Huston, we have a problem.

23.07.10, 09:26
Urodzona 16 kwietnia 2010.
Waga urodzeniowa 3350. Waga najniższa 3040.
Od trzeciego dnia przybierała pięknie wg wykresu.
Karmiona wyłącznie cycem. Nigdy nie widziała smoczka ani butelki.
Do końca drugiego miesiąca istna sielanka. Przyrosty i kupki w sam
raz, cera idealna, dziecko zadowolone z życia. Wzdęcia, trądzik,
ciemieniucha - były i przeszły. Wszystko książkowo, łącznie z
fanaberiami typu: "jedna pierś dobra, druga be", "a własnie, że nie
będę jadła w dzień, tylko w nocy" albo "teraz będę wisieć na cycu
24/24" itd.
Nie stosowałam żadnej diety. Unikałam jedynie alkoholu i
ograniczyłam kawę do jednej dziennie.

W trzecim miesiącu zaczęły się luźne, zielone kupki ze śluzem.
Zwaliłam to na kark tygodniowych odwiedzin u mamy, której kuchnia
jest diametralnie inna od mojej.
Po powrocie do domu, 30/06 ważyła 5,22 co było w normie.
Wycofałam z diety miód i cytrusy, bo miała małe ranki za uszami i
tak mi ktos poradził. Poza tym jadłam bez ograniczeń, "po swojemu".
Kupki się poprawiły. Śluz zniknął, kolorek znów zółty, jedynie dalej
luźne troszkę. 3-4 dziennie.
Dziecko zdrowe, zadowolone, nie odwodnione - sikało sporo, bo i piło
sporo - cyc często i na krótko - upały były.
Jednak 19/07 ważyła 5,44, czyli za mało.
Health Visitir, (mieszkam w UK), kazała mi zapisywać co jem i kiedy
jakie kupki są, i po tygodniu przyjść na ważenie.
Jednak następnego dnia pojawiła się mega-sraka, tzn. dwie kupy do
południa z prawie samej wody żółtej. I dziecko marudne.
Mój lekarz tego dnia miał wolne, więc pojechałam na pogotowie, gdzie
trafiłam do polskiej lekarki. :)
Zbadala małą, powiedziała, że oprócz rozwolnienia wszysstko jest
idealnie, odwodniona nie jest. Wzięła kał na posiew - do dziś nie
zadzwonili z przychodni - tzn. wynik dobry.
Kazała mi ważyć co tydzień na razie, oraz wziąć poprawkę
na "angielski luz" stosowany tu powszechnie w kwestiach zdrowotnych,
i przejść na dietę.
Wycofałam wszelkie słodycze, truskawki, banany, pomidory, żółty ser,
ostre przyprawy, kofeinę.
Od wtorku w zasadzie jadłam: ryż, kurczaka, sałatę, ogórek, jogurty
naturalne i owocowe, mleko, kawę i herbatę bezkofeinową, chleb
(zwykły i vasa), margarynę/masło, biały ser, topiony ser, ser
fromage do smarowania, ser brie, naleśniki z dżemem malinowym,
jabłka. (Raz zjadłam wątróbke drobiową z cebulą, i garść malin i to
chyba był błąd.)
Sraka jak była tak jest. Dwa, trzy razy dziennie, czyli niedużo, ale
prawie sama woda. Ponadto dużo bąków puszcza, niektóre ze smużkami.
Cyca ciągnie średnio co dwie godziny w dzień i co cztery w nocy. Z
tym, że w dzień zawsze króciuteńko, tak do pięiu minut, często
krócej. W nocy nieco dłużej, powiedzmy 5-8 minut. Zawsze tak jadła,
od kiedy sie nauczyła porządne ssać, i zawsze to wystarczało do
dobrych przyrostów. Tylko wtedy nie było problemów kupkowych.
Staram się ją trzymać przy cycu dłużej, ale się awanturuje i nie
chce.

Jeszcze nikt (o Health Visitor i lekarzu mówię, nie o citkach i ich
dobrych radach) nie sugerował przejscia na butlę, ale boję się, że
ten dzień zbliża się wielkimi krokami. Zawsze twierdziłam, ze nie
będę ortodoksyjną matką heroicznie walczącą o karmienie piersią, i
że butelka to nic złego, ale teraz, kiedy już mam to maleństwo i
karmię, jakoś nie mogę sobie wyobrazić, ze mam jej dać butlę zamiast
cyca.

