agnieszka.kly
23.05.10, 13:20
ani Moniko, szukałam wśród postów, ale nie znalazłam odpowiedzi na to pytanie
(czas na szukanie jest tez niestety ograniczony:))
Głodny jak wilk, już dość opanował sztukę łapania piersi (choć zazwyczaj muszę
mu pierwsze kropelki wycisnąć dla zachety, ale po 5 minutach intensywnego
przełykania zasypia. I jeśli nawet ssie to nieefektywnie, robię wówczas za
smoczek, a tego chcę uniknąć.
W nocy spał dziś ładnie, bo po 3 godziny (piersi mało nie eksplodowały, bo
przyzwyczajone do góra godzinnej przerwy), ale wzięłam sie na sposób i
karmienie było na raty - tyle dobrego, że mieściłam sie w godzinie. Czyli cyc,
przewijanie, cyc, odbicie,cyc i dopiero łóżeczko.
W dzien juz tak pieknie nie jest. Raz obudził się po 1,5 godz., ale następny
po pół. I oczywiście głodny!!! A ja chcę go wyregulować troszkę, tak na
karmienieco 2,5-3 godziny.
Darł się w niebogłosy po tej pół godzinie, smoczek działał na krótko, więc
myślałam, że oszukam go wodą (ciągnął, ale oszukać się nie dał), a potem
podałam na te 5 minut pierś,
żeby nie był taki głodny i dotrwał do chociaz 2 godzin przerwy między
karmieniami.... Nie chcę karmić co godzinę, bo wiem co to oznacza po
doświadczeniach z Maciusiem. Tyle, że on mi tak nie zasypiał i jak
przeczytałam "łatwy plan" wg Tracy Hogg ("Język niemowląt") to udało mi sie go
przestawić. Życie z noworodkiem stało sie bardziej przewidywalne (tyle że do
spania to mój syn nie był stworzony:))
Teraz obcykana w teorii p. Hogg nie pomogo mi to, bo najpierw problem z
piersiami,a do tego te 5 minut ssania...
Proszę o sugestie co robić, żeby mały nie zasypiał przy piersi, jak go rozbudzać.
Dodam, że Kamilek ma 4 dni :)
Dziękuję, że jest Pani z nami, czekam na odpowiedź i pozdrawiam!