problem z mamą, z dzieckiem w zasadzie chyba też..

21.06.10, 10:43
Dziewczyny, pomóżcie.
Opiszę po krótce moją sytuację.
Jestem od 8 tygodni Mamą drugiej córeczki.
Pierwsza dała nam popalić na maksa, była i jest w zasadzie (teraz 3
lata) nadzwyczajną marudą, nic jej nie pasuje, trzeba się
nagimnastykować, by dziecko było zadowolone. Jak tylko Martynka
wróciła do domu ze szpitala to dostała smoczek, bo tak się darła,że
nie było na nią siły. Pierś przy tym ssała dobrze, jadła na żądanie,
w międzyczasie po 1 miesiącu zaczęliśmy dawać dziecku herbatkę
koperkową i gripe water, bo to, co się działo po nocach to do dziś
doskonale pamiętają i wspominają sąsiedzi. Po trzech miesiącach
odstawiłam pierś, bo dziecko miało notoryczne zatwardzenia,mieszanka
je unormowała. Jednak dzieciak przyzwyczajony do noszenia na rękach
nie chciał leżeć w łóżeczku (darła się jak oparzona), spała też z
nami. Więc do dziś muszę ją usypiać, nie zaśnie sama, muszę z nią
leżeć, aż "padnie".
I teraz mam drugą córkę- Tośkę. Szlag mnie trafia, bo widzę, że
historia zaczyna się znów powtarzać. Dziecko nie potrafi samo leżeć
w łóżeczku, najchętniej wisi na cycku- przez cały dzień, odłożona
wrzeszczy jak opętana, na rękach się uspokaja. Dziecko zjada dobrze-
ssie od 10-20 min intensywnie, potem to już tylko "ciumkanie". Jak
próbuję odłożyć do łóżeczka to dzieją się sceny dantejskie. I jak tu
nie dać smoczka?! Jak kiedyś przez 2 dni dostała, to potem przy
piersi odwalała cyrki, więc odstawiłam kategorycznie
wszelkie "zatyczki- smoczki".
Mama moja- bo z nią mam problem- non stop ględzi, by karmić co 3
godziny, dać smoczek i między tymi 3 godzinami dawać poprostu
dziecku wodę. Z jednej strony moja siorka tak robiła, i dziecko było
spokojne, spało w łóżeczku, jadło ładnie i ssało pierś bardzo dobrze
(karmiona ponad rok).
Nie wiem, co robić. Chciałabym w końcu móc się ubrać, czy "załatwić"
bez dźwięku płaczu. Mała tak ryczy, że nabawiła się przepukliny
pępkowej. Dodam tylko, że badania wyszły ok, dzieciak zdrowy.
Pomóżcie proszę.
    • mrs.t Re: problem z mamą, z dzieckiem w zasadzie chyba 21.06.10, 10:58
      masz zadatki na Mame Zaangazowana, pocieszy Cie ze nie jestes sama?
      Ze nie wsyztskim zalezy by dziecko samo usypialo, karmilo sie wg zegarka i takie
      tam.
      Pomysl sobie ze masz malenkie dwa skarby, ktore predzej niz myslisz beda
      samodzielne i nawet przytulic nie beda sie chcialy.
      Ja z moja mam spac ochoty juz nie mam - patrz no dziw bierze ale wyroslam z tego.
      Nie znam tez zadnej studentki ktora jest ciagle na piersi!!

      Pomoc mozna Tobie, bo chyba stresuje cie ta sytuacja, dzieci o wyczuwaja, i jest
      jeszcze gorzej.
      A jakby tak z tym nie walczyc, ale pogodzic sie, zaakceptwac, a wrecz polubic????

      forum.gazeta.pl/forum/f,97998,Rodzicielstwo_Bliskosci.html
      • dagmara-k Re: problem z mamą, z dzieckiem w zasadzie chyba 21.06.10, 11:18
        potwierdzam, nie jestes sama;) i wasi sasiedzi znajda zrozumienie u naszych -
        nimi sie nie przejmuj.
        moj sposob - po kilku minutach na rekach wkladam do wyrka dziecko ze swoimi
        rekami az do lokci, swoja glowe, przytulam ta glowe do dziecka i spiewa i
        kolysze. wygladam smiesznie, wiem, ale juz DWA razy mi tak usnela;)
      • mrs.t Re: problem z mamą, z dzieckiem w zasadzie chyba 22.06.10, 10:52
        a wlasciwie to dziewczyny maja racje
        zreszta sama napisalam ze autorka ma zadatki na Mame Zaangazowana
        (Rodzicielstwo bliskosci) -i tylko rzeczywiscie otoczenie
        malo sprzyjajace..

