karmić piersią = mieć stalowe nerwy :)

16.08.10, 01:44
Witajcie!
Po niespełna 4 miesiącach macierzyństwa, czuję że muszę się podzielić
kilkoma refleksjami n.t. karmienia piersią. I chciałabym to zrobić
własnie na tym forum. Przy okazji bardzo dziękując, pani Moniko,
że Pani po prostu JEST
. Bo w chwilach zwątpienia wrzucam"szuka" i
mam solidną odpowiedź na wszelkie rozterki.
Niniejszym, nie umniejszając niczego mamom butelkowym (które albo
same zdecydowały tak karmić albo natura zadecydowała za nie),
składam wielki szacun na ręce 'mam-piersiówek'
. Trzeba być
odporną, niezachwianą albo (pardon!) olewczą w stosunku do otoczenia.
Bo wsparcie karmienia piersią, jak się przekonałam, jest często
czysto teoretyczne. Za hasłami nic nie idzie. Ew. wszechobecna
reklama modyfikowanego. :-D

Karmię swojego Synka wyłącznie piersią. Ładne rozkręcenie laktacji
zawdzięczam (1) nastawieniu, (2) fachowemu personelowi szpitala,
gdzie rodziłam. Po porodzie przez cc Synek szybko nauczył się ładnie
ssać, siostry w odpowiednim momencie przyniosły laktator ucząc jak
się z nim zaprzyjaźniać by pobudzić laktację. Nie było laktacyjnej
inkwizycji, personel był wspierający i zdroworozsądkowy. Brak
laktaterroru zaowocował szybko. I nic się nie stało, kiedy drugiej
nocy głodomorek dostał butlę, po 'załapaniu' ssania piersi, butli już
odmawiał. Chcę jednak czasem wyjść sama z domu, zatem ssania butli z
odciągniętym mlekiem dziecię musiało się nauczyć. Maluszek od
początku nie chciał smoczka, trochę zasypiał na piersi, ale coraz
rzadziej mu się to zdarza. Zajadał na początku bardzo często, co
godzinę - półtorej. Teraz przerwy ma co 1.5-2 h, czasem dłużej. W
nocy je 2 razy, sam zrezygnował z trzeciego posiłku. Przybiera
ślicznie, teraz np. waży 7400g (najniższa waga w 3 dobie po ur.:
2970g).

Przed urodzeniem Synka myślałam, że większość dzieci jest na piersi.
Ale teraz mam zupełnie inne wrażenie - znam tylko jedną mamę, która
swojego czteromiesięczniaka karmi piersią! Pediatra również
stwierdziła, że ma niewiele mam, które karmią piersią.
Jednak patrząc na te 4 minione miesiące już rozumiem, dlaczego
dziewczyny mogą rezygnować z karmienia.

Najpierw stawiamy czoła histeriom roztaczanym od pierwszych chwil w
domu; mama/babcia/teściowa non-stop smęcą: on ma ciągle odruch
ssania - on jest głodny - ty masz złe mleko /za mało mleka
.
Liczymy na specjalistów. A guzik! Koleżanki źle wspominają pobyty w
okolicznym szpitalu. Presja 'na pierś' ogromna, ale pomoc znikoma.
Warunki do karmienia również często żadne - u współspaczek ciągle
goście, nie ma jak swobodnie zaprzyjaźnić dzieciaka ze ssaniem, a
samej się skupić czy choćby posmarować i powietrzyć zaczerwienione
brodawki.

I to - wspomniane gdzieś na forum - panaceum na każdy kłopot:
"Odstawić!" No szlag chce człowieka trafić jak się tym szafuje. Synek
trafił do szpitala w 16 dobie życia z powodu przedłużającej się
żółtaczki. Nie mogłam z nim zostać - byłam tym zszokowana i
przerażona. Wtedy pierwsze co usłyszałam od pielęgniarek: "Karmi pani
piersią?" Tak. "To będzie pani musiała przestać." Zaoponowałam, że
nie ma mowy, już wystarczy że nie mogę tu zostać, nie przestanę
jeszcze do tego karmić. Bo niby dlaczego? Wtedy dostałam pojemniczki,
by dostarczać odciągnięty pokarm, ale poinstruowano mnie, że pewnie
zabraknie wówczas i tak dokarmiają. Nie zabrakło, jeszcze zostało.
Tylko zastanawiam się ile mam w takich chwilach nie protestuje, a
przyjmuje, że szpital poda mm, bo takie ma zasady?

Rodzinę mam daleko - bywa ciężko, ale na dłuższą metę jestem chyba z
tego powodu szczęśliwa. Wystarczy mi to, czego nasłucham się przez
telefon.
Je co godzinę? Masz słaby pokarm, mało treściwy! Karmisz tak często
dlatego, że on nie je, tylko śpi. Je ładnie 15 minut co najmniej, bo
słyszę. Niemożliwe, nie je.

Kolki ma? Nie wolno ci jeść ..... - szybko na liście został mi suchy
chleb, woda i liść sałaty, na obiad marchew gotowana, na deser
jabłuszko. O reszcie usłyszałam, że nie wolno. Tymczasem
wyeliminowałam jedynie właśnie jabłka i Synek kolek od tej pory nie
ma.

Dalej było: podajesz już w 2 m-cu herbatki? Nie? A czemu nie? Trzeba
podawać! Tutaj wypowiedziała się emerytowana położna, znajoma
rodziny. Yyyy... Polożna, to chyba specjalistka. No to może podam
herbatkę, choć nie wiem po co. Trzeba dawać dziecku pić w upały. Daję
pierś, ale ponoć źle robię. Kupiłam herbatkę dla takiego malucha,
miała składniki 'naturalne', taka na lepsze trawienie. Tymczasem Mały
nie chce herbatki. Cierpliwie uczę pić. Sukces, zrobił kilka łyczków,
nawet nie wypił 5ml i więcej nie chce. Ucz go, trzeba go
uczyć!
Czemu tak bardzo trzeba, nie wiem, postanawiam to olać i
nie uczyć. I dobrze - po kilku godz. herbatka na trawienie powoduje
napęcznienie brzucha, straszne gazy i... kolkę!

Kolej na smoczek: o bo jak to możliwe, ze dziecko bez smoczka,
niedobra mama?! Kiedy on nie potrzebuje smoka, ani nie chce. Podczas
wizyt kolejno chrzestna, babcia, mama, kuzynka, usiłują mi udowodnić,
ze moje dziecko weźmie smoczek, tylko ja głupia nie umiem podać. A ja
nie chcę podać, maluch ładnie i szybko się uspokaja, potrzebę
ssania załatwia na piersi, po co mi smoczek jak 2 m-ce byliśmy na
luzie bez? Tego z kolei nie rozumie otoczenie. Dziś Synek ma 4 m-ce i
nadal słyszę pytania - kiedy zacznę go uczyć smoczkowania? Mania
jakaś, naprawdę. Smok celem samym w sobie.

3 m-c, pediatra ogląda Malucha i dziwi się, że taki wielki na samej
piersi. Spory, ale wcale jeszcze nie taki wielki, 75 centyl,
widziałam już większe dzieci (butelkowe zresztą). Wizytę mamy w
zwyczajowej porze drzemki. Synek w samochodzie przysnął głęboko, w
gabinecie nie dobudzony, leży i uśmiecha się do pani dr. Nie chce
unosić główki - protestuje, położony na powrót się uśmiecha i leży
błogo. Dla pani dr jest (cyt) "gruby i leniwy" - to ma być taki
żarcik. Nie podzielam poczucia humoru. Pani dr kontynuuje, że ma
brzucho, powinien się ruszać a tutaj tylko leży etc. Rusza się owszem
poza porami drzemek, dużo i chętnie. A i rodziców nie ma -nota bene-
drobnych, tylko 'grubej kości', to jak ma być chudy? Nieopatrznie
wzburzyłam się przed mamą, że ktoś mi dziecko nazwał grubym i
leniwym, a już ruszyła kolejna lawina - jak ograniczyć tę zbędną
gramaturkę. Z pomocą nadeszła emerytowana położna: nie dawać piersi
na każde żądanie, bo mleko jest tłuste i słodkie i to jak byśmy jedli
same kotlety. Dawać wodę przegotowaną, można dodać kilka kropel
cytryny. Nie wiem po co - jak chce pić to dostaje pierś i pociąga
kilka razy. Nie daję te wody, bo przy próbie podania nie miał ochoty.

Teraz zaczyna się krucjata rodziny pt. [i]on musi już przesypiac całą
noc bez jedzenia![i] Czeka mnie odpieranie już rozpoczętej
telefonicznie i w przychodni ofensywy p.t. koniecznie rozszerzanie
diety.

Karmię piersią z przyjemnością.
Ale jak coś działa, to 2 000 'ekspertów' stara się wymuszać zmiany.
Pani Moniko, niech Pani nie opada z sił! :-) Trzeba pisać, pisać,
odpowiadać na wątpliwości, wspierać mamy piersiowe.
Niech pochwała piersi przebije reklamę modyfikowanego!
Amen!

