novinka1
02.06.10, 21:11
Witam! Piszę w imieniu siostry. Jej synek skończy niedługo 3 miesiące. Siostra
od początku miała dużo pokarmu, ale szybko po rozpoczęciu karmienia w lewej
piersi zrobił jej się zator. W sumie nic z nim nie robila, podobno jednego
dnia przylożyła kapustę i tyle.
Ponieważ guzek nie schodził, w końcu poszła (niedawno) na USG. USG
potwierdziło zator, więc została skierowana do chirurga. Chirurg wyciągnął
zastałe mleko z ropą, a potem jeszcze rozciął pierś (ok. 1cm), aby sprawdzić,
czy wszystko wyszło. Następnie założył szwy wewnętrzne i zewnętrze
(rozpuszczalne).
Od tej pory (mija juz kilka dni), mleko wciąż wycieka z rozcięcia, rana sie
ślimaczy. Siostra codziennie chodzi na zmiany opatrunku i czyszczenie.
Oczywiście nie karmi synka z tej piersi, tylko ściąga pokarm.
Lekarz powiedział, że najprawdopodobniej gruczoł (te winogronka czy jak im
tam) nie ma wyjścia do kanaliku i dlatego mleko będzie się tam ciągle zbierać
i wypływać przez rozcięcie. Wszystko wskazuje na to, ze siostra będzie musiała
zaprzestać karmienia - lekarz zasugerował wzięcie jakiegoś leku
powstrzymującego laktację. Nie muszę pisać, że jest załamana.
Mam pytanie. Czy po wzięciu leku na zatrzymanie laktacji i zaleczeniu się rany
będzie mogła próbować wrócić do karmienia? Synek nie chce pić z butelki,
siostra w zasadzie jest sama w domu (mieszka zagranicą), bo mąż pracuje do
późna i nie ma kto karmić dziecka zamiast niej. Synek za każdym razem wyciąga
buzię do piersi.
A może istnieje mniej radykalny sposób na zmniejszenie laktacji? Szałwii chyba
tam nie mają...