princessa.of.persia
27.05.10, 12:14
Bardzo chciałam karmic piersia moje dziecko ale od poczatku sa jakies
problemy. Jeszcze w szpitalu mała poraniła mi tak sutki że krew sie lała a
potem były wielkie strupy. Nie kazali przystawiac tylko odciągać aby sie
zagoily. Tak tez robiłam ale musiałam dokarmiac mlekiem mod. bo mała sie nie
najadała. Potem juz przystawiałam ją do piersi i ogólnie umie ssac ale jest
leniwa i zaraz zasypia. Jak tylko ja odłoże do łóżeczka zaraz jest ryk i znów
otwiera usta i szuka cyca. Jak ja znow przystawie to possie chwile i spi i tak
w kolo.
Wczoraj pol nocy tak sie z nia "ganiałam" az wkoncu nie wytrzymałam i zrobiłam
jej butelke z mlekiem modyfikowanym.
Dzis bylam u lekarza na wizycie kontrolnej czy zoltaczka sie cofa i Mała wcale
nie przybywa na wadze, kazal ja dokarmiac sztucznym.
Mam chyba juz depresje bo czuje sie jak wyrodna matka która nie moze wlasnego
dziecka wykarmic, na dodatek wszyscy w kolo mowia ze naturalny pokarm jest
najwaniejszy, zebym jej nie odstawiala bo potem bede zalowac itp.
Nie wiem co mam robic, boje sie ze strace pokarm przez to wszystko. Czy
laktator tez pobudza produkcje mleka? Pije herbatki na laktacje itp ale
jednorazowo moge sciagnac ok 20-30 ml a Mała zjada mleka mod. ok 60 ml na
jedno karmienie. Z piersi to na pewno o wiele mniej.Piersi non stop mam
miekkie a jestem tydzien po porodzie. Mam wrazenie ze tam nic nie ma.Nawet jak
mam przerwe 3 h to one nie staja sie "wypełnione".
Prosze bardzo o jakas porade.
dziekuje