Failte
    • go-jab Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 16.08.10, 05:11
      gratuluje, popieram i lacze sie w piersiowaniu... karmie wlasnie trzeciego
      potomka (4.5mca)... w domu prawie 5-cio latek, trzylatka i maz... meza nigdy
      piersia nie karmilam, ale reszte jak najbardziej... pracuje... gotuje...
      (czasami)sprzatam... na spacery chadzam... i jeszcze nie do konca osiwialam :)
      trzymaj tak dalej i z gory na dol olej tych co kometuja/doradzaja/krytykuja...
      najlepiej mlekiem z piersi ;)
    • mruwa9 Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 16.08.10, 07:44
      Ty w otoczeniu nie masz mam karmiacych, a ja przeciwnie, na palcach
      moge policzyc wsrod znajomych i krewnych kobiety, ktore karmily
      krocej, niz rok ( i mysle, ze wystarczyloby palcow jednej reki).
      Wspolczuje przezyc szpitalnych, ale po prostu dalas sie zbajerowac
      personelowi, bo swietym i niepodwazalnym prawem dziecka w szpitalu
      jest prawo do stalej, calodobowej obecnosci rodzica. Moglas to prawo
      stanowczo wyegzekwowac, zwlaszcza, jako mama karmiaca. Mnie by za
      zadne skarby nie przepedzono ze szpitala (probowano, ale
      bezskutecznie).
      Gratuluje wytrwalosci i zycze dalszych sil na Mlecznej Drodze.
      • mrs.t Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 16.08.10, 09:15
        oj,dodam twoj post do ulubionyh,i ede coponiektrym go wysylas!swetne obserwacje,mimo ze mi los
        wiekszosci oszczedzil osobiscie,
        I nawet poki co nie zmagam siw z otoczeniem karmiac 14mieseczniaka, i chcac karmic az sam sie
        odstawi (ale tak odstawi iie naserio,niezastrajkuje)
        Jak potrzeba argumentu zeby poprzec ze jeszcze karmie, wymyslilam sobie ze mi wszpitalu na bdb
        oddziale wczesniakow polecali karmic mojego wczesniaka jak najdluzej ;)
      • failte Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 16.08.10, 21:19
        Nie dałam się zbajerować personelowi. Kolejny raz przekonałam się ile
        teoria a ile rzeczywistość. 4 pokoiki na oddziale, każdy 2.5 x 2.5 m.
        Ściany przeszklone - żeby siostry widziały z dyżurki do ostatniego
        pokoiku. W każdym pokoiku kuwetki z dziećmi + umywalka + krzesełko
        +sprzęt medyczny. Mój szkrab leżał z kolegą, obaj pod lampami. Mogłam
        najwyżej spać na ubitej ziemi, zagradzając ciałem drzwi do salki. :-D
        Poszłam załatwiać z ordynatorem, ale uczciwie pokazał mi jak to
        wygląda. Na spanko w salce musiałaby się zgodzić mama drugiego
        malucha. Na oddziale jedna salka do karmień, maleńka, służąca jako
        magazyn ulotek firm farmaceut. (sic!).
        Byłam u ordynatora ginekologii, żeby tam przenocować. Miły gość, ale
        nie mieli miejsca, odsyłali nawet pacjentki. Zresztą, spanie na
        drugim końcu szpitala nie ma sensu, bo to i tak nie z dzieckiem.
        Mogłam zatem powalczyć o spanie na krzesełku, obok salki gdzie leżał
        Mały. Wolałam powalczyć o nie dokarmianie.
        Tyle realia.
    • francesca12 Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 16.08.10, 09:33
      Świetny post!
      Ja też karmię mojego 3-miesięcznego synka piersią. I też się często muszę się
      nasłuchać od rodziny (żeńskiej jej części) różnych "mądrości",
      - dlaczego nie nauczyłam do tej pory dziecka jeść z butelki (mojego pokarmu) -
      bo na razie nie potrzebowałam, owszem dobrze by było móc wyjść z domu bez niego
      i zostawić tatusiowi buteleczkę, nawet tatuś próbował go karmić z butli, ale
      synek skutecznie odmawia, płacze, układa języczek i usteczka jak do piersi, ale
      coś mu nie pasuje. Czuje się oszukany i jest oburzony.
      - dlaczego dziecku nie dajemy smoczka? Po pierwsze ja nie rozumiem idei smoczka.
      Po drugie Jaś go nie chce, wypluwa i na tym koniec. Woli swoje piąstki włożyć do
      buźki.
      - dlaczego nie przepajam dziecka w upał wodą (babcia: "daj mu herbatki") - nie
      przepajam, bo nie widzę takiej potrzeby - przecież w moim pokarmie ma picie i
      jedzenie full opcja.
      I jeszcze trochę by się tego zebrało.

      Myślę, że kobiety nie karmią/przestają karmić piersią, bo brak im wiedzy na ten
      temat. Ja się sporo dowiedziałam w szkole rodzenia i od karmiącej kuzynki.
      Niestety od mamy, cioci czy babci niewiele się można w tym względzie dowiedzieć
      pożytecznego, bo one "szły" starą metodą.
      Dziewczyny są przekonane, że nie mają pokarmu zaraz po urodzeniu dziecka, a
      przecież na początku wystarczy kilka kropli, a bardziej dziecku potrzeba
      zaspokojenia potrzeby ssania i bliskości. Zrażają się tym, że dzidzia nie chce
      ssać, tylko śpi. Potem dziewczyny przerażają się nawałem pokarmu, za jakiś czas
      tym, że dziecko się pręży przy jedzeniu.

      Ja myślę, że karmienie to po prostu kwestia nastawienia, czysta psychologia.
    • magicdiune Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 16.08.10, 09:37
      jak przeczytałam post failate to jakbym swoją historię przeczytała, z tym że ja
      swoją walkę przypłaciłam nerwicą żołądka :) walczyłam jak lwica, z pediatrą
      (którego zmieniłam), z internistą (który bez żadnych badań stwierdził że jak
      mnie boli żołądek to trza cierpieć bo jak mi się zachciało karmić piersią to
      "albo odstawiamy albo leczymy" - jego też zmieniłam :)) i rodziną która właśnie
      zawsze ma najwięcej do powiedzenia na temat jak mam karmić moje dziecko. Walczmy
      o dobro naszych dzieci i nie dajmy się jakimś durnym stereotypom. Pozdrawiam
      wszystkie dzielne piersiówki :D
      • meg303 Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 16.08.10, 10:53
        Ja też mogłabym sie podpisać pod pierwszym postem:)
        Może nie teraz, bo teraz w temacie karmienia czuje sie mocna (moja pierwsza
        wykarmiona ma 17 lat i jest okazem zdrowia), o czym chętnie przypominam rożnym
        doradcom:). Ale kiedy sie urodziła...przeszłam swoje. Nie dalam się jednak i
        karmiłam przez 14 miesięcy.
        Oczywiście przyłączam sie do hymnów pochwalnych dla p. Moniki i forumowiczek.
        Mnie tez pomagacie w róznych trudnych chwilach.
        Dzięki:)
        • lapwing123 Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 16.08.10, 11:36
          rety!!! jakbym czytała swoje myśli:)))

          Moja ma dopiero 2,5 miesiąca.I walczę, walczę.

          Na forum "rodzicielstwo bliskości" opisałam jaką to jestem matką terrorystką wg
          innych.

          Niestety wśród rodziny i znajomych to ja mogę policzyć na palcach jednej ręki
          ile mam piersiowych.

          I ciągle ta presja o smoczka, butelkę. I czasami w chwilach zwątpienia nawet nie
          mogę się nikomu poskarżyć, bo słyszę " no przecież Ty tak chcesz karmić piersią
          więc nie narzekaj" i to jest z zabarwieniem ironiczno szyderczym.

          Dodam, że w miniony weekend było wesele mojego brata. Naściągałam pokarmu,
          namroziłam, ale niestety niania w ostatniej chwili odmówiła i musieliśmy Małą
          zabrać na wesele. A ja się cieszyłam w duchu, że ta niania odmówiła, bo mogłam
          spokojnie potańczyć, Mała była na dworze z dyżurną ciocią i w każdej chwili
          mogłam wyjść,podać pierś. Później Mała spała w samochodzie (usunęliśmy 2 rzędy
          siedzeń w vanie i włożyliśmy materac:), a ciocia siedziała i pilnowała Małej-
          zresztą ciocia w dniu wesela sama zadzwoniła z taką propozycją

          cdn
    • funia3 Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 16.08.10, 12:11
      boziu, jakbym siebie czytała. Nini ma dopiero 7 tyg, a ja juz miliard kłótni o
      smoczka, herbatki, modyfikowane, ze głodzę, że przekarmiam, że ssie piąstki, że
      koperek...że mam słabe mleko bo po mm wytrzymała 3 godziny a na moim tylko jeść
      i jeść...normalnie 100% mnie w tym poście...
      • mruwa9 Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 16.08.10, 12:30
        .. a ja tyle razy pisalam, ze w wyprawce zamiast smoczkow i butelek
        przede wszystkim powinne znalezc sie zatyczki do uszu. Dla mamy,
        zeby nie slyszala tych wszystkich "dobrych rad".
    • lesiomama Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 16.08.10, 14:32
      Niezły post!

      Ale uwaga! Niedługo zaczną się rady odnośnie rozszerzania diety :)

      To on jeszcze nic "normalnego" nie je?
      Czy on dostaje już żółtko?
      Przecież to mleko to sama woda.

      I te psychoruchowe:

      Siedzi/raczkuje/chodzi już???