Co robić? Jeśli w poniedziałek na ważeniu dalej będzie słabo? A
widzę, że będzie. Czekać? Ile? Czy jedna butla dziennie załatwi
sprawę przyrostów jesli powiedzmy rozwolnienie nie minie od razu
tylko jeszcze się pociągnie? Czy muszę odstawić pierś całkiem i
dawać tylko butelkę, żeby dziecka nie odwodnić? Pomocy.
    • fifka01 Re: Huston, we have a problem. 23.07.10, 09:50
      A może rozwolnienie swoją drogą, a brak przyrostów dlatego, że
      dawałam cyca w upały za często i dziecko ciągle piło a nigdy się nie
      najadało?

      Albo może to taki rodzaj skazy białkowej, bez wysypki ale z
      rozwolnieniem? Może mleko odstawić?

      Poradźcie coś...
      • mruwa9 Re: Huston, we have a problem. 23.07.10, 10:31
        Jesli problem pojawil sie nagle, to moze niekoniecznie jest to
        kwestia Twojej diety, tylko wlasnie sprawa infekcyjna? To, ze nie
        zadzwoniono z poradni moze tez swiadczyc o balaganie tamze, ze wynik
        zagubiono, ktos zawalil i nie oddzwonil itd. Zadzwon i sie spytaj,
        tak dla spokoju. Przy biegunce poza tym normalne jest nie tylko to,
        ze przyrosty wagi wyhamowuja, ale waga moze wrecz spasc (do 10% wagi
        ciala nie ma paniki, trzeba jedynie dbac o wlasciwe nawodnienie i
        byc na to bardzo wyczulonym, zwlaszcza u niemowlecia). Wprowadzanie
        mieszanki do diety w przypadku, gdy przewod pokarmowy szaleje, moze
        byc jak dolanie oliwy do ognia i IMHO nie jest to dobry pomysl.
        Jesli podejrzewasz uczulenie na bialko mleka krowiego, to musialabys
        odstawic mleko i jego przetwory bardzo radykalnie, na zasadzie
        wszystko albo nic (nie tylko mleko, ale nabial , margaryne, maslo
        oraz wszystkei produkty zawierajace mleko- trzeba czytac etykietki-
        bo mleko czai sie wszedzie, w wyrobach cukierniczych i piekarskich,
        w wedlinach itd).
      • terpuka Re: Huston, we have a problem. 23.07.10, 10:36
        czytam twojego posta i myślę...
        wychodzi, że twoje maleństwo ma skończone 3 mce, czyli w okresie
        kiedy przyrosty naturalnie zwalniają, jeżeli dołożymy do tego upały
        to tym bym się nie martwiła.
        Zielone kupy to już problem, świadczą o nietolerancji, tylko czego??
        Ale piszesz, że z tym sobie poradziliście.
        Moja córcia tylko na piersi robiła do 10 kupek na dobę, zawsze
        wodnistych czasem śluzowatych, jeżeli śluz jest w kolorze kupki to
        wszystko jest ok.
        Czy dobrze zrozumiałam, że najbardziej martwią cię przyrosty??
        Jeżeli tak to na razie wstrzymałabym się z butelką. Masz rację, że
        maluch teraz więcej pije, ale jeżeli nie macie problemów z techniką
        ssania to sam sobie będzie dawkował to co jest mu potrzebne.
        Nie każde dziecko musi iść idealnie wg wykresu, każde jest inne.
        Dopóki przyrosty są, może mniejsze niż powinny ale równomierne to
        wszystko jest ok.
        Moja mała zabójczych przyrostów nigdy nie miała, ale jest pogodnym
        dzieckiem, je ile chce, dość dobrze śpi wiec nie przywiązywałam do
        tego olbrzymiej wagi