        Mamo wspaniala trzymaj sie cieplo i badz silna w sluchaniu
        intuicji./..a nie 'dobrych' rad..
    • amarylis13 Re: problem z mamą, z dzieckiem w zasadzie chyba 21.06.10, 11:29
      Może spróbuj ją karmić co trzy godziny. Ciężko jest przetrzymać dziecko ale
      warto spróbować. Może się unormują pory karmienia. Janie mogę karmićswojego na
      żądanie bo za czą=ęsto chce jeść i pręży się i płacze przy piersi i dlatego
      przetrzymuje go do 3 godzin. Przybiera bardzo ładnie na wadze.
    • olcia71 Re: problem z mamą, z dzieckiem w zasadzie chyba 21.06.10, 11:39
      Rozumiem, że problem w tym, że karmisz na żądanie i nie masz życia, w dodatku
      dzieci niespokojne, a Twoja mama wyznaje zasadę, że karmić regularnie choćby się
      waliło... Hmmm Moja mama też tak była uczona. Trudno im to mieć za złe, takie
      były priorytety, a i jeszcze trzeba było dziecko ważyć przed i po karmieniu! Co
      za nieludzkie metody. Na szczęście moja mama ma dziś do tego dystans. Nasze
      pokolenie też zaskoczą "nowinki" jak nasze dzieci przyjdą ze swoimi dziećmi i
      też wszystko będzie postawione na głowie.
      A Ty rób jak Ci podpowiada intuicja, chociaż na pewno masz dość intuicji bo
      chciałabyś się chociażby normalnie wypróżnić, za przeproszeniem. Wiem tylko, że
      nie ma "metody". Każde dziecko jest inne. Nie można mówić, że karmienie co 3
      godz z zegarkiem w reku jest dobre, bo na jakieś dziecko to dobrze działało...
      Tak mi się wydaje choć ekspertem nie jestem żadnym. Możesz co najwyżej zrobić
      eksperyment.. choć chyba już próbowałaś ze smokiem.
      Ja moge powiedzieć o sobie: karmię na żądanie, biorę na ręce tak często jak się
      tego domaga, często też wychodzę do kibelka przy wtórze jej wrzasku, ale cóż,
      nieraz trzeba i przyznam też że czasem wychodze z siebie, bo mała strasznie
      marudna, ale nie sądzę, żeby to były złe metody. Też nie cierpi odkładania z
      noszenia do pozycji leżącej. Nieraz na spacerze nie mogę przejść 5 m, bo musze
      co chwila się zatrzymywac i ją uspokajać, brać na ręce... Pomaga jak ją
      odkładam- jak jestem przy niej, przytulę ją, albo szybko ją zagaduję, klaskam,
      coś interesującego pokażę. I wiem jedno- jak ja mam negatywne nastawienie- mała
      to od razu wyczuwa i robi się błędne koło. Nie jesteś sama i wytrwałości życzę.
      Czasem trzeba 300kg cierpliwośći, albo i więcej... ;o)
      • olcia71 Re: problem z mamą, z dzieckiem w zasadzie chyba 21.06.10, 11:45
        no właśnie, możesz spróbować karmić rzadziej. Zobaczysz jak na Twoje dziecko to
        podziała. na początku pewnie będzie trudno, bo będzie się domagać, ale... może
        się powiedzie?
        • thegimel Re: problem z mamą, z dzieckiem w zasadzie chyba 21.06.10, 14:36
          Wygląda na to, że masz wrażliwe dzieci po prostu. Mój też był taki. Też nie
          chciał leżeć w łóżeczku, też chciał wisieć na piersi, a potem mu przeszło. To
          znaczy nie do końca, do dziś (16miesięcy) lubi powisieć na piersi, ale teraz ma
          zbyt dużo zajęć by to robić;). Przede wszystkim musisz się spróbować uspokoić i
          niestety chyba spacyfikować mamę. Niestety, bo zawsze jest przykre gdy bliska
          osoba w dobrych intencjach daje złe rady. Karmi się na żądanie w tej chwili, a
          nie co 3godziny a smoczek nie jest rozwiązaniem, często przynosi nowe problemy.
          Za tydzień okaże się, że przez przystawianie dziecka co 3 godziny pokarmu jest
          za mało, przez smoczek dziecko ma zaburzoną technikę ssania i mama podsunie
          pomysł, żeby dać butlę, bo dziecko się nie najada. Karmi się na żądanie m.in.
          dlatego, że dziecko w ten sposób się poi. Spytaj mamy, czy widziała kiedyś, żeby
          ktoś pił co 3 godziny, bo takie są zasady.
          Rady mamy tylko sprawiają w tym momencie, że nie czujesz się pewnie jako matka i
          denerwujesz się, kiedy powinnaś się spróbować wyciszyć. Małym wrażliwcom
          znakomicie udziela się nastrój mamy. Spróbuj napić się melisy, dziecku zrobić
          masaż. A może, skoro dziecko chce być cały czas z tobą, kup chustę. Pozdrawiam i
          powodzenia.