      Zatyczki do uszu wskazane, ewentualnie szlifowanie umiejętności wdupiemania. Ja
      w tym drugim staję się mistrzem.
      • mruwa9 Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 16.08.10, 14:56
        a w okolicach roczku zaczna sie teksty o wodzie w piersiach (jak
        najbardziej, rowniez z ust lekarzy), oraz o pedofilii matki, ktora
        tak dlugim (sic!) karmieniem zaspokaja przede wszystkim swoje
        perwersyjne potrzeby seksualne... Warto sie psychicznie
        przygotowac...
        • misior_biorn Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 16.08.10, 19:12
          Ja się tu wycwaniłam :)
          W okolicach 6 miesiąca synka okropnie obsypało - najprawdopodobniej
          po syropku na kaszel. Byliśmy u "najlepszej alergolog w mieście" i
          pierwszej, która na wstępie nie powiedziała "przejść na nutramigen"
          tylko "karmić jak najdłużej".
          No to teraz jak się ktoś pyta, czemu jeszcze karmię (13 miesięcy),
          albo wcześniej, czemu aż tyle karmię a nie rozszerzam diety szybciej,
          odpowiadam, że mi alergolog kazała :P
          Alergolog brzmi jeszcze "mądrzej" niż pediatra, ciotki i babcie nie
          znają się na alergiach i z reguły się więcej nie odzywają :P
    • zuzankag Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 16.08.10, 15:01
      He,he. Jak bym czytała o sobie..Jedynie nie miałam jeszcze przebojów z żadnym lekarzem, ale rodzina i znajomi potrafią dać w kość. Czasem czuję się jak jakiś ufok, który robi krzywdę swojemu dziecku. Nawet wczoraj dostałam burę od babci, że nasze ostatnie problemy brzuszkowe to przez to, że nie dopajam herbatką koperkową, co wogóle jest nie do pomyślenia!! Więc też już chyba nie będę opowiadać o żadnych problemach, bo wszystkiemu winna jest przecież pierś!! A upór mojej mamy jest godny podziwu. Do dziś - mały ma 4,5 miesiąca - potrafi męczyć, żebym dała mu smoczek - uspokajacz, bo jak ja byłam mała to ssałam i leżałam spokojna godzinami..I jeszcze dochodzą teraz znajome, niby piersiowe, które zaczęły dokarmiać jak tylko dzieci przekroczyły 4 miesiące..No czemu nie dokarmiam, przecież musi poznawać smaki!
      • dagmara-k Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 16.08.10, 16:58
        dobre dobre:)
        ja mam corke urodzona w 37tc z waga 2500. ale byla jazda! ja staralam sie
        odrobic zaleglosci i przejsc z butli na piers a wokol inkwizycja. niestety nie
        dostalam wsparcia od wlasnej mamy. do dzis nadaje:
        - pewnie mleko cienkie bo ona ci tak placze
        -slabe masz mleko bo ani, kasi, basi dziecko 3 godziny spi a twoje je co godzine
        -ale ona ci daje w nocy (bo je 2-3 razy)
        -daj jej jabluszko, no wy juz jedliscie jabluszko
        -ze smoczkiem bylaby prawdziwym dzidziusiem a po co ja tak meczyc, pospala by
        sobie a nie placze i tylko te traczki i raczki
        -no popatrz, takie masz chude mleko ze ciagle na cycu a jak ladnie rosnie

        itp itd;)
        • funia3 Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 16.08.10, 17:33
          no ja już się wypowiedziałam, że to post o mnie. Tylko, że skoro o Was też, to
          się zastanawiam, skąd nasze mamuśki biorą te teksty? Z wielkiej księgi
          upierdliwych mamusio-babć? Kurde może warto je zapamiętać? Za 20/30 lat powiem
          swojej Nince- na pewno masz chude mleko! i dlaczego jeszcze herbatki koperkowej
          nie podajesz?!
    • alicez Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 16.08.10, 20:04
      Ubiegłaś mnie failte :-) Czekałam na wolna chwilę żeby napisać podobny post.

      Post miał być głównie dziękczynny - wsparcie, jakim jest lektura postów, świadomość, że jest więcej takich mam jak ja dużo daje. Niby to moje drugie karmienie piersią, ale problemy takie same jak za pierwszym razem a może nawet większe, bo wtedy miałam jednego szkraba a teraz już 2 sztuki. I zawsze w chwilach załamania i kryzysu (nie laktacyjnego a psychicznego :-)), bo znów mi ktoś nagadał głupot o chudym pokarmie, bo synek jadł cały dzień i noc a ja padałam na twarz, bo miał żółtaczkę mleka kobiecego i lekarze sugerowali odstawienie – zawsze wtedy zaglądałam na forum i szukałam pocieszenia. Czyli dołączam do podziękowań failte.

      I też uważam, że mamy karmiące nie są wspierane, niestety. U mnie w rodzinie wsparcia nie mam. No mąż i owszem, ale jakoś by mi było chyba łatwiej gdyby takie wsparcie płynęło od kobiet (mama, siostra, babcie) A u mnie rodzina zdaje się mówić - skoro masz taką fanaberię, że karmisz piersią, no to mój Boże, karm, tylko daj dziecku też jeść po prostu…
    • monika_staszewska Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 17.08.10, 15:45
      Gratuluje Pani z całego serca :) i życzę dalszego, udanego
      piersiowania :)
      Nie wiem jak to będzie z tymi siłami, póki co mam swoją na nie
      sztuczkę ;) ale nawet gdyby sobie poszły jestem spokojna o forum, bo
      tu wielki sztab Świetnych Ekspertów działa :)
      pozdrawiam serdecznie :)
      monika staszewska
    • calineczkazbajkii Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 19.08.10, 17:27
      Witam
      Ja karmię mego Skarba butelką i piersią ( więcej butelki niż piersi:( ... już od
      8 tygodni...
      na samej piersi schudł prawie 400 gram ( waga urodzeniowa 2800)
      Miałam 2 konsultacje z doradczyniami laktacyjnymi oraz dużo innych metod
      stosowałam ... i dzięki temu ,że bardzo chciałam karmić piersią i nie słuchałam
      tego co poniżej , jeszcze karmię piersią .
      Mówione mi wielokrotnie :
      1. Kobiety po cc nie mają pokarmu ( koleżanka)
      2. Nie znam żadnej kobiety po cc , która by karmiła piersią ( koleżanka)
      3. To pewnie przez Twój wiek ( mąż! )
      4. Nie masz pokarmu , zobacz on się nie najada( mąż)
      5. Daj mu butelkę ( mąż!)

      Dobrze ,że my z Synusiem lubimy mamy inne zdanie :)
    • m_laczynska Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 23.08.10, 22:03
      Ja wróciłam właśnie z działki, gdzie byli moi rodzice i moi dziadkowie. Ale się
      nasłuchałam. Podobnie jak u ciebie, ale oni byli ze mną non-stop przez 2
      tygodnie i w kółko: daj mu SMOCZEK, za często go karmisz (35 stopni upału, a
      maluch ma niecałe 3 miesiące), czemu go nie dopajasz, a w nocy to on je? - no
      nie dawaj mu w nocy, tylko wodę. Na koniec 2 latek nas jeszcze załatwił, bo
      wyjawił naszą słodką tajemnicę, że dostaje na dobranoc pierś...to ich dobiło.
      Na zakończenie tej tyrady oczywiście historia o tym, jak to moja babcia nie
      miała pokarmu i zagłodziłaby najpewniej mojego tatę, gdyby nie to, że dziadek
      dosypywał mu po kryjomu do tej nocnej wody cukier ;-). No i że wreszcie dali mu
      butlę! Aha, dziadek też mnie podejrzewał o brak pokarmu, ale Tadzio to fałdka na
      fałdce, więc musiał się poddać!
      a propos personelu szpitalnego i położnej środowiskowej, to w zasadzie dzięki
      ich "wsparciu" + swojej własnej niewiedzy przez 5 miesięcy dokarmiałam starszaka
      i odciągałam, odciągałam. Na szczęście kiedyś znalazłam to forum, tak się
      naczytałam, że okazało się że nie potrzeba wcale dokarmiać. A teraz z maluchem
      poszło gładko! Za co pani Monice i wszystkim tu piszącym bardzo jestem wdzięczna!
      • misior_biorn Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 27.09.10, 13:44
        m_laczynska napisała:

        > Na koniec 2 latek nas jeszcze załatwił, bo
        > wyjawił naszą słodką tajemnicę, że dostaje na dobranoc pierś...to ich dobiło.