        jeżeli chodzi o diete, ja mam za sobą 11 mcy różnych prób,
        kombinowania co uczula, z pozytywnymi efektami:)
        jeżeli po kilku dniach diety nie widzisz różnicy to znaczy, że to nie
        tu problem. W przypadku zmian skórnych czasem minęło kilka tygodni
        zanim znikły ale juz po kilku dniach widać było poprawę
        Nie doczytałam czy poza tymi zielonkawymi kupkami dziecko miało jakąś
        wysypke albo zaczerwienienie skóry??
      • mad_die Re: Huston, we have a problem. 23.07.10, 10:37
        Czyli od ostatniego wazenia ile przybrala?
        Na tej samej wadze wazona?
        Twoja dieta raczej tu nic nie zmieni.
        JA bym powiedziala, ze to upały, czestsze karmienia.
        Odwodnione dziecko jest apatyczne, na nic nie ma ochoty, ma spekane usteczka,
        zapadniete ciemiączko, wiotką skórę, nie ma apetytu, najcheniej by spało. No i
        nie sika w ogole.
        Twoja odwodniona na pewno nie jest.
        Sraka z upałów pewnie ;)
        Nie wariuj, karm częściej, jedz zdrowo i idź zwazyć za tydzien.
        I pamietaj, dzieci rosną skokowo, a po 3mscu przyrosty zwalniają!
      • matysiaczek.0 Re: Huston, we have a problem. 23.07.10, 10:52
        no to i ja dorzucę...

        zieleń zieleni nie równa, kiedyś p. Monika oceniała wizualnie zieleń kupy mego syna i okazało się, że to dobry kolor, albo raczej "nie zły".
        Też uważam, ze nie w diecie leży problem, tym bardziej, ze nie zauważyłas różnicy po przejściu na diete. Zmiany skórne mogą utrzymywac sie dłuże, kupy raczej zmieniaja sie zaraz. A jeszcze o częstotliwości... moze to i chorobowe, a moze i nie. U nas to od urodzenia (18.03) już kilka razy się zmieniało: jakis czas jest tak, ze kilka kup dziennie, potem cisza na kilka dni. Jeżeli jednak dodamy do tego niewielkie przyrosty, to stawiałabym na infekcję.

        A co do czestszego picia w upały, to nic nie poradzisz: chce to daj, co powiesz, zeby czekało na wyprodukowanie tłustszego?

        3maj sie fifka i cześciej pisuj na blogu :)
    • jul-kaa Re: Huston, we have a problem. 23.07.10, 10:43
      Moje dziecię starsze o 9 dni, początkowo przybierało jak burza, teraz maluuutko.
      Też zakładałam o tym wątek. Teraz się już nie przejmuję - sika, kupy robi,
      aktywny, pogodny - znaczy, że wszystko ok :)
      • dagmara-k Re: Huston, we have a problem. 23.07.10, 11:04
        moja o 11 dni starsza. 2 i 3 tyg temu przyrost byl malutki. od 4 dni zero kupy a
        wczesniej duuuuzo wodnistej
    • fifka01 Re: Huston, we have a problem. 23.07.10, 11:39
      No to mnie trochę uspokoiłyście. :)

      Tak na wszystko naraz się postaram odpowiedzieć:

      Tak, martwiłam się głównie przyrostami, bo się wyszkoliłam na tym
      forum zresztą, ze jedynie tym należy się martwić przy karmieniu
      piersią. Kupą luźną się nie martwiłam, póki dziecko pogodne jest i
      skórę ma zdrową i przyrasta...
      Natomiast pomimo, że angielski luz stosuję w wychowaniu, to sraczką
      się przejęłam antychmiast, bo straczka u niemowlęcia to nie
      przelewki.

      Zmian skórnych nie ma wyraźnych żadnych, nie licząc małych takich
      placków z przepocenia na szyjce, ale zasypane maka ziemniaczaną już
      znikają. Jedynie mozna by się doszukać lekko suchej skórki i
      minimalnych zaczerwienień na przegubach rąk. Ale to trzeba się
      dobrze przypatrzyć. Lekarka nie uznała tego za znaczące. Tak samo
      skórka na policzkach taka nieco ściągnięta i twarda, ale też
      minimalnie, i tak ponić wszystkie boboasy mają. Dodatkowo te ranki
      za uszami, smarowane linomagiem się goją, potem wracają. Odstawienie
      cytrusów nic nie dało. Dokładniejsze suszenie po kąpieli też nic. Co
      pare dni robi się ranka i ssmarowana linomagiem się goi.

      Co do mleka, to wiem, ze jeśli odstawić, to wszystko co je zawiera,
      nie tylko melko. Pisząc "mleko" miełam właśnie na myśli wszystko.
      Ale cy to juz czas na tę próbę? Czytałam,z e te policzki i przeguby
      rak to oznaka skazy białkowej, ale u nas to jest takei minimalne, ze
      trzeba naprawde chceić to zobaczyć.