          Ps. Niestety ekspert jest na tym forum nieobecny przez jakiś czas z powodu
          choroby, więc w razie dalszych problemów zajrzyj tu:
          forum.gazeta.pl/forum/f,21000,Karmienie_piersia_powyzej_roku.html Wiem,
          że masz małe dziecko, ale tam dziewczyny zaprawione w bojach i na pewno coś
          jeszcze poradzą:)
          • olcia71 Re: problem z mamą, z dzieckiem w zasadzie chyba 21.06.10, 14:56
            No, racja, karmiąc z takimi przerwami to mogą się zacząć nowe problemy z
            pokarmem, więc odwołuję swoją radę. Mnie intuicja kazała karmić jak dziecko woła
            i tak robiłam... I teraz też jak dziecię marudne i w wózku leżeć nie chce i drze
            się na pół osiedla to biorę na ręce i już i nie słucham rad typu "przetrzymac
            dziecko". Wiem co to znaczy modlic się o cierpliwość i masz podwójnie trudno, bo
            masz drugie dziecko. Trza je kochać, co nam pozostaje, jedyne co możemy im dać.
            Jeszcze raz wytrwalości- tyle moge od siebie. A eksperci niech się wypowiedzą na
            temat karmienia ;)
            • verdana Re: problem z mamą, z dzieckiem w zasadzie chyba 21.06.10, 15:48
              Pierwsze dziecko karmiłam co trzy godziny, tak jak wówczas kazali.
              Efekt - dziecko ryczało bez przerwy, bo bylo glodne, a w porze
              karmienia zmęczone rykiem, ja miałam klopoty z laktacją, a dziecko
              nigdy nie przyzwyczailo sie do regularnych karmień.
              Odradzam.
    • bibina Re: problem z mamą, z dzieckiem w zasadzie chyba 21.06.10, 17:18
      Z moim, obecnie 13-miesieczniakiem, tez tak ylo. Odlozyc go do
      lozeczka udalo sie moze z 10 razy w jego zyciu. I wyrosl z tego!
      Naprawde, gdzies kolo 6, 7 miesiaca. A Twoja jeszcze taka malutka.
      Polecam chuste, sprawilam sobie kolkowa i nosilam malego w
      pierwszych miesiacach, dzieki temu maz jakis obiad mial. Kurcze, to
      tak szybko minie, a potem mozna miec satysfakcje, ze sie dzieciowi
      dostarczylo pod dostatkiem bliskosci, bez zastepowania jej
      smoczkiem. Smoczek moze byc, jesli nie zaburzy laktacji, w
      sytuacjach naprawde awaryjnych jak jazda samochodem.
      A Twoja mama niech sie doksztalci, niech Ci przestanie truc glowe o
      jakies idiotyczne regulowanie karmien i niech lepiej pochodzi z mala
      na rekach podczas gdy Ty pojdziesz sobie do toalety, umyc sie. Albo
      niech Ci ugotuje cos smacznego.
      Kurka, z dzisiejszej perspektywy moje narzekania na to, ze do
      kibelka nie mozna 'po ludzku' sie wybrac, wydaja sie smieszne.
      Wszystko minie minie minie, a zostanie szczesliwy,'dokochany'
      dzieciak. I szczesliwa mama.
      Gdzies przeczytalam, ze pierwszy rok z dzieckiem jest jak 'swobodne
      spadanie w glab studni czasu'. Dzieciak nas uczy, ze nie wszystko
      musi byc jak w zegarku. I ze nasz swiat niestety nie jest
      skonstruowany tak, by sluzyl najslabszym, czyli matce z dzieckiem.
      Wiem ze w ogniu walki ma sie rozne emocje, ze jest zmeczenie, zlosc,
      smutek, frustracja. Ale to wszystko daje sie przejsc.
    • mad_die to straszne co piszesz 21.06.10, 17:24
      o swoich dzieciach... przecież one są male, nie wiedzą, że mają być cicho,
      jeść, kiedy mama chce i robić takie kupy, jakie mama chce...
      Wierzyć mi się nie chce, że starsza miała zatwardzenia będąc na piersi - miała
      twarde stolce czy po prostu miała problemy z wypróżnieniem (prężyła się, płakała
      itp.)? Pewnie domagała się bliskości a nie pięknego łóżeczka...
      Moja córka ma 2.5 roku i też zasypia ze mną i nie uważam, żeby to było złe i
      wcale nie mam jej tego za złe. I też jestem z nią póki nie zaśnie. Uwazam, że to
      taki wiek, że tego jej trzeba. Jak bedzie starsza to nie będzie juz ze mna
      usypiać a ja wspomnę z rozrzewnieniem te lata, kiedy była mała.
      To straszne, że szlag Cię trafia, na myśl o tym, że druga córka jest taka sama.
      Nie powinein Cię szlag trafiać. Jestes mamą, dorosłą kobietą, więc weź się w
      garść i po prostu przyjmij to dziecko z całym inwentarzem. Zobaczysz, że jak sie
      pogodzisz z tym, że malucha trzeba nosić, tulić, usypiać przy piersi, nosić,
      tulić, przytulać, usypiać przy piersi, nosić, tulić ... i wpisz to sobie
      jeszcze tysiąc pięćset i osiemset razy... to życie stanie się łatwiejsze. Teraz
      walczysz ze swoimi dziećmi. A sprobuj nagiąć swoje życie do ich potrzeb.
      Zaspokój ich potrzeby, oni Ci odpłacą kiedyś, w przyszłości. Nnie od razu.
      Ubierzesz się bez płaczu i krzyku już za parę tygodni - jak dziecie zacznie
      światem sie interesować a nie tylko maminą piersią. Wiec glowa do góry :) Poza
      tym, ja wychodzę z zalozenia, że minuta płaczu nic złego nie zrobi a przez
      minuete mozna bardzo duzo zrobic ;)
      • call-una Re: to straszne co piszesz 25.06.10, 12:12
        mad_die, pieknie napisane, popieram
    • mruwa9 Re: problem z mamą, z dzieckiem w zasadzie chyba 21.06.10, 17:43
      To chyba dziecko ma problemy z matka, a nie matka z dzieckiem :-( Po
      prostu stawiasz dziecku nierealne wymagania (ze ma jesc co 3
      godziny, zamknac sie i grzecznie lezec w lozeczku pomiedzy
      karmieniami, dajac matce swiety spokoj). Sorry, ale
      noworodek/niemowle tak nie dziala. Ono organicznie potrzebuje
      bliskosci mamy, piersi na zawolanie, poczucia bezopieczenstwa.
      Najpiekniejsze lozeczko i najdrozsza mieszanka tego nie spelni.
      Stawiasz na pierwszym miejscu swoje wlasne potrzeby i wygody, majac
      gleboko potrzeby dziecka, wiec nie dziw sie, ze spotykasz sie z
      protestem. Chcialas wojny, to ja masz.
      A wystarczyloby zrozumiec dziecko. Zrozumienie daje sily na
      pokonanie tych trudnych tygodni. Mozna zainwestowac w chuste, zeby
      moc nosic dziecko przy sobie chocby non stop.
      Rozpieszczajac, noszac, zaspokajajac potrzeby corki, zbudowalabys
      solidna baze i najprawdopodobniej dochowalabys sie pewnego siebie,
      otwartego i odwaznego , samodzielnego przedszkolaka. Ignorujac
      potrzeby dziecka, walczac z nim, wychowujesz sobie kolejna marude,
      niepewna, bojazliwa i niesamodzielna (bo zamiast pozwolic dziecku
      dojrzewac we wlasnym tempie i w zgodzie z wlasna fizjologia,