        Hihi, serca dla dziadków nie masz :D
        Niesamowitości :)
        U mnie całe szczęście przestali się wtrącać (synek 14 miesięcy), choć czasem słyszę "całe szczęście chodzisz do pracy i nie możesz karmić w dzień". Ta, szczęście... Bo przecież jak będę odstawiać tego 1.5, 2, a może o zgrozo 3-latka, to takie sceny będą, że łoj! No ale całe szczęście nie mogę karmić w dzień... gdy mówię, że nie będę "odstawiać", tylko sam przestanie, nastaje niezręczna cisza, pewnie myślą, żem wariatka i karmić będę do matury :P

        • jul-kaa Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 04.10.10, 21:30
          No to mów, że ponoć na maturze są przerwy na posiłek i przyjdziesz wtedy nakarmić swoje dziecię :) Ludzi zatyka :)
    • karola.gr Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 24.08.10, 10:58
      Dzięki za tą wypowiedź! świetnie podsumowuje temat!
      córcię karmie od 3 miesięcy, nie bez problemów, a odpowiedzią na każde pytanie
      zawsze wydaje się być -odstawić od piersi. Ciesze się że wytrwałam, uwielbiam
      karmić piersią, mimo,że ciągle jest coś nie tak. widać tak musi być, problemy
      też są normą.
      • failte Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 31.08.10, 12:09
        O, napływa kolejna fala antylaktaterroryzmu:
        "4 m-ce i nic mu nie dajesz? Nawet nie dopajasz? Narobisz sobie
        tragedii!!!"
        "Dziecko w 5 m-cu nie wyżyje na twoim mleku!"
        "Znam matkę, co karmiła piersią do 2 lat. Od 4 ca dawała małej
        obiadki, a reszta - pierś. Ale ta mała wyszczuplała, jest b.
        anemiczna! Tak niektóre matki, proste baby, dzieciom szkodzą."
        Na moje: "WHO zaleca karmić wyłącznie piersią do co najmniej 6 mca
        życia." odp: "Ty nie bądź przemądrzała". :-)
        "Jemu już twoje mleko nie wystarcza! On jest wygłodzony!" (dziecko
        zdrowe, stale w 75 centylu)
        "Ja karmiłam syna 3 mce. Ale dostawał herbatki, jak każde normalne
        dziecko. a potem w paczce z Ameryki dostałam wielką puszkę mleczka -
        śliczna puszka była, kolorowa, solidna. I już przeszłam na to lepsze
        karmienie."
        "On już by chciał obiadki w słoiczkach. Mamy , widziała, z mniejszymi
        dziećcmi je kupują. Takie ładne, kolorowe słoiczki, taki żywy kolor
        to ma - musi być bardzo dobrej jakości, ach jakie smakowitości!"
        (tu nieoceniony dowód jak działa marketing!!! to naprawdę działa!!!
        ;-) )
        I wreszcie koronne:
        "Ty zobaczysz, ty mu tą piersią krzywdę zrobisz!"

        Mam czasem wrażenie, że mnie zaraz za to karmienie wyłącznie piersią
        po 4 mcu aresztują!
    • pepperonia Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 02.09.10, 13:39
      Wow!
      jestem wstrząśnięta, że karmiące też moga odczuwać jakiś terror.
      Mam doisiadczenia z drugiej strony barykady. Nawet dosłownie.
      Otworzyłam tego posta, bo dopiero teraz udało mi się (syn kończy niebawem 3 mc-e) wyjść z depresji, spowodowanej brakiem pokarmu (od początku, tzn 3 dnia po cesarce, miałam dziennie 20 ml co 3 godz. niezależnie do tego, co wyczyniałam, jadłam, piłam i jak często przystawiałam dziecko do pustych i miekkich piersi, nie wiem, co to nawał, co to zalane mlekiem ubranie i pokarm cieknący bez tarmoszeniai wyciskania - bardzo bolesnego, przez położne, pielęgniarki i Bóg wie kogo jesczcze). Byłam traktowana jak zbrodniarz, oszust, wygodnicka rozhisteryzowana paniusa. Nie chcę już nigdy w zyciu od żadnej kobiety usłyszeć żadnej katechezy laktacyjnej, a raczej nie pozwolę już na to. I nie życzę sobie już nigdy usłyszeć, ze brak pokarmu to moja wina "bo to jest w głowie". Widocznei w mojej niewiele jest.

      Moje koleżanki wszystkie karmią, karmią mimo alergii dziecka, mimo nieskutecznych diet elminacyjnych, kojenej ciązy (czy to rozsądne?), niejedna do 2 roku życia. Nie skomentuję. Dobrze, że mają czym. Ja nie miałam, a dzięki "wsparciu i zyczliwości" innych kobiet na swoje patrzałam na siebie przez ostatnie miesiące z odrazą.
      Koniec z rozczulaniem się:) Niemniej naprawdę zdziwiło mnie, że WAS TEŻ KTOŚ TERRORYZUJE!
      • failte Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 02.09.10, 22:22
        pepperonia! jeśli miałaś 20ml co 3h 3 dni po cc, to miałaś dużo mleka. naprawdę! bez sensu Cię
        wpędzili w deprechę, kurcze. karmienie jest blokowane przez stres. nie wszystkie mamy zalane
        mlekiem ubranie i cieknący ciurkiem pokarm!!! miałaś - jednym słowem - super początek...a trafilaś
        na jakąś bandę baranów, pardon.

        w szpitalu też się martwiłam, że jest tego w piersiach mało. pierwszej nocy mały dostał butelkę.
        potem poszłam do pielęgniary i mówię, że pokarmu nie mam niestety. ścisnęła mi pierś b. bolesnie i
        kilka kropelek wyszło. powiedziała, ze "coś tam jest, proszę go dużo przystawiać." no ba, ale on
        głodny, do czego go przystawiać??? zatem pobiadoliłam pediatrze na obchodzie, że mleka nie mam,
        że wypił z butli 20ml, a potem daję pierś i nic mu chyba nie leci i głodny jest, że co to będzie, co to
        będzie. a ona mi na to: "a wie pani ile wynosi pojemność żołądka nowordka?" No ile? Ok. 20ml
        właśnie. Więc jak zjadł butli, to ma prawo być pełny. miałam przystawiać, nawet co 30' i się nie
        martwić. w piersiach teraz 100ml nie będzie na pewno, bo tyle nie jest potrzebne - powiedziała- a
        piersi są ergonomiczne i nie cudują od samego początku z mega produkcją.

        zatem przystawiałam i dalej sądziłam, że i tak nic nie leci, bo nic nie ciekło i piersi nie były jak balony,
        wydawały się miękkie. poszłam do innej pielęgniarki po karmieniu, że mi nie leci i butlę chyba
        poproszę. na co ona: "a z której pani karmiła?". z lewej. ścisnęła mi brodawkę, a z niej siknęło jak z
        jajka-sikawki wielkanocnej. "Pokarm jest" rzekła pielęgniara, "ładnie leci. Przystawiać go proszę
        często, jak zasypia - lekko wybudzać. Z 10' niech się pani postara go pokarmić i starczy. Jak nie
        starczy, zawoła jeść, proszę się nie bać. Wszystko gra." kolejnego dnia dostałam laktator,
        pompowałam i bylam w szoku czemu tego jest tylko 15-20ml po mega-pompowaniu (kazano mi
        max. 15' na pierś, a i tak pompowalam po 25-30'). olaboga - myślałam- dziecko mi z głodu padnie. a
        tak się obczytałam niby wcześniej, że ojojo.

        napadłam znów pielegniarkę i wytłumaczyła mi jak ściaga laktator, a jak dziecko (dziecko więcej).
        potem rzekła, że 15-20ml po cc to bdb wynik. a dziecko zagłodzić się, wbrew obawom, nie da. tak
        mnie tym odstresowała, że już przestałam schizy mieć.

        jak karmi się sztucznym, to noworodkowi i tak w pierwszym tygodniu daje się w okolicach 30 ml(są i
        takie, co zjedzą 60ml), więc 'odciągany' wynik miałaś z tymi 20ml cudny i tak.

        ja twarde piersi miałam raz - jak mały był w szpitalu w 3 tyg. życia i przespałam noc bez karmienia -
        rano rzeczywiście zalałam pościel i sciągnęłam b. dużo.

        tak więc co pielęgniara to inna metoda ściskania piersi (w ogóle bolesne wyciskanie przez niby
        wykształcony personel jest chore jakieś). no i zobaczmy jak ślicznie można kobietę wpędzić w
        poczucie winy, że ma 3 dnia po cc "tylko 20ml co 3h" - czyli w zasadzie ma wynik prawidłowy. :-(
        smutno się robi na myśl o laktawiedzy praktycznej części personelu.

        Hihi, przynajmniej nie stoisz pod ścianą, że kaszek JESCZE nie podajesz. :-)
      • basiak36 Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 02.09.10, 23:43
        od początku, tzn 3 dnia po c
        > esarce, miałam dziennie 20 ml co 3 godz. niezależnie do tego, co wyczyniałam, j
        > adłam, piłam i jak często przystawiałam dziecko do pustych i miekkich piersi, n
        > ie wiem, co to nawał, co to zalane mlekiem ubranie i pokarm cieknący bez tarmos
        > zeniai wyciskania - bardzo bolesnego, przez położne, pielęgniarki i Bóg wie kog
        > o jesczcze).

