trisonly
21.06.10, 10:43
Dziewczyny, pomóżcie.
Opiszę po krótce moją sytuację.
Jestem od 8 tygodni Mamą drugiej córeczki.
Pierwsza dała nam popalić na maksa, była i jest w zasadzie (teraz 3
lata) nadzwyczajną marudą, nic jej nie pasuje, trzeba się
nagimnastykować, by dziecko było zadowolone. Jak tylko Martynka
wróciła do domu ze szpitala to dostała smoczek, bo tak się darła,że
nie było na nią siły. Pierś przy tym ssała dobrze, jadła na żądanie,
w międzyczasie po 1 miesiącu zaczęliśmy dawać dziecku herbatkę
koperkową i gripe water, bo to, co się działo po nocach to do dziś
doskonale pamiętają i wspominają sąsiedzi. Po trzech miesiącach
odstawiłam pierś, bo dziecko miało notoryczne zatwardzenia,mieszanka
je unormowała. Jednak dzieciak przyzwyczajony do noszenia na rękach
nie chciał leżeć w łóżeczku (darła się jak oparzona), spała też z
nami. Więc do dziś muszę ją usypiać, nie zaśnie sama, muszę z nią
leżeć, aż "padnie".
I teraz mam drugą córkę- Tośkę. Szlag mnie trafia, bo widzę, że
historia zaczyna się znów powtarzać. Dziecko nie potrafi samo leżeć
w łóżeczku, najchętniej wisi na cycku- przez cały dzień, odłożona
wrzeszczy jak opętana, na rękach się uspokaja. Dziecko zjada dobrze-
ssie od 10-20 min intensywnie, potem to już tylko "ciumkanie". Jak
próbuję odłożyć do łóżeczka to dzieją się sceny dantejskie. I jak tu
nie dać smoczka?! Jak kiedyś przez 2 dni dostała, to potem przy
piersi odwalała cyrki, więc odstawiłam kategorycznie
wszelkie "zatyczki- smoczki".
Mama moja- bo z nią mam problem- non stop ględzi, by karmić co 3
godziny, dać smoczek i między tymi 3 godzinami dawać poprostu
dziecku wodę. Z jednej strony moja siorka tak robiła, i dziecko było
spokojne, spało w łóżeczku, jadło ładnie i ssało pierś bardzo dobrze
(karmiona ponad rok).
Nie wiem, co robić. Chciałabym w końcu móc się ubrać, czy "załatwić"
bez dźwięku płaczu. Mała tak ryczy, że nabawiła się przepukliny
pępkowej. Dodam tylko, że badania wyszły ok, dzieciak zdrowy.
Pomóżcie proszę.