      wrzucilas je od razu na gleboka wode, neich sobie radzi samo. A ono
      sobie po prostu nie radzi).
      Sorry za brutalny komentarz, ale az sie zagotowalam. To, co
      wybralas, to droga donikad. Wypowiedzialas dzieciom wojne, wiec
      masz,czego chcialas.
      • mrs.t /OT 21.06.10, 18:30
        mruwa, wez moge Twoja wypowiedz niecnie wykorzystac gdzies na
        forum
        RB?
        • mruwa9 Re: /OT 22.06.10, 09:11
          nie wiem, co w mojej wypowiedzi jest wartosciowego, ale jasne, ze
          moze3sz .
          • mrs.t Re: /OT 22.06.10, 10:47
            sama wiesz, nie kazdy rozumie rodzicielstwo tak jak ty o nim
            napisalas
            forum o rodzicielstwie bliskosci wspiera takie podejscie, jest
            przyczulkiem dla tych ktorzy nie chca dzieci zagluszac .Dla mnie
            wlasnie rtakie rodzicielstwo jest jak (biblijne) budowanie domu na
            skale, a nie na piasku - z silnymi fundamentami
            i sama bym lepiej nie napisala tego co ty napisalas .. a nie chce
            parafrazowac bo to nei elegancko, wiec stad moja prosba o uzyczenie
            tresci:)
      • olcia71 Tu nie chodzi o mamę noworodka... 21.06.10, 18:36
        Tylko o problem z mamą mamy, czyli babcią i jej poglady (bo to ona a nie matka
        uważa że np.dziecko trzeba karmić co 3 godz)... Mama nie ma wsparcia rodziny i
        trudno się dziwić jej frustracji... proponowałabym przeczytać dokładniej post
        ;o) I nie osądzać tak łatwo...
        • amarylis13 Re: Tu nie chodzi o mamę noworodka... 21.06.10, 19:02
          Ja niestety nie mogę karmić swojego synka na żądanie. Jak karmię go tak jak się
          domaga to jego brzuszek nie wyrabia...płacze i prezy się. Jedynie normalnie je
          kiedy miną trzy godziny. Wiem, że to nie jest normalne ale on naprawde nie może
          jeść jak jest mniejszy odstęp. Nie wiem ..może nie nadąża trawić. Tak jest u
          mnie i sama borykam sięz tym problemem.
      • olcia71 mruwa9... 22.06.10, 11:33
        Z całym szacunkiem, ale Twoja wypowiedź to jak strzał kulą w płot. Choć bardzo
        mądra to myslę, że do niewłaściwej osoby skierowana. Ja nie doszukałam się w jej
        wypowiedzi, że swoje wygody stawia na pierwszym miejscu. No, chyba, że za wygodę
        uznaje się wyjście, za przeproszeniem, do kibla. Druga córa ma 3 lata i nadal
        usypia ją mama- tak zrozumiałam, bo pisze, że nie usypia sama.. dość długo
        zresztą. Mając drugie równie potrzebujące dziecko i mamę trującą nad uchem, że
        to co robi robi źle, rozumiem jej frustrację i desperację. NAtomiast nie
        rozumiem takiego ostracyzmu... Trisonly pisze, że dawała mieszanki bo dziecko
        miało zatwardzenia i być może jest inne rozwiązanie, żeby nie przerywac
        karmienia piersią, ale być może taką droge pokazali specjaliści i to im
        zawierzyła. Teraz Trisonly ma dylemat czy robić jak uważa jej matka, bo wszystko
        zdaje sie potwierdzać, że to matka ma rację, niestety. (drugie jej dziecko
        marudzi, natomiast wychowywane na zasadach jej mamy dziecko siostry jest
        spokojne... co moim zdaniem nic nie oznacza, ale rozumiem, że autorka zdesperowana)
        Rozumiem, że wszystkie kobiety oceniające negatywnie trisonly mają anielską
        cierpliwość i nigdy w życiu nie zdarzylo im się być sfustrowaną, tylko
        zwyczajnie się "przeprogramowały" na potrzeby dziecka kompletnie o sobie
        zapominając (wiem jak to jest jak dziecko kwili non-stop) Frustracja tutaj wcale
        nie oznacza, że mam z d... potrzeby dziecka, ale tylko tyle, że każda z nas jest
        tylko człowiekiem i prędzej czy później następuje zmęczenie materiału, choćby
        nie wiem jak wielka była miłość do naszego dziecka (no, chyba, że się jest
        aniołem..). Myślę, że problem chyba w tym, że trisonly nie ma wsparcia rodziny (
        a mąż..??) ani takiego praktycznego (jak ktoś napisał, że mama lepiej by pomogła
        przy noszeniu dziecia, albo chociażby zrobieniu czegoś do jedzenia- a może
        pomaga??) ani mentalnego (jesteś dobra matką!) I wiem, że jak dziecko wrzeszcy
        non-stop to nie uspokaja mnie (mówię o swojej sytuacji) noszenie na rękach i
        przekonanie, że tego właśnie tylko moje dziecko potrzebuje, tylko zadaję sobie
        pytania- czy ja wszystko robię dobrze? CZy jej nic nie dolega? Jeżeli nie to
        czemu tak strasznie krzyczy? Może powinnam coś zmienić? I zadaję te pytania nie
        dlatego, że chcę sobie życie uczynic wygodnym, ale martwię się o moje dziecko i
        az wnętrzności mnie bolą na ten krzyk...A być może jest tak że to właśnie tylko
        tej bliskości potrzebuje (tylko i aż)
        Poza tym tytuł wątku jak zwrócisz uwagę to "problem z matką (czyt. babcią
        dziecka) i z dzieckiem CHYBA też..." I wcale się nie dziwię, że mama ma
        wątpliwości skoro jej autorytet w tej dziedzinie ją krytykuje. Ludzie więcej
        zrozumienia! I jak widac wcale tak łatwo temu autorytetowi się nie poddaje.
        Myslę, że autorce wątku potrzeba chwili wytchnienia. Być moze ma dzieci
        ekstremalne ;o) które ryczą non-stop i trudno mi nawet wczuć się w jej rolę, a
        być może to normalny płacz dziecka. No, bo dzieci tak mają.... ;o) Tego przeciez
        nie wiemy. I po co zaraz tak oceniać. W koncu autorce wątku chodziło moze tylko
        o to czy nalezy karmić co 3 godz i jej mama ma rację czy nie...
        A być może dziecko ma problemy z brzuszkiem więc wisi cały czas przy cycku bo
        się uspokaja, przejada się i ma jeszcze wieksze problemy i brzuszek jeszcze
        bardziej boli i jest błedne koło?
        • trisonly dziękuję... 22.06.10, 14:33
          Nie spodziewałam się aż takiego odzewu :)
          Jesteście niezastąpione. Dziękuję, za wszystkie słowa, zwłaszcza te,
          z informacją, że dobrze robię, (męża też upewniłyście, że nie robię
          sobie i nam wszystkim krzywdy).
          Jak zewsząd mi "radzą" w kwestii karmienia, wychowywania, a rady się
          powtarzają, to człowiek zaczyna wątpić w swoje przekonania i tak
          chyba jest tym razem. Wierzę, że mama chce dobrze, a ja chyba przez
          to, że nie chcę Jej urazić przejmuję się tym, co mówi, choć często
          jest to wbrew mojej myśli.

