dopajam.
Proszę o radę: czy zacząć już teraz wprowadzanie marchewki, czy
wstrzymać się jeszcze te dwa tygodnie, jakie zostały do początku 6
miesiąca? Zdaję sobie sprawę, że mleko matki jest bardziej
kaloryczne od marchewki i nie chodzi tu o tuczenie dzieci na szybko,
tylko o przyzwyczajanie do nowych potraw po trochu, żeby za półtora
miesiąca mogły już jeść pełnoskładnikową zupkę oprócz mleka.