        Tylko czemu Ci wmowili brak pokarmu? Przeciez nawal to nie obowiazek, ani zalane
        mlekiem ubranie czy przepelnione piersi, a 20ml to calkiem sporo...
        Przy takich praktykach szpitalnych jak opisujesz nie ma co sie dziwic ze
        karmienie sie nie udalo.. I przykre ze przez takie podejscie do problemow z
        karmieniem mialas depresje, to tylko swiadczy o tym na jakich 'specjalistow'
        trafilas.
        Bywa ze z jakichs powodow laktacja rusza z duzym opoznieniem, takie scenariusze
        tez trzeba brac pod uwage (np anemia u matki etc). Natomiast tarmoszenie i
        wyciskanie jest koszmarna inwazja czyjejs prywatnosci, i zwiazany z tym stres,
        oczywiscie na matke i na cala laktacje moze miec mocno negatywny wplyw i po
        prostu jest czyms nie do zaakceptowania!
        Z lekka mna Twoj opis wstrzasnal.
        Przykre ze musialas cos takiego przejsc i to ze trafilas na takich ludzi.
    • ola4-0 Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 02.09.10, 14:13
      dziewczyny jak was mają aresztować za karmienie po 4 miesiącu to co ja powinnam powiedzieć?
      Karmię młodą rok, w znacznej mierze dzięki lekturze forum i wsparciu męża. Niemniej także w moim
      otoczeniu jestem ewenementem z tym karmieniem:D i co z tego?
      Co do rozwoju motorycznego i rozszerzania diety: nie zwracałam uwagi na pytania i docinki inych
      "czemu nie dasz jej w chodzik?-6m-cy
      siedzi już sama?podobnie
      nie to podpieraj ją poduszkami
      dawaj herbatki, soczku itp,
      dawaj jej jabłuszko, itp-4m-ce
      jeszcze niewiele je poza cycem? to niezdrowo, co to takie mleko z piersi, jak woda"
      i jeszcze wiele innych ale ja raczej z tych odpornych na sugestie niedoedukowanych.
      Robię poprostu swoje a moja mała jest fantastycznym okazem zdrowia i samą radością dla nas:D
      • szwalnia.org Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 06.09.10, 23:36
        Bardzo mi się podobają te posty:) Zgadzam się, że wsparcia dla matek karmiących nie ma w ogóle! Bo niby komu na tym zależy. Wszystkie duże koncerny produkujące mleko i inne produkty dają na dzień dobry w szpitalu tonę niepotrzebnego materiału, który wpędza w depresje mamy! Szczerze - nie dziwię się, że tak szybko się mamy poddają. Bo przecież walka i determinacja musi być naprawdę ogromna.

        Ja też po porodzie musiałam podać malcowi butelkę bo pokarm się nie pojawił od razu. Dostawiałam synka co godzinę po 15 min do jednej i 15 min do drugiej piersi. Nie wiem czy to pomogło ale w 3 dniu (przy wypisie) gdy nerwy puściły mleko mi się lało:) W domu walka. (Pierwsza noc KATASTROFA, dramat zwątpienie we własne siły- pomogła lektura w internecie) Wszystko pięknie ładnie opisują jakie pozycje do karmienia matka powinna przyjąć ale jak dziecko przystawić już nie! No ale udało się. Synek pięknie otwiera buziuchnę, uwielbia być przy piersi. Aktualnie ma skończone 9 miesięcy. Nadal się karmimy. Są chwilę zwątpienia (zwłaszcza w nocy...) ale nie dajemy się! Co do twardych piersi to raz czy dwa razy się zdarzyło. Ściąganie... nie idzie... kolejny powód do zmartwień. Nic nie leci to może ty mleka nie masz. No jak do jasnej... mogę nie mieć skoro synek przybiera na wadze i jest wszystko OK. Docinki ohhh... dużo... podobnie jak piszecie smoczka nie bierze skrzat. Nie jest mu potrzebny uspakaja się przy piersi. Herbatek nie podaję bo po co. Wodę?? może jeszcze z glukozą?? BLEEE... słyszałam wiele "CENNYCH" rad ale wydaje mi się, że i tak każda mamusia wie co dla jej dzieciątka jest dobre. Najważniejsze, że mamy siły i chcemy karmić nasze skrzaty. W końcu dajemy im to co najlepsze. Swoją drogą... te uśmiechy przy piersi, przysypianie, przytulasy, całuski to jest niesamowite prawda?
        Pozdrawiam Was mamusie i życzę Wam wytrwałości!!!
    • renne1 Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 09.09.10, 12:48
      witaj, strasznie spodobał mi się Twój wpis. pod którym również się podpisuję!!!! Mój synek kończy 5 m-c, karmiony jest piersią. Najbardziej wkurzają mnie "złote rady" naokoło: "to ty karmisz co2 godziny? Mały się nie najada, masz za mało pokarmu. Karmisz z dwóch piersi? Masz za mało pokarmu..." I tak w koło Macieju, chciało mi sie ryczeć na początku a potem dałam sobie siana i robie co podpowiada mi intuicja i instynkt. Dziewczyny - mamy słuchajcie SIEBIE i do przodu!!!!! Pozdrawiam karmiące:-)
      • renne1 Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 09.09.10, 12:50
        Zapomniałam dodać, że forum jest super i to Wy byłyście moją deską ratunku w chwili zwątpień:-)))
        • anka_1234567 Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 10.09.10, 23:16
          Rany, dziewczyny, to było coś o mnie i dla mnie!!!
          Mój synek ma 7 tygodni, od urodzenia karmiony wyłącznie piersią. Moim problemem jest to że Młody to typowy wisicyc, jedzenie co godzinę, spanie (jeżeli już wogóle uda mu się zasnąć w ciągu dnia) tylko przy cycku, w łóżeczku rzadko, myślałam że się nie najada i dlatego ciągle tkwimy razem w łóżku, odstawiam od piersi-ryk! Ryczy on, ryczę ja-bo przecież on się nie najada! Bo przecież przed chwilą jadł, to czemu płacze?? Przewinięty, wyspany, to pewnie głodny-za mało mleka!! ale dzięki wam wiem już, że niektóre dzieci tak po prostu mają, jedzą częściej niż często, tak być musi i koniec.
          Na początku słuchałam:
          Teściowa:
          -masz mało wartościowe mleko, dlatego ciągle je i najeść się nie może-nie ma sensu karmić go czymś takim!!!
          -mleko jest zbyt tłuste, on nie może go strawić!!!
          -jak ja urodziłam to kazano mi karmić tylko 6x na dobę i przepajać herbatką rumiankową, żeby się dziecko nie przejadło (inna sprawa, że było to ponad 25 lat temu i w efekcie tego nie karmiła prawie wcale, bo przecież pokarm jej jakoś szybko zanikł-ciekawe czemu??)
          Mama:
          -on je tak często bo się nie może naraz najeść-trzeba dokarmiać sztucznie!!!
          -napewno masz za mało mleka-zobacz jak mało udało Ci się sciągnąć!!!
          -jest marudny bo jest ciągle głodny!!!
          Ciocia:
          -w ciąży piersi Ci prawie nie urosły-nie będziesz miała pokarmu!!!

          Nasłuchałam się tego wszystkiego, byłam już blisko tezy, że się nie najada, nawet odpowiednie mleko zostało zakupione (wbrew memu lubemu, który jako jedyny twierdził, że z pokarmem wszystko jest w porządku-za co składam mu tutaj wielkie dzięki:). Ale coś mnie jednak powstrzymywało. Świadomość, że moje dziecko dostaje ode mnie to co najlepsze i jeżeli nawet mam leżeć całe dnie w łóżku to leżeć będę, bo robię to dla niego. Zapierałam się, powiedziałam że karmić będę, zaciskałam zęby słysząc kolejne rady, każda "lepsza" od poprzedniej. I powoli wygrywam!! Mały w dniu wypisu ważył 4100g. ; 6 tygodni później na szczepieniu waga-6100g!!! I jak mój pokarm może nie być wartościowy, jak on może się nie najadać!? A że prawie nie śpi?? że ciągle przy cycku?? Chyba po prostu mnie potrzebuje, kocha swoją mamusie tak jak ona jego, z jednej strony uciążliwe bo gary w zlewie i ubrania czekają na prasowanie, ale są to tylko nasze chwile i nikt nigdy ich nam nie zwróci jeżeli przestane karmić. Utwierdziłyście mnie, że robię dobrze, instynkt matki nie zawiódł, ale wsparcie też jest ważne. Teraz Młody będzie miał jeszcze bardziej uśmiechniętą mamę-jemu też będzie lepiej :-) I może częściej będzie zasypiał spokojnie :-)
          • aggy2010 Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 20.09.10, 16:30
            odpowiadam-pierwszego synka karmiłam 2 lata i 1 miesiąc, drugi właśnie przekroczył 2 urodziny-nadal karmiony, ciężko bywało, noce wciąż nie całkiem przespane, ale satysfakcja ogromna i więź niepowtarzalna. Na komentarze nie zwracam uwagi, bo po prostu karmieniem piersią się nie chwalę-nie chcę wzbudzać sensacji, ale też z tego już wyrosłam. Mam swoje zdanie. Otoczeniem się nie przejmuję. Mleka modyfikowanego nie uznaję w żadnej postaci.
    • failte Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 08.10.10, 11:57
      No i jazda dalej...
      5.5 mies, z uwagi na duże zainteresowanie jedzeniem, wyciąganie rączek (sic!) do produktów na stole i nie wypychanie już językiem tego, co znajdzie się w buzi, zaczęliśmy wcześniej "smakować" nowości. Owocki i jarzynki spotkały się z ogromnym spożywczym zainteresowaniem dziecia.
      Maluch ślicznie je, po kilku próbach "po 2 łyżeczki" domaga się całego słoiczka (czy to moich przetworów robionych dla niego, czy to "kupnych"). Który to słoiczek życzy sobie zawsze poprawić piersią, olaboga Bogu dzięki! To, co zostanie odciągam (mając poczucie, że 'coś tam' w piersiach jeszcze przeszkadza), żeby laktacja na razie została w miarę nienaruszona. Nie zamierzam galopować z dietą, wystarczy nam powolne i stopniowe testowanie reakcji na coraz to inne składniki.