          Pozwolę sobie jeszcze wrócić do mojego wcześniejszego postu, by
          wyjaśnić co nieco. Martyna miała zatwardzenia, co gorsza, to nie
          było tak typowo. Dziecko WCALE nie miało potrzeby wypróżniania się.
          Jak już robiła kupkę to były to małe bobki, zawsze było przy tym
          pełno wrzasku. To ja musiałam regulować kupy lewatywami, syropami,
          bo żadna dieta tego nie robiła. Na potwierdzenie dodam tylko, że w
          Szpitalu Dziecięcym bywaliśmy niejednokrotnie z powodu braku kupy u
          niemowlaka, jak i później. Dwuletnie dziecko nawet przez 7 dni nie
          robiło kupki, nie prężyło się, ja załamana latałam od specjalisty do
          specjalisty (gastroenterolog, nefrolog, grono pediatrów). Mieszanka
          w wieku niemowlęcym ciut wyregulowała sprawę, ale niestety nie do
          końca. Finisz jest taki, że w wieku 2,5 roku dzieciak się odblokował
          i srutka już sama. Tyle w gó...anym temacie :)

          Mad_Die i mruwa9 pojechały równo... ale nie mam Wam tego za złe, bo
          utwierdziło mnie w przekonaniu, że zmiana poglądów i mojego
          zachowania byłaby błędem. Wytłumaczę tylko, że napisałam po poradę,
          podałam treść tego, co mi sugerują, chciałam potwierdzenia, że robię
          dobrze karmiąc na żądanie, a że szlag mnie trafia- wychodzę, poryczę
          i wracam z uśmiechem, bo kocham swoje dzieci nad życie, chcę ich
          dobra i jestem TYLKO i wyłącznie dla nich. A że czasem nie idzie po
          mojej myśli, że tracę siłę i wiarę w sens- chyba każda z nas tak
          miewa. Nigdy nie stawiałam swojej osoby na pierwszym miejscu. To
          dzieci są priorytetem, a cała reszta dodatkiem. Przecież nie
          decydowałabym się na dziecko w takim przypadku. I słowa o dziecku
          niepewnym, bojaźliwym mnie na szczęście nie dotyczą, gwarantuję. Mam
          odważne, niezwykle samodzielne dziecko, conajwyżej nadzwyczaj
          wymagające uwagi, wspólnych zabaw, czytania książek (co robię w
          każdej wolnej chwili). Ma teraz okres buntu, a do tego pojawiło się
          maleństwo, więc mam świadomość, że jej jest ciężko, a Wam poprostu
          chciałam się wyżalić.
          I mam wrażenie, że Olcia71 mieszka w mojej głowie i w moim domu :)
          Dostałam od Was zapewnienie, że moja sytuacja jest normalna, a
          właśnie o to chodziło. Wzmocniona wracam na front :) choć nikomu
          wojny nie wypowiedziałam i nie wypowiem, bo miłość stawiam na 1
          miejscu.
          • basiak36 Re: dziękuję... 22.06.10, 18:27
            trisonly napisała:


            > Jak już robiła kupkę to były to małe bobki, zawsze było przy tym
            > pełno wrzasku. To ja musiałam regulować kupy lewatywami, syropami,
            > bo żadna dieta tego nie robiła.

            Ale bobki robila od urodzenia? Czy po wprowadzeniu jedzonek?

            Wytłumaczę tylko, że napisałam po poradę,
            > podałam treść tego, co mi sugerują, chciałam potwierdzenia, że robię
            > dobrze karmiąc na żądanie, a że szlag mnie trafia- wychodzę, poryczę
            > i wracam z uśmiechem,

            No to chyba male nieporozumienie, co sie zdarza, bo ja np zrozumialam ze
            dziecko dostalo przepukliny z placzu, ze odlozone nie potrafi samo lezec tylko
            placze (normalne), domaga sie dalej ssania, co tez jest normalne, nawet jesli
            dla nas to wyglada na 'ciumkanie'.
            A czasem dobrze jest wyjsc na chwilke aby odetchnac:)
          • olcia71 Trisonly 22.06.10, 20:03
            Cieszę się, że się zrozumiałyśmy, ale.. wiem jak to jest i jak się jeszcze ma
            drugą taką istotkę (to na razie tylko mogę sobie wyobrazić) I ja też kocham
            swoje dziecie nad życie, ale czasem też muszę wyjść by dać upust swoim emocjom.
            Robisz dobrze, choć może przyczyny krzyku można by się doszukiwać w tym o czym
            pisałam wcześniej (że kolki, że bóle brzuszka itd a przy piersi się uspokaja i
            dlatego cały czas wisi przy cycu) albo jeszcze w czym innym (może nietolerancja
            laktozy czy coś??)... ale piszesz że dziecie zdrowe.
            I wiem jak to jest jak własna matka podważa Twoje "kompetencje". Ale trudno im
            miec to za złe bo one inaczej zostały "ustawione" i były przekonane, że takie
            pielęgnowanie jest właściwe, a teraz to jakieś FANABERIE ;o)
            Jeszcze raz wytrwałości i duuużo cierpliwości :o)
            • trisonly Re: Trisonly 23.06.10, 10:22
              dzięki Olcia71, Tobie też dużo cierpliwości i zdrówka :)
          • call-una Re: dziękuję... 25.06.10, 12:26
            a widzisz, trzeba bylo te dwie wypowiedzi polaczyc, bo z pierwszego
            postu mozna wnioskowac, ze narzekasz na swoje dzieci.
            Sluchaj swoch dzieci, tego, czego one potrzebuja. Malenstwo
            potrzebuje bliskosci- wiec daj jej. Karm na zadanie. Trzymam kciuki,
            zeby wszystko bylo dobrze :)
      • agnieszka_z-d Re: problem z mamą, z dzieckiem w zasadzie chyba 25.06.10, 12:29
        Też mi się słabo zrobiło...
        Problemy z Mamą, problemy z Dzieckiem... Weź się najpierw troszkę sobie
        przyjrzyj Kobieto!!! Nie rozumiem czemu - widząc skutek w postaci niegrzecznej
        trzylatki - znów powielasz te same błędy? Nie widzisz dokąd prowadzą?

        Brawo mad_die! Brawo mruwa!
        • trisonly Re: problem z mamą, z dzieckiem w zasadzie chyba 30.06.10, 15:40
          proponuję najpierw przeczytać cały wątek, potem odpowiadać.
    • basiak36 Re: problem z mamą, z dzieckiem w zasadzie chyba 21.06.10, 21:34
      Wiesz, wyglada tak ze od poczatku walczysz z normalnymi potrzebami dziecka..
      smoczki, herbatki, odkladanie mimo ze placze.
      Dzieci maja niesamowicie silna potrzebe bliskosci, ucza sie w ten sposob od nas
      jaki jest swiat, czy jest bezpieczny, bo mama przytuli.
      Zamiast tak walczyc moze to zaakceptuj? Ja tak walczylam z pierwszym dzieckiem,
      na szczescie krotko, teraz ma 7.5 lat i zastanawiam sie czemu tracilam te lata
      bliskosci na walke z naturalnymi potrzebami dziecka. Drugie dziecko. 2.5 lat i
      normalne ze ja usypiamy... Niby lepiej zeby z misiem usypiala?
      A 8 tygodnowy noworodek po prostu idzie za swoim instynktem, ktory mowi ze
      bezpiecznie jest przy mamie. Najlepiej kupic chuste, wtedy wiadomo ze dziecko
      bedzie zadowolone a Ty bedziesz miala dwie wolne rece.



      > Mama moja- bo z nią mam problem- non stop ględzi, by karmić co 3
      > godziny, dać smoczek i między tymi 3 godzinami dawać poprostu
      > dziecku wodę. Z jednej strony moja siorka tak robiła, i dziecko było
      > spokojne, spało w łóżeczku, jadło ładnie i ssało pierś bardzo dobrze
      > (karmiona ponad rok).

