aniamamakasi
11.07.10, 12:45
Naprawdę nie mam już siły, każdy posiłek jest koszmarem. Mała ma skończone 14
miesięcy i jest prawie wyłącznie na samym cycu.
Rano dostaje kaszę jaglaną z bakaliami albo inne dobre rzeczy i do niedawna
śniadanie było jedynym posiłkiem, jaki zjadała ze smakiem. Teraz i to się
zmieniło i nie je prawie nic. Obiad "jada" razem ze mną, staram się tak
układać menu żeby cała rodzina jadła to samo, smacznie i zdrowo. Mała czasem
tylko coś skubnie, ale są to ilości mikroskopijne, resztą się bawi
(najbardziej lubi zrzucać jedzenie na podłogę, co doprowadza mnie do szału, za
każdym razem konsekwentnie tłumaczę że nie wolno, ale równie dobrze mogłabym
mówić do słupa).
W porze jedzenia 10 razy woła "cyca!", jeśli go nie dostanie to płacze i
ucieka z krzesełka. Przyznam, że najchętniej odstawiłabym ją od piersi, bo to
jest chyba jedyny sposób, żeby zaczęła jeść "normalne" rzeczy. Teraz jest
praktycznie na samym cycu, tylko patrzeć aż zacznie spadać z wagi (która i tak
nie jest imponująca - 9100, bardzo mało przybiera).
Nie jest to kwestia zmuszania do jedzenia, mała ma swoje sztućce i rączki i
potrafi z nich korzystać... kiedy chce. A najczęściej nie chce. :(
Szlag mnie już trafia. Dzisiaj puściły mi nerwy i wrzasnęłam na nią strasznie
gdy znowu zaczęła zrzucać jedzenie na podłogę. Jestem bezradna i mam już
wszystkiego dość. Ona nie ma ośmiu miesięcy, ale 15 - ile jeszcze potrwa to
cycowanie? Czy naprawdę muszę ją odstawić żeby zaczęła jeść?