rutbekia_2010
09.08.10, 13:18
Kubuś ur 16.02.10 w 38 tyg ciąży cc 10 P.A
3600 - 16.02 waga ur.
3430 - 18.02 najniższa
3600 - 21.02 na 5 dzień po urodzeniu
4190 - 05.03
5500 - 13.04
5730 - 27.04 ważenie z pieluchą
6190 - 25.05
6600 - 07.07 ważenie z pieluchą
6820 - 02.08
Na początku było wszystko pięknie i ładnie. Młody wisiał
gooodzinami na cycu (brakuje mi teraz tego ).Kupy były super. Jakiś
dramat zaczął się kiedy wprowadziliśmy Wita D i K te na oleju w
żelowych kapsułkach . Młody miał wtedy 3 tygodnie Zaczęło się
ulewanie i mega egzema. Lekarka nic nie powiedziała że to może od
witamin i zaleciła inne takie rozpuszczane na łyżeczce. Młody zaczął
rzygać dalej był obsypany. Dostawał fenistil w kroplach plus
espumisan na kolki. Nie było wielkiej poprawy na skórze kupy były
nieładne. W końcu się wkurzyłam i odstawiłam wszystko. Zaczęło być
lepiej do kolejnych witamin. Skaza zniknęła znów pojawiło się
ulewanie nawet serkiem po kilku godzinach od jedzenia:/ .
Kupy też nie ciekawe. Zielono żółte/bardzo ciemnozielone ze
śluzem ,czasem jakby tłustym .
Dietę zaczęłam rozszerzać po 1 miesiącu. Tak szczerze powiedziawszy
do końca nie wiem co mogę jeść bo przez te witaminy i tak różnie
bywało .Jak przestałam mu podawać witaminy to też kupy nie były
ładne bo jadłam już praktycznie wszystko. Czasem jednak jak
nastąpiło duże pogorszenie przechodziłam na mega diete i kupki były
wzorowe.
Zaczęły się niskie przyrosty .Nie dziwie się z jednej strony bo
młody jest wszystkim zajęty . To tata ciekawszy niż jedzenie ,to
zabawki i takie tam…Chciałam go karmić częściej w nocy to lekarka
(mega mózg) stwierdziła że to nie o to chodzi żeby karmić w nocy ale
w dzień :/ i kazała młodemu wprowadzić jedzenie jak miał 5,5 mieś.
Wprowadziłam sinlak i nowe wit. Kazała po tym zrobić badanie kału.
Wyszła krew utajona chociaż kupka była ok. To poprzednia była
zielonkawa
W rozmazie morfologi wyszło :
Eos % 6,000 % norma 0,400 – 5,000
Hgb 12,2 norma 11-14
Mcv 73,2 norma 80-97
Mch 25,2 norma 26-32
Lekarka stwierdziła, że dziecko traci krwinki ( na podstawie Mcv i
Mch) chociaż morfologie ogólną ma dobrą. Nie znam się na wynikach
krwi. Wydaje mi się jednak ,że nie tylko mój syn robi zielone kupki.
Mimo tłumaczenia ,że ma alergie lekarka wciąż nakazuje mu dawać
następne wit. I patrzy na mnie jak na ufoludka kiedy mówię że ich
nie toleruje.
Kazała mi młodego odstawić od piersi :( .Stwierdziła ,że nie ma na
nic czasu trzeba reagować i młodemu pomóc. Ja chciałam mieć 3 tyg.
na dietę. Zgodziła się na tydzień i ponowne badania kału. Czyli 17
dowiem się co i jak.
Obecnie mam zamiar zmienić przychodnie –to po pierwsze. Po drugie
chce się skonsultować z lekarką z Ligoty (to jak będę mieć następne
wyniki).
Ja byłam takim wielkim alergikiem. Wielu rzeczy nie jadłam do około
15 roku życia. Mama karmiła mnie butlą :/.Nie chce robić tego
synkowi. Poza tym boje się że syn może źle zareagować na mleko
(alergicznie) ,boje się spadku odporności .Już nie mówię o tym że
boje się chorób i lekarstw .Bo jak niby je podam ?
Ktoś ma jakieś pomysły co zrobić?