Dlaczego taka mała wiedza o karmieniu?

21.03.04, 01:07
No właśnie. Ciągle się zastanawiam, karmiąc już czas jakiś drugie dziecko,
dlaczego wokół nas wciąż jest tak mała wiedza o karmieniu naturalnym. Nie
mówię już o środowisku babcino-ciotczyno-sąsiadkowym, ale o medycznym
właśnie. Wiele razy przyszło mi wysłuchiwać od lekarzy opinii, rad i
sugestii, na które p. Monika mogłaby tylko wzruszać ramionami (np. od
któregoś tam miesiąca nie wolno karmić w nocy; za to należy dokarmiać,
przepajać; należy też myć pierś przed karmieniem; hartowac brodawki; i
jeszcze ten osławiony już chudy czy tłusty pokarm i inne takie rewelacje).
Najgorzej sprawa ma się z lekami i leczeniem. Mówi człowiek, że karmi, a
przepisują mu coś niedozwolonego, mówią w dodatku, że nic innego nie ma (a
nawet nie sprawdzą, często po prostu nie wiedzą gdzie); żeby np. wstrzymać
się z karmieniem przez jakiś tydzień lub dwa na czas kuracji lub po prostu
odstawić, jeśli dziecko skończyło już 6 mies. Albo rozkładaja ręcę i
mówią "no przecież karmiącej antybiotyku nie zapiszę"! Najbardziej
kompetentną osobą w sprawie leków dozwolonych w czasie karmienia jest u mnie
młoda pani farmaceutka w osiedlowej aptece. Już wiele razy mi doradzała, a
tłum w kolejce za mną aż falował z oburzenia.
Z jednej strony jest takie wielkie zamieszanie wokół cyckowania, diety
karmiącej matki, techniki ssania itd., a z drugiej prawie żadnego (poza forum
oczywiście, i mojej p. mgr farmacji) wsparcia, pomocy i informacji. Ciągle
się temu dziwię... A Wy?
    • speni Re: Dlaczego taka mała wiedza o karmieniu? 21.03.04, 09:26
      Mam takie some odczucia, mój ginekolog cały czas mnie sprawdza czy jeszcze
      karmię "bo przeciez to jest takie ważne, ostatnie sympozjum w temacie raka
      piersi i co, karmienie piersią zmniejsza ryzyko zachorowania na raka sutka o
      60%". Baaardzo sie ciesze, tylko czemu ten sam lekarz przepisuje mi środki, o
      których potem czytam w ulotce "nie stosować w okresie karmienia piersią".
      Czasem to sobie myślę, że powinni stworzyć na medycynie nową
      specjalizację "Karmienie piersią" i uczyć dosłownie wszystkiego, począwszy od
      spraw ginekologicznych a skończywszy na dietach alergiach i innych. Do takiego
      specjalisty chętnie bym się wybrała.
      • catalinka Re: Dlaczego taka mała wiedza o karmieniu? 21.03.04, 14:12
        Wiele leków jest na wyrost nie dozwolonych przy karmieniu. Mój ginekolog też mi
        dał taki lek, choc wiedział, że karmię. Ja w panice dzwonię po wykupieniu
        recepty i on stwierdził, że lek można stosować( oczywiście tą ilość, którą mi
        przepisał) choć na ulotce jest co innego. Pozdrawiam
        Kasia
    • ulala72 Re: Dlaczego taka mała wiedza o karmieniu? 21.03.04, 11:28
      To ja dorzucę jeszcze kilka "budujących" przykładzików.
      1) Przychodzi do mnie położna po porodzie, rzuca na stół stosik broszurek o
      karmieniu piersią i zaczyna mówić o pilnowaniu godzin karmienia, pojeniu
      rumiankiem i piciu bawarki. A, i jeszcze każe odciagać po każdym karmieniu
      mleczko, którego dzidziuś nie wypił (a nie mam zastoju ani zbyt mało mleka).
      Nawet nie chciało jej sie przeczytać tych materiałów, które kazano jej roznosić.
      2) W szpitalu po porodzie odwiedziła mnie jedna z koleżanek (z wykształcenia
      laryngolog dziecięcy) i zasugerowała, żebym nie pozwalała maluchowi tak ciągle
      wisieć przy piersi (druga doba po porodzie!), bo się "przyzwyczai do ssania".
      3)Jedna z dziewczyn na forum opowiadała, że w lubelskiej poradni laktacyjnej na
      podstawie wyglądu jej piersi (!)zawyrokowano, że musi dokarmiać.