      No sa dzieci ktore akceptuja wszystko co sie im narzuci i glownie spia. I nie
      wiem czy koniecznie wszystkie takie maja byc, moje takie nie sa i nie byly i
      wcale sie nie smuce z tego powodu:)
    • call-una Pozwole sobie jeszcze na cytat 25.06.10, 12:31
      (przytulmniemamo.pl-poczytaj :)):

      Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

      ...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
      Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
      Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
      Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak
      lepiej dbać.
      Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
      Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
      Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się
      gwiazdom.
      Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
      Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
      Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
      Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.

      Diane Loomans
    • olenka1211 Re: problem z mamą, z dzieckiem w zasadzie chyba 27.06.10, 01:03
      Trisonly,
      Dzięki ci kobieto za ten post bo już myślałam, że jestem sama z moimi "wrażliwymi" dziećmi. Pierwszy syn dał mi tak popalić, że bałam się mysleć o dziecku przez 6 lat. Drugi... jak narazie taki jak i pierwszy.
      I obu ich kocham nad życie.

      U mnie i w dzień i w nocy jest tak samo, nie wiem jak długo pociągne a raczej pociągniemy bo ma to wpływ na wszystkich w domu (mąż i starszy syn).
      Dzisiejsza noc. 9, karmienie, odbijanie. Prężenie, marudzenie, usypiam u mnie na brzuchu (brzuszek do brzuszka). Za pół godziny odkładam do śpiworka obok mnie (śpię z dzieckiem) i po 5 minutach znów pręzenie, stękanie, płacz. Kładę ciepły kompres na brzuszek, 20 minut spokoju i znów płacz. Biorę do siebie na brzuch. Zasypiam na 40 minut, budzę się zdrętwiała z bólem pleców. Delikatnie odkładam do śpiworka po 5 minutach to samo. Tym razem i ja płaczę. Około 12 znów karmię, przewijam masuję i wszystko się powtarza aż do rana. Mam tak już 5 tygodni. W dzień bez zmian z tym, że jak mąż jest w domu to czasem on ponosi albo weźmie i położy małego u siebie na brzuchu.
      Rezultat, syf w domu, starszy zaniedbany a ja z dnia na dzień coraz bardziej zmęczona a u mnie to na nastrój bardzo wpływa.
      I nie ma co tu pisać o potrzebie bliskości bo jak mały śpi ze mną to jestem wystarczająco blisko. To są te cholerne kolki, które zaburzają nam normalne funkcjonowanie.
      W dzień praktykuję chuste ale w nocy... nie da się spać na siedząco.
      • olcia71 Re: problem z mamą, z dzieckiem w zasadzie chyba 27.06.10, 10:36
        Heh, wiecie co... Miałam ten sam problem. Moge tylko powiedzieć na pocieszenie,
        że choć wiadomo, że jest teraz ciężko to wszystko minie. Moja mała ma teraz 5 i
        pół msc i jest przekochana. Noc przesypia różnie, ale ostatnio tylko z jedną
        pobudką- położona o 21-22 budzi się ok. 4 a potem dopiero o 8 :o) Czasem ma 2
        pobudki (ok 2-3, potem 5-6, a potem ok 8) W dzień teraz śpi więcej niż 2
        miesiące temu (wtedy prawie nic. Chociaż teraz dopiero całe moje zmęczenie
        wychodzi, ale wierzcie mi- to minie. A i ja pamietam takie noce jak olenka1211 i
        3-godz nieustający wrzask, taki, że płakałam razem z nią i jeśli dochodzi do
        tego kilka jeszcze rzeczy o których nie chce mi już się pisać, to frustracja jak
        malowana. I proszę nie twórzmy dla tego TABU! (tak nie powinno być, powinno się
        dzieci kochać przytulać... JAK MOŻESZ tak pisać???!!!) Tak samo jak tabu jest
        złe psychiczne samopoczucie kobiety w ciąży, tak samo frustracja i ogólne
        zdenerwowanie kobiety po porodzie (i nie mówię tu o jakimś baby blues czy
        depresji tylko o zwyczajnych nerwach) tu nie chodzi o jakieś hormony, tylko o to
        że kazda z nas jest tylko człowiekiem. I, moge mówic o sobie, kocham swoje
        dziecię nad życie i sekundę po tym jak wewnętrznie czuję że mam dość już żałuję
        swoich myśli, ale niestety one są. I być może są anioły na tym świecie, które w
        życiu nic takiego nie pomyślały co ja. Ale na szczęście widzę, że ja też nie
        jestem sama i wkurza mnie też to, że piętnuje się osoby, które odważyły się o
        tym napisać. Mechanizm jest ten sam: tak samo jak niby matka nie potrafi
        zrozumieć potrzeb swojego dziecka, tak samo te osoby nie umieją zrozumieć takiej
        matki. Bo to nie chodzi o to, że dziecka się nie kocha, nie nosi się go na
        rekach godzinami nucąc kołysanki i tuląc czule... Bo to robimy (no, chyba, że
        ktoś nie ;o)) Ale o to że czasami mamy dość... psychicznie dość i trzeba to z
