rudziaczek123
19.05.10, 10:20
Witam
Jestem mamą cudownego, 6 tygodniowego chłopczyka. Synek urodził się 2
tygodnie przed terminem przez cesarskie cięcie.
Ja przez całą ciążę byłam pewna że będę karmić piersią, po porodzie
okazało się, że pokarm jest i to dużo ale niestety synek nie potrafi
złapać piersi i ssać. Zaczęłam odciągać laktatorem, podawałąm
strzykawką po palcu. W dniu wyjścia ze szpitala zainteresowała się mną
położna laktacyjna-poleciła mi silikonowe nakładki, synek ssał nakładki
ślicznie ale niestety nie ciągnął przez nie mleka-traktował je jako
smoczek.
Po powrocie do domu uznaliśmy z mężem że odstawiamy strzykawkę, podamy
mój pokarm butlą. Uzywamy butelek i smoczkó tt. Przez ten tydzień
wciskania pokarmu strzykawką synek stracił odruch ssania, pierwszy
dzień w domu strasznie płąkał, później się nauczył.
Ja kilka razy próbowałam podać pierś, ale nie dość że mam płaskie
brodawki(choć po 6 tygodniach laktatora się odrobinę wyciągnęły) to
jeszcze mam bardzo, bardzo duże i miękkie piersi. W miejscu gdzie
normalnie matki trzymają główkę dziecka-w zgięciu łokcia mi się dopiero
kończy pierś, mam za krótkie ręce żeby trzymać go wygodnie przez co ból
pleców przy próbach podania piersi był nie do zniesienia(siedziałam
bardzo mocno zgarbiona) do tego dochodzi też mój strach że jeśli nie
będę trzymac piersi palcami to pierś udusi synka(bo nie trzymana zatyka
mu nosek).
I tak ja odciagałam i się karmiliśmy te 6 tygodni.
Od kilku dni zaczęłam się zastanawiać co by zrobić żeby zmniejszyć
ilość odciagnięć-żeby nei musieć odciągać w nocy, ale ja teraz nie o
tym.
Przedwczoraj wróciliśmy dość późno do domu, mały już zaczynał
popłakiwać, mąż poszedł grzać mleko, a ja uznałam że podam pierś(na
leżąco-to jedyna pozycja wygodna dla mnie). Niesamowicie się zdziwiłam
gdy mały po prostu się przyssał i jadł z piersi! trwało to może z 10-15
minut, później zaczął kombinować-krzywić się, lizać, degustować cycka,
podałam mu butelkę i okazało się ze z butli zjadł tylko 30ml!
(Normalna, pełna porcja to ok 120 ale czasem potrafi i 160 zjeść).
Wczoraj byliśmy na szczepieniu, po szczepieniu był niespokojny,
zdenerwowany, jak grzałąm mleko też spróbowałam podać pierś- tym razem
jadł prawie pół godziny po 15 i 10 minut z każdej i w międzyczasie
zasnął (a wiem że jak jest głodny to przy butli nigdy nie zasypia),
uznałam że może się najadł.
Dziś rano w ramach eksperymantu też mu podałam pierś, jadł 20 minut i
też wygląda na najedzonego.
I teraz napiszę w czym problem-wszyscy: mąż, rodzice, przyjaciółki są
za tym żebym karmiła piersią. Ponieważ wydawało mi się to niemożliwe to
wymyśliłam przez te 6 tygodni mniej więcej z 30 wymówek dlaczego wolę
odciągać i dawać butlę-dwie najważniejsze-bo nie wiem czy się naje i
codziennie od 21 do 4 w nocy spokojnie śpię bo po kapieli i o północy
karmi mąż. Do tego ponieważ nie ma szans na znalezienie wygodnej
pozycji nie będę miała tego luksusu że w parku wyjmę pierś i go
nakarmię-i tak będę musiała mieć odciągnięte.
I szczerze-nikomu, nawet mężowi nie pochwaliłam się o wczorajszym
sukcesie ani o dzisiejszym-nie chcę żeby wywierał na mnie presję-bo nie
wiem jak to będzie dalej, szczerze mówiąc myślałam że po 6 tygodniach
butli+smoczek w buzi nie złapie piersi.
Nie wiem co mam zrobić, jak na razie podczas pisania tej wypowiedzi
ściągnęłam całą porcję mleka-może być na następne karmienie.