      Tymczasem wsparcie (nie-)karmienia jest "ogromne":
      - kiedy ściągam (by móc wyjść z domu na dłużej), obserwacja ile też ściągnę polega na wpatrywaniu się mojej mamy w buteleczkę i komentowanie z przerażeniem: "Ojej, nic nie leci!", "Tak wolno ci leci? na początku było szybciej!", "Boże, tobie pokarm zanika, ty go głodzisz!"; odciągnięcie 70ml po nakarmieniu dziecka z obu piersi jest komentowane "Tu NIC NIE MA!"
      - ciągle słyszę, że do roku nie będę karmić, bo nie starczy mi pokarmu, że mam sie nie wygłupiać i nie robić eksperymentów na dziecku, a WHO zalecające karmienie do 6 mca życia tylko piersią "się nie zna na życiu"; panaceum na wszystkie lęki jest szeroko reklamowane mm, oraz propozycje menu uwzględniającego KONKRETNE SŁOICZKI KONKRETNYCH FIRM, wyczytane z czasopism dla rodziców ("Oni się znają, wiedzą co dobre". "Konkretne słoiczki polecają, bo pewnie są najlepsze!")
      - jedzące ślicznie łyżeczką dziecko wywołało aplauz, natomiast podawanie mu za 10' piersi (na jego wyraźne stękające i ponaglające życzenie) surowo skrytykowane, "Nie wolno takich dań zapijać mlekiem! To mu zabija cały smak! Co ty robisz???"
      - nabiera na sile presja, by "wreszcie podać dziecku MLEKO, "pełnowartościową modyfikowaną mieszankę kupną", zamiast tego z piersi! "Pierś takiemu dziecku już nie wystarcza, twoja woda nie ma żadnej wartości odżywczej, trzeba mu podać mm, ono jest witaminizowane! Wszyscy byliście wykarmieni mlekiem w proszku, w dodatku z cukrem, kto to widział zeby dziecku nie dawać cukru! Mleko w proszku jest lepsze!"
      - jestem odpytywana przy okazji każdych odwiedzin oraz telefonicznie, czy już podaję kaszki i dlaczego nie, ile słoiczków dziennie (1, i tak wcześnie) i czemu tak mało. Raz przetestowałam reakcję malucha na kleik ryżowy na moim mleku, od tamtej pory wysłuchuję histerii, ze dziecka nie można karmić kleikiem na wodzie, tylko powinno się na mm, "On coś musi mieć w tym posiłku!"
      - dziecko jest ponoć wiecznie głodne, bo patrzy na jedzących (obserwuje z zaciekawieniem więcej osób przy stole oraz śmieje się, no co mu zrobię, plastrem oczy zakleję?), ssie paluszki i je prawie non-stop, nie widzieli jeszcze takiego dziecka co to je co pół godziny! (no, no, no, i to usłyszeć takie hasła kiedy wreszcie Maluch wydłuża przerwy i zaczyna jeść wreszcie co 2.5h, a w nocy robi zamiast 3-4 karmień tylko sesję o 2.30 i 4.30!).
      I te opowieści: ta karmiła i ma chorowite. Tamta dawała słoiczki i ma silne.
      "Słabo trzyma główkę i chwieje nią, bo jest słaby i nie ma siły na twojej wodzie" (nie, kochani, bo wszyscy trzymaliśmy mu tę główkę jak noworodkowi!)
      "Duże dziecko musi dużo i treściwie jeść, no coś taka uparta i nie chcesz dać mm!?" (Jak na piersi jest w 75 centylu, to z tym apetytem nie wiem w którym będzie po mm, kaszkach i słodzonych deserkach. Czytam składy i to nieprawda, że w słoiczkach dla dzieci nie ma cukru!).
      Wiem jak chcę żywić swoje dziecko i -poza ogromną irytacją- żywię jak nam najlepiej.
      W kwestii karmienia dziecko staje się własnością niemal publiczną, każdy rości sobie prawo do uwag i napominań do żywienia na ogólnie przyjętą modłę. Tymczasem, niestety, jest to wykreowana i zamanipulowana informacyjnie modła sztuczna, na rękę biznesowi producentów żywności.
      Nie jestem "zdeklarowanym przeciwnikiem słoiczków i mm", ale jestem daleka od ich idealizacji. Jest to produkt masowy, z wszystkimi wadami takich produktów; jedynie wyjątkowo dobrze wykreowany i rozreklamowany jako ideał żywieniowy.
      Mleko modyfikowane, to nie "to, co najlepsze dla twojego maluszka", tylko mleko krowie w proszku z dodatkiem syntetycznych witamin i minerałów, a jedzonko słoiczkowe to zwykłe przeciery warzywne i owocowe pasteryzowane w wysokich temperaturach, konserwowane i barwione naturalnie, czasem słodzone. Szkoda, że jest niepolitycznie wypowiadać się w ten sposób publicznie (prasa, tv) o "najlepszym jedzeniu dla niemowląt". Bo nasi najbliżsi potrafią popadać w terror, przekonani reklamą i sponsorowanymi art/audycjami , że to, co najlepsze dla dziecka, nie bierze się z piersi.
    • yaagoodka Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 09.10.10, 13:42
      to, co pani napisała w 100% obrazuje moją sytuację. Ma pani może jakąś metodę na przekonanie dziecka do butelki? Ma już 9 m-cy a ja padam na twarz, poza tym muszę wrócic do pracy. Jak pani nauczyła tej butelki? proszę o radę.
      • failte Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 09.10.10, 21:09
        Jak nauczyłam butelki? Nie podawałam butelki na początku, aż Mały ładnie ssał pierś. Wtedy zmusiła mnie sytuacja - wysiadła mi ręka, a na czas wizyty u lekarza musiał Malucha nakarmić mąż. Żeby nie było szoku odciągnęłam, podawałam 10' pierś i resztę butelkę. Mały wrzeszczał kilkanaście minut i nie chciał, uspokajałam , dawałam na zmianę trochę piersi i trochę butli, tuliłam, spokojnie tłumaczyłam, w końcu zasysał. Przy okazji zobaczyłam na własne oczy na czym polega technicznie różnica w ssaniu piersi i butli. To zupełnie inna praca językiem i zupełnie inny 'chwyt' ustami. Maluch właśnie tego nie umiał załapać przy butelce. 'Pomagałam mu' lekko poruszając smoczkiem do przodu i do tyłu, próbując wywołać odruch raczej pociągania zamiast masowania językiem. To tak, jak na stronie Komitetu Upowsz. KP pokazują jak palcem wywołać odruch ssania u dziecka. Próbowaliśmy też wielu smoczków, najszybciej Mały załapywał jeden konkretny, przy tym zostaliśmy. Do dziś nie zje ze smoczka żadnej innej firmy. Powinien już mieć model nr 3 (dla dzieci powyżej 3 mca życia), ale zostaliśmy przy "2", bo trójka za szybko mu leci - maluch się krztusił i wypluwał smoczek.
        Ważne - mój Mały ma do dziś pierś na życzenie, więc nie wpada w rozpacz pijąc butlę np. na spacerach w chłodny dzień (nie wyciągam z wózka) albo kiedy wychodzę. Ale wyjście na cały niemal dzień do dziś powoduje płacz sprzeciwu: pierś jest potrzebna, bo spełnia o wiele więcej funkcji niż tylko transport pokarmu. :-)
        Jeśli Maluch ma rozszerzaną dietę, bo Pani wraca do pracy, a jest jakiś ogrooomny bunt przeciw butli, to może butelka mu niepotrzebna? Papki i kaszki, przeciery - łyżeczką, płyny dobrze faktycznie butlą, ale można spróbować kubeczkiem (np. specjalnym - z lejkiem, choć to przyzwyczai do picia z wymyślnego kształtu, a takie dziecko może już spróbować spokojnie zwykły kubeczek).
        Byle powolutku i stopniowo. Butla zabierze dziecku coś bardzo ważnego. Trzeba uszanować emocje i rozżalenie dziecka i coś na to zaradzić.
        Pozdrawiam,

        Failte
        • yaagoodka Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 10.10.10, 21:39
          dziękuję za rady, może uda się coś wykombinowac i mała przekona się do butelki... obiady je łyżeczką, herbatę pije z kubka, ale mleko tylko cycem... nie chce z butli i tyle, ale może to ja jestem za mało cierpliwa... Stresuję się bo już za tydzień będę musiała ją zostawiac na 8 godz a ona nawet zasnąc bez cyca nie potrafi. No cóż, proszę trzymac za nas kciuki. Pozdrawiam
          • osesek76 Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 12.10.10, 21:14
            Witam Was kochane mamuski!

            Pierworodnego po cc mi zabrali i oddali po dlugim czasie - bylam zielona i nawet nie wiedzialam, ze mi go tak butla futruja... Piersi nigdy nie chciala juz tknac, wiec wychowalam na butli z przeogromna deprecha - podnioslam sie bo musialam, a te butle staralam sie na sile jakos pokochac :S

            Córke tez mialam przez cc i juz na stole im krzyczalam o dziecko do piersi o moje podstawowe prawo do decyzji. Wywalczylam swoje - za tydzien mija R O K mojego wspanialego karmienia piersia (poczatki byly trudne i bolesne - ze łzami - ale sie nie poddawalam!!!).