      Przychodnia działa u nas perfect, paracetamol może i jest lekiem na
      całe zło, ale korespondencja i komunikacja nigdy im nie nawalała,
      sprawdzone na sobie kilkakrotnie. :)
      Ale macie racje, zadzwonic nei zaszkodzi. Tyle że zajęte mają, Takze
      własnie zbieram się na spacer, to powędruję w kierunku przychodzni i
      wybadam czy mają juz wynik . :)


      A generalnie to mnie uspokoiłyście, skoro twierdzicie, że w trzecim
      miesiącu przyrosty maleją, że w upały może być rozwolnienie...
      Skoro tak mówicie, to się już aż tak nie martwię. Byle szybko
      przeszło. :)
      • nini6 Re: Huston, we have a problem. 23.07.10, 12:15
        Myslę, że nie zaszkodziło by włączyć Małej na jakiś czas probiotyki - np.
        Dicoflor30. To może pomóc uspokoić się brzuszkowi. Mieszasz proszek wysypany z
        kapsułki ze swoim mlekiem na łyżeczce i do buzi.
      • agnieszka_z-d Re: Huston, we have a problem. 23.07.10, 12:16
        Ja jeszcze dodam, że wcale nie jestem przekonana czy to rozwolnienie w ogóle
        istnieje. W sensie - kupki pod tytułem leciutko zabarwiona woda też są norma u
        niemowląt karmionych piersią.
        Jak dla mnie wszystko jest ok.
        • fifka01 Re: Huston, we have a problem. 23.07.10, 15:23
          Poważnie?
          No tego bym się naprawdę nie spodziewała...
          No to narazie jestem spokojna. Młoda żywa jak nigdy, gada jak najęta
          do zabawawek. Póki nie wygląda niewyraźnie, poczekam, moze
          faktycznei samo przejdzie :)
          • kaeira Re: Huston, we have a problem. 23.07.10, 17:39
            Ależ oczywiście, że kupki mogą być typu "zabarwiona woda"!.

            Oto kilka wypowiedzi p. Moniki na ten temat:

            ------------
            "Dzieci karmione maminym mlekiem mają prawo robić takie zupełnie
            wodniste kupki, pozostawiające na pieluszce wyłącznie zabarwienie.
            To tak samo dobre kupki jak te papkowate, półpłynne czy z dodatkiem
            jakby galaretki, grudek itd..
            "

            "Ma prawo robić przeróżne. O konsystencji zupełnie wodnistej, po
            gęsta papkę, w kolorze od żółtego przez złocisty, lekko brązowy,
            seledynowy po zielony. O ile tylko cała kupka (i to nie jedna tylko
            kilka kolejnych)nie jest ciemnozielona, nie zawiera drobinek krwi
            czy bezbarwnych przezroczystych pasm śluzu, nie trzeba się nad nią
            specjalnie zastanawiać."

            "Może być kupka w postaci papki mniej czy bardziej gęstej, może być ciągliwa,
            może być z grudkami, może być zupełnie płynna, koloru żółtego ciemniejszego czy
            jaśniejszego, seledynowego czy złotobrązowego itd."

            "Jeśli dziecię jada wyłącznie mamine mleko może robić kupki nie tylko
            co kilka, ale i co kilkanaście dni, jest to tak samo normalne jak
            kilka czy kilkanaście kupek dziennie. Oczywiście mam na myśli miękką
            kupkę."
            • fifka01 Re: Huston, we have a problem. 23.07.10, 21:21
              Alejaja... Czyli przy karmieniu piersią sraczka to nie sraczka?
              No ale Health Visitor, pielegniarka na pogotowiu (w UK najpierw
              przyjmuje cie pielęgniarka, i ona albo potrafi ci pomóc i załatwiasz
              wszystko z nią, albo ona decyduje czy skierować się do lekarza, bo
              sprawa jest poważna), ani lekarka nie powiedzeli nic takiego. Każde
              martwiło się że rozwolnienie jest a być nie powinno, każde kazało
              uwazac, ważyć, dietę zmieniać itp. Nikt nie powiedział,z e to
              normalne.
              Panią Monikę cenię szalenie, ale zanim się oswoję informacjami, że
              to wszystko normalne, to jednak jakiś czas minie... :)