        siebie wyrzucić i trochę splamić ten ideał niestety. Życie....
        I ja też dziękuję za taki wątek.
        • dagmara-k Re: problem z mamą, z dzieckiem w zasadzie chyba 27.06.10, 11:51
          ja tez z tych "wyrodnych";)
          wsparcie matki u matki jest bezcenne. ja tez go nie mam. 5 razy dziennie watpie
          w swoje piersi i mleko wiec przychodze tu czytac. moja mama robi mi w glowie
          krecia robote. poza gadaniem o podaniu mieszanki dodaje ze jej dzieci:
          -nie plakaly
          -nie usypialy na rekach
          -byly 2 razy dziennie na dlugich spacerach (moja corka jest maks 30 minut bo
          jest glodna i nienawidzi wozka, swiatla)
          i jeszcze rozne inne rzeczy dotyczace opieki ktore ja robie wg mamy zle.
          a najgorzej co robie to odczuwam zlosc. ona "nigdy nie byla zla" na dziecko.
          zdecydowanie zdrowsza relacja to czuc zlosc a umiec sie do niej przyznac niz
          udawac ze jest lekko i slodko a karmienie co 40 minut i noszenie godzine przed 5
          minutowa drzemka ryczacego dziecka nie frustruje. mnie frustruje. ja okolo 16-18
          juz placze razem z dzieckiem co pare dni. a to ze czasem watpie w sens karmienia
          piersia i marze o podaniu butli na 3 godziny nie ma nic wspolnego z brakiem
          milosci i bliskosci. czekalam na corke kilka ciezkich lat, lezalalam cala ciaze
          lacznie ze szpitalami i kocham ja nad wszystko i wszystkich. teraz lezymy dalej
          na tej samej kanapie;) daje jej to czego potrzebuje. a jestem tez ja i moje
          potrzeby i trudno mi jest, bo tak bardzo chcialabym juz wyjsc z domu, z tej
          kanapy. watpie co pare dni, ale karmie, nosze i tule troche jednak zazdroszczac
          mamom mobilnym, karmiacym co 2-3h, wychodzacym z domu. one uchodza za dobre
          matki a mnie otoczenie ocenia zle, bo nie chodze na dlugie spacery, dziecko mi
          placze, ja je nosze. sasiadka mnie nawet do hipnotyzera z dzieckiem wysyla;)
          matka nie ma latwo. dookola tyle madrych glow i kazdy wie lepiej czego mojemu
          dziecku trzeba. ci od rezimu mowia ze rozpieszczam, a ci od bliskosci ze fuj fuj
          nieladnie czuc zlosc, bezradnosc, watpic i sie zniechecac. a czy rodzicielstwo
          bliskosci nie powinno miec u zrodla stanie oko w oko ze swoimi emocjami? ja chce
          zeby moje dziecko czulo ze ma prawo czuc nieprzyjemne emocje, dlatego daje sobie
          samej prawo je czuc.
          jeszcze nie raz pewnie pojawi sie tu moj watpiacy watek.
          • mruwa9 Re: problem z mamą, z dzieckiem w zasadzie chyba 27.06.10, 12:38
            kiedys, gdy moj pierworodny byl niemowlakiem, wiecznie dracym sie i
            uwieszonym na piersi, odbyl sie sabat czarownic, imieniny tesciowej
            chyba, wiec zjechaly sie babcie, ciotki, no i bylismy, sila rzeczy,
            my z dwumiesieczniakiem, ktory odstawil koncert, jakich malo (bo
            ciasno w mieszkaniu, duszno, jasno, glosno, a on mial ewidentne
            objawy zaburzen SI, nadwrazliwosc na swiatlo i dzwieki itd itp). I
            tesciowa tak stoi nade mna, probujaca spacyfikowac rozwrzeszczane
            dziecko, zatkac cyckiem czy jakkolwiek inaczej, i z
            dobijajaca "troska" w glosie komentuje: straszne... W. (moj maz)
            taki nie byl, on grzecznie jadl i spal i sam sie bawil...
            Mozesz sobie wyobrazic, jak budujace byly takie komentarze.
            na to odezwala sie siostra tesciowej: Co ty za bzdury opowiadasz?
            Juz nie pamietasz, jak W sie darl ,a ty plakalas razem z nim i
            plakalas mi w mankiet, ze nie wiesz, co masz z nim zrobic?
            Wez margines na to, co opowiada Twoja mama. Pamiec ludzka jest
            krotka i Twoja mama juz z pewnoscia nie pamieta swojego wlasnego
            zmeczenia i dokladnie tych samych uczuc i frustracji, ktore sa teraz
            Twoim udzialem. A byc moze bylo jej jeszcze gorzej, nie wiem, kiedy
            Ty sie urodzilas, ale gdy ja bylam niemowlakiem, obowiazywaly
            sztywne, 3-godzinne przerwy miedzy karmieniami + przerwa nocna, nie
            bylo mowy o karmieniu na zadanie, a wizja konsekwencji
            niedotrzymania tych zasad byla tak przerazajaca, jakby karmienie na
            zadanie grozilo smiercia lub kalectwem. Wiec plakalo glodne dziecko
            i plakala matka razem z nim, bojac sie podac mu piers (czy mleko)
            przed wyznaczonym czasem.
            Twoja mama pewnie juz o tym zapomniala i Ty tez zapomnisz. Juz za
            rok- dwa lata bedziesz sie sama sobie dziwila, co stanowilo dla
            Ciebie problem w pierwszych miesiacach po porodzie. Uwierz. Kup
            zatyczki do uszu i nie sluchaj tego, co Ci truje mama.
Pełna wersja