            DO MAM PO CC - da sie karmic piersia po CC !!! ja jestem tego dowodem - przytulam te cierpiace i dodaje Wam otuchy!!! A inne mamuski - nie dajcie sie zastraszyc tym pseudo ekspertom - robcie swoje :)
    • koala_gra Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 19.10.10, 11:21
      mam podobne doswiadczenia jak wy, ale moje karmienie piersia niestety nie wyglada tak rozowo.
      najpierw nawal, ktory trwal przez dwa tygodnie po porodzie przez to, ze polozna kazala mi odciagac piers do konca. nawal czyli miedzy karmieniem i przewijaniem dzidziusia non stop tluczenie kapusty, mrożenie, okladanie, masowanie i odciaganie. dopiero jak w wolnej dzieki mojej mamie chwili udalo mi sie wejsc na forum i przeczytac zeby bron boze nie odciagac do konca nawal sie skonczyl.
      potem z kolei walka o pokarm bo nawet najmniejszy wysilek, stres czy niewyspanie powodowalo, ze mialam za malo pokarmu i mała sie nie najadala.
      w trzecim miesiacu sie wszystko w miare unormowalo i mala jadla przez 15 min z jednej piersi co trzy godziny. zaczela tez przesypiac noce.
      dziewczynka ma teraz 3,5 miesiaca i znowu mam problem z iloscia pokarmu. zaczelo sie ponad tydzien temu od tego ze jadla z jednej piersi przez piec minut i wiecej nie chciala. lapala piers na sekunde i potem puszczala i dwracala sie z placzem. nawet jak po kilku minutach dawalam jej ta piers to nie chciala wiec musialam dac druga i tu to samo. piec minut jedzenia i dalej protest. myslalam ze jest leniwa i nie chce ssac do konca, ale jak sprobowalam odciagac okazalo sie ze rzeczywiscie nic nie leci. po przejrzeniu calego forum od kilku dni prowadze krucjate o mleko, ale jak dotad nie daje ona zadnego rezultatu:( od dluzszego czasu juz staram sie duzo pic. herbatki i karmi. od kilku dni dolozylam jakby jedno karmienie o 22 odciagajac mleko bo mala zasypia juz o 20 i budzi sie dopiero miedzy 3-4. Wczora przezytalam tez w ABC forum zeby pompowac kazda piers przez pietnascie minut 10 min po jedzeniu i tak tez robie. Ale przez to dzisiaj jak nigdy juz przy drugim rannym karmieniu zabraklo mi mleka i musialam dac jej to sciagniete od wczoraj nedzne 40 mililitrow ktore wypila jak szalona. Boje sie co bedzie wieczorem:( Jednym z powodow moich klopotow moze byc smoczek, ktory rowniez dzieki forum ograniczylam tylko do spania. Postaram sie go calkiem wyeliminowac, ale boje sie ze jest juz za pozno i dzisiaj pierwszy raz bedziemy musieli zrobic mieszanke:( Jeszcze jeden powod to moze byc to ze ja bardzo malo jem. Nie mam w ogole apetytu, ale tez czasu zeby zrobic cos lepszego do jedzenia niz platki z mlekiem.
      przepraszam, ze sie tu tak rozwodze, ale chyba musze sie wygadac komus kto mnie rozumie. zeby karmic trzeba miec naprawde stalowe nerwy i swieta cierpliwosc. juz nie mam sily przy wszystkich tych problemach z karmieniem sluchac tesciowej ze przez to ze nie jem mam za chude mleko, albo ze nie mam mleka, albo ze mala nie je bo jest chora itp bredni. albo najnowsze jak gada do malej ze niedobra mama bo zabronila smoka... ech... jak to pompowanie dzisiaj nie zadziala to juz sie niedlugo skonczy wysluchiwanie jej bo mała rzeczywiscie przejdzie na mieszanke.
      pozdrawiam was dziewczyny i jeszcze raz przepraszam za tak dlugi wywod. buzka!
      • zomisia Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 19.10.10, 22:25
        Witam i pozdrawiam
        koala_gra bardzo Ci współczuję i naprawdę wiem co przeżywasz bo moje doświadczenia są bardzo podobne. Długo i bezskutecznie szukałam osoby, która miałaby podobne przeżycia aż do dzisiaj. Mam to wszystko za sobą i wyszłam obronną ręką więc może jakoś ci pomogę albo przynajmiej podzielę się doświadczeniami.


        > potem z kolei walka o pokarm bo nawet najmniejszy wysilek, stres czy niewyspani
        > e powodowalo, ze mialam za malo pokarmu i mała sie nie najadala.

        U mnie to nastąpiło niespodziewanie i nie wiedziałam nawet, że pokarm się blokuje bo nie kontrolowałam jego wypływu. poprostu nie zastanawiałam się nad tym. Musisz wiedzieć, że to nie jest tak, że masz za mało pokarmu bo jeśli córka ma 3,5 miesiąca to masz ustabilizowaną laktację a jedynie malutka może przeżywać tzw. skok wzrostowy to to samo co kryzys laktacyjny tylko patrząc od strony dziecka. U ciebie prawdopodobnie występuje problem z wypływem pokarmu czyli hormonem zwanym oksytocyną. Właśnie ten hormon sprawia, że pokarm zgromadzony w piersiach wypływa. Oksytocyna współgra z innym hormonem endorfinami czyli powszechnie zywanym hormonem szczęścia natomiast stres powoduje wydzielanie adrenaliny a ona skutecznie blokuje oksytocynę i karmienie nie wychodzi bo mleczko nie płynie. Moja rada! Myślenie pozytywne i dużo relaksu, jakaś pomoc przy dziecku a Ty sobie odpocznij, idz do fryzjera na paznokcie. To może bzdurne ale wierz mi, że pomaga.

        > w trzecim miesiacu sie wszystko w miare unormowalo i mala jadla przez 15 min z
        > jednej piersi co trzy godziny. zaczela tez przesypiac noce.
        Moja córka też najadała się z jednej piersi zjadała kolację i szła spać prawie na całą noc. Zobacz sam ten fakt przemawia za tym, że masz dużo pokarmu skoro dziecko najada się z jednej piersi i nie potrzebuje drugiej!!!

        > dziewczynka ma teraz 3,5 miesiaca i znowu mam problem z iloscia pokarmu. zaczel
        > o sie ponad tydzien temu od tego ze jadla z jednej piersi przez piec minut i wi
        > ecej nie chciala. lapala piers na sekunde i potem puszczala i dwracala sie z pl
        > aczem. nawet jak po kilku minutach dawalam jej ta piers to nie chciala wiec mus
        > ialam dac druga i tu to samo. piec minut jedzenia i dalej protest.

        Moja prawie całkiem przestała jeść. Robiła dokładnie to samo co twoja i płakała. Z pomocą lekarza doszłam do wniosku, że po pierwsze ja się denerwuję i pokarm nie wypływa. Mała wyczuwa napięcie i zdenerwowanie mamy, kojarzy to z sytuacja przystawiania do piersi i nie chce jeść. Wierz mi przerobiłam to. Podejrzewam, że również denerwujesz się przy ciągłym jej płaczu i przystawianiu. Moja rada! Podobnie jak wyżej relaks i jakaś przyjemność poprawiająca humor oraz pozytywne myślenie że masz dużo pokarmu i jest super.Wiem, że to nie jest łatwe ale wierz mi że pokarm rodzi się w głowie, tam sie wszystko zaczyna.

        myslalam ze
        > jest leniwa i nie chce ssac do konca, ale jak sprobowalam odciagac okazalo sie
        > ze rzeczywiscie nic nie leci. po przejrzeniu calego forum od kilku dni prowadze
        > krucjate o mleko, ale jak dotad nie daje ona zadnego rezultatu:( od dluzszego
        > czasu juz staram sie duzo pic. herbatki i karmi. od kilku dni dolozylam jakby j
        > edno karmienie o 22 odciagajac mleko bo mala zasypia juz o 20 i budzi sie dopie
        > ro miedzy 3-4. Wczora przezytalam tez w ABC forum zeby pompowac kazda piers prz
        > ez pietnascie minut 10 min po jedzeniu i tak tez robie.

        Jeśli chodzi od odciąganie laktatorem to wiele mam przez to wpada w doła. Laktator nie wyciąga czasami nawet połowy tego co jest w piersiach. Są kobiety które z powodzeniem wykarmiły dzieci tylko na piersi a laktatorem wyciągały tyle co kot napłakał albo mniej. Tym się nie sugeruj absolutnie. Dodatkowo napewno jak odciągasz to o tym myślisz i ciągle patrzysz czy leci i przybywa w butelce a tak się nie da. Spróbuj aby ktoś zajął się małą a ty idz do innego pokoju włącz nastrojową muzykę, zamknij oczy i zrelaksuj się na chwilę, ściągaj a zobaczysz dużą różnice. To też przerabiałam.
        Jeśli chodzi o herbatki, karmi i dużo wody to jest wszystko prawda. Ja obsesyjnie piłam dziennie około 5 litrów wody (nie przerażaj się ilością bo to było w lipcowe upały) i herbatki i bez pozytywnego nastawienia nic to nie dawało.

        Ale przez to dzisiaj ja
        > k nigdy juz przy drugim rannym karmieniu zabraklo mi mleka i musialam dac jej t
        > o sciagniete od wczoraj nedzne 40 mililitrow ktore wypila jak szalona. Boje sie
        > co bedzie wieczorem:( Jednym z powodow moich klopotow moze byc smoczek, ktory
        > rowniez dzieki forum ograniczylam tylko do spania. Postaram sie go calkiem wyel
        > iminowac, ale boje sie ze jest juz za pozno i dzisiaj pierwszy raz bedziemy mus
        > ieli zrobic mieszanke:( Jeszcze jeden powod to moze byc to ze ja bardzo malo je
        > m. Nie mam w ogole apetytu, ale tez czasu zeby zrobic cos lepszego do jedzenia
        > niz platki z mlekiem.