              Ale dziekuję Ci bardzo bardzo, że te wypowiedzi wygrzebałaś i
              wkleiłaś. Bardzo, bardzo.
    • basiak36 Re: Huston, we have a problem. 23.07.10, 12:15
      Moja robila takie kupy bardzo dlugo, ale nie wiazalam tego z karmieniem piersia
      bo niby czemu:) Z pierwszym dzieckiem popelnilam ten blad, i po mm bylo jeszcze
      gorzej.
      Drugie dziecko tez z tego wyroslo z czasem.
    • mika_p Re: Huston, we have a problem. 23.07.10, 18:45
      No dobra, to jeszcze ja się wtrące.
      Jesli przeszłas na dietę z powodu podejrzenia alergii (a ranki za uszami są
      charakterystycznym objawem, plus dochodza inne problemy skórne), to - wybacz
      słowo - do dupy twoja dieta.

      Z potencjalnych alergenów odstawiłas truskawki i pomidora, ale
      najpopularniejszym ciągle jest mleko, a ty wykluczyłaś tylko żółty ser, a resztę
      przetworów mlecznych jadłaś. Wątróbka (jeśli nie wołowa), cebula, maliny to
      raczej rzadkie alergeny, więc niepotrzebnie się nimi martwisz.
      Moim zdaniem, jak już chcesz tropić ewentualną alergię, to wyklucz nabiał.
      Jogurty, biały ser, topiony, do smarowania, brie i mleko z nalesników.
      • dagmara-k Re: Huston, we have a problem. 23.07.10, 20:57
        tak przy okazji, ja jem bardzo smaczne nalesniki z dzemem malinowym:
        4 jajka, szklanka, maki, skzlanka wody, lyzka oliwy. a ser kozi:) szukam se
        owczego na swoim zadupiu.
        • agnieszka_z-d Re: Huston, we have a problem. 23.07.10, 21:06
          I bardzo smaczne (tylko niestety drogie) jest mleko ryżowe:-)
          • fifka01 Re: Huston, we have a problem. 23.07.10, 21:15
            A mleko sojowe i kotlety sojowe można?
            • dagmara-k Re: Huston, we have a problem. 23.07.10, 23:04
              soja jednym z glownych uczulaczy ale mozna, tylko tzreba zobaczyc co dziecko na to.

              mi ryzowe strasznie nie smakuje, probowlaam kawe pic z ryzowym. smakuje mi i
              poachnie jak woda po gotowaniu ryzu;)
      • fifka01 Re: Huston, we have a problem. 23.07.10, 21:13
        Odstawiłam to, co mi zasugerowała lekarz podczas wizyty na
        pogotowiu. Nie kwestionowałam jej zaleceń, tylko się zastosowałam.
        Nie było też mowy o alergii, a raczej o chwilowej nietoleracji
        pokarmowej, chodziło o wyeliminowanie rzeczy ciężkostrawnych i
        sztucznych (których z okazji moich urodzin się ostatnio
        nawpychałam:), żeby uspokoić żołądeczek. O alergii nie było mowy. :)
        Ale masz rację, od dwóch dni myślę, czy nie sprobować odstawić mleka
        krowiego, i właśnie podjęłam decyzję - spróbóję. :) Jedyne co młodej
        dolega "skórnie" to te maleńkie ranki za uszami. Będą najlepszym
        sprawdzianem. Może "przejdą" i nie wrócą.
    • martha-s Re: Huston, we have a problem. 23.07.10, 21:48
      wiez pod uwage ze dzieciaczek moze niechciec ani mm ani butelki, moj
      tak mial :)
    • kejzi-mejzi Re: Huston, we have a problem. 27.07.10, 13:01
      A czy nie kojarzysz problemu ze szczepianiami? U nas strasznie nabroiły.
      • aga_agula82 Re: Huston, we have a problem. 28.07.10, 01:57
        Mój synek urodził sie tłusciutki i bardzo ładnie przybierał na wadze
        (6tydzień-6200g),ale ja zauważyłam,że często miał w zgięciach
        odparzenia,skórka się łuszczyła i miał czerwone te miejsca
        (szyjka,uszka)i może weź tą kwestie pod uwage.było tak gorąco-ma
        jeszcze mało ruchu i te miejsca były narażone na większą potliwość a
        mniejszy dostep powietrza?!
Pełna wersja