      Strach pomyśleć, co się dzieje w mniejszych miastach. A może sie mylę?
      • annam10 Re: Dlaczego taka mała wiedza o karmieniu? 21.03.04, 19:59
        Oj nie mylisz się, niestety. Ja jestem z Białegostoku, niby duże miasto, a
        wiedza żadna... Jak urodziłam Marysię 7,5 m-ca temu, połona w szpitalu wręcz
        kazała mi karmić co 3 godziny a w przerwie między karmieniami jak mała beczy to
        niech sobie beczy, chyba że minęło już 3 godziny, no to wtedy wziąć na ręce i
        dać cyca. I też odciągać po karmieniu. Aha, a od lekarzy też wiecznie dostaje
        leki których nie można brać przy karmieniu. Cóż, byle do lata:) Pozdrawiam.
        Ania.
        • kruffa Re: Dlaczego taka mała wiedza o karmieniu? 21.03.04, 22:28
          U mnie było wręcz odwrotnie. Miałam problemy z niegojacym sie palcem i wszyscy
          bali się przepisać mi cokolwiek, bo przeciez karmiłam. Dla mnie w takich
          sytuacjach ratunkiem była pani doktor z poradni laktacyjnej.
          A tak swoją drogą, to mój brat lekarz kiedyś powiedział mi o co chodzi z
          nadużywaniem na ulotakach zwrotów, że nie wolno brać w czasie ciąży i karmienia,
          chyba że lekarz zaleci inaczej.
          Firmy farmaceutyczne chronią się w ten sposób przed procesami. Jak coś nie
          zostało dokładnie przebadane, to piszą, że nie można. Tak na wszelki wypadek.
          Dla mnie wskazówką w tym względzie była informacja zawarta na stronie
          www.laktacja.pl.
    • ulala72 Re: Dlaczego taka mała wiedza o karmieniu? 22.03.04, 07:32
      Też tam ciągle zaglądam i faktycznie dużo na wyrost te ostrzeżenia. W sprawie
      leków można też dzwonić do poradni laktacyjnych - udzielają wiadomości od ręki.
      Ale z drugiej strony, skoro tam wiedzą, to i lekarze powinni być jakoś bardziej
      doinformowani i nie zalecać np. pyralginy (mnie dwukrotnie) jako środka
      przeciwbólowego, skoro jest tak dużo innych możliwości skutecznego i
      bezpiecznego usmierzenia bólu.
      I jeszcze tak się zastanawiam - jaki odsetek karmiących wie o stronie
      www.laktacja.pl lub ma zapisany nr poradni laktacyjnej? I jak tam muszą się
      urywac telefony, skoro z każda głupotką kobitki dzwonią...
      PZDR
    • miqsh Re: Dlaczego taka mała wiedza o karmieniu? 22.03.04, 10:18
      Moja wlasna mama powiedziala mi tak:
      "nie pij tyle wody bo bedziesz miala rozwodniony pokarm"

      Pozdrawiam, Ewa
    • anet22 Re: Dlaczego taka mała wiedza o karmieniu? 22.03.04, 13:35
      Mnie też to straaaasznie wkurza!
      Lekarze nic nie wiedzą na temat karmienia, albo co gorsza mają jakieś
      przestarzałe inforamcje, które podają jako obowiązujące. Czy lekarze nie
      powinni się uczyć całe życie? Przecież dokształcanie się powinno być
      obowiązkowe.
      Najgorzej było jak przez 3 tygodnie po porodzie leżałam z małym w szpitalu z
      powodu jego zapalenia płuc. Myslałam, ze nerwy stracę, przez personel tam
      pracujący. Każda położna, lekarz i pilelęgniarka mieli odmienne zdanie na temat
      jak i co ile należy karmić dziecko. Ale nie tylko! Miałam baaaardzo duże
      problemy z karmieniem w tamtym czasie i kazdy, ale to dokładnie każdy radził mi
      co innego: jedni okłady zimne, inni gorące, jeszcze inni, intensywne masowanie,
      albo lekkie masowanie, jedna położna powiedziała, że w ogóle nie nalezy
      masować, druga, ze należy przystawiać spod pacy, inna że wcale nie - bo
      wystarczy karmić w zwykłej pozycji...Lekarz kazał odciągac po karmieniu, zeby
      dokłdnie opróżniac piersi, drugi lekarz, kazał karmic co dwie godziny z każdej
      piersi przez 15 min, a inny lekarz doradzał karmienie co godzinę przez 5 min z
      obu piersi...
      Dalej: jedni mówili: nie można jeść jabłek, drudzy: ależ można i to jabłka
      przede wszystkim. Jedna pani doktor: grzybica sutków boli, druga p. doktor:
      grzybica sutków absolutnie nie boli! (A później się okazało, ze to wcale nie
      grzybica...)
      Byłam tak skołowana jak nigdy wcześniej i nigdy potem... Ręce opadają po
      prostu! Woła to o pomstę do nieba! Dlaeczego oni się nie uczą???
      Pozdrawiam
      Anet
Pełna wersja