        Musisz jeść!!! Pamiętaj malutka je to samo co ty, jeśli ty nie będziesz jeść ona też nie będzie. Jeśli będziesz jeść byle co to ona też. Wiem bo zmuszałam się do jedzenia chociaż mie nie wchodziło.

        > przepraszam, ze sie tu tak rozwodze, ale chyba musze sie wygadac komus kto mnie
        > rozumie. zeby karmic trzeba miec naprawde stalowe nerwy i swieta cierpliwosc.
        > juz nie mam sily przy wszystkich tych problemach z karmieniem sluchac tesciowej
        > ze przez to ze nie jem mam za chude mleko, albo ze nie mam mleka, albo ze mala
        > nie je bo jest chora itp bredni. albo najnowsze jak gada do malej ze niedobra
        > mama bo zabronila smoka... ech... jak to pompowanie dzisiaj nie zadziala to juz
        > sie niedlugo skonczy wysluchiwanie jej bo mała rzeczywiscie przejdzie na miesz
        > anke.

        Nie poddawaj się jeszcze raz i pamiętaj, że pokarmu nie można stracić. Nie ma czegoś takiego jak utrata pokarmu. Blokuje się tylko jego wypływ co faktycznie wygląda jak utrata bo pokarm sie nie wydostaje. Co ważne!!! Jeśli faktycznie pracujesz nad budowaniem laktacji tzn odciągasz i często przystawiasz to napewno przyniesie skutek i jak pokarm popłynie to nie będziesz wiedziała co z nim robić:)))) Na pocieszenie napiszę Ci, że ja przez 3 dni miałam zblokowany pokarm i po tym czasie jak mała leżała całe dnie przy piersi tak rozbuchała laktację, że było aż za dużo.
        Pozdrawiam gorąco i życzę powodzenia. Mam nadzieję, że choć trochę Cię wsparłam

        Całuję wszystkie szczęśliwe mamusie i ich śliczne pociechy.
        >
        • koala_gra Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 20.10.10, 13:28
          zomisia jestem Ci bardzo wdzieczna ze napisalas. jestem przekonana ze masz racje. to by tlumaczylo dlaczego jak jestesmy u tesciowej to zawsze sa jeszcze wieksze problemy z karmieniem:)
          wczoraj wieczorem mala calkowicie odmowila piersi. dokladnie tak jak napisalas. dzieki masowaniu piersi i smarowaniu brodawek mlekiem i troche wyciskaniu jej do buzi udalo mi sie ja przyssac troche i najadla sie na tyle ze zasnela. w nocy obudzila sie juz o pierwszej ale zaspana bez problemu wziela piers, najadla sie i spala do rana.
          dzisiaj ssie, ale caly czas tylko po piec minut chyba ze jest zaspana i karmie ja wtedy na lezaco to wtedy ssie dluzej.
          niestety nie mam kogo prosic o pomoc. cale dnie jestem z mala sama. maz pracuje od rana do 19 a moja rodzina mieszka 300 kilometrow od nas. ale w sobote planuje pojechac do mamy na dluzszy czas wiec bedzie mi lzej. wiec byle do soboty...
          gdybys tylko mogla mi jeszcze napisac, czy dawalas swojej dziewczynce smoczek? wiem ze nie powinnam jej dawac, ale nie potrafie jej inaczej uspic. zasypia co prawda przy piersi, ale kiedy ja przenosze do lozeczka budzi sie, a ja nie potrafie sie wyspac spiac z nia w jednym lozku.
          zomisia juz sama Twoja wiadomosc bardzo mi pomogla. wiedzac, ze problem siedzi w mojej glowie jest mi o wiele latwiej. i wiem ze skoro przezylysmy wczoraj to moze byc tylko lepiej:) no i juz w sobote bede u mamy:)
          raz jeszcze bardzo, bardzo Ci dziekuje i pozdrawiam!
          • zomisia Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 20.10.10, 19:34
            Witaj koala_gra! Jeśli chodzi o smoka uspokajacza to moja mała go nie tolerowała. Nie mogłam jej nawet dokarmić mieszanką w krytycznej sytuacji bo nie tolerowała żadnego silikonu w buzi. Kiedyś mój mąż zdenerwował się i pod moją nieobecność wetknął małej smoka ( miała już prawie 4 m-ce) i ni stąd ni z owąt pociągnęła go. Teraz ssie i cyca i smoka. Nie zauważam aby miało to negatywny wpływ na ssanie piersi. Napewno są różne dzieci i skoro udowodniono, że smok wpływa negatywnie na odruch ssania piersi to pewnie tak jest, ale ja bym go tak nie demonizowała. Wśród moich znajomych i na moim "podwórku" znam dzieci, które doskonale godzą pierś i smoka. To sprawa indywidualna każdego dziecka i oczywiście wybór matki. Co innego późniejsze wady zgryzu itp...... ale to już inna historia.
            Cieszę się, że podjęłaś decyzję o wyjeździe do rodziny, to moim zdaniem bardzo dobra decyzja.
            Życzę powodzenia i czekam na same dobre wiadomości w sprawie karmienia piersią
            • anka_1234567 Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 26.10.10, 22:27
              koala_gra! Jakbym widziała siebie sprzed kilku tygodni. Przeczytaj mój post, jest troche wyżej. A teraz opowiem jak jest obecnie. Tak jak wcześniej pisałam Młody wisiał, wisiał i wisiał. Po przeczytaniu wielu postów z tego forum UWIERZYŁAM że on się najada. Naprawdę. Stres i płacz podczas karmienia zamieniłam na uśmiech i mnóstwo czułych słów. Wyluzowałam się totalnie. Będzie co będzie, staram się jak mogę żeby moje dziecko dostało to co najlepsze. Wiem że dostaje. Któraś z dziewczyn napisała że pokarm robi się w głowie a nie w piersiach. Święta prawda. Po moim postanowieniu że się nie denerwuję, że karmienie ma być przyjemnością dla nas obojga...moje dziecko przestało wyć!!! Serio mówię. Po dwóch dniach zaczął zasypiać w dzień, po kilku następnych nawet bez cycka. Przerwy w karmieniu były coraz dłuższe. Młody jutro kończy trzy miesiące i aktualnie je co ok 3 godziny, a jeżeli śpi to potrafi nawet trochę rzadziej. Nie zaburzyło to mojej laktacji, pokarmu jest dokładnie tyle co potrzeba. To taka moja historia i rada jednocześnie. Musisz uwierzyć!!! Powiedz sobie, że wszystko będzie dobrze. Trzymam za was obie bardzo mocno kciuki i wierzę że wszystko się ułoży :)
              • koala_gra Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 19.11.10, 16:52
                dziekuje dziewczyny! wszystko juz jest dobrze. udalo sie bez dokarmiania. to, co napisalyscie calkowicie sie sprawdzilo. i rzeczywiscie, wtedy kiedy byly te problemy z karmieniem mala przybrala az 300 gram w ciagu tygodnia, co jak na nia bylo bardzo duzo. jak juz bylam na granicy postawilam mezowi ultimatum zeby wzial chociaz pol dnia wolnego i ta swiadomosc ze wroci o 14 a nie 19 jakos mnie utrzymala przy zyciu:) teraz grazynka wrocila do swojego starego rytmu. je co trzy godziny w dzien i spi cala noc. dalam rade dzieki tobie zomisia. jeszcze raz wielkie dzieki!!!
                • myrtille Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 25.01.11, 12:25
                  Zgadzam się w 100% z tytułem posta.
                  Karmię już ponad 3,5 roku, z czego 2 lata pod obstrzałem personelu szpitala, w którym leżymy z Amelasem.
                  Na palcach jednej ręki mogę policzyć pozytywne komentarze i to tylko do pielęgniarek które same karmiły ok. 4 lata.
                  Lekarz żaden mnie w tym nie wspierał/nie wspiera.
                  Wspierała mnie w karmieniu pani Monika i mama Misi.
                  • dzieckoziemi Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 27.01.11, 21:26
                    To ja tylko dorzucę małą scenkę rodzajową a propos karmienia:

                    Rozmawiam o dzieciach z młodym ojcem 7-miesięcznej dziewczynki: a jak to się rozwijają nasze szkraby, co już umieją itd. I nagle pada w moją stronę pytanie:
                    - A karmisz normalnie czy piersią?

                    Najpierw parsknęłam śmiechem. No przecież piersią to JEST normalnie. Ale teraz się zastanawiam cały czas, na ile w tym pytaniu było przejęzyczenia, a na ile faktycznego podejścia do karmienia. I to w kraju (Irlandia), gdzie ponoć tylko co trzecia kobieta karmi piersią, a reszta butelkowo.
    • justysialek Re: karmić piersią = mieć stalowe nerwy :) 29.01.11, 01:38
      To ja napiszę post pochwalny na cześć mojej mamy i teściowej - obie karmiły mm i niewiele wiedząc na temat karmienia piersią bardzo mnie wspierają i szybko dają sobie wytłumaczyć, że np nie należy dopajać.
      A prawdziwym wsparciem okazała się babcia (wykarmiła piersią 2 córy) - to ona rozwiewała moje wątpliwości i ratowała oraz współczuła bólu przy zastojach :)
Pełna wersja